Kultura

Się kręci, czyli 60 lat seriali TVP

Widzowie je kochali miłością czystą i wierną. I kochają nadal. Seriale TVP mogą się pochwalić oglądalnością tak dużą, że hollywoodzcy producenci zzielenieliby z zazdrości, gdyby poznali liczbę widzów np. „Czterdziestolatka”, czy „Czterech pancernych”.

Seriale z epoki PRL zbierały i zbierają baty za to, że odbiegały od rzeczywistości, bo wojna nie wyglądała tak, jak pokazywali to twórcy „Czterech pancernych i psa”, a „Wojna domowa” idealizowała codzienność z lat 60. XX w. Krytycy wiedzą jednak swoje, a widownia – swoje.

Seriale stały się niezwykle ważnym elementem kultury. Kształtowały mody, wpływały na język. „Czy jest suchy chleb dla konia?”; „Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję”, „Najlepsze kasztany są na placu Pigalle” – wszyscy znają te powiedzenia, wiedzą, skąd pochodzą i używają ich na co dzień.

W Teatrze Telewizji, który działał praktycznie od samego początku telewizji, choć nie od razu tak się nazywał, pojawiły się pierwsze miniseriale – np. „Psa Baskerville’ów” nadano w dwóch odcinkach. Tam też pojawił się kapitan Kloss i „Stawka większa niż życie”.
Jerzy Gruza
1 września 1959 r. TVP wyemitowała pierwszy odcinek brytyjskiego serialu dla dzieci „Piątka z Wyspy Skarbów”. Potem na antenie pojawiły się produkcje Disneya , m.in. „Znak Zorro”, „Robin Hood”, „Sir Lancelot”. Furorę zrobił serial medyczny „Doktor Kildare”, w którym tytułową rolę zagrał przystojny Richard Chamberlain. Polki, siedząc w kolejkach w przychodniach żyły marzeniem, że zamiast „zwykłego” lekarza spotkają telewizyjnego ulubieńca.

W 1971 r. powstała polska odpowiedź na doktora Kildare’a, czyli „Doktor Ewa”. Tytułową rolę, młodej lekarki pracującej na wsi, zagrała Ewa Wiśniewska, a serial wyreżyserował Henryk Kluba.

Pierwszy polski serial zrealizowano w 1963 r. Reżyserowali go Hieronim Przybył i Jerzy Ziarnik. „Barbara i Jan” to była komediowo-sensacyjna opowieść o dziennikarce (Janina Traczykówna) i fotoreporterze (Jan Kobuszewski), którzy szukając materiałów na ciekawe artykuły często wpadają w tarapaty. Jednym ze scenarzystów siedmioodcinkowego serialu był Stanisław Bareja. Z kolei pierwszym polskim serialem kryminalnym był „Kapitan Sowa na tropie” z Wiesławem Gołasem w roli głównej.

Produkcja rozkręcała się, za kamerą telewizyjnych seriali stawali cenieni reżyserzy. W godzinach emisji ulubionych filmów ulice w Polsce świeciły pustkami, a w oknach widać było niebieską poświatę z włączonych odbiorników telewizyjnych.
„Wojna domowa” – na zdjęciu Alina Janowska i Kazimierz Rudzki (fot. TVP)
Przebojowa szóstka

Seriali powstało tak dużo, że nie sposób napisać o wszystkich. Reżyserzy sięgali po wielką, polską literaturę – m.in. Sienkiewicza, Prusa, Reymonta i Dąbrowską, po powieści popularne – np. „Karierę Nikodema Dyzmy” czy „Strachy”. Były seriale wojenne – „Kolumbowie”, „Polskie drogi” – i powojenne – np. „Dom”. Polacy znają je od podszewki, oglądali, z przyjemnością wiele razy. Rozkwit produkcji przypadał na drugą połowę lat 60. i na lata 70. Stwórzmy więc czołową szóstkę, najczęściej powtarzanych i najchętniej oglądanych seriali; kolejność zgodna z chronologią powstania. Po prostu seriale wszech czasów.

„Wojna domowa” – 17-odcinkowy serial wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę w latach 1965-1966. Scenariusz napisała Maria Zientarowa (Mira Michałowska). Zaczynem były felietony, które publikowała w „Przekroju”. Bohaterami były dwie rodziny mieszkające w jednym bloku w centrum Warszawy. Nieco staromodna para, czyli państwo Jankowscy, których zagrali fantastycznie Irena Kwiatkowska i Kazimierz Rudzki, wychowywali nastoletniego syna Pawła (Krzysztof Musiał-Janczar). Z kolei nowocześni Kamińscy – Alina Janowska i Andrzej Szczepkowski, wychowywali kuzynkę Anulę (Elżbieta Góralczyk).

Tytułowa wojna była wojną pokoleniową. Bohaterów pokochała młodzież (szkoły zaroiły się od dziewczyn i chłopaków ubranych i uczesanych tak jak Anula i Paweł). Dorośli widzowie utożsamiali się z kolei z Jankowskimi lub Kamińskimi. Wszystkich bawił Jarema Stępowski, zaglądający do mieszkań, z nieodłącznym pytaniem: „Czy jest suchy chleb dla konia”. Piosenki z serialu, do których muzykę napisał Jerzy Matuszewski, rozbrzmiewały na prywatkach: m.in. „Nie bądź taki szybki Bill”, czy „Tak mi źle” lub piosenka tytułowa, czyli „Wojna domowa”.

Jerzy Gruza wspomina, że odtwórców ról Pawła i Anuli wybrano z ponad tysiąca kandydatów, którzy szturmowali bramę wytwórni filmowej na Chełmskiej w Warszawie (Jerzy Gruza, „Telewizyjny alfabet wspomnień”, Muza SA, 2000). „Atmosfera na planie była fantastyczna. Liczba zgromadzonych talentów aktorskich na metr kwadratowy studia imponująca. To, co się działo za kulisami, było również zabawne. Andrzej Szczepkowski ze swoimi fraszkami, Kazimierz Rudzki w komentarzu politycznym, Jarema Stępkowski ze swoim „suchym chlebem dla konia, co weszło już do historii, Alina Janowska w ciąży z kolejnym dzieckiem. Załatwiała w dodatku za dekoracjami tysiące spraw nie związanych z filmem, włącznie z zeznaniami przed prokuratorem, który musiał przyjechać na plan, bo taka była potęga i popularność tego serialu. Tylko Irena Kwiatkowska w swoim poczuciu odpowiedzialności i profesjonalizmu próbowała temperować kolegów” – opowiadał Gruza. („Telewizyjny alfabet wspomnień”).
„Czterej pancerni i pies” (fot. TVP)
„Czterej pancerni i pies” – serial wojenny. Miał 24 odcinki, które nakręcono w latach 1966-1969. Bohaterowie to tytułowi pancerniacy z Wojska Polskiego, czyli załoga czołgu Rudy i pies Szarik. Akcja rozrywa się podczas II wojny światowej, a największymi przyjaciółmi „naszych” byli Rosjanie i radziecka armia. Scenariusz na podstawie swojej powieści napisał Janusz Przymanowski.

Tadeusz Pikulski w książce „Prywatna historia telewizji publicznej” (Muza SA, 2002) napisał, że „Czterej pancerni” to zemsta za amerykańską „Bonanzę” czyli niezwykle popularny serial westernowy. Pancerni odnieśli oszałamiający sukces, co władze skwapliwie wykorzystały władze. W szkołach odbywały się akademie „na cześć”. Zakładano również dla młodzieży Kluby Pancernych, w których legenda filmu miała służyć szkoleniu patriotyczno-obronnemu i poznawaniu historii najnowszej, czyli promowaniu jedynie słusznej, PRL-owskiej wersji.

Widzowie wiedzieli jednak swoje. Urzekli ich przede wszystkim aktorzy grający główne role. Nie bez znaczenia była przygodowa fabuła, dość lekka, przypominająca amerykańskie produkcje tego typu. Do tej pory czas wojny filmowcy przedstawiali wyłącznie w czarnych barwach.

Polska oszalała na punkcie Janusza Gajosa (Janek Kos), Romana Wilhelmiego (porucznik Olgierd Jarosz), Franciszka Pieczki (Gustlik Jeleń), Włodzimierza Pressa (Grigorij Saakaszwilli), Wiesława Gołasa (Tomuś Czereśniak). Gwiazdami stały się Pola Raksa (filmowa Marusia) i Małgorzata Niemirska (telegrafistka Lidka). Każde dziecko marzyło, by zostać czołgistą i mieć takiego wspaniałego psa jak Szarik.

„Czterej pancerni i pies” o palmę pierwszeństwa konkurują jedynie ze „Stawką większą niż życie”. W plebiscytach prowadzonych wśród publiczności na serial wszech czasów raz wygrywa jeden, raz drugi. Przebojami stały się serialowe piosenki, m.in. tytułowa „Ballada pancernych” (znana także jako „Deszcze niespokojne”, czy „Piosenka radiotelegrafistki”.

Po 2000 r. pojawiły się głosy, by zakazać emisji serialu, bo jest kłamliwy i propagandowo-komunistyczny. Protestowali kombatanci z Krakowa. W 2008 roku TVP Historia wyemitowała serial wraz z komentarzem mającym na celu przedstawienie tła historycznego, weryfikację przedstawionych faktów i ewentualne odkłamanie ich.
Stanisław Mikulski (Kloss) i Emil Karewicz (Brunner) – fot. TVP
„Stawka większa niż życie” – 18-odcinkowy serial z lat 1967-1968. Reżyseria Andrzej Konic i Janusz Morgenstern. Rzecz działa się w czasie II wojny światowej. W rolach głównych – Stanisław Mikulski jako porucznik (potem awansował na kapitana) niemieckiej Abwehry, który był jednocześnie polskim szpiegiem związanym z Ludowym Wojskiem Polskim – i Emil Karewicz jako sturmbannführer Herman Brunner, zacięty wróg Klossa.

Kloss był też bohaterem niezliczonych komiksów. Kobiety szalały za Stanisławem Mikulskim, a on sam, choć grał dużo, nie mógł się uwolnić od wizerunku przystojnego szpiega. Mikulski nie tylko grał w serialu, lecz także jeździł na spotkania z widzami, do szkół i zakładów pracy, gdzie czekały na niego podekscytowane tłumy. W czasach największej popularności serialu w jednym z niemieckich, opiniotwórczych tygodników pojawiło się zdjęcie Mikulskiego z serialu, w mundurze Abwehry z podpisem – „W nim kochają się polskie kobiety”.

Scenariusz serialu napisali Andrzej Szypulski i Zbigniew Safjan, zainspirowani pierwszym filmem o Jamesie Bondzie „Doktor No” z 1962 r. Serial powtarzany jest do dziś, a Polacy posługują się zaczerpniętymi z niego powiedzeniami. Nie jest jednak np. prawdą, ze Kloss mówił do swego głównego wroga: „Brunner, ty świnio”. Naprawdę było to: „Wyjątkowa z ciebie kanalia, Brunner”. W języku potocznym mówi się także: „Nie ze mną te numery, Brunner”, choć w oryginale mowa była o „sztuczkach” – „Takie sztuczki nie ze mną, Brunner”. Słynna jest też rozmowa z odcinka 11 pt. „Hasło”: „W Paryżu najlepsze kasztany są na placu Pigalle” – odzew: „Zuzanna lubi je tylko jesienią. Przysyła ci świeżą partię”.

Po roku 1989, serial był na cenzurowanym. Zarzucano mu, że wypacza prawdę historyczną. W 2009 roku TVP Historia wyemitowała go wraz z komentarzami do odcinków mającymi na celu przedstawienie tła historycznego i weryfikację przedstawionych faktów.

Na zlecenie Telewizji Polskiej serial został poddany cyfrowej rekonstrukcji. Prace zaczęły się 2 marca 2011 roku. Zadania podjął się Ośrodek Dokumentacji i Zbiorów Programowych TVP. 13 listopada 2011 kanał TVP HD Wyemitował pierwszy odcinek „Stawki...” w jakości HD.

Kloss i Brunner doczekali się w tym roku filmu kinowego ze swoim udziałem pt. „Stawka większa niż śmierć”. Wyreżyserował go Patryk Vega. Główne role, młodego Klossa i Brunnera, zagrali Tomasz Kot i Piotr Adamczyk. W filmie wystąpili też Stanisław Mikulski i Emil Karewicz. Polska pop kultura pełna jest nawiązań do serialu. Powstał m.in. zespół Dzieci Kapitana Klossa. A muzyczny motyw przewodni ze „Stawki większej niż życie” jest jedną z najczęściej gwizdanych pod prysznicem melodii.
„Czterdziestolatek” (fot. TVP)
„Czterdziestolatek” (1974-1977) – kolejny wielki przebój telewizyjny wyreżyserowany przez Jerzego Gruzę. Scenariusz napisał Gruza z Krzysztofem Teodorem Toeplitzem. „Powstał z pomysłu, żeby zrobić kabaret dla czterdziestolatków. Prowadzić go miała Irena Dziedzic, gwiazda telewizyjna pierwszej wielkości. Ale jakoś tak ten temat przekręcił nam się na serial. Mieliśmy wówczas z KTT po czterdzieści lat i zaczęliśmy kopiować swoje życie…. Problemy, frustracje, lęki o zdrowie, że gonią nas młodzi, że łysiejemy… Odcinek, w którym minister idzie do homeopatki, pani Violi, by zlikwidować zakola, jest wzięty z mojego życia” – wspomina Gruza („Telewizyjny alfabet wspomnień”).

Serial był przezabawny, mocno osadzony w życiu, bohaterowie przesympatyczni. Scenarzyści w genialny sposób podpatrywali codzienne warszawskie życie, z jego śmiesznostkami i absurdami.

Bohaterowie to małżeństwo Karwowskich – Stefan (Andrzej Kopiczyński) i Magda (Anna Seniuk). On jest inżynierem i buduje Trasę łazienkowską i Dworzec Centralny w Warszawie, a ona jest laborantką w stacji filtrów. Mają dwójkę dzieci, Marka i Jagodę. On boryka się z kryzysem wieku średniego, użera się z podwładnymi i szefami-ignorantami. Ona trochę naiwna, ale zaradna, psuje mu krew opowieściami o swoim przełożonym, inżynierze Gajnym.

Drugi plan pełen był wyrazistych, zabawnych postaci. Prym wiodła oczywiście Irena Kwiatkowska, jako „kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi” – ponad 20 wcieleń, m.in. kominiarz, roznosicielka mleka, sąsiadka z piętra, inspektor do walki z radio- i telepajęczarstwem oraz sprzedawczyni cielęciny. Roman Kłosowski zagrał cwaniaczkowatego Maliniaka, a Zofia Czerwińska kreślarkę z budowy, rozkoszną panią Zosię.

Piosenka „Czterdzieści lat minęło..”, w wykonaniu Andrzeja Rosiewicza biła rekordy popularności.

W 1993 r. Gruza i Toeplitz zrobili 15 odcinków serialu pt. „Dwadzieścia lat później”. Inżynier Karwowski grał na giełdzie, Maliniak został prominentnym związkowcem, a Wojciech Mann zagrał francuskiego zięcia Karwowskiego. Kontynuacja serialu nie zdobyła jednak takiej popularności, jak część pierwsza.
„07 zgłoś się”, odc. „Przerwany urlop” (fot. TVP)
„07 zgłoś się” – pięć serii, 21 odcinków. Serial powstawał w latach 1976-1987. Tytuł, w sposób oczywisty, kojarzy się z kryptonimem 007, czyli agenta Jej Królewskiej Mości Jamesa Bonda. Nasz porucznik Borewicz nie był tak luksusowy jak Bond, jeździł fiatami, pijał kawę „plujkę” parzoną w szklance, itp. Ale powodzenie u kobiet miał takie samo jak jego brytyjski kolega. Płeć piękna lgnęła do niego, wprost nie mógł się odgonić. Mit funkcjonariusza KG MO tak je fascynował, czy szorstka, męska uroda krakowskiego dziennikarza, Bronisława Cieślaka, którego wybrano, by zagrał główną rolę?

Twórcy serialu bronią się i twierdzą, że nic z Bondem wspólnego nie mieli, a 07 jest nawiązaniem do radiowego numeru wywoławczego dla operacyjnych jednostek Milicji Obywatelskiej, stosowanego w miastach wojewódzkich.

Każdy odcinek opowiadał o innej sprawie kryminalnej. Pomysł serialu zaczerpnięto z popularnej w PRL serii zeszytów „Ewa wzywa 07”. Panowało przekonanie, że serial nakręcono, by poprawić w oczach Polaków wizerunek Milicji Obywatelskiej. Reżyser i zespół scenarzystów bronili się twierdząc, że chodziło im po prostu o dobrą rozrywkę.

Borewicz był elegancki – pachniał Old Spicem, nosił markowe dżinsy i polską kopię amerykańskiej kurtki wojskowej M 65. Na dodatek znał angielski i był oczytany. Z Borewiczem pracowali major Wołczyk (Zdzisław Tobiasz), porucznik Antoni Zubek (Zdzisław Kozień) i sierżant Ewa Olszańska (Ewa Kuzyk-Florczak). W serialu występowali najpopularniejsi aktorzy, m.in. Jan Machulski, Leon Niemczyk, Piotr Fronczewski, Ewa Dałkowska, Edmund Fetting, Grażyna Szapołowska, Ewa Szykulska, Joanna Żółkowska.

Porucznik Borewicz był prawdziwym macho i nie wahał się powiedzieć: „Każdy mężczyzna lubi słodycze, ale tylko prawdziwi mają odwagę się do tego przyznać” (odcinek 12 „Wagon pocztowy”). Z kolei w odcinku drugim pt. „Wisior” twierdził, że „dziewczyny lubi wytrawne”. Dziewczyny Borewicza zagrały m.in. takie piękności jak Maria Probosz, Barbara Brylska, Grażyna Wolszczak, Danuta Kowalska. W jednym z odcinków dowiadujemy się, że Borewicz miał żonę, z którą się rozwiódł, bo go zdradziła (zagrała ją w epizodycznej roli Izabela Trojanowska).
„Alternatywy 4”, zebranie lokatorów (fot. TVP)
„Alternatywy 4” – kolejny kultowy serial. Wyreżyserował go Stanisław Bareja. On też napisał scenariusz razem z Januszem Płońskim i Maciejem Rybińskim. Serial nakręcono w 1983 r., ale za sprawą cenzury na premierę musiał poczekać do 1986 r.

Odcinków było dziewięć, każdy bardzo zabawny, pełen trafnych obserwacji PRL-owskiej rzeczywistości. Bareja (jeśli ktoś nie pamięta, to on także nakręcił „Misia”, „Bruneta wieczorową porą”, „Poszukiwany, poszukiwana”, „Nie ma róży bez ognia” oraz inny serial „Zmiennicy”) jak nikt inny potrafił uchwycić ówczesne absurdy i przedstawić je w satyrycznej, surrealistycznej wręcz formie. Wykpiwał bezlitośnie narodowe przywary Polaków, a oni się śmiali z samych siebie i prosili o jeszcze.

Serial opowiadał o losach mieszkańców bloku przy ul. Alternatywy 4 na warszawskim Ursynowie. Mieszkali tam przedstawiciele wszystkich grup społecznych – m.in. złodziejaszek Balcerek (Witold Pyrkosz), śpiewaczka (Halina Kowalska), lekarz Zdzisław Kołek (Jerzy Kryszak), dźwigowy Zygmunt Kotek (Kazimierz Kaczor), nauczycielka (Stanisława Celińska), docent (Jerzy Pokora), sekretarz PZPR (Janusz Gajos) oraz opozycjonista prof. Rozwadowski (Mieczysław Voit). Nad wszystkimi czuwał (a nawet trzymał ich żelazną ręką) przebiegły gospodarz domu, Stanisław Anioł (Roman Wilhelmi), w czym pomagała mu żona (Bożena Dykiel).

Mieszkańcy konspirowali przeciwko Aniołowi (ale też musieli śpiewać o nim: „Nad wszystkim czuwa gospodarz domu, Nie da on krzywdy zrobić nikomu, Wszystkim pomoże o każdej porze, Mój Boże”) i walczyli z problemami aprowizacyjnymi i biurokratycznymi. Cieszyli się ze zdobytych parówek, łapali złodzieja mleka, wykorzystywali parowóz do ogrzewania mieszkań, szukali pustostanów, itp.

W sierpniu 2006 r. rozpoczęto zdjęcia do 13-odcinkowego serialu „Dylematu 5”, który miał być kontynuacją „Alternatywy 4”. Reżyserował Grzegorz Warchoł. Serial się nie spodobał i powstały tylko trzy odcinki.
„Dom”, część druga, na zdjęciu Bożena Dykiel, Jan Englert, Tomasz Borkowy (fot. TVP)
Seriale, seriale, seriale...

Lata 70. XX wieku serialami stały. Nie sposób wymienić wszystkich. Powstały wtedy m.in. „Chłopi” wg powieści Reymonta w reżyserii Jana Rybkowskiego, czy „Noce i dnie” Jerzego Antczaka na podstawie powieści Marii Dąbrowskiej. Część kobiet wzdychała wtedy do Karola Strasburgera, który jako bohater „Nocy i dni”, przystojny pan Tolibowski zrywał nenufary dla Barbary (Jadwiga Barańska), a część marzyła o tak kochającym i statecznym mężu, jakim był Bogumił Niechcic (Jerzy Bińczycki).

W 1977 r. Ryszard Ber zrealizował serial wg „Lalki” Bolesława Prusa. Natychmiast pojawiły się porównania z arcydziełem Wojciecha Hasa. Serial publiczności się spodobał, był wierny powieści. Krytycy twierdzili z kolei, że Ber zagubił ducha literackiego pierwowzoru, spłaszczył go i strywializował. Główne role zagrali Jerzy Kamas (Wokulski), Mieczysław Pawlik (Rzecki) i Małgorzata Braunek (Izabela Łęcka).

Filmowcy sięgnęli też po literaturę mniej ambitną, za to niezwykle poczytną w okresie międzywojennym. Dwa głośne seriale powstały na podstawie powieści Tadeusza Dołęgi-Mostowicza. mByły to „Kariera Nikodema Dyzmy” (znakomita rola Romana Wilhelmiego) i „Doktor Murek”. Zekranizowano też „Strachy” wg książki Marii Ukniewskiej, serial o prowincjonalnych aktorach, w którym zagrali m.in. Izabela Trojanowska i Emil Karewicz.

Wielkim przebojem stał się serial „Dom” wg scenariusza Jerzego Janickiego i Andrzeja Mularczyka. Powstały cztery serie (1980, 1982, 1996-1997, 2000). Serial przyniósł wielką popularność grającym w nim aktorom, Tomaszowi Borkowemu, Krzysztofowi Pieczyńskiemu, Joannie Pacule. Wspaniałe, charakterystyczne role zagrali w nim m.in. Władysław Kowalski (dozorca Popiołek), Bożena Dykiel (Halina) i Jan Englert (Rajmund).

Film opowiadał o losach Polaków po drugiej wojnie światowej, którzy mieszkają w kamienicy przy ul. Złotej 25 w Warszawie. Jednym z głównych bohaterów był Andrzej Talar (Borkowy), chłopak ze wsi, partyzant, który przyjeżdża do Warszawy, bo w oddziale niesłusznie posądzono go o zdradę. W drodze do stolicy Andrzej poznaje Basię Lawinównę (w tej roli Jolanta Żółkowska), która jako pierwsza z całej rodziny podąża do zrujnowanej stolicy, do dawnego mieszkania w domu przy ulicy Złotej. Powoli w kamienicy zbierają się lokatorzy. Andrzej zakochuje się w Basi, a ona czeka na powrót narzeczonego - poety, który walczył w Powstaniu Warszawskim…

Do języka potocznego weszły cytaty z serialu, m.in. „Jacuś, aleś wyrósł”, „Wiśta wio, łatwo powiedzieć”, „Riki tiki tak”, „Ustrój panie, to rzecz przejściowa, ale brama to rzecz stała”.
„Ekstradycja”, część pierwsza (fot. TVP)
Serial zrealizował też Andrzej Wajda. Nosił on tytuł „Z biegiem lat, z biegiem dni”. Pierwowzorem był siedmiogodzinny spektakl „Z biegiem lat, z biegiem dni...”, który Wajda wystawił na deskach Starego Teatru w Krakowie w 1978 roku, w sześćdziesiątą rocznicę odzyskania niepodległości. Przedstawienie okazało się tak wielkim sukcesem, że Wajda postanowił zrobić z niego serial.

W scenariuszu Joanna Olczak-Ronikier połączyła utwory pisarzy młodopolskich i międzywojennych: Michała Bałuckiego, Gabrieli Zapolskiej, Jana Augusta Kisielewskiego, Zygmunta Kaweckiego i Juliusza Kadena-Bandrowskiego. Zagrali m.in. Anna Polony (Aniela Dulska), Jerzy Bińczycki (Felicjan Dulski), Jerzy Radziwiłowicz (Jerzy Boreński), Daniel Olbrychski (Stanisław Wyspiański), Jerzy Stuhr (Alfons Fikalski), Teresa Budzisz-Krzyżanowska (Julia Chomińska).

Z kolei w latach 1995-1999 TVP nadawała serial sensacyjny „Ekstradycja” w reżyserii Wojciecha Wójcika. Głównym bohaterem był komisarz policji Olgierd Halski (Marek Kondrat), który tropił szajkę handlarzy narkotyków i próbował walczyć ze skorumpowanymi urzędnikami. Serial recenzje miał świetne, widzowie śledzili go z zapartym tchem.

Specjalista od kina sensacyjnego, Władysław Pasikowski („Psy”) zrealizował dla TVP serial kryminalny „Glina” (dwie serie – 2004, 2008). Głównym bohaterem jest oficer policji kryminalnej Andrzej Gajewski (w tej roli Jerzy Radziwiłowicz), mężczyzna po czterdziestce, twardy, uparty, pozbawiony złudzeń, nie znoszący kompromisów i układów. Jak mówią koledzy, „zawsze były z nim kłopoty, ale ma jedną zaletę – nie da się skorumpować, nigdy nie bierze forsy”.

Ciemne strony życia policjantów pokazywał też serial Patryka Vegi pt. „Pittbul” (2005-2008).

Warto też wspomnieć o serialu historyczno-obyczajowym „Boża podszewka” (13 odcinków, 1997). Był ekranizacją powieści Teresy Lubkiewicz-Urbanowicz. Akcja obejmowała czas od I do II wojny światowej i rozgrywała się na Wileńszczyźnie, gdzie obok siebie żyli Polacy, Litwini, Białorusini i Żydzi. Krytycy narzekali że aktorki (m.in. Danuta Stenka i Agnieszka Krukówka wyglądają w serialu „na niedomyte”. Kresowiacy grzmieli, że Cywińska „zbezcześciła wszystko, co im drogie”. A widzowie? Oglądali chętnie.

Teraz widzowie żyją przygodami bohaterów „Czasu honoru”. Tak jak kiedyś z uwagą oglądali „Polskie drogi” czy „Kolumbów” (dla przypomnienia, seriale wojenne).
„Stawiam na Tolka Banana” (fot. TVP)
Piegus, Tolek Banan, Cywil i inni

Telewizja wychowywała sobie młodych widzów. Prawie od początku jej istnienia powstawały programy dla dzieci i młodzieży. Zaczęły też powstawać dla nich seriale. Dziewczyny podkochiwały się np. w Arielu z „Szaleństwa Majki Skowron” lub Tolku Bananie. A chłopcy marzyli o przygodach Pana Samochodzika.

Pierwszym serialem dla dzieci, nadawanym przez TVP, była brytyjska „Piątka z Wyspy Skarbów”. Wyobraźnię rozpalał m.in. wyprodukowany przez Disneya serial „Zorro”. Wyprodukowano go pod koniec lat pięćdziesiątych, a u nas zagościł po raz pierwszy na początku lat siedemdziesiątych. Powtarzano go wielokrotnie, a przygodami Diego de la Vega (czyli zamaskowanego mściciela Zorro) i jego wiernego, niemego sługi pasjonowało się wiele pokoleń telewidzów. Zorro stał się chyba pierwszą ikoną kultury masowej, a na ścianach domów pojawiała się wyrysowana kredą litera „Z”, znak firmowy mściciela.

W 1967 r. nakręcono „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”. Podstawą scenariusza była powieść Edmunda Niziurskiego. Tytułowy bohater nieustannie wpadał w tarapaty, był przekonany, że prześladuje go pech, a tymczasem zupełnie niechcący stanął na drodze szajki złodziei tornistrów. Barwną rolę stworzył tu Ludwik Benoit w roli Anatola Surmy, grającego na puzonie sublokatora w mieszkaniu Piegusów.

W 1971 r. powstał serial „Wakacje z duchami” (wg książki Adama Bahdaja). Zrobił go Stanisław Jędryka, który specjalizował się w filmach młodzieżowych. Jednego z młodych bohaterów zagrał Henryk Gołębiewski, dziecięcy gwiazdor telewizyjny (ten, który po latach wyśmienicie zagrał główną rolę w filmie Piotra Trzaskalskiego „Edi”).

Serial opowiadał o trzech chłopcach, spędzających wakacje u cioci w leśniczówce, w pobliżu starego zamku, w którym straszyło. Pojawił się w nim wątek kryminalny, a nawet romantyczny. Na podwórkach w całej Polsce rozbrzmiewał wtedy tekst z serialu: „Przebacz mi, Brunhildo...”.
„Przygody psa Cywila” (fot. TVP)
W kryminalne i komediowe wątki obfitował serial „Przygody psa Cywila” (1970). Wyreżyserował go Krzysztof Szmagier, ten sam, który zrobił „07 zgłoś się”. Seriale łączy w pewien sposób nazwisko milicjanta, porucznika Zubka.

Serial opowiadał o genialnym psie tropiącym Cywilu i jego opiekunie sierżancie Walczaku (Krzysztof Litwin). Cywil jest mądry jak sam Hercules Poirot i niezwykle dzielny. Walczaka i jego psa prześladuje nieznośny służbista i maruda, czyli wspomniany już porucznik Zubek (Wojciech Pokora).

W latach 80. XX w. przebojem stała się piosenka pt. „Siedem życzeń”, z serialu pod tym samym tytułem, którą śpiewał bardzo popularny wtedy zespół Banda i Wanda. Serial opowiada o dwunastoletnim Darku, który ratuje przed podwórkowymi chuliganami czarnego kota – Rademenesa. Zwierzak jest niezwykły, nie tylko mówi, ale też, niczym złota rybka, potrafi spełniać życzenia.

Z kolei w 1997 r. pojawił się nagradzany serial przygodowy „Tajemnica Sagali”, a pierwsza dekada XXI w. należała do reżysera Andrzeja Maleszki i jego seriali „Maszyna zmian” i „Magiczne drzewo”. Oba podbiły światowe festiwale.

– Beata Zatońska
Zdjęcie główne: Pierwszy polski serial zrealizowano w 1963 r. „Barbara i Jan” to była komediowo-sensacyjna opowieść o dziennikarce (Janina Traczykówna) i fotoreporterze (Jan Kobuszewski), którzy szukając materiałów na ciekawe artykuły często wpadają w tarapaty. Fot. arch. TVP
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Botoks w twarzy i sztuczny uśmiech. Czy polityczny celebryta ma...
Berlusconi to ostentacyjny playboy przekonany o tym, że swoim stylem bycia może sobie zjednać społeczeństwo, o którego poparcie się ubiega.
Kultura Najnowsze wydanie
Polska ginie, my żyjemy. Nadwiślańskie egzorcyzmy
Dwaj pisarze, którzy wsiedli do czerwonego tramwaju, zostawiając za sobą przystanek Niepodległość. 60 lat temu miały premierę ważne dla Polaków filmy, zrealizowane na podstawie ich książek.
Kultura Najnowsze wydanie
Głośny satyryk i cicha noblistka
Poezja Wisławy Szymborskiej zdobyła trwałe uznanie, podczas gdy twórczość Janusza Szpotańskiego nie wytrzymała próby czasu.
Kultura Poprzednie wydanie
Ancymon i cierpiętnik. Dwa pakty z diabłem
Przykłady Stanisława Cata-Mackiewicza i Aleksandra Wata pokazują, że w XX wieku światopoglądowe wolty mogły być wywołane zarówno doświadczeniem totalitaryzmu, jak i słabością charakteru.
Kultura wydanie 30.11.2018 – 7.12.2018
Niepodległość Polski czy niepodległość macic?
Tej wystawie przyświeca wyrazista ideologia, w której szwarccharakterem jest europejska, chrześcijańska i patriarchalna cywilizacja stojąca na straży seksizmu, rasizmu bądź homofobii.