Cywilizacja

Jego Wysokość Berbeć

Księżna Cambridge jest dopiero w 9. tygodniu ciąży, a media już komentują każdy krok żony księcia Williama. Żeby się przekonać, co czeka teraz Kate, wystarczy prześledzić historię księżnej Diany, gdy ta czekała w 1982 roku na narodziny swego pierwszego dziecka. – Cały świat patrzy na mój brzuch – żaliła się ówczesna żona księcia Karola.

„Ich Królewska Wysokość książę i księżna Cambridge są szczęśliwi, że mogą ogłosić, iż księżna Cambridge spodziewa się dziecka. Królowa, książę Edynburga, książę Walii, księżna Kornwalii oraz książę Harry i członkowie obu rodzin są zachwyceni informacją” – ogłosił brytyjski pałac królewski w specjalnym oświadczeniu wydanym 3 grudnia.

30 lat wcześniej, dokładnie 5 listopada 1981 roku dzięki podobnemu oświadczeniu cała Wielka Brytania dowiedziała się o tym, że księżna Diana, uwielbiana przez świat żona księcia Karola – jest w stanie błogosławionym. Od tamtej pory życie Diany wywróciło się do góry nogami.

Media spodziewały się, że William przyjdzie na świat 1 lipca, w dniu urodzin swojej matki, dzięki czemu Brytyjczycy mogliby świętować podwójnie. Jak się później okazało, następca brytyjskiego tronu miał jednak inny plan.

Choć media wówczas nie były tak ekspansywne, to dla dziennikarzy i tak „newsem” było dosłownie wszystko. Informowano nawet o tym, że przez moment Diana chciała podtrzymać dawną tradycję nakazującą, by królewskie dzieci przychodziły na świat w pałacu. Ale ginekolog prowadzący ciążę, dr George Pinker nalegał, by poród odbył się w szpitalu Świętej Marii, wyposażonym w najnowocześniejszy sprzęt. Tym bardziej, że w 12. tygodniu ciąży Diana spadła ze schodów i przez moment istniało podejrzenie, że dziecku mogło się coś stać.

Narodziny „na oczach” milionów

Niezależnie od tego co czekający na narodziny pierworodnego syna ojciec robił, czy odwiedzał koronowane głowy, czy akurat grał w polo – i tak to jego małżonka skupiała na sobie całą uwagę mediów. Między innymi dlatego narzekała na to, że „cały świat patrzy na jej brzuch”.



21 czerwca 1982 roku o 4.30 nad ranem Diana zaczęła odczuwać pierwsze bóle porodowe. W ciągu dziesięciu minut księżna i jej mąż, książę Karol, dotarli do szpitala. Praktycznie od razu pod szpitalem pojawili się dziennikarze. Media skrzętnie odnotowywały później nawet to, że Diana nie była przygotowana do tak wczesnego porodu. Miała na sobie zwykłą zieloną ciążową sukienkę… Potem informowano o tym, że księżna trafiła do prywatnej sali usytuowanej w na czwartym piętrze.

– Książę i księżna żartowali. Księżna przebrała się w piżamę z długimi rękawami, a na śniadanie zjadła lekką grzankę z marmoladą, wypiła sok pomarańczowy i kawę – mówiła później pielęgniarka opiekującą się Dianą.
Niezależnie od tego co czekający na narodziny pierworodnego syna ojciec robił, czy odwiedzał koronowane głowy, czy akurat grał w polo – i tak to jego małżonka skupiała na sobie całą uwagę mediów. Między innymi dlatego narzekała na to, że „cały świat patrzy na jej brzuch” (fot.PAP/EPA)
Ale na tym rewelacje wprost z sali porodowej się nie skończyły. Ta sama pielęgniarka mówiła dziennikarzom o tym, że „kiedy bóle Diany się nasilały, księżna zagryzała żeby, żeby nie krzyczeć".

– W końcu, gdy temperatura księżnej bardzo wzrosła, lekarze zastanawiali się nad cesarskim cięciem – bez przerwy budowano napięcie.

Jak informowano później – poród trwał bardzo długo, bo mimo propozycji lekarzy, by go farmakologicznie przyspieszyć – Diana chciała rodzić zgodnie z naturą. Ostatecznie, po 16 godzinach – William przyszedł na świat. W królewskim biuletynie ogłoszono, że ważył 3,60 kg. W szpitalu do jego raczki przyczepiono opaskę z napisem „Baby Wales”.

Narodziny następcy tronu świętowała cała Wielka Brytania. Wystrzałami z 41 armat usytuowanych w Hyde Parku i Tower of London uczczono narodziny królewskiego potomka.

– Nie jestem w stanie wam powiedzieć, jak jestem dumny i podekscytowany. On naprawdę wygląda bardzo apetycznie, a jego paluszki wyglądają, jak kiełbaski, tak samo jak moje – tak o narodzinach pierworodnego informował Książę Karol w oczywiście upublicznionym liście do swoich przyjaciół Hugh i Emilii van Cutsem.

A młoda mama w innym liście dodała: – William przyniósł nam tyle szczęścia i zadowolenia.

Okres, który dla rodziców powinien być najpiękniejszym w życiu – pielęgnacja noworodka, przyzwyczajanie się do nowej roli, obserwowanie choćby najmniejszych zmian u malucha – dla księżnej Diany okazał się nie być tak szczęśliwy. Księżna Walii – co ujawniono po latach – cierpiała na depresję poporodową.

Chrzest w urodziny babci

Na zewnątrz wszystko wyglądało jednak idealnie. Chrzest małego Williama odbył się 4 sierpnia 1982 roku, w 80. urodziny Królowej Matki. Datę oczywiście wybrano nie przez przypadek. Chłopiec dostał cztery imiona – Wilhelm Artur Filip Ludwik, na cześć Wilhelma Zdobywcy, króla Artura, Filipa, księcia Edynburga i zamordowanego w zamachu Ludwika Mountbattena. Rodzicami chrzestnymi malca zostali król Konstantyn II Grecki i księżna Westminsteru, Natalia.
Świąteczna kartka, którą Diana i Karol rozsyłali w 1982 roku (fot. PAP/EPA)
Po uroczystościach rodzina królewska zrobiła sobie pamiątkową fotografię (przebieg uroczystości oczywiście rejestrowała także kamera), na której widać, że maluch był ubrany w szatę do chrztu wykonaną z koronki produkowanej w brytyjskim Honiton (suknię z tejże koronki miała na sobie Królowa Wiktoria w dniu ślubu, 10 lutego 1840 r.), w którą ubierano wcześniej pięć pokoleń monarszej familii. Po chrzcinach Williama zainteresowanie chłopcem i jego matką ani przez moment nie osłabło.

Jak przypomina portal dianaforever.com, już po 12 miesiącach od narodzin Williama brytyjska prasa donosiła, że szczęśliwa i kwitnąco wyglądająca Diana kilka razy odwiedziła królewskiego ginekologa, doktora Pinkera. We wrześniu 1983 roku Pałac Buckingham ogłosił, że księżna Diana spodziewa się drugiego dziecka. Niestety, w ciągu tygodnia od ujawnienia tych informacji – księżna poroniła.



Początek 1984 roku przyniósł jednak kolejne „pozytywne” wiadomości. 14 lutego 1984 roku ogłoszono, że Diana jest w ciąży. Cały kraj zaczął się zastanawiać, czy tym razem narodzi się kolejny książę, czy może mała księżniczka.

Drugą ciążę księżna Diana znosiła o wiele lepiej. Książę Harry, a właściwie Henryk Karol Albert Dawid – przyszedł na świat 15 września 1984 roku. Scenariusz był taki sam, jak w przypadku narodzin Williama – czyli media informowały o każdej, choćby najmniejszej zmianie w wyglądzie, zachowaniu, ubiorze księżnej Diany. Pewne jest – zresztą mogliśmy tego doświadczyć – że nie inaczej, tyle że w większym natężeniu – będzie w przypadku ciężarnej Kate.

– Kate jest dzisiaj w lepszej sytuacji, bo może liczyć na wsparcie Williama, ich relacje są bardzo dobre. A przecież wiadomo, że w małżeństwie Diany i Karola od samego początku się nie układało. Dziś już powszechnie wiadomo, że upadek ciężarnej Diany ze schodów to była próba samobójcza. Poza tym Diana była młodziutka, miała zaledwie 20 lat. Kate jest dojrzalsza – mówi nam Wioletta Wilk-Reguła, politolog specjalizująca się w kwestiach dotyczących monarchii brytyjskiej.

„Well done”

Nieszczęśliwy zbieg okoliczności sprawił, że wiadomość o błogosławionym stanie księżnej Cambridge obiegła świat, gdy Kate trafiła do szpitala z powodu zbyt uciążliwych porannych nudności. W czasie, gdy przyszła mama dochodziła do siebie w szpitalu Księcia Edwarda VII – dziennikarze dwoili się i troili w pogoni za sensacją. W Australii skupiono się na tym, że najbardziej prawdopodobne jest, iż Kate kolejne 7 miesięcy spędzi odseparowana od mediów – mówiąc wprost, że rodzina królewska odizoluje ją od świata. To miałoby swoje uzasadnienie, gdyż jak można przypuszczać po publikacji zdjęć z wakacji książęcej pary, na których księżna Catherine prezentuje się topless – dziennikarze nie cofną się przed niczym.
Księżna Kate uwielbia dzieci, już dziś media piszą, że będzie wspaniałą mamą. Podobno przyszli rodzice podjęli nawet decyzję o tym, że zrezygnują z opiekunki i większość obowiązków wezmą na siebie (fot. EPA/Peter Powell)
W tym samym czasie, w USA odnotowywano, jak brytyjskie tabloidy opisują „poczęcie” w rodzinie królewskiej. „The Times of India” skupił się na fakcie, że królewskie dziecko będzie następcą tronu niezależnie od tego, czy będzie chłopcem, czy dziewczynką. „The Toronto Star” zorganizował giełdę imion dla królewskiego potomka, zaś „The New Zealand Herald” zwrócił uwagę na twórczość grafików komputerowych, którzy już teraz wiedzą, jak dziecko Williama i Kate będzie wyglądało. Oczywiście zależnie od płci.

W różnych językach świata opisywano także uporczywe poranne wymioty (Hyperemesis Gravidarum), czyli powód wizyty Kate w szpitalu. Lekarze z całego globu tłumaczyli zatroskanym widzom i czytelnikom, że to naturalne, choć faktycznie – interwencja medyków jest wskazana, gdyż zbyt częste wymioty mogą powodować tak niebezpieczne dla matki i dziecka odwodnienie.

Inni zajmowali się ubraniami, w których najbliżsi Kate, głównie jej małżonek i siostra Pippa pojawili się w szpitalu. A jeszcze inni postawili na cytowanie listów z gratulacjami, które w tysiącach napływały do Pałacu Buckingham. Albo gratulacji, które zalewały Internet.

Podawano więc, że premier Wielkiej Brytanii David Cameron na Tweeterze umieścił notkę: „Jestem zachwycony wiadomością o tym, że Książę i Księżna Cambridge spodziewają się dziecka. Będą wspaniałymi rodzicami”. Że piosenkarka Cheryl Cole dołączyła się do życzeń: „Jestem taka podekscytowana tym, że będziemy mieć królewskie dziecko. Gratulacje dla Kate i Williama”. A David Walliams, Anglik, który niebawem także zostanie ojcem stwierdził: „Dobra robota”.

Najgłośniej były oczywiście komentowane gratulacje księcia Karola, przyszłego dziadka, który ucieszony nowiną o ciąży Kate, powiedział: – To bardzo przyjemna myśl, że zostanę dziadkiem. Bardzo się cieszę, że moja synowa czuje się coraz lepiej.
Dramat w tle

Zastanawiać może fakt, czy w tej całej medialnej machinie – ktokolwiek pochylił się nad dobrem samej Kate. Na pewno stanu ciężarnej żony księcia Williama nie poprawiła afera wywołana przez australijskich dziennikarzy, Mel Griega i Michaela Christian, którzy dodzwonili się do szpitala Króla Edwarda VII i spytali dyżurującą pielęgniarkę o stan Kate – podając się za samą królową Elżbietę. Pielęgniarka Jacinta Saldanha przekazała połączenie koleżance, która była przekonana, że rozmawia z królową Elżbietą II i poinformowała o tym, jak czuje się Kate.

Na świecie wybuchł skandal. Zastanawiano się nad tym, jak pielęgniarka mogła nie zachować ostrożności i dać się nabrać parze australijskich didżejów. Dyskutowano o tym, jak Mel Grieg i Michael Christian w ogóle mogli wpaść na pomysł takiej prowokacji, ale ci odpowiadali, że nie mogli przypuszczać, że uda im się dodzwonić do pielęgniarki Kate i ta – co bardzo zaskakujące – wejdzie w ich konwencję i wykaże się ogromną niedyskrecją.

Najgorsze przyszło jednak dopiero wtedy, gdy okazało się, że pielęgniarka Jacinta Saldanha nie żyje. Kobieta popełniła samobójstwo najprawdopodobniej dlatego, że nie wytrzymała medialnej nagonki, czuła się winna, choć w gruncie rzeczy nic złego się nie stało. Dyrekcja szpitala oświadczyła później, że Jacinta była „wspaniałą pielęgniarką, szanowaną i bardzo popularną osobą". Para książęca także zabrała głos i wyraziła ubolewanie z powodu tragedii. Na koniec radio 2DayFM z Australii podjęło decyzję o tym, że przekaże całość uzyskanych do końca tego roku wpływów z reklam najbliższym Jacinty Saldanhy. Kobieta osierociła dwójkę dzieci.
Jedno jest pewne - Kate może liczyć na wsparcie swojego męża, księcia Williama (fot. PAP/EPA)
Jedno jest pewne - Kate może liczyć na wsparcie swojego męża, księcia Williama (fot. PAP/EPA)
To wszystko, co wydarzyło się w następstwie głupiego żartu Australijczyków, nie powstrzymało innych przedstawicieli mediów przed szukaniem nowych sensacji. Okazuje się, że w brytyjskiej prasie wywiadów udzielają już najbliższe przyjaciółki Kate z lat szkolnych, które – nie szczędząc detali – mówią nawet o tym, co robiła księżna Cambridge zanim na teście ciążowym pojawiła się druga czerwona kreska.

Ujawniają, że para książęca nie chce znać płci swojego dziecka i najbardziej marzy o bliźniakach. Tabloidy w ostatnich dniach pisały także o tym, że Kate i William już jakiś czas temu podjęli decyzję o tym, że gdy zostaną rodzicami – nie zatrudnią opiekunki na pełen etat. Sami chcą zajmować się potomkiem – łamiąc tym samym zasady przyjęte w rodzinie królewskiej.

Jak będzie w rzeczywistości – czas pokaże. Bo dziś oprócz tego, że księżna Catherine jest w ciąży – tak naprawdę żadnych informacji płynących z Wysp nie możemy być pewni.

– Pozostaje mieć nadzieję, że afera związana z prowokacją australijskich dziennikarzy i wszystko to, co działo się jakiś czas temu wokół „News of the Word” pokaże, że trzeba być bardzo ostrożnym. Dobro kobiety w ciąży powinno być najważniejsze – komentuje sprawę Wioletta Wilk-Reguła, politolog, ekspert w dziedzinie monarchii brytyjskiej.

– Jednak Kate powinna być przygotowana na to, co rodzinę królewską prześladuje od dawna – czyli na medialne polowanie. Myślę, że dla niej najlepiej byłoby, gdyby została wywieziona do którejś z prywatnych posiadłości królowej, na przykład do Balmoral, bo wtedy można byłoby ją lepiej chronić, mieć nadzieję, że żaden nieproszony gość się nie zjawi – dodaje ekspertka.

Z ostatnich informacji przekazanych przez rodzinę królewską mediom wynika, że księżna Kate odwołuje zaplanowane na najbliższy czas spotkania...
Zdjęcie główne: – Nie jestem w stanie wam powiedzieć, jak jestem dumny i podekscytowany. On naprawdę wygląda bardzo apetycznie, a jego paluszki wyglądają, jak kiełbaski, tak samo jak moje – tak o narodzinach pierworodnego informował Książę Karol w liście do swoich przyjaciół Hugh i Emilii van Cutsem. A młoda mama w innym liście dodała: – William przyniósł nam tyle szczęścia i zadowolenia. Fot. EAST NEWS
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pizzerie na Pjonghattanie. Czego chce młody Kim?
W stolicy Korei Północnej powstaje nowoczesna dzielnica wieżowców. Pojawiły się kawiarnie, sklepy z importowaną żywnością, kobiety noszą modne stroje. Nowa elita bogaci się.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nie postanie tu noga żadnego turysty
To przez nich rosną koszty wynajmu mieszkań, na ulicach panuje tłok i hałas. Wielu mieszkańców mówi, że do białej gorączki doprowadza ich wszechobecny turkot kółek od walizek.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polacy pod koszem. Optymizm, adrenalina, dobra energia
W polskim zauroczeniu NBA i koszykówką odegrały swoją rolę wielkie pieniądze. Dlatego, że były tak wielkie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kardynałowie Franciszka
Skład kolegium przestaje odzwierciedlać rzeczywiste podziały w Kościele, a to jest niebezpieczne.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sfrustrowani Rosjanie mają głos
To, jaki jest stan nastrojów w Rosji musiało dotrzeć na Kreml, bo w przedwyborczym tygodniu postanowiono nieco poluzować śrubę.