Cywilizacja

Mundial po arabsku. Jak zachować w sporcie choć minimum zgodności z zasadami islamu?

Katarski sport chętnie korzysta z najemników. Biegają na bieżni, kopią, rzucają i odbijają piłkę sportowcy z wielu krajów i różnych narodowości. Niektórzy zmieniają obywatelstwo i przyjmują muzułmańskie nazwiska, żeby zarabiać pieniądze.

Wszystkie mecze piłkarskich mistrzostw świata w Katarze pokaże TVP (także w jakości 4K na multipleksie naziemnym MUX-6 oraz w kilkudziesięciu sieciach kablowych). Transmisja w TVP1 i TVP Sport ceremonii otwarcia Mundialu 2022 rozpocznie się w niedzielę 20 listopada o godz. 15:45, o godz. 17 początek pierwszego spotkania: gospodarze zagrają z Ekwadorem. W pierwszym meczu Polaków przeciwnikiem będzie Meksyk we wtorek 22 listopada o godz. 17.

Nieprawdą jest, że mundial w Katarze to grube nieporozumienie. W lokalizacji imprezy nie ma pomyłki. Jest wyrachowana konsekwencja FIFA: nieważne, z kim trzymamy się za rączkę, byle doprowadził nas do kasy.

A na tym pięknym świecie najwięcej kasy mają reżymy autorytarne, ponieważ ich liderzy mają największą władzę. Użytek, jaki z niej robią, już nie obchodzi dygnitarzy od piłeczki. Dlaczego? No bo sport trzyma się z dala od polityki...

Na tej hipokryzji budowany jest kalendarz globalnych widowisk futbolu. Obecnie częściej niż lata temu, gdyż wszelkie igrzyska kosztują coraz drożej. Kraje demokratyczne nie palą się do takich eventów, co widać choćby na przykładzie igrzysk olimpijskich.

Oczywiście są powody, dla których jawni czy pudrowani dyktatorzy tak chętnie przystają na prestiżowe imprezy. Chcą zdobyć większe międzynarodowe znaczenie. Poprawić własny wizerunek, często kosztem obywateli i to za wszelką cenę.

Zawody sportowe nadają się do tego lepiej niż cokolwiek. Interesują miliardy ludzi, co gwarantuje światowy rozgłos. Są narzędziem przyjaznej promocji, gdyż sport jako taki kojarzy się pozytywnie. W odróżnieniu od politycznej propagandy.

Do tej kategorii władców należy Władimir Putin. On także przez długie lata ocieplał sportem swój wizerunek. Bardzo skutecznie ocieplał, do czasu państwowej afery z dopingiem, gdy ten wizerunek ochłodził. A wojną w Ukrainie – zamroził, więc teraz przypomina mamuta zamrożonego w lodzie.

Jednak cena nie gra roli, a każda metoda jest dobra. Nie tylko dobra, lecz akceptowana przez sportowe korporacje takie jak FIFA. Mundial w Rosji i mundial w Katarze załatwiano za łapówki. I co? Pierwszy się odbył, drugi się odbędzie, a media mogą sobie szczekać.

Katar to najmniejsze państwo na Półwyspie Arabskim. Formalnie emirat z monarchią absolutną. Szejkowie mają pieniądze, więc FIFA ich kocha. A oni dostali trampolinę, żeby podskoczyć wysoko. Tyle że nie będzie to swobodny lot. Bardziej konfrontacja kultur – zachodniej z muzułmańską.

Podróbka muzułmanina

Katar liczy niespełna 3 miliony mieszkańców, lecz tylko 300 tysięcy rdzennych Katarczyków. Nie wiadomo, jak wielu z nich uprawia sport dla zdrowia. Nie wiadomo, czy wysiłek fizyczny, przy 45 stopniach Celsjusza na plusie, komukolwiek wychodzi na zdrowie. Wiadomo, że mają tam parę dyscyplin wyczynowych.

Dokładnie 9, a konkretnie: futsal, lekkoatletykę, piłkę ręczną, piłkę siatkową, piłkę wodną, tenis, zapasy, rugby i piłkę nożną. Wystawiają reprezentacje na imprezach światowych, prowadzą rozgrywki ligowe. W obu przypadkach korzystają głównie z najemników.

Biegają na bieżni, kopią, rzucają i odbijają piłkę sportowcy z wielu krajów i różnych narodowości. Niektórzy zmieniają obywatelstwo i przyjmują muzułmańskie nazwiska, żeby zarabiać pieniądze. Często robią tak Kenijczycy, ale bywają z tym problemy.

Kenijczyk Sephen Cherono poddał się tym procedurom. Formalnie został Katarczykiem z nowym nazwiskiem Saif Saaeed Shaheen. Był zdolnym sportowcem, toteż poprawił rekord świata w biegu z przeszkodami. Któregoś razu po kolejnym zwycięstwie wykonał znak krzyża na piersi.

Działacze z Kataru zareagowali bardzo nerwowo. Znak krzyża nie wskazuje na wyznawcę islamu. Lecz to jeszcze nie wszystko. W rozmowie z dziennikarzami Kenijczyk zapomniał nowego nazwiska. Przedstawiał się jako Cherono, co pracodawcy uznali za skandal.

Można zmienić obywatelstwo, można zmienić nazwisko, ale trudno się odciąć od wiary wpajanej od urodzenia. Łatwo przerobić zawodnika na reprezentanta Kataru, trudniej na muzułmanina, a nawet na podróbkę muzułmanina. Sport ma być przestrzenią wolną i otwartą dla każdego. Jego istotą jest równość szans. Z tych powodów fundamentalizm religijny bywa problemem.

Pływaczki w pelerynkach

Zgodna z zasadami wiary muzułmańskiej jest akceptacja dla osobistego uczestnictwa w sporcie, lecz samo kibicowanie widziane jest niechętnie. A skoro tak jest, to i wielkie imprezy nie są mile widziane. Podobnie krzywo islam odbiera wszelkie objawy uwielbienia dla idoli czy klubów.
Saif Saaeed Shaheen, eks-Kenijczyk w barwach Kataru podczas mistrzostw świata w lekkiej atketyce w 2003 roku pokonał swojego byłego rodaka Ezekiela Kemboia. Fot. Kirby Lee/WireImage
To bardzo ciekawe, gdyż Katar, Bahrajn czy Arabia Saudyjska działają w tym zakresie na przekór religii. Przede wszystkim chcą mieć światowe igrzyska, i mają. Zapraszają sportowe gwiazdy, które mają miliardy fanów. Niektóre z nich kupują za miliony.

Z drugiej strony próbują zachować chociaż minimum pozorów zgodności z islamem. Choćby w sprawach kobiecych ubiorów, co napotyka na opór federacji kierujących takim dyscyplinami jak siatkówka plażowa czy pływanie.

Ponieważ muzułmanki nie mogą publicznie odsłaniać ciała, a zwłaszcza pośladków, wymyślono pływackie burkini (nazwa pochodna od burki i bikini), które zasłania, co trzeba, ale nie pomaga pływać, zwłaszcza z pelerynką, która uzupełnia niektóre modele.

Na zawodach siatkarskich bywa różnie. Poza regionem Europejki, Brazylijki czy dziewczyny z USA grają w bikini. Reprezentantki z Kataru odziane są kompletnie od stóp do głów, bo nawet z chustami na włosach. Na plażowych turniejach w Katarze jest inaczej.

To sportsmenki z Zachodu muszą się dostosować. Założyć odpowiednie koszulki oraz szorty. W temperaturach 40 plus nie da się przeżyć meczu bez polewania się wodą. Jednak do mokrej koszulki piasek przylega jak skorupa, więc łatwo nie jest.

Rygory religijne nie hamują ambicji szejków, by mieć własne kadry sportowe, które kiedyś dorównają tym z Zachodu. Oprócz trenerów zagranicznych, którzy szkolą ich młodzież, wdrażają standardowe procedury, znane i sprawdzone w sporcie międzynarodowym.

Powadzą nabór talentów, organizują ośrodki szkoleniowe, także w Europie, by oswoić zawodników w obcowaniu z inną kulturą, przygotować do rywalizacji międzypaństwowych według norm i reguł, które w niej obowiązują.

Mundial ma być sprawdzianem przyjętej koncepcji. W małym belgijskim klubie KAS Eupen trenują i grają Katarczycy, którzy wystąpią na mistrzostwach. Temu została podporządkowana organizacja klubu, co było łatwe, gdyż właścicielem jest emir Kataru.

Póki co jedyną, prawie rodzimą megagwiazdą katarskiego sportu jest Mutazz Isa Barszim. Prawie rodzimą, bo rodzice pochodzą z Sudanu, choć on urodził się w Katarze. Mistrz olimpijski z Tokio, trzykrotny mistrz świata w skoku wzwyż. Trenowany przez Polaka, Stanisława Szczyrbę. ODWIEDŹ I POLUB NAS Mutazz grał w koszykówkę, doskakiwał do obręczy z lekkością motyla. Tak go namierzył Szczyrba. Kariery sportowe często są dziełem przypadku i tak też było tym razem. Ludzie z talentem nie zawsze wiedzą, że go mają, póki ktoś im tego nie uświadomi.

Gdyby Katarczycy nie zaprosili Polaka na konsultacje, aby obejrzał grupę młodych zdolnych, gdyby on nie zobaczył tego chłopaka „z windą w nodze”, gdyby nie przekonał go do treningu i gdyby to nie był Staszek, ale ktoś inny, pewnie Katar nie miałby Barszima.

Jednak okoliczności ułożyły się korzystnie. Dzieciak wyrósł na mistrza, który traktuje trenera jak drugiego ojca, dokładnie wie, ile mu zawdzięcza, a sukcesy zawodnika zostały docenione, wyniosły Stanisława Szczyrbę na trenera roku w Katarze.

A kto bogatemu zabroni?

Na arabskich pustyniach trawa nie rośnie, za to pod piachem rosną fortuny, które otwierają szejkom każde drzwi działające na kartę płatniczą. A niewiele jest drzwi na świecie, które na te karty nie działają.

Wynajmowanie obcokrajowców, włącznie z naturalizacją i zmianą nazwisk, a tym bardziej produkcja sportu narodowego, także ze wsparciem trenerów zagranicznych, to za mało, aby spełnić cel, jakim jest podwyższenie międzynarodowego prestiżu muzułmańskich monarchii.

To tylko część marketingu politycznego, medialnie zauważalna, chociaż nie zasadnicza. Głównym instrumentem wpływu na globalną opinię, a tym samym na większe znaczenie Kataru, Bahrajnu czy Arabii Saudyjskiej są prestiżowe imprezy sportowe.

Takie wydarzenia skupiają uwagę w sposób naturalny na całej planecie, na konkretnym miejscu akcji przez długie miesiące wcześniej i później oraz w czasie, kiedy trwają. Warto inwestować w ten rodzaj promocji, bo ona się po prostu najbardziej opłaca.

Chciwość i korupcja. Milionowe transfery i sędziowskie przekręty. Cała prawda o futbolu

To nie pieniądze psują piłkę nożną. Psują ją ludzie, których zepsuły pieniądze, bo mieli do nich zbyt łatwy dostęp.

zobacz więcej
Pod względem wielkich imprez Katar stał się nie tylko regionalnym liderem, ale światowym. W ostatnich latach zorganizował mistrzostwa świata w piłce ręcznej, mistrzostwa świata w lekkiej atletyce, szykuje się do mundialu i kandyduje do igrzysk olimpijskich.

Jego karta płatnicza ma pokrycie. Płatnik jest wiarygodny, więc już nikogo specjalnie nie dziwi, że tak maleńkie państewko z tak zabójczym klimatem dla sportu przejmuje najważniejsze widowiska. A kto bogatemu zabroni?

To aroganckie powiedzonko inspiruje i oślepia dygnitarzy sportu, którzy od dawna wyznają zasadę: kto ma pieniądze, ten rządzi jak chce. Szef FIFA Gianni Infantino rozwalił piłkarskie ligi, żeby dać szejkom to, co sobie kupili. Bo na banknotach nie widnieje banderola z napisem „korupcyjne”.

Ludzie umierali, karawana szła dalej

Ale korupcja czy zmiany kalendarza rozgrywek to w tym przypadku Myszka Miki. Mundial w Katarze równa się śmierć. Na budowach stadionów zmarło ponad 6,5 tysiąca robotników z Azji Południowej, choć ta liczba może być większa.

Średnia dzienna to 12 śmiertelnych ofiar pochodzących z Indii, Nepalu, Pakistanu, Bangladeszu i Sri Lanki, jak pisał „The Guardian”. Na wysokościach pracowali bez żadnych zabezpieczeń. Po 7 miesięcy bez zapłaty. W upale, który zabijał. Poddawani licznym opresjom.

Media o tym informowały, lecz karawana szła dalej. Szejkowie brylowali na piłkarskich salonach, podejmowani przez Infantino i przyjaciół, którzy nie zamierzali zmieniać kursu. Parafowali ten stan rzeczy. Dokonując tym samym szczególnej nobilitacji nieludzkiego reżymu.

Zachodnia cywilizacja wymyśliła takie pojęcia jak marketing, promocja czy wizerunek jako narzędzia cywilizowanego biznesu. Ale marketing po trupach to makabryczna karykatura i cywilizacji, i biznesu. FIFA się tym nie przejęła.

Za to głosi pryncypialnie rozdział polityki i sportu. W tym duchu rozesłała list do piłkarskich federacji z przesłaniem, aby skupiły się na sporcie. Tego było już za wiele nawet dla środowisk futbolu od lat ćwiczonych w łykaniu hipokryzji.

Świat piłkarski obudził się pięć przed dwunastą i zaczął protestować. Po 12 latach od przyznania Katarowi mundialu. Można by rzec – lepiej późno niż wcale. Lecz nie można tak powiedzieć, bo protesty są lekko śmieszne, zatem raczej mało szczere.

W proteście przeciw łamaniu praw człowieka tym razem na mundial nie pojadą z piłkarzami ich żony. Paru sponsorów nie będzie eksponować swego logo, żeby nie było ich widać. Resztę umowy wykonają, więc będzie o nich słychać, bo ktoś powie lub napisze.

W niektórych krajach nie otworzy się stref kibiców z bolesną stratą dla fanów parówek i piwa, toteż ze dwa miliardy ludzi klapnie na domowych na kanapach z popitką, aby fetować globalne święto futbolu w dalekim Katarze i radować się widowiskiem.

Tak zwana „fala protestów” bardziej odzwierciedla poprawność, która cechuje zachodnie demokracje niż autentyczne oburzenie. W tle pojawia się parę pytań: po której stronie mocy stoi dzisiaj świat sportu? Po jasnej czy po ciemnej?

Właściwie w czyim interesie funkcjonują takie organizację jak FIFA czy MKOl.? Pytanie jest retoryczne, bo widać gołym okiem, że we własnym zgodnie z czytelną filozofią: Nieważne, kim jesteś ani skąd przychodzisz do naszego stołu. Ważne, abyś przyszedł i zapłacił za nasz lunch. I to by było na tyle.

– Marek Jóźwik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Wszystkie mecze piłkarskich mistrzostw świata w Katarze pokaże TVP (także w jakości 4K na multipleksie naziemnym MUX-6 oraz w kilkudziesięciu sieciach kablowych). Transmisja w TVP1 i TVP Sport ceremonii otwarcia Mundialu 2022 rozpocznie się w niedzielę 20 listopada o godz. 15:45, o godz. 17 początek pierwszego spotkania: gospodarze zagrają z Ekwadorem. W pierwszym meczu Polaków przeciwnikiem będzie Meksyk we wtorek 22 listopada o godz. 17. <
Zdjęcie główne: Powitanie drużyny Australii w Katarze 16 listopada 2022. Fot. BERNADETT SZABO / Reuters / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Polska chętnie daje wizy i pracę cudzoziemcom z całego świata
Tylko w ubiegłym roku przyjęliśmy pół miliona imigrantów zarobkowych.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Morderczy lek. Sto razy silniejszy od morfiny
Powoduje apatię lub euforię, zawroty głowy, zaburzenia pamięci, lęki nocne i spowolnienie akcji serca.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Demokracja nie chroni przed przemocą
Dlaczego kupcy nie mieliby zabijać swoich konkurentów, jeżeli zapewni im to zyski?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Czy islamiści infiltrują armię francuską? Być może już 30 proc....
Imamowie w koszarach, meczety w bazach wojskowych, żywność halal w kantynach.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Sto lat z BBC. Czy poprawność polityczna wyparła obiektywizm?
Nawet pory posiłków Brytyjczycy dostosowywali do czasu nadawania audycji radia BBC.