Kultura

Efekt Pugaczowej. Czy piosenkarka zmusi Rosjan do myślenia?

Deklaracja Ałły Pugaczowej, w której diwa sowieckiej i rosyjskiej estrady skrytykowała wojenną politykę Władimira Putina, wywołała duże poruszenie. Zwłaszcza na… Zachodzie. Jeśli poruszyła Rosjan, była to reakcja z opóźnionym zapłonem

Choć od dłuższego czasu mieszka z rodziną w Izraelu i została wyklęta przez „patriotów”, Ałła Pugaczowa nadal nie schodzi z czołówek rosyjskich serwisów plotkarskich. Każdy jej krok jest odnotowywany i komentowany. Jak choćby pojawienie się na spektaklu w Centrum Gogola w Tel Awiwie w ostatni wtorek, wieczorem. Widzowie przywitali celebrytkę owacją, nie zapomniano też puścić jej nieśmiertelnego hitu „Milion szkarłatnych róż”. Ałła niemal się popłakała ze wzruszenia, a wszystko z boku nagrywał telefonem jej mąż. To z powodu Maksyma Gałkina, popularnego w Rosji komika, Pugaczowa postanowiła opuścić ojczyznę. I zrobiła to z przytupem.

Polityczna deklaracja

18 września 2022. Przeszło 3,5 mln osób obserwujących konto Ałły Pugaczowej na Instagramie otwiera szeroko oczy ze zdumienia. Oto artystka zwraca się do rosyjskiego Ministerstwa Sprawiedliwości o uznanie jej za „zagranicznego agenta”, tak jak dwa dni wcześniej uczyniło z jej mężem, który sprzeciwił się inwazji Rosji na Ukrainę.

Gałkin jest „prawdziwym i nieprzekupnym patriotą Rosji, życzącym ojczyźnie rozwoju, pokojowego życia, wolności słowa i tego, by nasi chłopcy przestali ginąć za iluzoryczne cele, które sprawiają, że nasz kraj staje się pariasem i które utrudniają życie naszych obywateli” – pisze Pugaczowa.

Nie potępia wprawdzie wprost inwazji na Ukrainę, ale daje wyraźnie do zrozumienia, co o niej myśli. To oświadczenie stricte polityczne, które wzbudza silne emocje. Ale czy oznacza, że Pugaczowa będzie odtąd aktywna w polityce? I w jakim stopniu odzwierciedla faktyczne poglądy celebrytki? Tego do końca nie wiemy, ale możemy się domyślić, obserwując karierę piosenkarki.

Sowiecka diwa

1981 rok. Ałła, u szczytu sławy, jedzie na koncert do Kazachstanu. Miejscowi partyjni kacykowie się spóźniają. Z hałasem i „pod wpływem” docierają wreszcie do swych foteli, w pierwszym rzędzie oczywiście. Pugaczowa przerywa występ i zwraca się do nich, z trudno ukrywaną ironią: „Witajcie, kochani! Rozgośćcie się, ja poczekam. Usiadłeś? Możemy kontynuować? Bardzo dziękuję!”.

Poskarżyli się na nią potem do Komitetu Centralnego, ale skończyło się tylko na rozmowie wychowawczej.

Artystka tak opisała swoją postawę wobec władzy w czasach sowieckich: „Zawsze mówiłam: dobrze, jeśli zdejmiecie mnie ze sceny, będę pisała książki. Jeśli zabronicie książek, to będę rysowała, tego też zabronicie, nadal będę coś wymyślała, nadal będę żyła tak, jak chcę. Z poczuciem tej samej wewnętrznej wolności. I tolerowali to”.

Parada gwiazd. Kto popiera Putina, a kto Ukrainę?

Usprawiedliwiają wojnę, milczą ze strachu albo uciekają z Rosji. Jak się zachowują celebryci?

zobacz więcej
Ale też sama bardzo się starała, żeby nie było z nią nigdy problemu. Choćby wtedy, gdy odrzuciła zaproszenie do udziału w musicalu wspólnie z zespołem ABBA. Przesłanie było pacyfistyczne, ale Pugaczowa bała się, że w kraju uznają to za działalność antysowiecką.

Zresztą o poprawnych relacjach piosenkarki z władzą niech świadczy fakt, że Pugaczowa dostała ( jako przedostatnia) honorowy tytuł Ludowego Artysty ZSRR. Na sześć dni przed rozwiązaniem tego państwa.

Uważana jest za największą gwiazdę muzyki rozrywkowej ostatnich dwóch dekad istnienia Związku Sowieckiego. Na początku lat 80. XX wieku popularny w ZSRR był żart: „Kim jest Breżniew? Drobny polityk z epoki Ałły Pugaczowej!”. Popularność piosenkarki przetrwała upadek Związku Sowieckiego.

Grabarza ZSRR Pugaczowa jednak ceniła, a przynajmniej doceniła po latach. Tak o Michaile Gorbaczowie pisała na Instagramie przy okazji jego pogrzebu: „Dawno nie płakałam w ten sposób. Minęła epoka, w której zyskaliśmy wolność, przestaliśmy być »Imperium Zła« dla świata, zniknął strach o przyszłość naszych dzieci. I co najważniejsze. Gorbaczow odrzucił przemoc jako sposób uprawiania polityki i utrzymywania się przy władzy”.

Ałła wiedziała, jak dobrze żyć także z nową władzą, co prawda niby inną, demokratyczną, w kapitalizmie, nie komunizmie, ale przecież nadal tę samą, choćby mentalnie.

„Ci***” Jelcyna

W 1993 roku Rosjanie byli świadkami zaostrzającego się konfliktu Kremla z Białym Domem, czyli prezydenta z parlamentem. W kwietniu Borys Jelcyn zorganizował referendum, które zawierało cztery pytania: o zaufanie do prezydenta, o politykę prezydenta i rządu, o przedterminowe wybory prezydenckie, o przedterminowe wybory parlamentarne. Kreml wzywał do głosowania TAK, TAK, NIE, TAK. Pod takim hasłem toczyła się kampania. Pugaczowa skorzystała z okazji i nagrała piosenkę o takim właśnie tytule („Da, da, niet, da”). Choć tekst wcale nie był polityczny.

Trzy lata później wsparła kampanię wyborczą Jelcyna, śpiewając na koncertach dla wyborców. Przyznała później, że nie za darmo, usprawiedliwiając się tak z zaangażowania po stronie jednego z kandydatów: „Dostawałam bardzo duże pieniądze za swoje występy. I nie wstydzę się o tym mówić. Po co udawać, że artyści uczestniczyli w pokazach wyborczych za darmo? Nie było występów z powodów ideologicznych, nie było! I to jest normalne, wybory są drogie na całym świecie”.
W kwietniu 1999 roku z okazji 50. urodzin Ałły Pugaczowej ówczesny prezydent Borys Jelcyn wręczył jej Order Zasługi dla Ojczyzny II klasy. Fot. Reuters Photographer / Reuters / Forum
Choć poparcie nie ograniczało się tylko do koncertów, a biorąc pod uwagę jej popularność, jej opinia była ważna. W rozmowie z Leonidem Parfionowem w telewizji NTW powiedziała: „Namawiam wszystkich do głosowania na Jelcyna. To nie znaczy, że na niego konkretnie. Chcę głosować za ścieżką rozwoju, którą wybrał nasz kraj”. „Wydaje mi się, że Ziuganow tysiąc razy zmieniał zdanie na temat swojego komunizmu. On też chce normalnie żyć, a nie tylko rządzić” – dodała. To było 14 czerwca 1996 roku, dwa dni przed głosowaniem.

Szef ochrony Jelcyna, Aleksandr Korżakow, wspomniał po latach w jednym z wywiadów, że jego prezydent nie lubił gwiazd muzyki: „Generalnie Jelcyn nie lubił muzyki i wszystkich piosenkarzy pop. Na przykład nazwał Pugaczową cip**’”.

Tak czy owak, żaden gospodarz Kremla nie pozwolił sobie na zignorowanie popularności Pugaczowej. W 50. urodziny piosenkarki Jelcyn wręczył jej Order Zasługi dla Ojczyzny II klasy. Później, już za Putina Pugaczowa świętowała swoje 70. urodziny na Kremlu.

Duży i mały

W życiu Pugaczowej był jednak okres, gdy jej związek z polityką nie ograniczał się tylko do śpiewania dla władcy, czy to z przymusu, czy za pieniądze. W 2011 roku gwiazda poparła kandydata na prezydenta Michaiła Prochorowa, wchodząc w skład jego Rady Społecznej. No i oczywiście zaśpiewała o Prochorowie piosenkę. Niezbyt wyszukaną, bo pod tytułem „Najwyższy” (faktycznie 2,03 m to słuszny wzrost, zwłaszcza przy Putinie).
        ODWIEDŹ I POLUB NAS     – Wreszcie pojawił się prawdziwy mężczyzna, który jest gotowy zrobić coś dla kraju. Myśli podobnie jak ja. Jestem gotowa wspierać go we wszystkim – zapewniała Pugaczowa, której Prochorow chciał przydzielić cały blok spraw związanych ze statusem kobiet w Rosji.

W wyborach prezydenckich miliarder dostał blisko 8 proc. głosów, zajmując trzecie miejsce. Ale bazując na tych paru milionach ludzi, którzy go poparli, Prochorow założył partię Platforma Obywatelska. Oczywiście Pugaczowa do niej wstąpiła. Odeszła po trzech latach, w tym samym czasie, co jej ulubieniec polityczny. Podobno do dziś ma bardzo dobre kontakty z biznesmenem, który stał niegdyś na czele dwóch partii o konserwatywno-liberalnym profilu.

Powiązany z kryminalistami, negocjował z terrorystami, sławił Armię Czerwoną

Obciach i żenada. Od lat 70. nosił perukę, jego twarz pokryta była grubą warstwą pudru, widzów epatował orderami, którymi go odznaczono.

zobacz więcej
Wobec Putina Ałła zachowywała uprzejmy dystans, a nawet poparła go w kampanii 2000 roku. Ale 12 lat później był rywalem jej kandydata: „Mam wielki szacunek dla Władimira Władimirowicza Putina, głosowałam na niego w 2000 roku i nie cofam tego. Wydaje mi się jednak, że nawet tak inteligentny i ciekawy polityk jak on nie powinien pozostawać w jednym miejscu. Scena polityczna, jak każda inna, wymaga nowych nazwisk”.

Kreml puścił to w niepamięć, a może raczej postanowił przemilczeć. W 2014 roku Putin odznaczył Pugaczową Orderem za Zasługi dla Ojczyzny, IV klasy. A pięć lat później pogratulował jej z okazji 70. urodzin. Ze swej strony Pugaczowa nie wypowiadała się na temat polityki, unikając krytyki Putina.

Granice krytyki

Kreml nie przepadał za diwą, ale też na jakieś zdecydowane działania nie mógł sobie pozwolić. Nie tylko z powodu popularności Ałły wśród Rosjan. Przecież te nieliczne krytyczne wobec reżimu słowa to tak naprawdę nic. Ona sama pilnowała, by nie przekroczyć pewnej granicy w krytyce.

Obie strony żyły więc w swego rodzaju symbiozie. Jeszcze w pierwszej połowie lat 90. wśród technologów politycznych funkcjonowało określenie „efekt Ałły Pugaczowej”. Tak opisywano sukces znanych polityków ze stolicy, kiedy w czasie kampanii jechali na wrogie im tereny, a sale były wypełnione. Bo w „efekcie Ałły Pugaczowej” ważne było nie to, co się mówi, ale kto mówi – w tym wypadku celebrytka polityczna.

Od lat, a zwłaszcza po 2014 roku, trudno jest uznać Pugaczową za konformistkę akceptującą politykę agresji Putina. Bo choć piosenkarka milczała, jej mąż nie przebierał w słowach. „Wcześnie rano w kontakcie z krewnymi i przyjaciółmi z Ukrainy! Nie da się oddać słowami, co czuję! Jak to wszystko można! Nie może być usprawiedliwienia dla wojny! Nie dla wojny!” – napisał 24 lutego na swoim profilu w Instagramie, który obserwuje prawie 10 mln osób.
Po agresji Rosji na Ukrainę Ałła Pugaczowa milczała, za to jej mąż Maksym Gałkin nie przebierał w słowach. Na zdjęciu artyści w 2021 roku na premierze filmu w Moskwie. Fot. Sergei Karpukhin / TASS / Forum
Pod koniec marca wyjechali – ona, mąż i dwójka dzieci – do Izraela. Pugaczowa wciąż milczała, ale Gałkin kontynuował krytykę inwazji na Ukrainę. W sierpniu Pugaczowa wróciła do Rosji. Wrócić mieli też jej bliscy. Ale potem Ministerstwo Sprawiedliwości wpisało Gałkina na listę „zagranicznych agentów”. Dwa dni później Pugaczowa opublikowała słynny post.

Kreml oficjalnie zignorował powrót piosenkarki i jej publiczny apel. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow odmówił komentarza. Post Pugaczowej na Instagramie polubiło ponad 900 tysięcy osób, m.in. inna celebrytka Ksenia Sobczak.

Nie ma się jednak co oszukiwać. To bardziej deklaracja wynikająca z powodów osobistych niż z racji poglądów politycznych. Ale ma polityczne skutki. I choć Pugaczowa nie używa słowa „wojna” i ani razu nie potępiła zbrodni rosyjskich, to jednak stanowisko takiej sławy może zmusić miliony Rosjan do zastanowienia.

Po swego rodzaju politycznym coming-oucie Pugaczowa chyba już ostatecznie opuściła Rosję (być może udało się pozałatwiać większość spraw związanych z zamknięciem interesów i likwidacją aktywów w tym kraju). Potwierdziło się, że jest w Izraelu. „Dziękuję mojej wielomilionowej armii fanów za ich miłość i wsparcie, za umiejętność odróżniania prawdy od kłamstwa. Z Ziemi Świętej modlę się za was i za pokój” – napisała na Instagramie.

„Jej miejsce jest teraz w muzeum ZSRR”, „to parodia żony dekabrysty” – tak wystąpienie Pugaczowej ocenili deputowani Dumy. Jeszcze mocniejszych słów używają duchowni wiernej Kremlowi Cerkwi. Telewizyjnych propagandystów Kremla nie da się nawet cytować przed 22.

„Jakie to szczęście, że mnie nienawidzą ci, których nie znosiłam. Gdybym się im podobała, to oznaczałoby, że śpiewałam i żyłam daremnie. Niech zgrzytają zębami, byli sługami, a zostali niewolnikami”. Tak zareagowała na ten ściek artystka.

Dziś cieszy się wolnością i majątkiem, który zdobyła dzięki temu właśnie, że w pewnym sensie też była sługą Kremla i to przez parę dekad. Choć ona sama chyba zawsze już będzie przekonywać, że było inaczej.

W 1996 roku dziennikarz NTW, wówczas niezwykle popularnej prywatnej telewizji, zadał Pugaczowej takie pytanie: „Pani chyba nie ma czym się martwić? Żadna zmiana reżimu nie zmieni w Rosji Pugaczowej – będzie pani śpiewać zawsze, przy każdej władzy”. Co odrzekła Ałła? „Wyrosłam wśród ludzi i śpiewałam wśród ludzi. Przy każdej władzy, ale to dla ludzi śpiewałam. Dużą różnicą dla mnie jest to, w jakim nastroju jest człowiek przychodzący na koncert”.

– Grzegorz Kuczyński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Na Kremlu Ałłę Pugaczową przyjmował każdy kolejny prezydent. W kwietniu 2009 roku piosenkarka z okazji swoich 60. urodzin była gościem Dmitrija Miedwiediewa, który przyznał jej order. Fot. MIKHAIL KLIMENTIEV / RIA NOVOSTI / KREMLIN POOL/EPA/PAP
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Popkulturowi tropiciele zbrodni
Niektórzy stali się świrami, a reputacja innych zawsze była naganna.
Kultura Najnowsze wydanie
Parszywa dwunastka, czyli oblicza władzy
Z „Żywotów cezarów” znamy anegdotę o kościach, które „zostały rzucone”, czy pieniądzach, które nie śmierdzą.
Kultura Poprzednie wydanie
Ścierki sióstr wizytek
Malarze bez dłoni, rąk, bez nadziei, zesłani… Obrazy styczniowych powstańców.
Kultura Poprzednie wydanie
Ptak, który mówił
Urzekał bezpośredniością. Zero gwiazdorowania – Andrzeja Dudzińskiego wspomina Monika Małkowska.
Kultura wydanie 6.01.2023 – 13.01.2023
Szaleństwo rozrywki, kremowy ptyś i żywe srebro
Rok 2022 na polskich scenach podsumowuje Piotr Zaremba.