Rozmowy

Liz Truss nie będzie drugą Margaret Thatcher

Mają świadomość, że pewnych zmian – nawet rewolucyjnych – nie można cofnąć. Jeśli się wydarzyły, należy je uczynić możliwie jak najbardziej zdroworozsądkowymi – charakteryzuje program brytyjskich konserwatystów dr Maciej Zakrzewski, politolog, znawca angielskiej myśli politycznej.

TYGODNIK TVP: Czego możemy spodziewać się po nowej premier Wielkiej Brytanii Liz Truss? Prowadzona przez nią polityka będzie kontynuacją polityki Borisa Johnsona czy może zerwaniem z nią?

MACIEJ ZAKRZEWSKI:
Nie spodziewam się po nowej premier Wielkiej Brytanii rewolucji i radykalnych zmian. Nie będzie to druga Margaret Thatcher, raczej zapisze się jako druga Theresa May. Specyfiką i stałym elementem polityki brytyjskiej, bez względu na to, kto sprawuje władzę, jest brak gwałtownych zmian. Partię Pracy i Partię Konserwatywną nie różnią kwestie fundamentalne, ale inne rozłożenie akcentów politycznych.

Wyzwaniem dla pani premier będzie narastający kryzys w przestrzeni międzynarodowej, który wpłynie również na politykę wewnętrzną jej kraju. Jednak kryzys energetyczny nie dotknie Wielkiej Brytanii w takiej mierze jak kraje Europy Środkowej czy Niemcy. Prowadzona przez nią polityka będzie kontynuacją linii Borisa Johnsona. Brytyjczycy planując swoją politykę, uwzględniają środki, którymi aktualnie dysponują. Dlatego zawsze ich polityka jest niezwykle pragmatyczna.

Premier Liz Truss zapowiada rozszerzenie sankcji wobec Rosji. Jeżeli zostaną wprowadzone, rosyjskie statki nie będą mogły wpływać do europejskich portów.

To również kontynuacja polityki konserwatystów i polityki Borisa Johnsona. Wielka Brytania reprezentowała w Europie najbardziej nieprzejednane stanowisko wobec Rosji. Wynika to również ze związków Wielkiej Brytanii ze Stanami Zjednoczonymi. Reakcja szefa rosyjskiego MSZ Siergieja Ławrowa na wybór nowej brytyjskiej premier jest dość charakterystyczna. Polega na skierowaniu uwagi na uregulowanie stosunków z Francją.

Liz Truss zmieniła poglądy na brexit, z przeciwniczki stała się zwolenniczką wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej.

Kwestia charakterystyczna dla brytyjskiego myślenia politycznego, które można zobrazować zdaniem: gramy kartami, jakie mamy, a nie takimi, jakimi chcielibyśmy grać. Zgodnie z brytyjskim myśleniem politycznym, nie ma znaczenia, czy pani Truss przed brexitem była za czy przeciw, bo obecnie Wielka Brytania jest poza Unią.
        ODWIEDŹ I POLUB NAS     Czysty pragmatyzm. Na czym opiera się konserwatyzm współczesnych torysów?

Wynika on z bardzo specyficznego sposobu myślenia i specyfiki tamtejszej polityki, które dotyczą nie tylko Partii Konserwatywnej, ale również Partii Pracy, a swego czasu i liberałów. Narodowy schemat polityczny jest niezwykle silny i w dużej mierze można go sprowadzić do dwóch elementów.

Jakich?

Pierwszy opiera się na empirycznej tradycji, czyli posługiwaniu się doświadczeniem w polityce. Nie przypadkiem konserwatyzm narodził się w Wielkiej Brytanii, chociaż sformułował go wig Edmund Burke. Drugi element, który stanowi klucz do zrozumienia brytyjskiego modelu politycznego to „Utylitaryzm” Johna Stuarta Milla. Ten krótki tekst mówi nam wszystko o Brytyjczykach oraz o ich sposobie myślenia i działania politycznego. Tłumaczy nam również motywy postępowania brytyjskich polityków w czasie II wojny światowej. Polacy mówią o zdradzie Zachodu w 1939 i w 1945 r.
Według Brytyjczyków ich działania w czasie II wojny były jak najbardziej normalne. Na zdjęciu premier czasów wojny Winston Churchill. Fot. TopFoto / Topfoto / Forum
Trudno mieć inne spojrzenie na tamte wydarzenia.

Zgoda, ale jeżeli sięgniemy do koncepcji Milla, zobaczymy, że z punktu widzenia etycznej teorii pragmatyzmu, brytyjskie działania były, według nich, jak najbardziej normalne. Współczesny brytyjski konserwatyzm to ciągłe dostosowanie się do aktualnych wyzwań, ewolucja, nie rewolucja, ale również dostosowanie elementów współczesności do swojego programu politycznego. W dużej mierze to działanie nie tyle przemyślane, ile instynktowne. Tak torysi postępowali w XIX i XX wieku. Premier Benjamin Disraeli wbrew stanowisku swojej partii poszerzył prawo wyborcze, co stało się jednym z momentów kształtujących współczesną brytyjską demokrację.

Później mamy 1947 r. i zaakceptowanie przez torysów pewnych elementów głoszonych przez Partię Pracy. Mamy też czasy współczesne, kiedy konserwatysta David Cameron wprowadza prawo zezwalające na tzw. małżeństwa jednopłciowe. Konserwatyzm torysowski ma bardzo charakterystyczny rys niedogmatyczny, który wyrasta z ciągłej potrzeby, dostosowania się i ewolucji. Nie jest to konserwatyzm reakcyjny i doktrynalny. Jest bardziej sposobem myślenia niż określoną doktryną polityczną.

Czyli postawą polityczną, a nie ideologią.

Tak, pewnym instynktem zachowania politycznego, czyli uwzględnianiem sił, którymi się dysponuje w danym momencie. Konserwatyzm torysowski uwzględnia w swoich działaniach strategię wyborczą. Nie ma w nim nic żelaznego, ma jednak pewne rysy charakterystyczne, które się nie zmieniły, odkąd torysi pojawili się na scenie politycznej pojawili się pod koniec XVII w. Miało to miejsce jeszcze zanim pod koniec XVIII stulecia pojawiła się konserwatywna filozofia polityczna.

Od lewicy przejęli wiarę w parytety, przywileje dla gejów i cenzurę myśli. Konserwatyzm sparaliżowany

„Czy ktoś może jeszcze sądzić, że partia torysów jest partią konserwatywną?” – pytał na łamach „Mail on Sunday” brytyjski publicysta.

zobacz więcej
Co należy do elementów stałości w programie torysów?

Zawsze byli przeciwnikami powiększaniu długu publicznego. Na początku XVIII w. stoczyli wielką batalię z polityką wigowską, która opowiadała się za zwiększeniem długu publicznego, by sfinansować wojnę. Konsekwencję w tej kwestii widać po dziś dzień. Torysi akceptują pewne elementy socjalnego państwa dobrobytu, jak np. system opieki zdrowotnej, ale chcą wracać do zdroworozsądkowej ekonomiki. Mają świadomość, że pewnych zmian – nawet rewolucyjnych – nie można cofnąć. Jeśli się wydarzyły, należy je uczynić możliwie jak najbardziej zdroworozsądkowymi.

Stąd m. in. prospołeczny zwrot, który nastąpił u torysów w 2005 r., kiedy rządziła Partia Pracy?

Tak. Poprzedziła go ewolucja Tony’ego Blaira, który skierował Partię Pracy w kierunku centrowym czy nawet prawicowym. Obserwowaliśmy programowe zbliżanie się obu partii. Dzisiaj, na co już zwróciłem uwagę w naszej rozmowie, nie można mówić o radykalnych różnicach programowych między konserwatystami a labourzystami, ale o innym rozłożeniu akcentów. W Wielkiej Brytanii jest to oczywiste, a w Polsce prawie nieznane, że w polityce występuje sfera rzeczy wchodzących w zakres narodowego konsensusu respektowanego przez obie partie. Bez tego nie zrozumiemy ani torysów, ani Partii Pracy.

Można odnieść wrażenie, że brytyjska polityka jest niezwykle elegancka i kulturalna. Ale czy ten obraz oddaje rzeczywistość?

W naszym kraju, szczególnie w Dwudziestoleciu Międzywojennym, idealizowano brytyjski system polityczny, wskazując, że jest on spolegliwy, dżentelmeński i charakteryzuje go wielka kultura polityczna. Przekonywano, że w brytyjskiej rywalizacji politycznej nie dochodzi do nagannych zachowań. Ale to mit.

Rywalizacja polityczna na gruncie brytyjskim przebiega głównie wewnątrz frakcji partyjnych. Przez to, że jest o wiele mniej uregulowana i sformalizowana przez ogólnonarodowy konsensus, jest mniej dżentelmeńska i bardziej zakulisowa. Tak brytyjska polityka prezentowała się wcześniej i tak też wygląda współcześnie. Wystarczy spojrzeć na historię politycznych rozgrywek w Wielkiej Brytanii. Wielu polityków przechodziło z partii do partii, np. Winston Churchill, który ze stronnictwa liberałów przeszedł do konserwatystów. Transfery na linii liberalno-konserwatywnej i konserwatywno-liberalnej nie były rzadkością. Wynika to jeszcze z XVIII wiecznych wzorców, kiedy to ukształtował się brytyjski system polityczny i partyjny. Brytyjskie partie są silnie spersonalizowane, w mniejszym lub większym stopniu składają się z rywalizujących ze sobą koterii. Dlatego też teraz, mimo że nie było wyborów w Wielkiej Brytanii doszło do zmiany na stanowisku premiera.
Monarcha ma w brytyjskim systemie potężne znaczenie polityczne. Na zdjęciu: Elżbieta II dwa dni przed śmiercią przyjęła nową premier Liz Truss w zamku Balmoral. Fot. Jane Barlow/WPA-Pool/MEGA / The Mega Agency / Forum
Zakulisowe rozgrywki w Partii Konserwatywnej i w brytyjskiej polityce doskonale przedstawia brytyjski serial „House of Cards” z 1990 r. Powstał na podstawie powieści Michaela Dobbsa, polityka torysów i doradcy Margaret Thatcher.

Dobrze specyfikę brytyjskiego myślenia politycznego pokazuje też serial pt. „The Crown”. Kiedy go oglądamy, widzimy, że mimo braku silnych kompetencji, monarcha ma w brytyjskim systemie potężne znaczenie polityczne.

Czy wydane po raz pierwszy w Wenecji w 1568 r. dzieło pt. „De optimo senatore libri duo” („O senatorze doskonałym”) biskupa Wawrzyńca Goślickiego wpłynęło na kształtowanie się brytyjskiej myśli politycznej?

Wpływ polskiej literatury politycznej na brytyjską myśl politycznej jest ciągle badany, chociaż przez lata był niedostrzegany. Dla nas bardzo nobilitujący jest fakt, że ktoś znał Goślickiego w Anglii powoływano się na niego, ale nie przeceniałbym tego. Brytyjczycy mieli kilku swoich niezwykle wybitnych myślicieli politycznych i przede wszystkim ich instynkt polityczny kształtowało bardziej doświadczenie niż teoria, a jeśli teoria to z oczywistych względów, ta rodzima. Na Wyspach Brytyjskich czytano Polaków, ale studiowano myślicieli z różnych krajów. Charakterystyczne, że dwa traktaty o rządzie, jednego z głównych ideologów liberalizmu Johna Locke’a niemal przez cały XVIII w. były przez torysów, ale również przez wigów, traktowane z niechęcią.

Dlaczego?

Dystansowano się od nich, ponieważ widziano w nich potencjał rewolucyjny. Były zbyt radykalne dla tamtejszej kultury politycznej, dlatego na Wyspach Brytyjskich nie rozbłysnęły takim wpływem, jak w Stanach Zjednoczonych.

– rozmawiał Tomasz Plaskota

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Dr Maciej Zakrzewski jest politologiem, absolwentem Uniwersytetu Jagiellońskiego. Specjalizuje się w angielskiej myśli politycznej oraz dziejach konserwatyzmu. Jest autorem m.in. publikacji „W obronie konstytucji. Myśl polityczna Henryegeo St. John Bolingbroke’a”.
Zdjęcie główne: Pierwsze posiedzenie gabinetu Liz Truss w siedzibie brytyjskiego rządu na Downing Street 10 w Londynie. Foto POOL / Reuters / Forum
Zobacz więcej
Rozmowy Poprzednie wydanie
Wielka Lechia to fikcja. Opiera się na legendach i fałszywkach
Nie wiemy, czy chrzest Mieszka I odbył się na pewno w kwietniu 966, ani gdzie się odbył, ale wysnuwamy wnioski.
Rozmowy wydanie 16.09.2022 – 23.09.2022
Ideowe odrodzenie chadecji jest niemożliwe
Kościół został spenetrowany przez marksizm w sferze filozofii i teologii.
Rozmowy wydanie 16.09.2022 – 23.09.2022
Karol III, sympatyk islamu, wielbiciel klasycznego piękna
Jego matka lubiła konie, on lubi idee.
Rozmowy wydanie 9.09.2022 – 16.09.2022
„Gołe baby” zamiast mięsa i cukru. Erotyka w filmach PRL
Mąż wystąpił o rozwód, kiedy zobaczył ją w filmie nagą.
Rozmowy wydanie 9.09.2022 – 16.09.2022
Korespondent wojenny nie może opowiadać się po jednej ze stron
Wykonując swój zawód powinien dążyć do obiektywizmu i neutralności – mówi etyk.