Historia

Czy Kościół popełnił samobójstwo?

Słynny komunistyczny myśliciel włoski wynalazł nowy sposób na unicestwienie przeciwnika. Nie były to już prześladowania fizyczne.

Dzięki uprzejmości Instytutu Pileckiego publikujemy fragment książki „Gramsci, czyli samobójstwo rewolucji” (przekład: Aleksandra Schymalla). Autorem tej pozycji jest włoski filozof, wieloletni wykładowca uniwersytetu La Sapienza w Rzymie, Augusto Del Noce (1910-1989). Jej oryginał ukazał się w roku 1978.

Książka napisana została z perspektywy katolika zatroskanego zagubieniem Kościoła katolickiego w nowoczesnym świecie. Del Noce podjął kwestię wpływu idei lewicowych na społeczeństwa konsumpcyjne, a przedmiotem swojej refleksji uczynił koncepcje trzech XX-wiecznych znaczących włoskich myślicieli: faszysty Giovanniego Gentilego, liberała Benedetta Crocego oraz komunisty Antonia Gramsciego. Jak sam tytuł książki wskazuje, jest ona poświęcona głównie dorobkowi trzeciego z nich.

Gramsci uchodzi za prekursora zachodniej Nowej Lewicy. Dużą część swojego życia spędził on w więzieniu, gdy dyktaturę nad Włochami sprawował Benito Mussolini.

W teorii Gramsciego kluczowa jest teza o kulturowej hegemonii lewicy. Zrewidował on marksizm twierdząc, że rewolucja powinna zacząć się od kształtowania „nadbudowy”, a nie „bazy”. Chodziło mu o to, że priorytetem dla ideologów komunizmu powinno być przejęcie rządu dusz nad masami, a nie zmiana systemu polityczno-ekonomicznego.

Del Noce uważał, że strategia Gramsciego odniosła sukces. Zachodniej Nowej Lewicy udało się bowiem osiągnąć to, co się okazało poza zasięgiem komunistów z bloku wschodniego: zaczęła kształtować umysły ludzi w skali masowej. Za moment przełomowy można uznać rok 1968 – czas rewolty zachodniej młodzieży. Znane są słowa Del Nocego: „Marksizm upadł na Wschodzie, bo całkowicie zrealizował się na Zachodzie”. Filozof napisał je tuż przed swoją śmiercią – pod wrażeniem krachu „realnego socjalizmu” w bloku wschodnim jesienią 1989 roku.


Myśl Gramsciego, po licznych wahaniach, osiągnęła największą popularność w okresie pomiędzy drugą połową 1974 a jesienią 1976 roku. Stało się to za sprawą reakcji na referendum w sprawie rozwodów, które odbyło się 12 maja 1974 roku1.
Augusto Del Noce „Gramsci, czyli samobójstwo rewolucji”, przekład – Aleksandra Schymalla, Instytut Pileckiego, Warszawa 2023
Na pozór była to okazja osobliwa, ponieważ na kartach dzieła Gramsciego próżno szukać refleksji nad problemem rozwodów czy też wyrazów sympatii dla rewolucji seksualnej. Gramsci z pewnością należał do myślicieli przeciwnych marksowsko-freudowskim kompilacjom. Określał Freuda mianem „ostatniego ideologa”, dodając, że filozofia praxis stanowi wyraźne przezwyciężenie ideologii i historycznie się jej przeciwstawia. Myśl ideologiczna to wyraz „materializmu burżuazyjnego” i jest rzeczą naturalną, że jej najnowszy wytwór, psychoanaliza, jest wykorzystywany przez burżuazję do obrony przed marksizmem, która polega na przyjęciu zwyczajowej taktyki neutralizowania elementów marksistowskich poprzez ich powtórne wkomponowanie w inny model myślowy. Zdaniem Gramsciego tego rodzaju taktykę zapoczątkował Croce. Porzuciwszy zbędnego już wówczas Crocego, burżuazja sięgnęła po Freuda. Możliwe że Gramsci nie znał nawet imienia [Wilhelma – red.] Reicha, lecz łatwo się domyślić, jakiego rodzaju krytyce poddałby jego myśl.

Jednak istnieje ku temu głęboka przyczyna. Nasuwa się nawet pytanie o to, czy wspomniana okazja musiała być właśnie taka i czy ewentualne zwycięstwo przeciwników rozwodów nie oznaczałoby pewnej klęski gramscizmu.

Cóż bowiem było w istocie głównym założeniem myśli filozoficznej Gramsciego, nieprzerwanie obecnym w jego twórczości od wczesnych dzieł po „Zeszyty filozoficzne”, jeśli nie przerzucenie pomostu pomiędzy kulturą niską i wysoką; przybliżenie ludowi immanentystycznej i sekularystycznej koncepcji życia? Nie sposób nie przywołać w tym miejscu jednego z najczęściej cytowanych fragmentów jego autorstwa, na który zawsze warto kłaść nacisk, ponieważ opisuje pierwotną formę, w której Gramsci pojął marksizm:

Jedną z największych słabości wszelkich filozofii immanentystycznych jest właśnie niezdolność do stworzenia ideologicznej jedności między ludźmi z nizin społecznych i tymi z wyższych sfer, między „prostaczkami” i „intelektualistami”. W historii cywilizacji zachodniej doszło do tego na skalę europejską wraz z błyskawiczną klęską renesansu, a w pewnym stopniu także reformacji, w walce z Kościołem rzymskim. Owa słabość przejawia się w dziedzinie nauczania, jako że filozofie immanentystyczne nawet nie spróbowały stworzyć koncepcji, która mogłaby zastąpić religię w procesie wychowania dzieci – stąd pseudohistoryczny sofizmat, który sprawia, że pedagodzy areligijni (awyznaniowi), a w rzeczywistości ateiści, dopuszczają lekcje religii, ponieważ religia jest dzieciństwem ludzkości, które odnawia się w każdym niemetaforycznym dzieciństwie.

Dmowski, konsekwentny przeciwnik lewicy

Nie chciał wzmacniać rosyjskich komunistów i osłabiać obozu białych.

zobacz więcej
Stało się tak, że owa sekularyzacja sposobu myślenia ludu włoskiego – który z zasady pozostawał wierny „katolickiej moralności”, nawet w czasach największej dominacji antyklerykalizmu – nastąpiła akurat po 30 latach rządów partii katolików. Jaki płynął z tego wniosek? Otóż należało stanąć na stanowisku – którego ogromnego znaczenia nie ma potrzeby podkreślać – że faktycznym podmiotem historii Włoch w ostatnich 30 latach była Gramsciańska „reforma intelektualna i moralna”, która mogła postępować bez większych przeszkód i której celem, w konsekwencji rewolucyjnej strategii rozumianej jako wojna pozycyjna, było objęcie przywództwa intelektualnego jeszcze przed zdobyciem władzy. Zgodnie z tym założeniem należało stwierdzić, że przywództwo sprawowała partia komunistyczna, która zdołała je objąć, ponieważ jej polityka stanowiła precyzyjną praktyczną konkretyzację myśli Gramsciego. W referendum potwierdzono nie tylko prawo, lecz także moralne i intelektualne znaczenie trzydziestolecia, a tym samym triumf Gramsciego. Doszło do sytuacji, która przywodziła na myśl, w odwróconym sensie, lecz z zachowaniem precyzyjnej zgodności, słowa Gramsciego na temat Partito d’Azione z czasów Risorgimenta, w rzeczywistości zależnej od umiarkowanych, czy wręcz „molekularnie” przez nich wchłoniętej, ze względu na niekwestionowaną hegemonię jaką sprawowali nad intelektualistami.

Zbadajmy jednak głębiej znaczenie owej katolickiej porażki. Zdawało się, że symbolizowała ona klęskę historiozofii katolickiej, sformułowanej w ubiegłym wieku, w obliczu filozofii heglomarksistowskiej, i tak też była odczuwana, choć w zawoalowany sposób. Waga tego zagadnienia, a także to, że nie zostało do tej pory odpowiednio opracowane, skłaniają mnie, by się nad nim pochylić.
ODWIEDŹ I POLUB NAS Istotnie, sami katolicy zdają się zapominać, że Chrześcijańska Demokracja ma swoje ideowe korzenie w odrodzeniu katolicyzmu zainicjowanym przez papieża Leona XIII za sprawą encykliki „Aeterni Patris” z 1879 roku. To prawda, że nieustannie rośnie liczba publikacji poświęconych genezie ruchów politycznych i społecznych tworzonych przez katolików, lecz badacze z największym upodobaniem koncentrują się choćby na najskromniejszych postaciach modernistów. Wydaje się, że pochodzenie od modernizmu uwolnionego od zarzutu herezji i powołanego do bezlitosnego osądzania za oszczerstwa swoich ówczesnych przeciwników, jest ich znakiem rodowym. Odniesienia do rzeczywistego rodowodu są niezwykle rzadkie. Autorem najlepszego znanego mi komentarza jest jeden z największych współczesnych mistrzów myśli tomistycznej, Gilson:

Głęboka myśl Leona XIII zostaje wyrażona na pierwszych stronach encykliki „Aeterni Patris” i jest to myśl społeczna, przy słusznym założeniu, że porządek każdego społeczeństwa opiera się na świadomości prawdy uznanej przez tych, którzy rządzą ciałem politycznym. Jedynie religia chrześcijańska, rozpowszechniona za sprawą wiary na całym świecie, jest zdolna nauczać całej prawdy i tylko prawdy. Nie należy jednak lekceważyć naturalnego wsparcia, udzielonego przez Bożą mądrość, by ułatwić dzieło wiary. Jest to przede wszystkim właściwe wykorzystanie filozofii. Nie na próżno bowiem Bóg tchnął w ludzką myśl światło rozumu, a światło wiary bynajmniej nie gasi ani nie osłabia siły intelektu, lecz ją doskonali i zwiększywszy w ten sposób jej możliwości, czyni ją zdolną do wielkich rzeczy. Zatem w encyklice jest mowa o tym, aby w czasach niepokojów społecznych będących owocem intelektualnego zamętu odwoływać się do ludzkiej wiedzy, by skłonić lud do powrotu na drogę wiary i zbawienia. Niezależnie od tego, jakie powinno być nasze wyobrażenie o filozofii chrześcijańskiej, z całą pewnością będzie ono definiowało apostolskie zastosowanie filozofii pojmowanej jako środek pomocniczy w dziele zbawienia ludzkości.

Zgodnie z przesłaniem Leona XIII odnowa myśli katolickiej musi być zatem nierozerwalnym splotem religii, filozofii i polityki; polityka jest bowiem niezbędna dla doczesnego zbawienia społeczności ludzkiej, lecz musi opierać się na filozofii, ta zaś stanowi wstęp do wiary. Pojmujemy ową jedność, dostrzegając w encyklikach Leona XIII zarazem program i cel – punkt docelowy długiego i żmudnego procesu rozwoju myśli katolickiej w epoce historycznej, którą rozpoczęła rewolucja francuska. Gilson zauważa również, że gdy czytamy najważniejsze encykliki Leona XIII w porządku logicznym, nie zaś chronologicznym, który on sam im nadał z okazji 25. rocznicy pontyfikatu, naszym oczom ukazuje się coś, co możemy określić mianem „Corpus Leoninum” XIX-wieczne filozofii chrześcijańskiej. Musimy wówczas przyznać, ż „Leon XIII zapisuje się w historii filozofii jako największy myśliciel chrześcijański XIX wieku i jeden z największych filozofów w dziejach”. Gilson dodaje także, iż dziwi go „jak niewielu współczesnych chrześcijan zdaje sobie z tego sprawę”.
Antonio Gramsci (1891-1937), Fot. Commons Wikimedia
Ze względu na szczególną wagę kwestii poruszonej przez owego wybitnego historyka, przytoczenie tak obszernych fragmentów wydaje się konieczne. Stosunek katolickich polityków do „Corpus Leoninum” był analogiczny do stanowiska socjalistów sprzed Lenina wobec marksizmu: w obu przypadkach zabrakło uwzględnienia organicznego charakteru zjawiska na rzecz analitycznego podejścia do poszczególnych elementów uważanych za odrębne i zasadniczo autonomiczne. W ten oto sposób dawni katoliccy politycy czytali encyklikę „Rerum Novarum”, tak jakby można ją było oddzielić od „Corpus Leoninum”, zaś nowi politycy doprowadzili wadliwość takiej postawy do skrajnych konsekwencji, całkowicie pomijając jej lekturę. Dlatego słyszymy, że zadaniem partii chrześcijańsko-demokratycznej miałoby być dostosowanie świadomości politycznej katolików do nowoczesnego społeczeństwa demokratycznego, a zarazem odparcie pokus „teokratycznych i integrystycznych”. Albo że partia powinna wreszcie zrezygnować z przymiotnika „chrześcijańska” i pozwolić się wchłonąć partii „demokratycznej”, której celem jest zapewnienie najlepszych warunków do rozwoju produkcji oraz „doczesnego” spełnienia każdego człowieka poprzez zajęcie czysto neutralnego stanowiska w dziedzinie kultury i religii. Niewiele dzieli nas od koncepcji chrześcijaństwa wchłoniętego przez politykę, siłę napędową bliżej „nieokreślonego” postępu społecznego. Jeszcze krok i dochodzimy do przekonania, że w obecnym momencie rozwoju historycznego marksizm zastąpił chrześcijaństwo, to zaś przesądza o powstaniu koncepcji „ery postchrześcijańskiej”, która jest dziś na ustach wszystkich. W tym kontekście proroczo brzmią słowa Gramsciego zamieszczone na łamach „L’Ordine Nuovo” listopada 1919 roku, tuż po powstaniu Partii Ludowej2:

Katolicyzm ponownie pojawia się w blasku historii, lecz jakże odmieniony, jakże „zreformowany”. Duch stał się ciałem, lecz ciałem podatnym na zepsucie podobnie jak formy człowiecze, które podlegają tym samym historycznym prawom rozwoju i przezwyciężania właściwym ludzkim instytucjom [...]. Katolicyzm staje więc do rywalizacji nie z liberalizmem ani nie z państwem świeckim, lecz z socjalizmem, i zostanie pokonany oraz ostatecznie wymazany z historii socjalizmu [...]. Demokratyczny katolicyzm czyni to, czego nie mógłby uczynić socjalizm: scala, porządkuje, ożywia i p o p e ł n i a s a m o b ó j s t w o. Uformowawszy się i zmieniwszy w realną siłę, owe tłumy stapiają się ze świadomymi masami socjalistycznymi – stanowią ich naturalną kontynuację. To, co byłoby nieosiągalne dla jednostek, staje się dostępne wielkim zbiorowościom. Przekształciwszy się w społeczeństwo i uświadomiwszy sobie swoją realną moc, owe jednostki zrozumieją nadrzędność socjalistycznego motta „emancypacja proletariatu będzie jego dziełem” i zechcą działać na własną rękę, i samodzielnie rozbudowywać własne siły, nie będą już potrzebować pośredników i pasterzy z nakazu, lecz nauczą się poruszać pod wpływem wewnętrznego impulsu: staną się ludźmi w nowoczesnym znaczeniu tego słowa, którzy zasady działania czerpią z własnego sumienia, niszczą bożki, dekapitują Boga.

Słuszny gniew czarnych zagrabiony przez marksistów

BLM w obronie komunistycznego reżimu.

zobacz więcej
Przywołałem ów obszerny fragment i podkreśliłem kwestię samobójstwa ze względu na ich wyjątkowe znaczenie. To właśnie koncepcja „samobójstwa” leży u podstaw pojęcia „kompromisu” rozumianego zgodnie z genezą i ze znaczeniem opisanymi przez Gramsciego, a także w kontekście zgodności z ideą samokształcenia, która jest głównym tematem Gentiliańskiej pedagogiki. Gramsci już w 1919 roku zauważa, że transcendentna koncepcja życia i niedoskonałe formy immanentyzmu – w których teologia nadal istnieje w ukrytej postaci – by ostatecznie wygasnąć, nie mogą zostać zgładzone, lecz muszą dobiec końca wskutek „samobójstwa”. Jeśli dobrze się przyjrzeć, owa teza o „samobójstwie” rzuca światło na wszystkie nowe określenia stosowane przez Gramsciego, zarówno te, które stworzył, jak i te, których sens odnowił: począwszy od „reformy intelektualnej i moralnej” czy „wojny pozycyjnej” przez „hegemonię” po „intelektualistę organicznego” i „blok historyczny”. Podsumowując, Gramsci wynalazł nowy sposób na unicestwienie przeciwnika: nie były to już fizyczne prześladowania, lecz „samobójstwo”. Teraz ujawnia się znaczenie często powtarzanych terminów jak „historyczny kompromis” czy „eurokomunizm” który po raz pierwszy pojawia się już w artykule z 1919 roku i rzeczywiście różni się jakościowo od klasycznego komunizmu.

– Augusto Del Noce
– przełożyła Aleksandra Schymalla


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Zdjęcie autora – Commons Wikimedia

Tytuł pochodzi od redakcji Tygodnika TVP


Przypisy:

1 Referendum odbyło się po wejściu w życie ustawy z 1 grudnia 1970 r. umożliwiającej rozwody. Głosowanie powszechne przegrane przez przeciwników rozwodów jest uważane (obok referendum w sprawie aborcji z 1981 r.) za jeden z symptomów sekularyzacji społeczeństwa włoskiego (przyp. red. nauk. IP).
2 Partito Popolare Italiano (Włoska Partia Ludowa) – założona w 1919 r. przez ks. Luigiego Sturzo partia chrześcijańsko-demokratyczna. W wyborach 1919 r. otrzymała 100 (na 508) mandatów do parlamentu Królestwa Włoch, ustępując jedynie socjalistom. W wyborach 1924 r. część dotychczasowych parlamentarzystów PPI przeszła na listę partii faszystowskiej. W następstwie zamordowania posła z ramienia socjalistów, Giacoma Matteottiego, frakcja parlamentarna PPI (wraz z socjalistami) wzięła udział w proteście okupacyjnym (tzw. secesji awentyńskiej) przeciwko nadużyciom wyborczym, co wzmogło niechęć do PPI wśród hierarchii kościelnej. W 1926 r. PPI została zdelegalizowana przez Mussoliniego, a jej przywódcy znaleźli się na emigracji lub zostali aresztowani (przyp. red. nauk. IP).

Nagroda SDP 2023
Zdjęcie główne: Publiczna demonstracja w sprawie referendum dotyczącego prawa do rozwodów, Włochy, rok 1974. Fot. Universal Archive/Universal Images Group / Universal Images Group / Forum
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Na ratunek. Polaków historie niezwykłe
Wysłali Żydówki na roboty do Niemiec. Dzięki temu ocalały.
Historia Najnowsze wydanie
Stadionowa opozycja. Lechia Gdańsk kontra komuniści
Futbol pod specjalnym nadzorem.
Historia Najnowsze wydanie
Dziennikarskie czystki miały przywrócić monopol medialny
Do pracy dopuszczono tylko „zaufanych”, ponad stu pracowników internowano.
Historia Najnowsze wydanie
Jak Sowieci okradali polskich repatriantów
Z wagonów wynoszono bydło, konie, zboże, narzędzia, meble, a nawet pierzyny.
Historia Najnowsze wydanie
Skazali go za „lżenie ZSRR”, bo potwierdził zbrodnię katyńską
Mimo nacisków i szykan, nigdy nie wyparł się swoich ustaleń.