Cywilizacja

W jakim języku Benedykt XVI rozmawiał z kotami

Benedykta XVI szczególnie ciepło pożegnała organizacja PETA (People for the Ethical Treatment of Animals), która zazwyczaj zachowuje dystans wobec Kościoła i duchownych. Na swej stronie internetowej PETA przypomniała, że papież widział w zwierzętach „stworzenia Boże”, podkreślał potrzebę otaczania ich opieką, oszczędzania im niepotrzebnych cierpień i bólu. I że sam te zasady stosował. Zawsze troszczył się o koty.

„Muzyka rodzi się z doświadczania miłości i smutku, z obcowania ze śmiercią, z bólu i z otchłani ludzkiej egzystencji. Ale rodzi się także ze spotkania z tym, co boskie” – tymi słowy zmarły 31 grudnia 2022 roku papież Benedykt XVI mówił niegdyś o muzyce klasycznej. W jego życiu była zawsze, od czasu dzieciństwa w Górnej Bawarii po ostatnie dni.

Odpoczywał przy muzyce, słuchając albo grając. Podczas gdy św. Jan Paweł II w czasie wakacji, które spędzał w papieskiej rezydencji w Dolinie Aosty w Alpach, wyruszał na wędrówki po górach i dolinach, Benedykt XVI zasiadał do fortepianu, który specjalnie dla niego sprowadzono. Najchętniej grywał utwory Mozarta, ale także Beethovena, Bacha, Schuberta.

Pancerny pontyfikat

Wydawało się, że jest kruchy, a był niebywale mocny w swoim dążeniu do prawdy i w jej obronie.

zobacz więcej
Papież Benedykt, wcześniej kardynał Joseph Ratzinger, a jeszcze wcześniej mały Joseph z bawarskiego miasteczka Marktl, kochał muzykę. Kochał też koty. Zawsze dostrzegł kota, który pojawił się w polu widzenia – a to, jak wiadomo, jest nieomylnym znakiem rozpoznawczym, zdradzającym przysięgłego miłośnika tych zwierząt. „Papież Benedykt zdecydowanie był człowiekiem kotów, nie psów” – zauważył Rudolf Hofbauer, sąsiad Josepha Ratzingera z miasteczka Pentling koło Ratyzbony. To jego rudy kocur Chico jest narratorem opowieści o Benedykcie, spisanej przez włoską dziennikarkę Jeanne Perego w książce dla dzieci, zatytułowanej „Kot i jego papież”.

Papież kochał też łacinę. Widząc w łacinie spoiwo cywilizacji, próbował ocalić język Rzymian i Kościoła dla świata i potomności. Czy mu się to udało? W Kościele jego starania rychło podważył papież Franciszek, również przez to, że uchylił decyzję swego poprzednika o możliwości odprawiania mszy łacińskiej bez specjalnych zezwoleń. A świat kultury masowej i mediów społecznościowych nie bardzo pojmował, o co Benedyktowi chodzi.

Wreszcie Bawaria. Papież Benedykt pragnął podobno spędzić ostatnie lata życia w rodzinnych stronach. Tak się jednak nie stało.

Muzyka prowadzi do Boga

Muzyka była w jego życiu zawsze. „Kiedy w naszej parafii w Traunstein w dni świąteczne rozbrzmiewała Msza Mozarta (zapewne Msza Koronacyjna, ulubiony utwór papieża Benedykta – red.), ja, mały chłopiec z prowincji, czułem, jak otwierają się bramy niebios. Przy ołtarzu dymy kadzideł układały się w kolumny, przez które przełamywały się promienie słońca. (...) A z tyłu kościoła, z chóru płynęła muzyka, która mogła pochodzić tylko z nieba; muzyka, w której objawiały nam się anioły radujące się pięknem Boga. Gdy słucham Mozarta, nadal doświadczam takich uczuć”.

Tak po latach Joseph Ratzinger opisywał swe pierwsze spotkanie z Wolfgangiem Amadeuszem, którego wśród swych preferencji muzycznych na zawsze umieścił na pierwszym miejscu. Za nim, ale właściwie tuż tuż, znalazł się Jan Sebastian Bach (pod tekstem spis ulubionych utworów Benedykta XVI).
Wakacje Benedykta XVI w Alpach w lipcu 2006 roku. Papież codziennie poświęcał czas na grę na pianinie. Fot.Eric VANDEVILLE/Gamma-Rapho via Getty Images
„Niezapomnianym doświadczeniem – opowiadał papież Benedykt – był dla mnie koncert muzyki Bacha, jaki w Monachium po nagłej śmierci Karla Richtera (dyrygenta i organisty, w 1981 roku – red.). poprowadził Leonard Bernstein. Siedziałem obok luterańskiego biskupa Hanselmanna. Kiedy ucichła ostatnia, triumfalna nuta jednej z wielkich kantat, w odruchu chwili spojrzeliśmy na siebie i równocześnie powiedzieliśmy: »Każdy, kto tego wysłuchał, wie, że wiara jest prawdą«”.

Czy może dziwić, że muzykę papież Benedykt uważał za najbardziej wyjątkową ze sztuk? Klarowną tego wykładnię zaprezentował w wystąpieniu, jakie – zdalnie, z Castel Gandolfo – wygłosił w 2015 roku gdy, już jako papież senior, odbierał doktorat honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II i Akademii Muzycznej w Krakowie. Mówił tak: „W różnych kulturach i w różnych religiach znajdujemy wielką literaturę, wielką architekturę, wielką sztukę i wielką rzeźbę. W każdej z tych kultur jest też muzyka. W żadnej z nich jednak nie ma muzyki tak wielkiej jak ta, jaką wydał świat chrześcijański – od Palestriny do Bacha, Händla, Mozarta, Beethovena i Brucknera”.

Dodajmy, że krakowskie uczelnie doceniły w ten sposób starania papieża Benedykta o zachowanie starej tradycji wykonywania wielkich utworów muzycznych – mszy, oratoriów, pasji – w kościołach. Po II Soborze Watykańskim wielu uważało, że nadszedł czas, by z tym skończyć. Benedykt XVI jednak podzielał opinię tych, którzy twierdzili, że spowoduje to istotne zubożenie życia kulturalnego.

Joseph Ratzinger muzyki uczył się od dziecka, razem ze starszym bratem Georgiem. Zaczynali od fisharmonii, bo, zdaniem rodziców, był to dobry wstęp do przyszłej nauki gry na organach. Tą drogą konsekwentnie poszedł Georg, który poza seminarium duchownym skończył też studia muzyczne. Przez wiele lat prowadził chór w katedrze w Ratyzbonie, a przy tym komponował. Joseph poprzestał na fortepianie – dla własnej radości, w każdej wolnej chwili.

Język, który niósł cywilizację. Czy łacina przetrwa?

Niebawem dokumenty z historii Polski będą nam musieli tłumaczyć Niemcy.

zobacz więcej
Tak też było, gdy kardynał Ratzinger został papieżem. Dziennikarze z katolickiego pisma „Inside the Vatican” w pierwszą niedzielę po intronizacji zastali Ojca Świętego w jego starym mieszkaniu, przy fortepianie, grającego ukochanego Mozarta. „Jego muzyka – mówił później w książce „Sól ziemi” – to nie jest lekka zabawa. Jest w niej cała tragedia ludzkiej egzystencji”.

Fortepian, na którym grał, to był stary instrument, żadnej znanej marki. Joseph Ratzinger otrzymał go przed laty, krótko po święceniach, gdy pracował we Fryzindze na Wydziale Teologii, i nigdy się z nim nie rozstał. Mówił, że zdecydowanie woli grać na nim niż na fortepianie Steinwaya, jaki był w Castel Gandolfo. Jako papież nigdy się nie zgodził, by do Pałacu Apostolskiego kupiono dlań markowy instrument. „Uważa, że nie warto. Po pierwsze, nie ma dużo czasu, a poza tym realistycznie ocenia swe możliwości. Stary fortepian jest wystarczająco dobry, by mógł grać dla siebie” – wyjaśnił jego brat Georg.

Wszystkie stworzenia duże i małe

Szczególną wymowę mają ciepłe słowa, jakimi pożegnała papieża Benedykta XVI organizacja PETA (People for the Ethical Treatment of Animals) – szczególną, bo zachowuje ona zazwyczaj dystans wobec Kościoła i duchownych. Tymczasem na swej stronie internetowej PETA przypomniała, że papież Benedykt zawsze widział w zwierzętach „stworzenia Boże”, że podkreślał potrzebę otaczania ich opieką, oszczędzania im niepotrzebnych cierpień i bólu, czy chodzi o kurczaki hodowane w klatkach, czy też o zwierzęta bezdomne. I że sam te zasady stosował. Zawsze na przykład troszczył się o bezdomne koty.

„Mówi się w Watykanie, że papież Benedykt kocha koty. Ale to nieprawda. Papież Benedykt koty uwielbia” – tak o drugiej miłości Ojca Świętego mówił przed laty kardynał Roger Mahony, arcybiskup Los Angeles, dziś emerytowany.
Koty to wdzięczny temat fotografii, a koty z papieżem jeszcze bardziej. Fot. Facebook Fondazione Vaticana Joseph Ratzinger - Benedetto XVI
Dla nikogo nie było tajemnicą – i w Watykanie, i w Ratyzbonie czy Monachium – że choć Joseph Ratzinger darzy uczuciem i szacunkiem wszystkie stworzenia duże i małe (gdy został wybrany na papieża, zastanawiano się nawet, czy nie powinien był przybrać imienia Franciszka, od św. Franciszka z Asyżu, patrona zwierząt), w jego sercu wyjątkowe miejsce zajmują koty. Z wzajemnością.

„Wokół uniwersytetu w Ratyzbonie zawsze kręciło się mnóstwo kotów – opowiadał Catholic News Agency Konrad Baumgartner, profesor teologii w latach 70., gdy na tym samym wydziale wykładał Joseph Ratzinger. – Gdy wychodził, wszystkie się do niego zbiegały. Znały go i kochały”. A on każdego gładził, z każdym rozmawiał, dla każdego miał drobny przysmak, bezdomnym kotom zaś szykował miski z jedzeniem. Wyniósł to z domu. U państwa Ratzingerów zawsze były koty; dokarmiano także koty wolno żyjące.

Koty to wdzięczny temat fotografii, a koty z papieżem jeszcze bardziej. Podczas wizyty, jaką złożył w Wielkiej Brytanii w 2010 roku, papieża Benedykta witali nie tylko przedstawiciele Kościoła i władze państwa. W Birmingham Oratory, założonym przez św. Johna Henry’ego Newmana, w roli gospodarza wystąpił czarny kocur Pushkin, na tę okoliczność przybrany w biało-żółtą kokardę, w barwach papieskich. Papież, co widać na słynnym zdjęciu, z radością odwzajemnił powitanie.

Kot jest dobry na wszystko: leczy ciało, uspokaja duszę, wygrywa wojny

Larry na Downing Street mieszka dłużej niż premierzy, poza panią Thatcher.

zobacz więcej
Wśród rzymskich kotów ulubieńcy Benedykta to biało-czarna Contessina i Zorro, nie czarny, jak można by zakładać, lecz biało-szary. Towarzyszyły mu na spacerach. Żadnego jednak kota, mimo apeli włoskich miłośników zwierząt, nie mógł zabrać ze sobą do Pałacu Apostolskiego. Dlaczego? Właściwie nie bardzo wiadomo, bo watykańscy rzecznicy, indagowani w tej sprawie, uchylali się od odpowiedzi. Papieżowi Benedyktowi musiała zatem wystarczyć biała ceramiczna figurka kota, którą umieścił na biurku, i talerze z wizerunkami kotów. I tę kolekcjonerską pasję dzielił z bratem Georgiem.

Bawaria, czyli piękno świata

Fakt, że msza żałobna papieża Benedykta odprawiana była po łacinie, to piękny gest pod adresem zmarłego. Łacina była przecież kolejną miłością jego życia. Łacina – podkreślał Benedykt XVI – to spoiwo cywilizacji chrześcijańskiej i łącznik między przeszłością i teraźniejszością. Jest przy tym – tę opinię podzielają wszyscy znawcy i entuzjaści łaciny – precyzyjnym narzędziem, które pozwala dobrze ujmować zjawiska i idee.

Papież Benedykt dążył więc do tego, by łacina, której miejsce w Kościele w ostatnim półwieczu mocno osłabło, między innymi – a może raczej głównie – z powodu wprowadzenia liturgii w językach narodowych, wróciła do życia. Dlatego m.in. przywrócił możliwość odprawiania mszy po łacinie w szerszym zakresie, powołał Papieską Akademię Języka Łacińskiego, a na poziomie popularnym próbował pójść drogą mediów społecznościowych. To ostatnie jednak okazało się nie do pojęcia dla rzeszy użytkowników Twittera. Po co to wszystko, pytali zdumieni.

Być może nie tylko z przyczyn językowych. W pierwszym tweecie, zamieszczonym zresztą zaledwie pięć tygodni przed abdykacją, Benedykt XVI przypominał o boskich przykazaniach, ważnych dla wszystkich, którym leży na sercu jedność wspólnoty chrześcijańskiej. Modlić się, być sprawiedliwym i uczciwym, z pokorą podążać za Chrystusem... Czy tak brzmi język Twittera?
31 grudnia 2022 na wieść o śmierci Benedykta XVI w kościołach w Bawarii pojawiły się jego portrety. Na zdjęciu: Kościół NMP w Monachium. Fot. Katrin Requadt/DPA/PAP.
W sercu papieża niewzruszone miejsce zajmowała też Bawaria. Rodzina Ratzingerów kilkakrotnie się przeprowadzała, od Marktl am Inn, gdzie Joseph przyszedł na świat, po Aschau am Inn i Traunstein, zawsze jednak w obrębie Górnej Bawarii. Bawarskie krajobrazy, życie, natura były czynnikami, które najmocniej ukształtowały przyszłego papieża. Często o tym mówił. „Doświadczałem tam piękna świata – opowiadał po latach. – Jeździłem na rowerze, chodziłem po górach, bawiłem się ze zwierzętami sąsiadów. Nawet pasałem krowy. Bylem blisko natury. Te pierwsze przeżycia, więź ze zwierzętami, bliskość Bożych stworzeń – to wszystko było bardzo ważne.”

I nigdy nie zniknęło. Bawaria była zawsze, czasem zaskakująco. „Próbowałem zrozumieć, w jakim języku papież Benedykt rozmawia z kotami – opowiadał kiedyś mediom kardynał Tarcisio Bertone, sekretarz stanu. – A to był dialekt bawarski”.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Ulubione utwory papieża Benedykta


Wolfgang Amadeus Mozart:

- Msza Koronacyjna C-dur, KV 317
- koncert na klarnet A-dur, KV 622
- kwintet klarnetowy A-dur, KV 581
- Requiem
- Msza c-moll, KV 427
- Eine kleine Nachtmusik
- opery: „Czarodziejski flet”, „Don Giovanni”

Jan Sebastian Bach:

- Wielka msza h-moll
- Pasja według św. Mateusza
        ODWIEDŹ I POLUB NAS    
Zdjęcie główne: Specjalna audiencja papieża Benedykta XVI dla artystów cyrkowych i z teatrów ulicznych. Fot. Alessandra Benedetti/Corbis via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak rozpoznać rosyjskiego trolla
Rozmawiałem z niektórymi z nich – pisze Piotr Kościński.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
W Kościele Anglii homomałżeństw nie będzie
Są księża żyjący w stałym związku z partnerem tej samej płci. Chcą, by uchylono im nakaz wstrzemięźliwości.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Gdy maszyna podejmuje decyzję za człowieka…
Jedni dzięki elektronice tracą pracę, ale inni zyskują.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Putina do wojny sprowokował Zachód? Meandry polityki realnej
„We are Godzilla” – mówi amerykański politolog o swoim państwie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Msza” z Robloksa: niewinna zabawa czy szyderstwo?
„Artur, przyszykuj kadzidło” – to jedno z najbardziej kultowych haseł stycznia w polskim internecie.