Po godzinach

Paparazzo, którego sztuka trafiła do muzeów

Pobił go Marlon Brando, a Jacqueline Onassis uzyskała sądowy nakaz, by nie zbliżał się do niej na odległość mniejszą niż 50 metrów. 81-letni dziś Ron Galella, okrzyknięty ojcem chrzestnym wszystkich paparazzi, znienawidzony niegdyś przez gwiazdy, teraz wystawia swoje zdjęcia w galeriach i muzeach całego świata.

Magazyn „Newsweek” nazwał go „niezwykłym paparazzo”. I taki właśnie tytuł „Paparazzo Extraordinaire!” nosi wystawa zdjęć Galelli, którą do 22 sierpnia można oglądać w muzeum Foam w Amsterdamie (Fotografie Museum Amsterdam). Nie pierwsza to wystawa Galelli i zapewne nie ostatnia. Można tu zobaczyć zrobione przez niego zdjęcia gwiazd – m.in. Micka Jaggera, Jackie Onassis, Grety Garbo, Brigitte Bardot, Marlona Brando, Andy’ego Warhola, Seana Penna, Elizabeth Taylor, Franka Sinatry, Penélope Cruz i wielu innych. Fotografie te ukazywały się na łamach m.in. magazynów „Life”, „Time”, „Rolling Stone”, „Vogue” i „Vanity Fair”.

„Dobre zdjęcie musi być ostre i powinna na nim być sławna osoba, która robi coś, co sławy nie przynosi. Dlatego moim ulubionym fotografem jest Ron Galella" – mówił Andy Warhol, papież „pop artu”, który przyjaźnił się z Galellą.

Galella, wyklęty przez gwiazdy, sam stał się sławny. Dziennikarze robią z nim wywiady, powstają o nim filmy, a jego książki ze zdjęciami, o których mówi, że są jego dziećmi, świetnie się sprzedają. Fotograf wystawia swe dzieła w najbardziej prestiżowych muzeach świata (m.in. w słynnej, nowojorskiej MoMA), a wernisaże wystaw pełne są gwiazd.
Micke Jagger i Jerry Hall wychodzą z Mizuno Gallery 1983 r. (fot. Foam)
Był jednym z pierwszych paparazzi, którzy stali się postrachem gwiazd. Gdy zaczynał na początku lat 60. XX w., kończyła się era kultu gwiazd, który pielęgnowały wielkie, hollywoodzkie wytwórnie filmowe. Trudno sobie to teraz wyobrazić, ale dawno temu większość zdjęć gwiazd kina, które publikowała prasa, była troskliwie przygotowana przez producentów, opiekujących się aktorami.

Za gwiazdami Galella jeździł po całym świecie i bywał bezlitosny. Robił zdjęcia z ukrycia, przebierał się – np. by sfotografować Jackie Kennedy Onassis na jachcie jej drugiego męża, wystąpił w stroju greckiego rybaka.

Sława Galelli opromienia teraz jego kolegów po fachu, choć on sam ubolewa nad tym, jak nisko upadli współcześni paparazzi. Nazywa ich chuliganami, którzy hordami, jak hieny, napastują swoje ofiary. Galella twierdzi, że dobry paparazzo musi działać z zaskoczenia, bo tylko wtedy zrobi dobre zdjęcie i uda mu się naprawdę zajrzeć w oczy osobie, którą fotografuje. Dla Galelli najważniejsza jest po prostu ukryta kamera. Fotograf nigdy nie prosił o pozwolenie na zrobienie zdjęcia. On patrzył prosto w oczy ludziom, których fotografował. Gdy zaczynali protestować, on już miał na kliszy to, czego chciał. Jego atutami zawsze były, jak podkreśla, szybkość i spryt.

W licznych wywiadach opowiada, że bardzo lubił robić zdjęcia grupom rozmawiających osób, dzięki czemu można było zaobserwować relacje między gwiazdami, np. na imprezach po premierach filmów.

O swoich zawodowych pasjach, obsesjach, zasadach i problemach mówił Galella w filmie pt. „Shash His Camera” (Rozbij jego aparat fotograficzny) reż. Leona Gasta, który miał premierę na festiwalu w Sundance w 2010 r.

„Wykonać ludziom zdjęcia – to gwałcić ich i oglądać ich takimi, jacy siebie nie widują: w ten sposób ludzie ci stają się przedmiotami, które mogliby symbolicznie mieć. Podobnie, jak aparat fotograficzny jest sublimacją broni, robienie komuś zdjęcia – stanowi sublimację morderstwa – łagodnego morderstwa, pasującego do naszych smutnych, pełnych strachu czasów” – napisała Susan Sontag, teoretyk sztuki, pisarka i publicystka.

Potęga fotografii jest wielka, kształtuje sposób, w jaki patrzymy na świat. Jest naszą pamięcią. Dlatego hollywoodzcy potentaci przez wiele lat walczyli o to, by do mediów docierały tylko wystudiowane zdjęcia ich podopiecznych. Teraz gwiazdy, gwiazdeczki i celebryci flirtują z mediami, a efekty bywają dla nich opłakane. Ron Galella z dezaprobatą mówi o poczynaniach np. Britney Spears, czy Miley Cyrus, które sprzedają swoją prywatność. Znika tajemnica, pryska czar, pozostaje głęboki niesmak. A dla Galelli badanie tajemnic było sprawą najważniejszą (tak teraz o tym mówi). O swojej sztuce, metodach pracy i odkrywaniu „duszy” gwiazd, opowiada teraz chętnie m.in. w swoich książkach. Warto przyjrzeć się dokładnie czarno-białym zdjęciom, które robił Galella – wiele z nich to naprawdę świetne portrety.
Elizabeth Taylor i Richard Burton na przyjęciu po premierze filmu „A Flea in Her Ear” w paryskiej restauracji Les Ambassadeurs 18 października 1968 r. (fot. Foam)

Ron Galella urodził się 10 stycznia 1931 r. w nowojorskim Bronksie. Jest synem imigranta z Włoch. Fotografować zaczął w wojsku, gdy służył w Air Force podczas wojny koreańskiej. Zainteresowały go wtedy gwiazdy, które odwiedzały amerykańskich żołnierzy, walczących na froncie. Galella opowiada, że zawsze był ciekaw, czy blask, który otacza gwiazdy jest prawdziwy i czy w rzeczywistości są tak samo olśniewające jak na ekranie. Po latach fotograf twierdzi, że każdy może zostać gwiazdą, to sprawa kreacji. A prawdziwą potęgę celebryci zawdzięczają tym, którzy utrwalają ich wizerunek.

Po zakończeniu służby wojskowej Galella postanowił zarabiać na życie jako fotograf. Mozolnie wypracowywał swój styl i metody pracy. By pozbyć się nieśmiałości i lepiej zrozumieć tych, których ścigał z aparatem w ręku, zdecydował się nawet na wzięcie kilku lekcji aktorstwa.

Paparazzo, zawód wysokiego ryzyka

Licząca kilkadziesiąt la kariera Rona Galelli obfitowała w wydarzenia mrożące krew w żyłach. Zdarzało się, że solidnie oberwał. To, że mu wymyślano, było na porządku dziennym.

W 1973 r. śledził Marlona Brando i Dicka Cavetta (słynny amerykański dziennikarz) w Chinatown. Brando stracił wtedy cierpliwość, uderzył Galellę tak mocno, że wybił mu pięć zębów. Galella i Brando spotkali się później w sądzie; aktor musiał zapłacić fotografowi 4 tys. dolarów odszkodowania. Potem Galella znowu pojawił się na drodze Brando. Wyciągnął jednak wnioski z przeszłości i nosił na głowie specjalny hełm.

Richard Burton, gdy Galella zrobił z ukrycia zdjęcia jemu i Elizabeth Taylor w Meksyku, wysłał ludzi, by zabrali mu kliszę. Miał również Galella problemy m.in. z Brigitte Bardot i jej narzeczonym.

Wyrzutów sumienia fotograf raczej nie ma. Twierdzi co prawda, że smutno mu się zrobiło, gdy spotkał w Nowym Jorku, w 1969 r. Gretę Garbo. Gwiazda ukrywała się wtedy już od kilku lat przed światem. Galella oczywiście zaczął robić jej zdjęcia, a ona krzyczała: „Dlaczego mnie niepokoisz, nic ci przecież nie zrobiłam!”. Galella nie poszedł za Garbo do domu, ale zdjęcia, które jej zrobił, opublikował. Widać na nich starszą, szczupłą kobietę, która usiłuje zasłonić twarz przed wścibskim fotografem.

Obsesją Rona Galelli stała się Jacquelline Kennedy, pierwsza dama USA, a potem żona greckiego multimilionera. Zaczął ją śledzić pod koniec lat 60. Poświęcił jej dwie swoje książki, mówi o niej do tej pory, jak o kimś bliskim i nazywa swoją Moną Lisą. Jackie Kennedy-Onassis uważała go za nachalnego pasożyta i wytoczyła mu dwa procesy sądowe – w 1972 i 1982 r. Galella notorycznie łamał pierwszy wyrok, wydany przez nowojorski sąd, który nakazał mu trzymać się z daleka od wdowy po prezydencie. Paparazzo nic sobie z tego jednak nie robił. Dalej podążał za Jackie. Zachowały się np. zdjęcia, na których widać, jak Galella mierzy centymetrem odległość, jaka powinna dzielić go od Jacqueline Kennedy. Dopiero po 10 latach, po drugim wyroku przyrzekł, że zostawi ją w spokoju. Słowa dotrzymał.
Ron Galella śledzi z aparatem Jackie Onassis na Maddison Avenue w Nowy Jorku 7 października 1971 r. (fot. Foam)

Galella podążał za Jackie krok w krok. Zrobił jej tysiące zdjęć – jak kupowała gazety, na spacerach w Central Parku, w restauracjach, z przyjaciółmi i z dziećmi. By do niej dotrzeć, przekupywał porterów, przebierał się i oszukiwał. Jackie wiele razy prosiła go, by przestał, nasyłała na niego pilnujących ją agentów Secret Service. Galella mówi teraz, że Jackie była hipokrytką i snobką. Uważa, że bardzo lubiła być w centrum wydarzeń, jego zainteresowanie schlebiało jej, ale nie chciała się do tego przyznać.

Jedno z najsłynniejszych zdjęć Jackie Kennedy zrobił Galella na przejściu dla pieszych w Nowym Jorku w 1971 r. Jackie patrzy prosto w kamerę, lekko się uśmiecha, a jej włosy rozwiewa wiatr. Żeby zrobić to zdjęcie, Galella ukrył się w taksówce. Gdy zobaczył Jackie, poprosił kierowcę, by użył klaksonu. Wtedy ona spojrzała w stronę taksówki, a fotograf nacisnął spust migawki.

Dlaczego paparazzo to paparazzo?

Termin „paparazzo” pochodzi z filmu „Słodkie życie” w reż. Federica Felliniego. Razem z głównym bohaterem, dziennikarzem Marcellem (w tej roli Marcello Mastroianni), pracował bezwzględny fotograf o nazwisku Paparazzo właśnie (zagrał go Walter Santesso).

Fellini mówił, że w szkole miał kolegę, niezwykle gadatliwego i ruchliwego, którego przezywano „paparazzo”, co znaczyło po prostu „komar” (włoskie „pappataci”, w dialekcie – paparazzo). Scenarzysta współpracujący z Fellinim, Ennio Flaiano twierdził z kolei, że termin ten pochodził z książki angielskiego pisarza Georgea Gissinga, opowiadającej o podróży do Włoch, pt. „By the Ionian Sea” – nazwisko Paparazzo nosił w niej właściciel hotelu.

Kim jest paparazzo, wiedzą teraz ludzie na całym świecie. Co więcej, każdy może zostać paparazzo. Portale plotkarskie chętnie zamieszczają zdjęcia sław, które zrobili im zwykli ludzie swoimi telefonami komórkowymi. „Zawodowymi” paparazzi stają się nawet dzieci. W USA powstał film dokumentalny pt. „Teenage Paparazzo” (2010), nakręcony przez aktora i reżysera Adriana Greniera o 14-latku, Austinie Visschedyku, którego pasja było fotografowanie sław.

Paparazzi, tak jak zdarzało się to Galelli, bywają bici, popychani i pozywani przed sąd. W wielu krajach wprowadzono specjalne regulacje prawne, zabraniające wykonywania fotografii osób publicznych bez ich zgody, w sytuacjach nie związanych z ich pracą lub wykonywaną funkcją.

Wielka i gorąca dyskusja na temat bezwzględności paparazzi wybuchła po tragicznej śmierci w 1997 r. księżnej Walii Diany i Dodiego Al-Fayeda, którzy zginęli w Paryżu w wypadku samochodowym, gdy uciekali samochodem przed goniącymi ich fotografami.

Z paparazzi przed sądami walczy Karolina Grimaldi, księżna Monaco. W 2004 r. sprawę przed Europejskim Trybunałem Praw Człowieka, w której skarżyła się, że niemieckie prawodawstwo dzieli ludzi na osoby „względnie” i „bezwzględnie” publiczne i w związku z tym, paparazzi mogą bezkarnie śledzić każdy jej krok.
Polskie gwiazdy też wojują z podstępnymi fotografami, m.in. Edyta Górniak i Justyna Steczkowska. Potyczki z paparazzi ma na swoim koncie Borys Szyc, który opowiadał kiedyś w wywiadzie, jak ścigany przez paparazzi, miał wypadek samochodowy z córką.

Jeden z polskich paparazzo, Przemysław Stoppa, sam wyrósł, w pewnym sensie, na gwiazdę. Powstał o nim, gorzki w swej wymowie, film dokumentalny pt. „Paparazzi” w reż. Piotra Bernasia (wielokrotnie nagradzany na festiwalach filmowych, m.in. dostał nagrodę EFA dla najlepszego filmu europejskiego w konkursie filmów krótkometrażowych na Krakowskim Festiwalu Filmowym w 2011 r.).

Bernaś pokazał Stoppę przy pracy, polującego na sensację i próbującego np. zrobić zdjęcia choremu księdzu Jankowskiemu w gdańskiej klinice. Fotograf jedzie też. m.in. do Szwajcarii, by zrobić zdjęcia uwięzionemu w areszcie domowym Romanowi Polańskiemu i fotografuje ludzi modlących się przed Pałacem Prezydenckim po katastrofie pod Smoleńskiem.

– Beata Zatońska
Zdjęcie główne: Fotograf Ron Galella pozuje ze swoim zdjęciem Jacqueline Kennedy Onassis z książki „Time – 100 najbardziej wpływowych zdjęć wszechczasów”. (Fot. Jemal Countess / Getty Images for TIME)
Zobacz więcej
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„To była zabawa w śmierć i życie”. Od ćpuna po mistrza świata
Historię Jerzego Górskiego opowiada film „Najlepszy” oraz książka o tym samym tytule.
Po godzinach wydanie 17.11.2017 – 24.11.2017
„Geniusz kreatywności”. Polka obok gwiazd kina, muzyki i mody
Jej prace można podziwiać w muzeach w Paryżu, Nowym Jorku czy Londynie.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
Zsyłka, ucieczka i samobójstwo. Tragiczne losy brata Piłsudskiego
Bronisław Piłsudski na Dalekim Wschodzie uważany jest za bohatera narodowego.
Po godzinach wydanie 10.11.2017 – 17.11.2017
„Choćby z diabłem, byle do wolnej Polski”. Pierwszy Ułan II RP
Gen. Bolesław Wieniawa-Długoszowski skupia w sobie losy II RP.
Po godzinach wydanie 3.11.2017 – 10.11.2017
Kobiety – niewolnice, karły – rekwizyty. Szokujący„złoty wiek”
Służba była formą organizacji życia w tej epoce. Każdy kiedyś był sługą, nawet królewski syn.