Historia

II Rzeczpospolita przed Piłsudskim. Ostatnie Królestwo Polskie. Do korony aspirował Habsburg z Żywca

Zanim w Warszawie pojawił się Komendant Legionów, Rada Regencyjna zdążyła utworzyć polską oświatę, sądownictwo i armię, której żołnierze przysięgali na wierność Polsce. Zaczęła kształcić polskich urzędników i wysyłała do europejskich stolic polskich dyplomatów.

7 października 1918 roku Rada Regencyjna w orędziu do narodu proklamowała niepodległość Polski, której odzyskanie świętują Polacy każdego 11 listopada. W podręcznikach szkolnych, tych za PRL – co pamiętam – i prawdopodobnie współczesnych, Rada Regencyjna jest wspominana zdawkowo, jako ciało polityczne, które przekazało Józefowi Piłsudskiemu władzę nad wojskiem, 11 listopada, i władzę cywilną, 14 listopada. Raczej przedmiot, a nie podmiot historii. Tymczasem, krótko, ale jednak, Rada Regencyjna była trójosobową głową państwa.

Zanim brygadier Piłsudski, po zwolnieniu z twierdzy w Magdeburgu, gdzie był internowany po kryzysie przysięgowym w lipcu 1917 roku, pojawił się 10 listopada w Warszawie (oficjalnie – 11 listopada) działał już w kraju parlament – Rada Stanu i kolejne rządy procedujące z nadania Rady Regencyjnej. Oczywiście, ta polska władza zależała od niemieckich i austro-węgierskich okupantów i operowała w dawnym Królestwie Polskim i w Galicji.

Państwom centralnym, czyli Niemcom i Austro-Węgrom wiodło się na frontach I wojny światowej coraz gorzej stąd inicjatywa zdobycia sympatii i – przede wszystkim – świeżych żołnierzy wydawała się z ich punktu widzenia racjonalna. 5 listopada 1916 roku cesarze niemiecki i austriacki wydali po wspólnej konferencji w Pszczynie (Pless) akt, w którym proklamowano powstanie niezależnego – nie niepodległego – państwa polskiego, związanego nieokreślonym sojuszem z proklamującym je mocarstwami. Nawiązywano terytorialnie do Księstwa Warszawskiego, a ustrojowo do Królestwa Polskiego.

Co do Królestwa, to Niemcy nie dawali ze swojego, na terenie dawnego zaboru rosyjskiego stały ich wojska. O ile do 5 listopada Niemcy okupowali część Rosji, to po tej dacie tereny przyszłej Polski. Zareagowała Rosja obiecując Polskę złożoną z trzech zaborów pod berłem cara, co powtórzył po rewolucji lutowej rząd tymczasowy: Polska miała być już bez cara, ale jako państwo zależne od Rosji. Było to jak darowanie przez pana Zagłobę królowi szwedzkiemu Niderlandów – Rosja nie kontrolowała już terenów, o których mówiły jej proklamacje. Wszystko zależało od Niemiec, coraz bardziej słabnąca Austria powtarzała za silniejszym partnerem.

Oświata, sądy, rząd

Początkowo politycy niemieccy myśleli o długim procesie, generał Erich Ludendorff nawet o kilku pokoleniach, które przeminą, zanim Polska, naturalnie sprzymierzona trwale z Niemcami, powstanie. Niepowodzenia na froncie zachodnim sprawiły, że Niemcy spuściły z tonu i 27 października 1917 roku powstała Rada Regencyjna, wyłoniona decyzją Tymczasowej Rady Stanu, już istniejącego organu doradczego Generał Gubernatora niemieckiego w Warszawie.

Tymczasowa Rada Stanu przekazała swoje kompetencje Radzie Regencyjnej. Ważniejsze było to, że Generał Gubernator, Hans Hartwig von Beseler przekazał Radzie wyłączne kompetencje w oświacie i sądownictwie. Odtąd wyroki wydawano w imieniu Królestwa Polskiego. Działania Rady w innych dziedzinach musiały mieć zgodę niemiecką, a polityka zagraniczna przyszłego Królestwa miała być prowadzona wyłącznie przez Niemcy i sprzymierzone z nimi Austro-Węgry.

W niedługim czasie Rada Regencyjna przejmowała coraz szersze kompetencje. Najpierw powołała rząd Jana Kucharzewskiego. Zastąpił go po tym, jak większość legionistów Józefa Piłsudskiego odmówiła przysięgi na wierność cesarzom Niemiec i Austrii, rząd Józefa Świeżyńskiego, w przypadku którego już nie pytano o zgodę państw okupacyjnych.

Na powstałym już w 1915 roku Uniwersytecie Warszawskim szkolono kadry przyszłej administracji państwowej, dla których żądano – z sukcesem – możliwości praktyk w urzędach okupacyjnych niemieckich, które na szczeblu lokalnym używały języka polskiego jako urzędowego. Departamenty, a wkrótce ministerstwa rządowe mogły tym więcej im gorzej się wiodło niemieckiej armii we Francji.
Karol Stefan (z żoną i dziecmi), austriacki arcyksiążę z cieszyńsko-żywieckiej linii Habsburgów, tytularny książę cieszyński, pretendent do tronu Królestwa Polskiego u zarania II RP. Fot. Wikimedia
Rada Regencyjna wydała szereg aktów prawnych, ogłaszanych w Dzienniku Ustaw i Monitorze Polskim, drukach funkcjonujących do dzisiaj. Wiele z nich weszło do porządku prawnego II Rzeczypospolitej. Wielu urzędników państwowych rozpoczynających kariery i nauczonych służby państwowej za czasów Rady Regencyjnej widywano na różnych stanowiskach w administracji centralnej i samorządowej w latach dwudziestych, weteranów w trzydziestych.

Wojsko, zamach stanu, dyplomacja

Rada stworzyła podstawy do funkcjonowania polskiego wojska, zwanego, w Warszawie przezywanego przez Niemców Polnische Wehrmacht. Hans Hartwig von Beseler zrzekł się zwierzchnictwa nad tym Wehrmachtem na ręce mianowanego przez Radę Regencyjną szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, generała Tadeusza Rozwadowskiego.

Rada Regencyjna sprawiła, że przysięga w Polskiej Sile Zbrojnej była składana na Królestwo polskie i Radę, nie na żadnego z cesarzy. Od daty przysięgi, 13 października 1918 roku mamy do czynienia z Wojskiem Polskim. Rada działała rok, zmieniała się sytuacja na frontach i można było w postępowaniu z Niemcami tworzyć fakty dokonane, kiedy to ci realiści i pozorni ugodowcy, także z przedstawicielskiej Rady Stanu, wykazywali się odwagą, gdy nadarzyła się okazja.

Pomimo krótkiej działalności Rady Regencyjnej zdążyła ona przeżyć coś w rodzaju zamachu stanu, którego dokonał premier jej własnego rządu, Józef Świeżyński 3 listopada 1918 roku. Radzie zamachowcy zarzucali nadmierną ugodowość. Rzeczywiście Rada nie cieszyła się wielkim zaufaniem społecznym i Świeżyński chciał rozszerzyć sobie poparcie o środowiska lewicowe i zwolenników Piłsudskiego wydając stosowną odezwę.

Lewica i piłsudczycy nie chcieli współpracować z Radą, ale także nie chcieli z endecją, której przedstawicielem był Świeżyński. Inicjatywa nie znalazła odzewu i w reakcji Rada zdymisjonowała premiera Świeżyńskiego, który dymisję przyjął. Lewicowa w tonie odezwa i za nią dymisja – taki to był zamach.

Rada Regencyjna powołała służbę zagraniczną, która nie oglądając się na Niemcy starała się – przede wszystkim – odwrócić niekorzystne dla Polski skutki traktatu brzeskiego, w którym Niemcy i Austria przyznały Chełmszczyznę i część Podlasia nowo powstałemu państwu ukraińskiemu. W stolicach państw centralnych i neutralnych, nawet rosyjskiej, zaczęto się przyzwyczajać do działalności przedstawicieli Królestwa Polskiego, przysłanych przez Radę Regencyjną. ODWIEDŹ I POLUB NAS Dyplomacja musi działać na podstawie prawa międzynarodowego. Rządy powołane przez Radę Regencyjną odwoływały się do Królestwa Kongresowego, zatwierdzonego na kongresie wiedeńskim, a w teorii było to samodzielne państwo, związane z Rosją osobą monarchy, a w Rosji monarchy zabrakło. Rada Regencyjna była coraz szerzej uznawanym na arenie międzynarodowej organem, sprawującym władzę legalnie do czasu powołania w Polsce króla lub regenta.

Poczet pretendentów do tronu

No właśnie, króla lub regenta – Polska była zaplanowana w akcie 5 listopada jako monarchia konstytucyjna. Zapobiegło temu pojawienie się w Warszawie Józefa Piłsudskiego, jego autorytet i popularność, a – przede wszystkim – republikańskie poglądy. Co nie znaczy, że przed 10 listopada 1918 roku nie było pretendentów do tronu.

Kandydatów było wielu, mniej i bardziej poważnych, niektórych kreowały plotkarskie salony. Podobno brano pod uwagę Joahima Hohenzolerna, syna cesarza Niemiec; Jana XV Hochberga, księcia von Pless; Ludwika III Wittelsbacha, króla Bawarii (abdykował ze swego tronu) i tradycyjnie kogoś z dynastów saskich, – Fryderyka Christiana Wettina. Była także wysuwana kandydatura księcia Zdzisława Lubomirskiego, jednego z trzech – pozostali to; arcybiskup Aleksander Kakowski i Józef Ostrowski – członków Rady Regencyjnej. Największe szanse miał arcyksiążę Karol Stefan Habsburg z Żywca.

Na wschód od linii Łaby dokazywali wszyscy. Państwa sezonowe

Nagle pojawiło się kilkadziesiąt samozwańczych państewek, które czym prędzej brały się za ustanowienie własnej waluty, flagi, armii.

zobacz więcej
Karl Stephan von Habsburg-Lothringen po odziedziczeniu dóbr w Żywcu nauczył się polskiego i poczuł się Polakiem, otaczał się kulturą polska i nieźle grał Chopina. Dwie córki wydał za polskich arystokratów. Ten szczery Polak z wyboru przy okazji miał być jednym z realizatorów koncepcji rodziny na przetrwanie w nowych czasach. Habsburgowie czuli, że ich wieloetniczna monarchia nie przetrwa i zmierzali do objęcia tronów w mających powstać na gruzach cesarstwa państwach narodowych. Plan nie wypalił w żadnym z pohabsburskich państw, ale Karol Stefan był podobno blisko tronu polskiego.

Jego wybrana polskość była poważnym argumentem, która zwolennicy potrafili doprowadzić do absurdu. Afisz propagandowy przyszłego Stefana II głosił, że w żyłach kandydata płynie krew Mieszka I, Bolesława Chrobrego, Mieszka II, Kazimierza Odnowiciela – afisz wymienia dalej wszystkich Piastów – a potem Władysława Jagiełły i Kazimierza Jagiellończyka. Później wymieniono zalety i mniemane zalety kandydata do korony kończąc pytaniem – „Gdzie znajdziemy lepszego króla?” Może był najlepszy, ale czasy były nie najlepsze dla królów.

Jak wiadomo, Rada Regencyjna, niezgodnie ze swoja nazwą i planem jej początkowych mocodawców, przekazała władzę Tymczasowemu Naczelnikowi Państwa, Józefowi Piłsudskiemu, który przystąpił do tworzenia państwa o ustroju republikańskim. Jej dorobek przydał się w II Rzeczypospolitej. Kiedy Komendant Piłsudski był uwięziony, od lipca 1917 roku, sporo dla państwowości polskiej zrobiono. Czy zatem wskrzesiciel państwowości polskiej przyszedł na gotowe? Na pewno nie, ale nie zaczynał w całkowitej pustce ustrojowej.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Tworzenie władzy w odradzającej się Polsce
Zdjęcie główne: Członkowie Rady Regencyjnej Królestwa Polskiego, od prawej: książę Zdzisław Lubomirski, arcybiskup Aleksander Kakowski i hrabia Józef Ostrowski 27 października 1917 w Warszawie. Fot. NAC/ Instytut Józefa Piłsudskiego/ A. Dulęba
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Nie taki złoty chłopiec
Sto lat temu brytyjski archeolog odkrył grobowiec Tutanchamona.
Historia Poprzednie wydanie
Od kurtyzany do celebrytki. Przez łóżko do towarzyskiej kariery
Legenda pięknej Greczynki jest nadal żywa. Na Ukrainie.
Historia Poprzednie wydanie
Swawolny Tadeuszek. Niełatwy bohater dialogu polsko-rosyjskiego
Jego nazwisko w Rosji było synonimem donosiciela, pyszałka i łajdaka.
Historia wydanie 11.11.2022 – 18.11.2022
Życie publiczne i towarzyskie emigracyjnych prezydentów i...
Garden party u Andersów, bale karnawałowe i msze święte w Kensington.
Historia wydanie 11.11.2022 – 18.11.2022
Ciszewski i Hopfer. Sportowe biografie paralelne
Obaj odeszli 40 lat temu. Czy coś ich łączyło?