Felietony

Szydercy, zdrajcy i wyznawcy zła nigdy tego nie zrozumieją

Ta żałosna, żeby nie powiedzieć nędzna, ceremonia pogrzebowa wpisuje się w czas, kiedy wspominamy dwóch wspaniałych, wielkich kapłanów naszych czasów, zarazem dwóch najbardziej przez Urbana opluwanych.

Kiedy piszę ten felieton, media pokazują sceny z pogrzebu Jerzego Urbana, jednej z najbardziej upiornych, patologicznych i perwersyjnie złych postaci PRL i III RP. Ponieważ słowo „hańba” dawno już uległo dewaluacji międlone na okrągło przez naczelnego „Gazety Wyborczej” Adama Michnika w czasach, kiedy bratał się on z Wojciechem Jaruzelskim, ani tego, ani innego podobnego mu słowa opisującego ów stan użyć się nie da. Sapienti sat.

Nasz honor w czasie pogrzebu uratowali zwykli ludzie, młodzi i starsi: naprzeciwko prominentów czasów minionych, beneficjentów komunistycznych przemian, stanęła grupka z portretami ofiar stanu wojennego i lat późniejszych: księży Jerzego Popiełuszki, Stefana Niedzielaka, Sylwestra Zycha, Stanisława Suchowolca. Były fotografie Grzesia Przemyka i Emila Barchańskiego.

Były prezydent Aleksander Kwaśniewski, Adam Michnik i inni żałobnicy zapewne znają ich twarze i nazwiska, bo przecież brali czynny udział w życiu politycznym minionej epoki. A skoro byli na jego pogrzebie, to widać cenią wkład Jerzego Urbana, który wtedy, czterdzieści lat temu, trzydzieści osiem czy trzydzieści trzy, jako rzecznik PRL-owskiego rządu urządzał na swoich konferencjach prasowych prawdziwe spektakle nienawiści i kłamstwa na temat śmierci tych ludzi, obrzucał ich inwektywami, poniewierał ich godność, jeszcze raz zabijał pogardą i nieprawdą. Był reżyserem i aktorem tych obrzydliwych inscenizacji. Inscenizacji, bo przecież nic prawdziwego w tych scenach nie było poza złem i kłamstwem, którymi Jerzy Urban emanował. Był współtwórcą systemu, którego funkcjonariusze odebrali życie ludziom z tych fotografii, za co – w przeważającej liczbie – do dzisiaj nie zostali nazwani po imieniu i ukarani – w naszym wolnym i niepodległym państwie.

Pogrzeby specjalnej troski. Księża interesujący dla SB za życia i po śmierci

Grób ks. Jerzego Popiełuszki był obserwowany do 1989 r., a jego okolica „operacyjnie zabezpieczana”.

zobacz więcej
Bo owszem, ksiądz Jerzy Popiełuszko jest błogosławionym naszego Kościoła, o jego relikwie proszą parafie z całego świata, w Warszawie powstaje parafia jego imienia – ale przecież cała prawda o jego śmierci w 1984 roku nie została do końca zbadana. Generałowie Ciastoń i Płatek, nie mówiąc o Jaruzelskim i Kiszczaku, nigdy nie zostali osądzeni za swój udział w tej zbrodni, nigdy też ten udział nie został zbadany i wyjaśniony. Nie wspominając już o śmierci ostatnich trzech księży, ofiar lat stanu po-wojennego: wszyscy trzej – ks. Niedzielak, ks. Suchowolec i ks. Zych – zginęli w 1989 roku. Ks. Suchowolec niejako na rozpoczęcie Okrągłego Stołu, ostatni już po, niemal na początek nowej Polski. Wszystkich ich oczerniał pochowany właśnie – i pożegnany w mało elegancki sposób przez b. prezydenta RP – Jerzy Urban.

Jego żałosna, żeby nie powiedzieć nędzna, ceremonia pogrzebowa wpisuje się w czas, kiedy wspominamy dwóch wspaniałych, wielkich kapłanów naszych czasów, zarazem dwóch najbardziej przez niego opluwanych. Mamy właśnie Dzień Papieski na wspomnienie Jana Pawła II i rocznicę śmierci Księdza Jerzego. Ich pamięci nie zniszczy żaden urbanowy plan, bo prawdziwej świętości zniszczyć się nie da.

Tylko samo życie potrafi pisać takie scenariusze. Za kilka dni, 19 października, kolejne spotkanie u Księdza Jerzego: przy jego grobie na terenie kościoła św. Stanisława Kostki w Warszawie, na Żoliborzu, w kolejną rocznicę jego strasznej śmierci, uznanej przez nasz Kościół za śmierć męczeńską.

Wtedy, trzydzieści osiem lat temu, kiedy staliśmy wokół żoliborskiego kościoła w wielkiej milczącej kolejce, całymi rodzinami, z dziećmi w wózkach i na ramionach, aby swoimi podpisami wspierać prośby parafii, by tam właśnie pochować Księdza Jerzego, nie zastanawialiśmy się, co może w przyszłości oznaczać ta decyzja. Chodziło o „tu i teraz”: żeby nie dochodziło do żadnych manipulacji ze strony opresyjnego państwa, żeby nic nie zagrażało spokojowi tego – już dla nas świętego – miejsca, żeby członkowie Solidarności z całej Polski mogli tam czuwać dzień i noc, żeby każdy mógł tam przyjść ze swoim bólem i smutkiem, i być u siebie. I żeby Ksiądz Jerzy został wśród ludzi, którym służył i którzy go kochali – jedni jak syna, inni jak brata, jeszcze inni jak przyjaciela.

Teraz, po latach, widać, jaka mądra, dalekowzroczna i trafna była ta decyzja. Żaden urbanoid nigdy nie zakłócił spokoju i wielkości tego miejsca!
Pogrzeb Jerzego Urbana na warszawskich Powązkach. Grupka z portretami ofiar stanu wojennego i lat późniejszych: m.in. księdza Jerzego Popiełuszki i Grzegorza Przemyka. Fot. Jacek Szydłowski / Forum
Grób Księdza Jerzego stał się miejscem niezwykłych spotkań i wizyt najróżniejszych ludzi z całego świata. Co roku, w rocznicę jego śmierci, zjeżdżają tu delegacje Solidarności, często w uroczystych strojach górniczych czy hutniczych, wśród sztandarów i transparentów – można się od nich uczyć wierności. Są wierni Solidarności, księdzu Jerzemu i jego przesłaniu, wierni Bogu i Polsce, wierni sobie. Nikt im nie każe przyjeżdżać, nikt nie odhacza obecności – trudzą się szmat drogi niekiedy – ze Stalowej Woli, z Podkarpacia czy z Gdańska i Szczecina – żeby dać świadectwo, także i to pamiętne: bądź odważny, idź.

Bo rzeczywiście trzeba dziś odwagi, żeby przeciwstawić się już to cynicznym, już to bezmyślnym opiniom i fakenewsom pojawiającym się nieustannie w przestrzeni publicznej, w pracy i w domu, przynoszonym przez młodzież ze szkoły i powtarzanym w radiu czy w telewizji, szyderstwom wobec Jana Pawła II, który też przecież tutaj się modlił i wobec tylu księży, których jedyną „winą” był i jest stan kapłański.

Cztery lata temu ten dzień, 19 października, został sejmową uchwałą ustanowiony Narodowym Dniem Pamięci Duchownych Niezłomnych. Głosowanie miało wtedy zaskakująco dobre wyniki: 356 posłów było za, 39 posłów było przeciw, 21 posłów wstrzymało się od głosu. Jakimś cudem nikt nie namieszał i nikt nie zniszczył pomysłu.
        ODWIEDŹ I POLUB NAS     Kiedy w tym roku u grobu Księdza Jerzego znowu staną przedstawiciele rządu, samorządów, reprezentacje regionów i zakładów pracy NSZZ Solidarność, wojsko i policjanci, rodzina Popiełuszków oraz środowisko przyjaciół i współpracowników księdza Jerzego, kiedy rozlegną się dźwięki dzwonu „Jerzy” poświęconego w 1987 r. przez Jana Pawła II, będziemy dziękować za tych wszystkich naszych księży i ojców zakonnych, którzy przez lata i przez stulecia wspierali naszą wolność i nasze do niej dążenia. Jakkolwiek patetycznie brzmi poprzednie zdanie, jest głęboko prawdziwe.

Księża i zakonnicy, także siostry zakonne natychmiast stawali do swoiście pojętej walki, kiedy tylko pojawiało się zagrożenie wolności: uruchamiali pomoc medyczną i charytatywną, otwierali tajne przejścia, ułatwiali spotkania konspiratorów, karmili i przechowywali uciekinierów, chowali dokumenty, wspierali finansowo. Nadstawiali karku i jeśli było trzeba, brali na siebie cudze winy. Edukowali i patronowali patriotycznym przedsięwzięciom.

Nasza historia pełna jest nazwisk niezłomnych księży, że przywołam tylko abp. Szczęsnego Zygmunta Felińskiego, o którym pisałam tutaj kilka tygodni temu czy abp Antoniego Baraniaka z Poznania, który cudem przeżył stalinowskie katownie i nie dał się złamać oprawcom szukającym łatwych oskarżeń wobec innego aresztowanego, kardynała Stefana Wyszyńskiego. Na zawsze zostaną nazwiska setek księży zamordowanych przez Niemców w czasie okupacji. Z kolei niektórzy z solidarnościowych kapelanów wciąż są wśród nas i im należy się nasza szczególnie wdzięczna pamięć, póki jeszcze możemy ją okazać.

Od grobu Księdza Jerzego 19 października zabrzmi znowu głos wiary i wierności, której nic nie złamie. To jest coś, czego nigdy nie zrozumieją szydercy, zdrajcy i wyznawcy zła, choćby się nie wiem jak upajali „najświatlejszym umysłem” jakiegoś kolejnego paskudnego człowieka.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Grób ks. Jerzego Popiełuszki przy kościele św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu. Fot. PAP/Piotr Nowak
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Kult futbolistów. Polska drużyna pojechała do Kataru jak na wojnę
Petrodolary czynią cuda.
Felietony Najnowsze wydanie
FIFA, Infantino i eksport obyczajowej rewolucji
Czy kobiecy mundial odbędzie się w komunistycznej Korei?
Felietony Najnowsze wydanie
Ocieplenie
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Teraz to my będziemy zapalać świece na ukraińskich stołach
Na kogo mogą liczyć Ukraińcy? Na czyje wsparcie?
Felietony Najnowsze wydanie
Reparacje słuszne i niesłuszne
Na czym polega wymierzanie sprawiedliwości klimatycznej?