Rozmowy

Celebryta II RP, osobisty wróg Lenina

17 stycznia 1945 roku Warszawa i okolice zostały „wyzwolone” przez Sowietów. Jeszcze tego samego dnia funkcjonariusze NKWD kazali rozkopać jego grób na cmentarzu w Milanówku, aby upewnić się, iż osobisty wróg Lenina rzeczywiście rozstał się z tym światem – mówi Przemysław Słowiński, autor książki „Książę przygody. Biografia Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego”.

TYGODNIK TVP: Bohater pańskiej książki i w III RP znalazł się na cenzurowanym...

PRZEMYSŁAW SŁOWIŃSKI:
Niestety. Wpływy niesławnej PRL są w III RP nadal bardzo silne. W 2004 roku wielbiciele twórczości wybitnego pisarza postanowili upamiętnić miejsce zamieszkania Ossendowskiego w Warszawie i na budynku przy ul. Grójeckiej 27 umieścić inskrypcję następującej treści: „W tym domu w latach II wojny światowej mieszkał Antoni Ferdynand Ossendowski – pisarz podróżnik, antykomunista, 1876-1945”. Kiedy tablica była już gotowa i szykowano się do jej uroczystego wmurowania z okazji 60. rocznicy śmierci pisarza, zaprotestowali mieszkańcy budynku (skądinąd może warto prześledzić ich rodowody?). Nie spodobało im się mianowicie umieszczone na tablicy słowo: „antykomunista”. Protesty i trwający wiele miesięcy spór – wszystko to spowodowało, że tablicę wykonano ponownie, ale już bez wspomnianego wyrazu.

Przemilczenie w Polsce Ludowej Ossendowski zawdzięczał Leninowi?

Przede wszystkim, choć nie tylko. W biografii Lenina ukazał prawdziwy obraz rewolucji bolszewickiej i jej wodza. Zburzył nią mit „szlachetnego przywódcy” czy „kryształowego idealisty”, jakim pragnął być widziany sam Włodzimierz Iljicz Uljanow ksywa Lenin. Wykazał, że rzekomo szlachetne pobudki komunizmu (do dziś lansowane przez lewactwo) to miraż i fałsz zarazem. Polak był, jeżeli nie pierwszym, to z pewnością jednym z pierwszych, którzy ośmielili się uderzyć w bożyszcze milionów ogłupiałych z głodu i nędzy biedaków z całego świata. Wielu ludzi na Zachodzie dawało się wówczas nabierać na serwowany przez Kreml propagandowy przekaz, w którym Lenin jawił się jako zbawca ludzkości. Ossendowski w swojej książce zadał kłam takiemu wizerunkowi i zdemaskował metody, którymi posługiwali się bolszewicy, żeby oszukiwać cudzoziemców. Ale był przecież także autorem wspomnień z Rosji z lat 1917 - 1920, w których opisywał pionierskie zbrodnie bolszewików: „Cień ponurego wschodu: za kulisami życia rosyjskiego” (publikacja rok 1923) oraz „Najwyższy lot” (1928).

Wykopali jego zwłoki. Otworzyli bagnetem usta, a dentysta potwierdził tożsamość

Komunizm w rosyjskich warunkach przepoczwarzył się w zjawisko, które nie miało nic wspólnego z dziedzictwem oświecenia, z zachodnią ideą postępu. Stał się siłą uwsteczniającą Rosję.

zobacz więcej
Do rugowania Ossendowskiego ze świadomości czytelniczej przyłożył rękę Antoni Słonimski!?

Przykre to, lecz prawdziwe. Po II wojnie światowej Ossendowski został skazany na zapomnienie przez peerelowskie władze. Wszystkie jego utwory, objęte cenzurą, od 1951 roku podlegały natychmiastowemu wycofaniu z bibliotek i wywiezieniu na przemiał, bądź spaleniu w kotłowniach. A eliminacją dzieł zakazanego pisarza kierował Słonimski, ówczesny prezes Związku Literatów Polskich, nasz wybitny poeta i wzięty felietonista.

W międzywojniu książki „Księcia przygody” ustępowały przekładami jedynie dziełom Henryka Sienkiewicza…

Publikacje Ossendowskiego przetłumaczono na blisko 30 języków i wydano w ponad 80 milionach egzemplarzy! Zagraniczni recenzenci zestawiali je z dorobkiem: Rudyarda Kiplinga, Maurycego Maeterlincka, Curzio Malapartego czy Josepha Conrada. Londyński „Times” porównywał go z Jackiem Londonem.

Skąd się wywodził? Kim był z wykształcenia i gdzie studiował?

Przyszedł na świat 27 maja 1878 roku w Lucynie (Łudzy) na Łotwie, w katolickiej rodzinie lekarza Marcina Ossendowskiego i Wiktorii z Bortkiewiczów. Przodkowie po mieczu wywodzili się w linii prostej od Karola Ossendowskiego herbu Lis z Korony Polskiej, który w roku 1636 nabył w Inflantach położony tam majątek Humelmujży. Jak przekazują dawne źródła, Ossendowscy „sługiwali wojsko w kampanii moskiewskiej i licznie zasilali szeregi lisowczyków”, jak nazywano oddziały niezrównanej kawalerii polskiej, sformowanej w 1607 roku przez Aleksandra Józefa Lisowskiego.

Sam Antoni Ferdynand Ossendowski ukończył Wydział Matematyczno-Przyrodniczy na Uniwersytecie w Petersburgu, gdzie został asystentem sławnego przyrodnika, prof. Szczepana Zaleskiego. Potem został docentem Uniwersytetu Technicznego w Tomsku.

Miał dwie małżonki?

Pierwszą żoną Ferdynanda Antoniego była Rosjanka, Anna Nikołajewna Bogolubska, córka tajnego radcy dworu, naczelnika wydziału górniczego w Tomsku. Jej stryjowie oraz bracia zarządzali kopalniami złota na Syberii. Po ucieczce z ogarniętej krwawą rewolucją Rosji, Ossendowski przez wiele lat usiłował wydobyć połowicę z rządzonego przez bolszewików kraju. Po wielu staraniach dopiął w końcu tego, lecz chyba o parę tygodni za późno, gdyż w międzyczasie spotkał swoją dawną miłość – sprzed niemalże ćwierćwiecza – Zofię Iwanowską, a właściwie po mężu Zofię Płoszko, która niedawno owdowiała. Została jego drugą żoną.

Aby zawrzeć nowy związek, Ossendowski musiał zmienić wyznanie na ewangelicko-reformowane. Miesiąc wcześniej konsystorz prawosławny ogłosił rozwód między Antonim a Anną.
Ferdynand Ossendowski (siedzi z prawej) na wczasach z żoną Zofią i dziennikarzem rosyjskim L. Liniewiczem. Kosów Huculski k. Kołomyi. Fot. NAC/ Ilustrowany Kurier Codzienny, sygn. 1-K-1724
Z czego wynikały jego problemy finansowe?

Zarabiał na swoich książkach znakomicie, ale w latach trzydziestych XX wieku rzeczywiście popadł w przejściowe kłopoty finansowe. Prowadził raczej wystawny tryb życia, a po rozwodzie musiał płacić byłej żonie wysokie alimenty w kwocie trzech milionów marek miesięcznie (przed reformą walutową). Doświadczył go też światowy kryzys gospodarczy oraz szwedzki geograf i podróżnik Sven Hedin, który zarzucił Ossendowskiemu publicznie, że w opisach geograficznych, przyrodniczych oraz etnograficznych flagowej książki „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” nie dość, że mijał się z prawdą, a fragment splagiatował, to jeszcze podpisał się tytułem naukowym, do którego nie miał podstaw. Trwająca kilka lat awantura spowodowała, że Ossendowski musiał zrezygnować z pracy na kilku wyższych uczelniach w Polsce, z czego także czerpał wcześniej niemałe dochody.

Nie utrzymywał się wyłącznie z pióra?

„Dorabiał” odczytami, proponował swoje usługi jako przewodnik wycieczek Polskiego Biura Podróży „Orbis”, był autorem scenariuszy pierwszych polskich filmów egzotycznych. Na podstawie powieści Ossendowskiego „Sokół Pustyni” Wytwórnia Filmów Dźwiękowych B.W.B (Bodo, Waszyński, Brodzisz) nakręciła w Algierii film fabularny „Głos Pustyni”, do którego za (płatne w ratach) sześć tysięcy złotych autor literackiego pierwowzoru napisał również scenariusz. Brał także udział w akcjach reklamowych. Klienci kupujący dwie tabliczki czekolady deserowej lub mlecznej „Atri” z fabryki Adama Piaseckiego (po nacjonalizacji w Polsce Ludowej „Wawel”), dostawali jednocześnie talon uprawniający do „bezpłatnego otrzymania najnowszej powieści egzotycznej A. F. Ossendowskiego «Pierścień z krwawnikiem»”. Nie wiadomo, kto wpadł na pomysł połączenia sprzedaży czekolady z książką, w każdym razie akcja cieszyła się dużym powodzeniem wśród czytelników (albo amatorów słodkości?). Zarówno fabrykant, jak i pisarz zrobili na tym niezły interes.

Podróżował także po Polsce.

I to sporo, pisząc teksty publicystyczne do czasopism, a także dłuższe relacje podróżnicze. Upowszechniał w ten sposób wiedzę o terytorium Rzeczypospolitej w myśl silnego wówczas przekonania, iż książki krajoznawcze pozwalają na wytworzenie więzi wspólnotowych, a więc przygotowują grunt do przyjęcia polskiej kultury, hierarchii wartości, obrazu dziejów i racji politycznych, zwłaszcza wśród osób mających problem z własną identyfikacją narodową. Państwo polskie odrodziło się przecież po 123 latach niewoli. Zaledwie kilka lat wcześniej odzyskało swoją suwerenność i niezależność. A opuszczający nasz kraj dotychczasowi zaborcy bardzo się starali, aby Polskę pozostawić jak najbardziej biedną. By po latach znów stała się łatwym dla nich łupem.

„Polski Karol May”, przed wojną jeden z pięciu najbardziej poczytnych pisarzy na świecie

Podejrzewano, że zna miejsce ukrycia, gdzieś w mongolskich stepach, skarbu antykomunistycznego „Krwawego Barona” Ungerna.

zobacz więcej
Efektem jego pracy na tym polu stały się cztery tomy wydane przez Rudolfa Wegnera w prestiżowej serii „Cuda Polski”. Jako pierwsze ukazało się w 1934 roku „Polesie”, potem „Huculszczyzna: Gorgany i Czarnohora”, „Puszcze polskie” oraz „Karpaty i Podkarpacie”. Celem nadrzędnym cyklu było stworzenie spójnego obrazu całości ówczesnych ziem polskich, ukazanie ich historii, geografii i przyrody oraz perspektyw na przyszłość, celem wzbudzenia poczucia narodowej jedności i upowszechnienia ideałów patriotycznych.

Napisał też wstęp do książki literackiego żółtodzioba.

Chodzi o „Bunt rojstów” Józefa Mackiewicza, zbiór reportaży kresowych drukowanych uprzednio w skróconej formie na łamach wileńskiego dziennika „Słowo”, redagowanego przez brata autora, Stanisława Cata-Mackiewicza. Ossendowski chwalił książkę, wróżąc jej twórcy pisarską przyszłość. Miał rację! Zarazem kpił z imperialnych rojeń oraz mocarstwowej frazeologii sanacji. W rezultacie za opublikowanie przedmowy Ossendowskiego do „Buntu rojstów” nakazem wojewody wileńskiego Ludwika Bociańskiego skonfiskowano nakład „Słowa” z 27 grudnia 1938 roku!

Można określić Antoniego Ferdynanda mianem czołowego celebryty II RP?

Pewnie tak, chociaż termin ten jeszcze wówczas nie istniał. Elegancja w każdych warunkach, nieokiełznana wyobraźnia, umiejętność konfabulacji na zawołanie, w czym pomocna mu była wszechstronna wiedza na nieomal każdy temat, a ponadto refleks myśliwego w połączeniu z biegłością w posługiwaniu się wieloma obcymi językami i naturalna charyzma czyniły z niego człowieka potrafiącego odnaleźć się w każdych okolicznościach. Brylował na warszawskich salonach.

Istotny wpływ na życiorys pisarza wywarł pewien arystokrata…

W czasie wojny domowej w Rosji Ossendowski czynnie współpracował z dowództwem Białych, był m.in. doradcą admirała Aleksandra Kołczaka. Zawarł też znajomość z niejakim Romanem von Ungern–Sternbergiem. Ten niemiecki szlachcic urodzony w Austrii, ale wychowany w Estonii, oficer carskiej armii, był mistykiem i okrutnym dowódcą. Ze względu na brutalne metody walki z bolszewikami nazywano go „Krwawym Baronem”. W Mongolii, którą wyzwolił na krótko z rąk bolszewików, uznany został za bohatera. Jedni czcili go niczym Boga, inni bali się jak demona. Zafascynowany buddyzmem i kulturą Wschodu, pragnął stworzyć wielkie państwo mongolskie i stanąć na jego czele wzorem Czyngis–chana. Ossendowski, doskonale znający geografię i miejscowe języki, stał się zaufanym doradcą i powiernikiem barona. Podobno to jemu właśnie Ungern powierzył tajemniczy, do dziś nieodnaleziony skarb – przekazaną przez admirała Aleksandra Kołczaka kasę Białej Gwardii. Skrzynie złotych monet, wzbogacone o dobra zrabowane przez bolszewików z buddyjskich klasztorów.
Pisarz w swojej pracowni. Fot. z książki: F. A. Ossendowski - Zbuntowane i zwyciężone, Domena publiczna, Wikimedia Commons
W międzywojniu Ossendowskiemu coraz bliżej było do Narodowej Demokracji, więc może dlatego maniakalnie antyendecki Słonimski wyjątkowo zjadliwie krytykował jego piśmiennictwo?

Kto wie... Niemniej Ossendowski początkowo znajdował się na pozycjach ideologicznych bardzo odległych od endecji. Współpracował z „Dziennikiem Petersburskim” niemal od samego początku jego powstania, z czasem został nawet naczelnym redaktorem. Orientacja tego pisma znajdowała swój wyraz w artykułach zdecydowanie kwestionujących słuszność strategii obranej przez Narodową Demokrację. W II RP pisarz zraził się do Józefa Piłsudskiego z powodu jego niechęci do współpracy z armią Białej Rosji podczas wojny bolszewickiej oraz z uwagi na zamach majowy. Poglądy prozaika ewoluowały, czas drugiej wojny światowej wpłynął na ich ostateczne ukształtowanie. W szeregi konspiracyjnego Stronnictwa Narodowego wstąpił dopiero w lutym 1943 roku, gdzie otrzymał pseudonim liczbowy: 2029.

Zgon literata jest owiany tajemnicą.

Mongolscy lamowie przepowiedzieli mu, że umrze dopiero wtedy, gdy baron Ungern upomni się o niego. Ponieważ „Krwawego Barona” bolszewicy rozstrzelali już w 1921 roku, Ossendowski twierdził żartem, że jest nieśmiertelny. 2 stycznia 1945 roku do pałacyku państwa Witaczków – sławnych producentów jedwabiu – w podwarszawskim Żółwinie, gdzie w tym czasie pisarz zamieszkiwał, przybył niemiecki oficer. Przedstawił się jako von Ungern-Sternberg. Kilka godzin rozmawiał z autorem „Lenina” w cztery oczy. Po wizycie Niemca Ossendowski przez kolejnych kilka godzin palił w kominku dokumenty ze swojego archiwum.

ODWIEDŹ I POLUB NAS
O treści tej rozmowy nie napomknął nikomu ani słowa. Jedna z teorii mówi, iż oficerowi chodziło o pomoc w odszukaniu zaginionego skarbu Azjatyckiej Dywizji Konnej. Inna, iż w obliczu nadciągającej Armii Czerwonej była to nieudana próba zwerbowania twórcy znanego z antykomunistycznych poglądów do udziału w antysowieckim sojuszu. Nie wiadomo też, czy niespodziewany gość rzeczywiście nosił podane nazwisko i czy był wnukiem „Krwawego Barona”. Istnieją poszlaki, że odwiedzającym był SS-Sonderführer Doellert. Wiadomo tylko, że po wizycie tajemniczego gościa, z pokoju pisarza zniknął egzemplarz książki „Przez kraj ludzi, zwierząt i bogów” posiadający wartość szczególną – w grzbiecie ukryto mikrofilm z opisem rewelacyjnego wynalazku inżyniera Jerzego Mikulina, który opracować miał metodę skutecznego chronienia metali przed korozją.

Niektórzy badacze twierdzą, że 3 stycznia 1945 roku w Żółwinie pojawił się agent złowrogiego sowieckiego „Smiersz-u”, któremu zlecono likwidację pisarza… Jedno, co w tym wszystkim pewne, to że następnego dnia Ossendowski już nie żył. Czy zmarł w sposób naturalny, czy też otruty przez swojego gościa? Tego też się nigdy nie dowiemy. Tak czy inaczej, wypełniła się przepowiednia buddyjskiego lamy: „Umrzesz, ale jeszcze nie teraz. Dopiero wtedy, gdy baron Ungern upomni się o Ciebie…”

Kilkanaście dni po pogrzebie doszło do ekshumacji…

17 stycznia 1945 roku Warszawa i okolice zostały „wyzwolone” przez Sowietów. Jeszcze tego samego dnia w pałacyku w Żółwinie pojawili się poszukujący pisarza funkcjonariusze NKWD. Nie chcąc dać wiary, że nie żyje, kazali rozkopać jego grób na cmentarzu w Milanówku, aby upewnić się, iż osobisty wróg Lenina rzeczywiście rozstał się z tym światem.

Co ze spuścizny twórcy czas zweryfikował pozytywnie?

Wiele jego dzieł do dziś zachowało aktualność. Nie tylko biografia Lenina i prawdziwy obraz bolszewickiego terroru. Na przykład w książce „Gasnące ognie: podróż po Palestynie, Syrii i Mezopotamii” pisarz jako jeden z pierwszych dostrzegł niebezpieczne konsekwencje towarzyszące budowaniu na terenach Palestyny niezawisłego państwa żydowskiego. Ostrzegał, że może to grozić konfliktem na skalę globalną. A był to rok 1928. Izrael jeszcze nie istniał, a sześć milionów europejskich Żydów jeszcze istnieć nie przestało…

– rozmawiał Tomasz Zbigniew Zapert

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy



Przemysław Słowiński – rocznik 1959. prawnik z wykształcenia. Był górnikiem, protokolantem, kierowcą, barmanem, robotnikiem rolnym, malarzem, ochroniarzem, kick-bokserem, prezesem przedsiębiorstwa turystycznego, współwłaścicielem jednej z największych w Polsce firm handlowych, agentem ubezpieczeniowym, sprzątał ulice, mył okna i wykonywał jeszcze wiele innych zawodów. Mieszkał we Wrocławiu, Eindhoven, Czelabińsku, obecnie w Katowicach. Autor kilkudziesięciu książek biograficznych m.in. „Tesla. Władca piorunów”, „Antoni Gaudi. Kapłan piękna z Barcelony”, „Największy. Opowieść o Muhammadzie Alim”, „Eric Jan Hanussen. Jasnowidz Hitlera”, „Otto Skorzeny. Pierwszy komandos Trzeciej Rzeszy”, „Benedykt XVI. Przerwany pontyfikat”, „Robert Maxwell. Człowiek, który oszukał Jaruzelskiego”, „Brzemię. Opowieść o księdzu Władysławie Bukowińskim, duszpasterzu sowieckiej Rosji”, „Fryderyk Chopin. Poeta fortepianu”, „Okna czasu. Krótkie życie Bruce’a Lee”, „Włodek Lubański. Legenda polskiego futbolu”, „Bracia Kliczko. Z kozackiego rodu” i najnowszej „Książę przygody. Biografia Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego”.
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Nie każdy człowiek ma sumienie
Niefrasobliwość i moda na pobłażanie przestępcom stępiają naszą wrażliwość.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Co myśli AI? Na pewno dobrze udaje ludzi
Jej kod działa jak ludzki mózg. Zdaniem programisty Googla jego chat-bot „odczuwa”.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Komik, który znienawidził ludzi. Miał „lenia” w nazwisku
Dzięki szpitalnej rehabilitacji nauczył się wypowiadać jedno słowo: „wyp......aj”.
Rozmowy wydanie 22.07.2022 – 29.07.2022
Jest Bóg, człowiek, skupienie, modlitwa
Jantek Gall opracował modlitewnik na czas zarazy, niebawem ukaże się kolejny – na czas głodu.
Rozmowy wydanie 15.07.2022 – 22.07.2022
Wiem, że źle zrobiłem…. Spowiedź „Diablo”, mistrza boksu
Pięściarz opowiada o życiu „pod celą”, rodzinie, kobietach i planach na przyszłość.