Cywilizacja

Bez ślepego podziwu. Wołodymyr Zełenski w oczach rodaków

Na Ukrainie zachowanie Zełenskiego nie wzbudziło tak wielkiego podziwu jak na Zachodzie. Pojawiały się głosy, że pozostanie w Kijowie było przecież jego obowiązkiem jako prezydenta – cóż dziwnego w tym, że wykonuje on swoją pracę? Z drugiej strony, przemiana Zełenskiego jako polityka jest oczywista.

Od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę prezydent Wołodymyr Zełenski na Zachodzie stał się jednym z symboli ukraińskiego oporu. On i jego żona Ołena znaleźli się w obiektywie kultowej fotografki Annie Leibovitz; Zełenski został człowiekiem roku amerykańskiego magazynu „Time”, a także bohaterem sieci społecznościowych; trafił na murale i znaczki pocztowe.

Można odnieść wrażenie, że dla zachodnich społeczeństw ukraiński prezydent stał się takim samym objawieniem, jak zdecydowany opór Ukrainy wobec „drugiej co do wielkości armii świata”. Najsłynniejszą bodaj wypowiedzią ukraińskiego prezydenta stało się zdanie: „Potrzebuję broni, a nie ewakuacji” — była to odpowiedź na propozycję opuszczenia Ukrainy na początku wybuchu wojny.

A jak Zełenskiego widzi społeczeństwo ukraińskie, z którym pozostał podczas tej wojny? Bez wątpienia poziom poparcia dla niego jest obecnie najwyższy, jeśli przyjrzeć się całemu okresowi jego kadencji. Aby jednak zrozumieć, co dziś Ukraińcy myślą o głowie swojego państwa i dlaczego właśnie tak myślą, trzeba prześledzić jego transformację polityczną. A ta dokonała się przede wszystkim pod wpływem społeczeństwa obywatelskiego.

Niewyraźny program

Czy showman zostanie prezydentem Ukrainy? Między Dyzmą a Reaganem

Ludzi czaruje jak Donald Trump: Wiecie, kim jestem. Nie jestem skompromitowany. Nic nikomu nie ukradłem. Jestem fajny, dowcipny i błyskotliwy.

zobacz więcej
Trzy lata temu, kiedy Zełenski został wybrany na urząd szefa państwa, społeczeństwo nie było wobec niego jednomyślne. Wygrał on o prawda wybory prezydenckie znaczną przewagą, zdobywając ponad 70 proc. głosów, ale ożywioną debatę między jego zwolennikami i przeciwnikami można porównać do pro- i antypisowskiej debaty w Polsce.

Krytykowano go zwłaszcza za jego niewystarczającą proukraińskość. Zełenski nigdy nie był prorosyjski — w istocie rzeczy swoją kampanię wyborczą zbudował wokół spraw odległych od sfery ideologicznej, a związanych z szeroko rozumianym poziomem życia: podniesienia płacy minimalnej, inicjatyw infrastrukturalnych, taryf na usługi komunalne itp. Wszystko w opozycji do poprzednika na urzędzie Petra Poroszenki, który swoją osobistą, „prezydencką markę” zbudował na haśle „armia, język, wiara”.

Dzięki pewnemu „rozmyciu” swojego programu wyborczego Zełenski mógł dotrzeć do szerokiej rzeszy wyborców. Ponieważ nie poświęcał zbyt wiele czasu kwestiom walk na wschodzie kraju i nie był tak zdecydowany jak Poroszenko, udało mu się zjednać znaczną część prorosyjskiego elektoratu. A to z kolei spowodowało, że odwróciło się od niego sporo wyborców spośród aktywnej, patriotycznej części społeczeństwa – obawiali się, że starcie z Rosją i konieczność przeprowadzenia reform niezbędnych dla zbliżenia z UE zejdą na dalszy plan.

W tamtych latach konflikt na wschodzie kraju zaczął także przygasać w mediach. Podczas spotkań w Mińsku, przy mediacji Zachodu, strony wielokrotnie próbowały zawrzeć przynajmniej jakiś rozejm w Donbasie. Każdorazowo miał on polegać na tym, że zarówno armia ukraińska, jak i bojownicy prorosyjscy mieli wycofać swe oddziału z linii demarkacyjnej i przestrzegać zawieszenia broni. W praktyce, separatyści nieustannie łamali te ustalenia – np. otwierali ogień, strzelając pociskami dział ciężkich, które w ogóle miały zostać usunięte z rejonu walk, nie wycofywali ciężkiej broni itp. Ostatnie porozumienie przed rosyjską agresją z lutego tego roku, dotyczące „pełnego i kompleksowego zawieszenia broni”, zostało zawarte w lipcu 2020 roku. Trwało najdłużej ze wszystkich – ale to nie oznaczało, że skończyły się straty wśród ukraińskich żołnierzy.

Podczas kampanii wyborczej Zełenski powiedział: „Przede wszystkim trzeba wstrzymać ogień. Trzeba po prostu przestać strzelać” (ta fraza stała się nawet memem w internecie). Później okazało się, że tak to nie działa.

Propaństwowa ewolucja

W pierwszych latach prezydentury Zełenskiego kilkakrotnie dochodziło do poważnych przetasowań kadrowych w rządzie, a jego ugrupowanie polityczne „Sługa Ludu” („Słuha Naroda”) zdobyło podczas przedterminowych wyborów większość w parlamencie.
Szczególnego znaczenia nabrały wszczęte przez ludzi Zełenskiego sprawy karne przeciwko byłemu prezydentowi Petrowi Poroszence (w środku). Fot. Irina Yakovleva / TASS / Forum
Administracja Zełenskiego została uwikłana w skandal wokół wiceszefa Urzędu Prezydenta Ołeha Tatarowa, który został podejrzanym w sprawie karnej wszczętej przez Narodowe Biuro Antykorupcyjne.

Ostatnie lata to także próby ponownego uruchomienia Sądu Konstytucyjnego Ukrainy — Zełenski anulował dekret zbiegłego prezydenta Wiktora Janukowycza powołujący na przewodniczącego tego sądu Ołeksandra Tupyckiego (który swoimi decyzjami faktycznie blokował reformy antykorupcyjne na Ukrainie, podważając przepisy ustawy o kontroli oświadczeń majątkowych urzędników), również uczestnika sprawy karnej. Towarzyszyły temu masowe demonstracje Ukraińców, którzy domagali się naprawy systemu sądownictwa i zlikwidowania korupcji.

Ponadto zespół Zełenskiego realizował projekty infrastrukturalne: program „Wielkie budownictwo” (remont i budowa dróg), stawianie przedszkoli, szkół, budowa kompleksu medyczno-diagnostycznego największego ukraińskiego specjalistycznego szpitala dziecięcego „Ochmatdit” itp.

Ale szczególnego znaczenia nabrały wszczęte przez ludzi Zełenskiego sprawy karne przeciwko byłemu prezydentowi Petrowi Poroszence.
        ODWIEDŹ I POLUB NAS     Na początku swojej prezydentury Zełenski jako osoba bez odpowiedniego doświadczenia, był bez wątpienia politykiem naiwnym, łatwo ulegającym wpływom różnych sił, zwłaszcza gdy starał się utrzymać poparcie swojego elektoratu. Jednak stopniowo jego stanowisko – zwłaszcza w kwestiach konfliktu Rosji z Ukrainą – stawało się coraz bardziej propaństwowe i zdecydowane. Jeśli w 2019 r. w noworocznym orędziu mówił, że „nieważne, jak się nazywa ulica, bo jest oświetlona i wybrukowana”, to w 2021 r. dużą część swojego wystąpienia poświęcił już kwestiom okupowanego Krymu, wojnie w Donbasie czy ewakuacji z Afganistanu itp. W tamtym czasie wojska rosyjskie były już zgrupowane wokół granic Ukrainy.

Praca dobrze wykonywana

„Rosja przeprowadziła ataki wojskowe na infrastrukturę wojskową i wojska chroniące granicy, wybuchy słychać w wielu miastach Ukrainy, wprowadzamy stan wojenny na całym terytorium naszego kraju. Pracujemy, armia działa, funkcjonuje cały sektor bezpieczeństwa i obrony Ukrainy” — to słowa Zełenskiego skierowane do Ukraińców wczesnym rankiem 24 lutego, kiedy Rosja rozpoczęła zmasowany ostrzał terytorium Ukrainy.

Z początkiem rosyjskiej agresji stało się jasne, że cechy, które wcześniej nie były zaletami Zełenskiego, w nowych warunkach okazały się bardzo przydatne. Można powiedzieć, że jego wizerunek „młodego i niezbyt wykształconego polityka”, na arenie międzynarodowej zadziałał na jego korzyść: mimo braku doświadczenia pozostał z narodem i stał się uosobieniem swojego państwa – tak samo młodego jak on i dysponującego mniejszymi środkami niż agresor, a mimo to skutecznie przeciwstawiającego się Rosji.

Pięć milionów widzów. Pierwsza liga rosyjskiego show biznesu

W połowie lat 90. Zełenski marzył, by zostać gwiazdą estrady.

zobacz więcej
Doświadczenie aktorskie, które wcześniej w oczach jego przeciwników zdecydowanie nie było jego atutem, teraz stało się zaletą — wystąpienia Zełenskiego w krajach zachodnich, w tym przemówienia skierowane do społeczeństw różnych państw, są ważną częścią kampanii na rzecz wsparcia Ukrainy. On tę pracę wykonuje dobrze.

Ogólnie rzecz biorąc, podziwiane na Zachodzie postępowanie Zełenskiego w pierwszych dniach i tygodniach wojny, okazało się też bardzo korzystne dla społeczeństwa ukraińskiego. Być może na Ukrainie nie wzbudziło tak wielkiego podziwu, bo pojawiały się głosy, że pozostanie w Kijowie było przecież obowiązkiem Zełenskiego jako prezydenta – cóż dziwnego w tym, że wykonuje on swoją pracę? Z drugiej strony, transformacja Zełenskiego jako polityka była oczywista i znacząca dla Ukraińców, którzy pamiętali prezydenta z czasu kampanii wyborczej i objęcia urzędu.

W pewnej mierze stał się on uosobieniem przemian dużej części społeczeństwa ukraińskiego: ludzi urodzonych i wychowanych w ZSRR, dla których sprawy państwa na pewno nie były najważniejsze. Ale to ci ludzie właśnie dziś pomagają armii, dostrzegają wreszcie imperialną rolę Rosji w historii Ukrainy. Dla wielu Ukraińców rosyjska agresja faktycznie stała się katalizatorem wspomnianych procesów, a społeczeństwo jest znacznie bardziej zjednoczone.

Przemiany te zachodzą nie pod wpływem Zełenskiego, ale wydarzeń historycznych – tym niemniej jego rola jako reprezentanta państwa jest również ważna.

Na Ukrainie na pewno nie ma ślepego podziwu dla Zełenskiego; w końcu pewna nieufność ukraińskiego społeczeństwa wobec władz jest już tradycją i każdy prezydent od 1991 roku się z nią borykał. Skrajną (i pozytywną) stroną tej cechy jest zdolność Ukraińców do samoorganizacji, która doskonale manifestuje się w warunkach kryzysowych i jest pomocna także i teraz. Drugą stroną medalu jest to, co Ukraińcy żartobliwie nazywają „poszukiwaniem zdrady”: istnieje tendencja ciągłego oczekiwania zmian na gorsze, co manifestuje się w pewnej społecznej czujności.

Jeśli mówimy o kwestiach czysto wojskowych, to dla Ukraińców na pierwszym miejscu jest nie Zełenski, ale Naczelny Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Walerij Załużny. Jest on w mniejszy stopniu osobą publiczną, ale skuteczne przeciwstawienie się Rosji na polu bitwy to przede wszystkim jego zasługa i dzięki temu cieszy się dużym zaufaniem i poparciem w społeczeństwie.
Doświadczenie aktorskie stało się zaletą Zełenskiego. Na zdjęciu: ukraiński prezydent zbiera owacje w kanadyjskim parlamencie. Fot. Wyld Adrian/CP/ABACA / Abaca Press / Forum
Jeśli zaś chodzi o Zełenskiego i jego zespół (w szczególności o prezydencką partię w parlamencie), można powiedzieć, że społeczeństwo ocenia ich pozytywnie, ale jest też gotowe zdecydowanie reagować na drażliwe kwestie.

Dotyczy to na przykład powołania szefa Wyspecjalizowanej Prokuratury Antykorupcyjnej (SAP). Jej powstanie było jednym z głównych wymogów UE i krajów G7 niezbędnych dla dalszej integracji Ukrainy z Unią Europejską i jej przystąpienia do Unii w przyszłości. SAP pozostawał bez szefa przez półtora roku – poprzedni, Nazar Chołodnicki, został odwołany w sierpniu 2020 roku, ale komisja konkursowa długo nie była w stanie formalnie wskazać zwycięzcy konkursu na to stanowisko – a był nim detektyw Narodowego Biura Antykorupcyjnego (NABU), Ołeksandr Klymenko, który zdobył najwięcej punktów. Ostatecznie Klymenko został powołany na to stanowisko pod koniec lipca tego roku. Kolejnym etapem jest konkurs na nowego szefa NABU. Jak stwierdził Zełenski w jednym ze swoich codziennych wystąpień do obywateli, powinien on zostać ogłoszony w najbliższej przyszłości. Powołano już komisję konkursową.

W związku z tym można się spodziewać, że tematyka reform i dalszej integracji z UE (którą społeczeństwo postrzegane jako kluczową) będą miały znaczenie w oczekiwaniach społecznych wobec prezydenta — zarówno jako głowy państwa, jak i osoby, której partia polityczna stanowi większość w parlamencie. Zwłaszcza gdy w czerwcu Ukraina uzyskała status kandydata do członkostwa w Unii Europejskiej — i stało się to, mówiąc całkowicie bez przesady, wydarzeniem historycznym dla Ukraińców.

— Olga Rusina
— tłumaczył Piotr Kościński


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Autorka jest ukraińską dziennikarką i tłumaczką. Autorka książek dla dzieci i młodzieży. Pracuje jako redaktor radia Hromadske w Kijowie.
Zdjęcie główne: Czerwiec 2022. Prezydent Wołodymyr Zełenski odwiedza rejony Mikołajewa i Odessy, które w tamtym czasie były intensywnie ostrzeliwane przez Rosjan. Fot. Dostawca: PAP/DPA
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Koza nie jest głupia… Wędrówka z pasterzami przez Hiszpanię
Kiedy psy wyczują królika albo dzika, nikt nie jest w stanie ich zatrzymać. Rzucają się w pogoń.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Diabolizowana partia Le Penów – mity i fakty
Z jej list kandydował Charles de Gaulle, wnuk generała. Dziś przyciąga nawet ludzi lewicy.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
„Miliony — was. Nas — mrowie…”. Widmo zjednoczenia Mongołów...
Co, jeśli idea panmongolizmu zacznie pieścić uszy chińskie, europejskie i amerykańskie?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Koszmarny sen Brukseli
Co przyniosą Europie rządy prawicy we Włoszech i Szwecji?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Jak żyć w obliczu upadku Europy
Tożsamość europejska nie musi być „konstruowana” przez przepłacanych urzędników.