Kultura

Ścierki sióstr wizytek

Uczestniczył we własnym pogrzebie tak precyzyjnie sfingowanym, że nagrobek stał nietknięty przez następne sto lat. Potem dostał się do słynnej akademii sztuki – i w obu sytuacjach udało mu się ukryć brak obu dłoni! Jedną stracił w bitwie, drugą odrąbał mu carski żołdak.

W niedzielę 22 stycznia o godz. 22:20 Telewizja Polska wyemituje widowisko „1863 - Ku Wolności. Koncert inaugurujący obchody 160. rocznicy powstania styczniowego”. TVP przygotowała też wiele innych pozycji poświęconych powstańcom: ZOBACZ

Ludomir Benedyktowicz (1844-1926), powstaniec styczniowy, z życiorysem wielokrotnie „filmowym”, nie uniknął jednak powstańczego losu. Kiedy po dziesięciu latach od wybuchu walk i już po studiach w Akademii Sztuk Pięknych w Monachium wrócił do kraju, został przez jakiegoś donosiciela rozpoznany w Broku nad Bugiem, aresztowany i wtrącony do Cytadeli Warszawskiej.

– I tam powstał rysunek „Dziewczyna z konwią”, bo obserwował modelkę jako więzień, patrząc przez wiele miesięcy na ten sam widok za oknem – opowiada Katarzyna Haber, kuratorka wystawy w warszawskiej Kordegardzie, galerii Narodowego Centrum Kultury, na której możemy podziwiać ów niezwykły obrazek. Rysowany piórkiem, do dziś zachwyca precyzją w ukazaniu ruchu ręki, skupienia na twarzy, kroju gorsecika.

Katarzyna Haber nie kryje fascynacji tym artystą i jego dziełem. Z zachwytem pokazuje też „Wnętrze lasu ze starym dębem” – gęstwinę drzew, na którą patrząc, można wprost poczuć dotyk liści. Ale nie można zrozumieć, jak artysta był w stanie tak rysować, nie mając ołówka czy piórka w palcach, tylko w jakiejś przyczepionej do kikuta ręki metalowej obręczy.

– Każdym rysunkiem czy obrazem pokazuje, że wszystko tkwi w głowie, a nie w odciętej dłoni czy w amputowanej nodze – podkreśla Katarzyna Haber. Jego obecność na tej wystawie ma więc – jak dodaje kuratorka – dodatkowe znaczenie: to może być wielkie wsparcie dla tych wszystkich ludzi, którym przeróżne ograniczenia fizyczne nie pozwalają na wykorzystanie talentów, realizacje marzeń i ambicji.



– Benedyktowicz od dziecka chciał być malarzem, ale ojciec widział w nim leśnika, bo i sam był leśnikiem. I jak to w tamtych czasach, chłopak po szkole średniej wylądował w Zakładzie Praktyk Leśnych w Feliksowie koło Broku nad Bugiem, bo to była wtedy prawdziwa akademia leśnictwa – opowiada Katarzyna Haber. – Stąd znał bardzo dobrze las i mógł być świetnym przewodnikiem dla powstańców, do których się natychmiast przyłączył. A kiedy stracił obie ręce, już naprawdę nie mógł zostać leśnikiem, ale za to mógł wreszcie zostać malarzem.

By nie narazić go na prześladowania ogłoszono, że zginął w potyczce z Kozakami pod Kaczkowem i usypano mogiłę, która istnieje do dzisiaj. A on ukryty przed carskimi szpiegami, wyleczony i podszkolony nieco w warszawskiej szkole Wojciecha Gersona, wyjechał – zapewne na podrabianych papierach – do Monachium. Egzamin do tamtejszej Akademii Sztuk Pięknych zdawał w specjalnie uszytej kapocie z długimi rękawami, aby zasłaniały brak dłoni. Kiedy jednak przyszło do ogłoszenia listy przyjętych, jeden z profesorów chciał uścisnąć rękę tak świetnemu kandydatowi, jakiego upatrywał w Benedyktowiczu. Ten musiał wtedy przyznać, że nie może podać ręki, bo jej nie ma.

Scena jak z najlepszego filmu. I może kiedyś taki film powstanie.

Proteza używana przez Ludomira Benedyktowicza, wykonana dla niego przez kowala z Ostrowi Mazowieckiej. Eksponat Cytadeli Warszawskiej. Fot. Simon Burchell - Praca własna, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons
Amputowana noga oznacza z kolei Adama Chmielowskiego (1845-1916). To powstaniec o rok młodszy od Benedyktowicza – jacy oni wszyscy byli młodzi i w tamtym powstaniu! – oraz jego kolega z monachijskich studiów. Także w powstaniu stracił nogę. I także on, staraniem całej rodziny, został „przemycony” za granicę. Jest może bardziej niż Benedyktowicz znany szerokiej publiczności, bo to przecież święty brat Albert Chmielowski. Porzucił sztukę dla ratowania bezdomnych, założył Zgromadzenie Braci Albertynów i Zgromadzenie Sióstr Albertynek, wyznaczył nowe trendy w pracy charytatywnej i stał się wyjątkową postacią nie tylko Krakowa. Także za sprawą filmu „Nędzarz i madame”. Na wystawę Katarzyna Haber przygotowała jego dwie akwarele, jedna to „Wyjazd na polowanie”. Po prostu polowanie, namalowane już w 1870 – scena jakby z normalnego życia, choć przecież w warunkach powstania wyjazd z dworu na polowanie mógł oznaczać zupełnie inne sprawy . I może o to chodziło Chmielowskiemu.

Takie właśnie, nieoczywiste, są prace, które zobaczymy w Kordegardzie na wystawie „Powstanie Styczniowe. Droga do niepodległości”. Prace przejmują nie tylko treścią, ale może jeszcze bardziej życiorysem twórcy. Na przykład taki Maksymilian Gierymski (1846-1874) – też kolega z monachijskiej akademii – jeszcze młodszy, bo do powstania poszedł jako siedemnastolatek. I powstanie malował do końca krótkiego twórczego życia (zmarł z powodu gruźlicy).

Pani kurator dokonała rzeczy niezwykłej – przekopała się przez szuflady i szafy ze zbiorami „zmagazynowanymi” i znalazła różne skarby, takie niespodziewane i te których szukała. Są w tym także akwarele i szkice jej praprapradziadka Maksymiliana Oborskiego (1809-1878), który – w odróżnieniu od reszty – poszedł do powstania już jako niemłody człowiek i wylądował na Syberii, dodatkowo z brzemieniem zdrady, której się dopuścił dekonspirując towarzyszy walki. We wspomnieniach Katarzyny Haber plącze się zdanie z dzieciństwa, kiedy najstarsze ciotki mówiły, że „babka Oborska została sama z dziećmi na głowie” i poczuciem, że trzeba je wykształcić bez majątku, który carska władza skonfiskowała. Oborski został jej w głowie, choć – jak mówi – praprapradziadków każdy z nas ma już szesnastu, więc trudno o szczególne przywiązanie do jednego, i tak nieznanego. Ale że ten na zesłaniu, w Usolu – gdzie było wielu zesłańców, bo ich rąk do pracy potrzebowały słynne kopalnie soli, stąd nazwa – zaczął rysować, to się przebił z niepamięci.

Żebym jednak nie opowiedziała o całej wystawie, poprzestanę na rekomendacji dla bardzo szczególnej akwareli, poniekąd reporterskiego zapisu chwili: oto do celi skazańca, a jest nim Edward Jürgens (1824-1863), wchodzą urzędnicy więzienni z wyrokiem, podczas gdy obok drzwi stoi… wprost nie do wiary – stoi aparat fotograficzny (czy jak on się wtedy nazywał) na długich trzech nogach i fotograf gotowy do ostatniego ujęcia. Niesłychany obrazek, wstrząsający wielokrotnie – akwarela niczym fotografia, fotograf na akwareli, ostatnie chwile – i chwała Katarzynie Haber za to, że go wyjęła z magazynu i przywróciła mu życie, a właściwie dała nowe.

Salutowali im generałowie

W II RP weterani powstania styczniowego otoczeni zostali szczególną opieką.

zobacz więcej
Nowe życie dała też współczesna nam artystka Teresa Murak – bo są w Kordegardzie prace z naszych czasów – przedmiotom zupełnie nieoczekiwanym, a jednak przenoszącym nas do czasu powstania styczniowego i warszawskich ulic, które spłynęły krwią wtedy i kilka lat wcześniej, w 1861 roku, co było zapowiedzią nadchodzącej walki o wolność . Tę sytuację zobaczymy na niewielkiej, ale wymownej akwareli ze szkicem z owych walk ulicznych, na tle kamienicy przy Krakowskim Przedmieściu, w której mieści się wciąż – jak na akwareli – cukiernia. Na tej właśnie kamienicy znajduje się też tablica upamiętniająca śmierć Michała Landy’ego, ucznia szkoły rabinackiej, który podjął wtedy krzyż upuszczony przez pobitego już chłopaka, aby zagrzewać ludzi do walki.

Otóż Teresa Murak w latach osiemdziesiątych zeszłego wieku prowadzała swego synka Mateusza (rocznik 1979) na lekcje religii do księdza Jana Twardowskiego, który – jak wiadomo – mieszkał w malutkiej oficynie przy kościele i klasztorze sióstr wizytek, przy tymże Krakowskim Przedmieściu. I natykała się na stertę starych, bardzo nawet starych, lnianych ścierek – ręcznie tkanych i ręcznie (bo jak inaczej!) obszywanych przez siostry wizytki jeszcze w poprzednim stuleciu, z lnu przez nie hodowanego w klasztornym ogrodzie. Artystka zaczęła dociekać, skąd – jak – i co. Że może tymi ścierkami siostry ścierały krew z posadzki, kiedy ranni chronili się w ich zaciszu, może te ścierki szły na szarpie dla powstańców, może są świadkami heroicznej postawy sióstr, które nigdy same o sobie nie opowiedzą. Instalacja „Ścierki Wizytek” robi wielkie wrażenie, zwłaszcza że ma swój ciąg dalszy.

Jak w powstaniu styczniowym matki wysyłały synów do walki, wyposażały ich w broń i odwagę, w chleb i w męstwo, tak na tej wystawie syn staje obok matki i prezentuje powstańcze kosy, najsławniejszą bodaj broń insurekcji 1863. Mateusz Murak Rembieliński wykuł „swoje” kosy w Orońsku, w niezwykłym Centrum Rzeźby Polskiej w starym dworku Józefa Brandta. A z Orońska, wiadomo, już tylko rzut beretem do mateczników polskiej irredenty, do Puszczy Jodłowej i na Wykus koło Wąchocka, gdzie i Langiewicz, i „Ponury”. Kucie kos – czy Artura Grottgera, czy Mateusza Murak Rembielińskiego – nie zostawia wątpliwości: naprawdę wiemy, jak to się robi.

Namawiam naprawdę każdego, żeby zaszedł do tej małej galerii na Krakowskim Przedmieściu. I wstąpił do tamtego – a jednak naszego – świata.

– Barbara Sułek-Kowalska



Wystawa „Powstanie Styczniowe. Droga do niepodległości” – od 12 stycznia do 12 lutego 2023. Kordegarda – Galeria Narodowego Centrum Kultury, ul. Krakowskie Przedmieście 15, Warszawa. Godziny otwarcia: wtorek–niedziela 11:00 - 19:00.

Na ekspozycji upamiętniającej 160. rocznicę wybuchu powstania styczniowego prezentowane są rysunki, grafiki i akwarele artystów, którzy brali w nim czynny udział, m.in.
Kazimierza Alchimowicza, Michała Elwiro Andriollego, Adama Chmielowskiego, Ludomira Benedyktowicza, Maksymiliana Gierymskiego, Edwarda Jürgensa, Antoniego Maksymiliana Oborskiego, Alfreda Izydora Römera, Stanisława Witkiewicza . Jak i tych, którzy powstanie wspierali, mieszkając w tym czasie za granicą, jak Walery Eljasz-Radzikowski, czy Artur Grottger. W Kordegardzie pokazano też prace Franciszka Streitta, Adriana Głębockiego, Józefa Chełmońskiego i Antoniego Kamieńskiego oraz instalacje dwojga współczesnych artystów – Teresy Murak i Mateusza Murak Rembielińskiego.

ODWIEDŹ I POLUB NAS
Z okazji 160. rocznicy powstania styczniowego Telewizja Polska wyemituje kilka programów poświęconych tym walkom niepodległościowym:

„Rok 1863”
Film dokumentalny przedstawiający okoliczności wybuchu powstania, przebieg i konsekwencje. Dowiemy się z niego m.in., kim byli inicjatorzy zrywu oraz czy miał on szansę na powodzenie, czy raczej był to ruch spontaniczny, impulsywny i nieprzemyślany.
Emisja: TVP1, niedziela, 22 stycznia 2023, 13:00

„1863 - Ku Wolności. Koncert inaugurujący obchody 160. rocznicy powstania styczniowego”
Emisja: TVP1, niedziela, 22 stycznia 2023, 22:20

„Wierna Rzeka”
Historyczny melodramat z 1936 roku przedstawiający losy księcia Odrowąża, który po wydostaniu się z oblężonego obozowiska powstańców zostaje postrzelony podczas rosyjskiej obławy.
Emisja: TVP Historia, niedziela, 22 stycznia, 14:25

„Historia w ożywionych obrazach – Artur Grottger. Kucie kos”
Film Marka Brodzkiego przybliży okoliczności powstania słynnego rysunku Artura Grottgera, będącego częścią cyklu dedykowanego powstaniu styczniowemu.
Emisja: TVP Historia, niedziela, 22 stycznia, 16:10

„Złota obrączka”
Historyczny program, który przybliży nam sylwetkę Zygmunta Sierakowskiego – polskiego generała, działacza niepodległościowego, dowódcy powstania styczniowego na Żmudzi, który walkę o wolność przypłacił życiem.
Emisja: TVP Historia, niedziela, 22 stycznia, 20:55

„1863 Równość, Wolność, Niepodległość”
Sześcioodcinkowy cykl informacyjny, w którym historycy przeanalizują sytuację na ziemiach polskich przed i po zakończeniu powstania, opiszą przebieg walk, a także wezmą pod lupę ówczesny stan oddziałów powstańczych – ich uzbrojenie, organizację, sylwetki przywódców.
Emisja najbliższych odcinków:
TVP Historia, w czwartek, 26 stycznia 2023, 18:40 / piątek, 27 stycznia 2023, 11:05
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Ludwik XV - sybaryta ożeniony z Polką: „Po nas choćby potop”
Jako pierwszy zniknął konny posąg króla w Paryżu. Zastąpiła go gilotyna.
Kultura Poprzednie wydanie
Popkulturowi tropiciele zbrodni
Niektórzy stali się świrami, a reputacja innych zawsze była naganna.
Kultura Poprzednie wydanie
Parszywa dwunastka, czyli oblicza władzy
Z „Żywotów cezarów” znamy anegdotę o kościach, które „zostały rzucone”, czy pieniądzach, które nie śmierdzą.
Kultura wydanie 20.01.2023 – 27.01.2023
Ptak, który mówił
Urzekał bezpośredniością. Zero gwiazdorowania – Andrzeja Dudzińskiego wspomina Monika Małkowska.
Kultura wydanie 6.01.2023 – 13.01.2023
Szaleństwo rozrywki, kremowy ptyś i żywe srebro
Rok 2022 na polskich scenach podsumowuje Piotr Zaremba.