Kultura

Marilyn Monroe i Arthur Miller. Jak intelektualista stracił zmysły, porzucił rodzinę i został mężem seksownej aktoreczki

Stanowili przeciwieństwo. On, uznany dramaturg, laureat Nagrody Pulitzera, wiodący spokojne życie pośród czterech ścian rodzinnego domu, biurka i maszyny do pisania. Ona, rozchwiana emocjonalnie gwiazda filmowa, urzekająca delikatnością i dziecięcą naiwnością; zniewalająca seksapilem.

Wielu obserwatorów nie mogło uwierzyć, że postaci z tak odległych światów, może coś łączyć. Tymczasem małżeństwo Arthura Millera i zmarłej przed 60 laty Marilyn Monroe stało się faktem.

Dr Mateusz Werner, filozof kultury z UKSW w Warszawie, podkreśla, że obydwoje w różny sposób, odegrali istotną rolę w przemianach kultury amerykańskiej lat 50. i 60. XX w. – Marilyn Monroe stała się symbolem kobiecości rozsadzającej tradycyjną obyczajowość, choć nie kryła się za tym specjalna ideologia. Podobnie jak w przypadku Brigitte Bardot, której nagość i piękno pokazane w filmie „I Bóg stworzył kobietę” Rogera Vadima, objawiały rewolucyjną moc swoją naturalną bezpretensjonalnością. Podobny efekt wywoływało ujawnienie dziewczęcego libido przez Marilyn Monroe – mówi dr Werner.

– Jeżeli traktujemy kino jako odpowiednik mitów świata współczesnego, to taką afrodytą kina, jego dziesiątą muzą jest właśnie Marilyn Monroe – wtóruje dr hab. Piotr Kletowski, filmoznawca z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Interesującą postacią był również jej mąż. – Z kolei Arthur Miller w sztuce „Śmierć komiwojażera” – kontynuuje dr Mateusz Werner – pokazał, że powojenny amerykański sen o dobrobycie maluczkich, bezkonfliktowej emancypacji, powszechnym dostępie do dóbr cywilizacyjnych i kulturowych, związany z rozwojem gospodarczym Stanów Zjednoczonych, to wyidealizowany mit, który nie prowadzi do zbiorowego szczęścia. W tym sensie Miller staje w szeregu takich autorów, jak Tennessee Williams, Jack Kerouac czy Allen Ginsberg. Dekonstruuje mit amerykański w jego kulminacyjnej fazie posługując się obserwacjami socjologów ze szkoły frankfurckiej, Theodora Adorno i Herberta Marcusego i torując drogę późniejszej o dekadę rewolucji kulturowej końca lat 60.

Czekała na niego żona

Poznali się na początku 1951 roku. Monroe, która miała wtedy 25 lat i już jedno małżeństwo za sobą, była u progu wielkiej kariery. Uchodziła za utalentowaną aktorkę, zagrała m.in. niewielką, aczkolwiek bardzo udaną rolę w „Asfaltowej dżungli” Johna Hustona.

Miller przybył wtedy do Hollywood razem z Elią Kazanem, aby przedstawić wytwórni Columbia Pictures swój scenariusz do filmu „The Hook”, który Kazan miał reżyserować. Miał 35 lat, a w dorobku dramaty, które przyniosły mu rozgłos. Przede wszystkim „Wszyscy moi synowie” i wspomnianą „Śmierć komiwojażera”. To za ten drugi dramat w 1949 roku został laureatem Nagrody Pulitzera. „W okularach na nosie, wysoki i szczupły, był nieśmiały, jakby nie dowierzający własnym siłom, trochę nienaturalny w sposobie bycia, typowym dla intelektualisty”, pisał o nim Donald Spoto, biograf Marilyn Monroe.

W Hollywood zamierzał zostać tydzień, by po załatwieniu spraw zawodowych wrócić do Nowego Jorku, gdzie czekała na niego żona – miłość z czasów college’u – Mari Grace Slaterry oraz dwoje dzieci.

Miller i Kazan zatrzymali się w posiadłości producenta (a wcześniej agenta filmowego) Charlesa Feldmana. Po przekazaniu scenariusza Harryemu Cohnowi, współzałożycielowi i prezesowi Columbia Pictures, w oczekiwaniu na jego decyzję, przez najbliższe dni prowadzili bujne życie towarzyskie, biorąc udział w licznych przyjęciach i spotkaniach. Elia Kazan zabrał przyjaciela m.in. do wytwórni XX-th Century Fox. Tam, na planie filmu „As Young As You Feel” w reżyserii Harmona Jonesa, w którym Marilyn Monroe grała niewielką rolę – Kazan przedstawił ją dramaturgowi. Na marginesie, w tamtym czasie MM i reżysera „Tramwaju zwanego pożądaniem” łączył gorący romans.

Następnego dnia Monroe towarzyszyła Kazanowi i Millerowi podczas spotkania z Harrym Cohnem. Szef Columbia Picture stwierdził jednak, że musi skonsultować scenariusz z FBI. Przekazał go także Royowi Brewerowi, przewodniczącemu Międzynarodowego Związku Pracowników Scenicznych (IATSE) i działaczowi antykomunistycznemu, zaprzyjaźnionemu z Joe Ryanem, szefem Międzynarodowej Unii Dokerów. „The Hook” miał być bowiem filmem o konflikcie między nowojorskimi dokerami, a nieuczciwymi, wyzyskującymi ich związkami zawodowymi. Cohn obawiał się, że premiera filmu mogłaby zakłócić pracę amerykańskich portów. A to, w czasie wojny koreańskiej i dostarczania na front żołnierzy i sprzętu wojskowego drogą morską, wiązałoby się z poważnymi konsekwencjami.
Marilyn Monroe w 1950 roku. Fot. Keystone Press / Alamy / Alamy / Forum
Pobyt Millera w Hollywood zatem przedłużał się, co specjalnie mu nie przeszkadzało. Spędzał czas razem z Kazanem i Monroe, dla której coraz bardziej tracił zmysły. Odwiedzili m.in. księgarnię, gdzie Miller polecał przyszłej żonie poezję Frosta, Whitmana i E.E. Cummingsa. Chodzili też na przyjęcia. O jednym z nich, u Charlesa Feldmana, na którym aktorka skradła wszystkim obecnym show, dramaturg w autobiografii „Zakręty czasu” pisał: „W tym pokoju pełnym aktorek i żon wpływowych mężczyzn, kobiet wytwornie ubranych, z których każda usilnie demonstrowała rezerwowe wielkiej damy, Marilyn Monroe wydawała się kimś wyzywająco niedorzecznym, egzotycznym ptakiem w ptaszarni, już choćby dlatego, że jej sukienka była nieprzyzwoicie obcisła, była sukienką, która nie szepce, lecz krzyczy, że ciało, które opinia, jest najlepsze”.

Arthur zakochał się w Marilyn, a ona odwzajemniała uczucie. „Ani razu nie poszli do łóżka tego roku, ale podniecona mówiła mi, że jest to taki mężczyzna, którego mogłaby kochać do końca życia” – relacjonowała Natasha Lytess, która uczyła MM sztuki dramatycznej.

Po długim oczekiwaniu, Harry Cohn poinformował Kazana i Millera, że FBI negatywnie zweryfikowało scenariusz „The Hook”, uznając film za niebezpieczny. Producent stwierdził, że może go zaakceptować pod warunkiem, że zostaną wprowadzone zmiany. Przede wszystkim nieuczciwi związkowcy i stojący za nimi gangsterzy mieli zostać przedstawieni jako komuniści. Miller nie wyraził na to zgody i wycofał scenariusz, czym zaimponował Marilyn.

Polecał jej dramaty Millera

Miller, choć nie mógł przestać o niej myśleć, wrócił do Nowego Jorku, do żony i dzieci. Marilyn od czasu do czasu wysyłała do niego zalotne listy. „Większość ludzi może podziwiać swoich ojców, ale ja nigdy nie miałam taty. Muszę mieć kogoś, kogo mogłabym podziwiać” – pisała w jednym z nich. Pisarz próbował zachować dystans, starając się zapobiec rozpadowi rodziny. Ale po latach przyznawał: „Zdarzały się wieczory udręki, kiedy byłem bliski skierowania samochodu na Zachód i wciśnięcia pedału gazu do deski”.

Marilyn zaczęła pobierać lekcję sztuki dramatycznej od Michaiła Czechowa, aktora, bratanka słynnego rosyjskiego dramaturga. Nauczyciel starał się dbać nie tylko o rozwój warsztatu Marilyn, ale też o jej rozwój intelektualny. Jednym z polecanych przez Czechowa autorów lektur był… Arthur Miller.

Kariera Marilyn zaczęła rozkwitać. Zagrała chociażby w „Na krawędzi” w reżyserii Fritza Langa (u boku Barbary Stanwyck). Niebawem otrzymała główne role w takich filmach, jak „Niagara”, „Mężczyźni wolą blondynki”, „Jak poślubić milionera” czy „Słomiany wdowiec”. Stała się jedną z najjaśniejszych gwiazd Hollywood.

W międzyczasie, w 1952 roku, poznała byłego baseballistę Joego DiMaggio. Po dwóch latach związku, została jego żoną. To małżeństwo przetrwało zaledwie kilka miesięcy.

Miller napisał w tym czasie dramat „Czarownice z Salem”, który okazał się wielkim sukcesem. Analizowano, że jego „polowanie na czarownice” to metafora czasów maccartyzmu. Następnie pracował nad kolejnym dramatem – „Widokiem z mostu”. Ale wciąż wspomnienie o MM nie dawało mu spokoju. Jak się okazało, wkrótce ich drogi znów miały się skrzyżować.

Szukała ojca

Na przełomie 1954 i 1955 roku, Marilyn, uwikłana w spory kontraktowe z 20-th Century Fox, postanowiła przenieść się do Nowego Jorku. Tam nawiązała kontakt z Lee Strasbergiem, dyrektorem Actors Studio, u którego zaczęła pobierać lekcje. Bywała na Broadwayu, w muzeach, księgarniach, restauracjach, na premierach filmowych, a także – jakże by mogło być inaczej – na przyjęciach. Na jednym z nich, u Normana Rostena, poety i dramaturga, znajomego Arthura Millera ze studiów, spotkała swojego przyszłego męża.

Tym razem Miller nie oparł się pokusie. Odtąd regularnie spotykali się w apartamencie na 27 piętrze luksusowego hotelu Waldorf-Astoria, w którym mieszkała MM. Bywał tam również jej były mąż, Joe DiMaggio. Obaj kochankowie o sobie nie wiedzieli.

Miller całkiem stracił głowę dla gwiazdy filmowej. Wyprowadził się z domu, postanawiając rozwieść się z żoną. Na sześć tygodni zamieszał na uboczu, nad jeziorem Pyramid w Nevadzie; zgodnie z miejscowym prawem, uzyskanie rozwodu było łatwiejsze niż w Nowym Jorku. Jego sąsiadem był Saul Bellow pisarz (i noblista z 1976 roku), który przybył do Nevady z tego samego powodu.

Uzależniona od leków, zaczytana w „Ulissesie”. 55 lat temu odeszła Marilyn Monroe

Do dziś jest niekwestionowaną królową popkultury.

zobacz więcej
Monroe wróciła do Hollywood, by zagrać w filmie „Przystanek autobusowy” Joshui Logana. Podczas pobytu w Phoenix w Arizonie, gdzie kręcono ujęcia, pewnej nocy zadzwoniła roztrzęsiona do Millera. Nie mogąc opanować emocji, z rozżaleniem opowiadała o reżyserze Joshui Loganie, z którym nie układała się jej współpraca. „Pierwszy raz tak jawnie zdradzała przerażenie, tak rozpaczliwie szukała oparcia we mnie. Dotychczas się z tym kryła, teraz zobaczyłem nagle, że jest ode mnie zależna, bo jestem wszystkim co ma” – opisał tę rozmowę Miller, który coraz poważniej myślał o małżeństwie z MM.

– Marilyn szukała kogoś, kto stanie się dla niej figurą ojca, którego nigdy nie miała. Kogoś, kto da jej bezpieczeństwo chroniąc swą mądrością i autorytetem - zauważa dr Mateusz Werner.

Prosił o zwrot paszportu

Para była pod obserwacją FBI. Millera podejrzewano bowiem o związki z komunistami, o postawę antyamerykańską.

– Wprawdzie w Związku Sowieckim wystawiono jego dwa dramaty, a on sam pojechał do ZSRS, następnie pisząc o tym reportaż „W Rosji” (1969), ale komunistą nie był. To był lewicowy intelektualista, który po prostu krytykował mit kapitalizmu, nieustannego bogacenia się – twierdzi dr hab. Paweł Stangret, literaturoznawca i teatrolog z UKSW w Warszawie.

W czerwcu 1956 roku został wezwany do Waszyngtonu, gdzie stanął przed Kongresową Komisją do Badania Działalności Antyamerykańskiej, na czele której stał senator Joseph McCarthy. W odróżnieniu od Eli Kazana, Arthur Miller nie był skory do składania obszernych zeznań. „«Opowiem wszystko o sobie, lecz sumienie nie pozwoli mi wymienić nazwiska żadnej innej osoby». Na zakończenie [Miller] stwierdził, że jego zdaniem byłaby to katastrofa i nieszczęście, «gdyby czerwoni zajęli kraj», i że dawno zrezygnował z jakichkolwiek kontaktów z komunistami i przestał wierzyć w ich zasady” – pisał Donald Spoto w biografii Marilyn Monroe.

Najwięcej emocji wzbudziła prośba pisarza o zwrot paszportu, którą uzasadnił tym, iż niebawem zamierza towarzyszyć w podróży do Anglii kobiecie, która „wtedy będzie już moją żoną”. Po wyjściu z przesłuchania, rozgorączkowanym dziennikarzom oświadczył, że poślubi Marilyn Monroe przed 13 lipca 1956. MM miała tego dnia wyjechać do Londynu na plan filmu „Książę i aktoreczka”.

„To szalenie miło z jego strony, że zapoznał mnie ze swymi planami” – miała skomentować wypowiedź Millera, którą usłyszała w telewizji.

Do Anglii

Wieczorem 29 czerwca Arthur Miller i Marilyn Monroe pobrali się (w obrządku żydowskim – aktorka dla męża przeszła na judaizm). Scenarzysta George Axelrod, składając życzenia nowożeńcom, miał zażartować: „Mam nadzieję, że wasze dzieci będą miały urodę Arthura i rozum Marilyn”. Pan młody nie był tym żartem zachwycony.

Małżeństwo dramaturga z gwiazdą Hollywood był jednym z najbardziej elektryzujących związków w Stanach Zjednoczonych lat 50. XX w. – Oboje odpowiadali zapotrzebowaniom amerykańskiej publiczności. Marilyn Monroe jako nowy typ kobiety: idealna, seksowna, bogata blondynka. Natomiast Arthur Miller jako doskonały dramaturg, nowy przedstawiciel klasy średniej, który w swoich utworach, opowiadających o zwykłych ludziach, problemach, tęsknotach, z jednej strony krytykował mit amerykański, a z drugiej podkreślał, że każdy dramat przynosi również otuchę – mówi dr hab. Paweł Stangret.

Po ślubie Miller sprzedał swoją posiadłość w Roxbury i udał się wraz ze swoją nową żoną do Anglii. Niebawem okazało się, że podróż do Europy podkopała fundamenty dopiero co zawartego związku małżeńskiego.

Warsztat Merilyn

W Londynie na lotnisku małżeństwo przywitał Laurence Olivier, reżyser „Księcia i aktoreczki”, który również zagrał w tym filmie obok Marilyn. Po obiecującym początku, relacja między Monroe i Olivierem jednak nie ułożyła się pomyślnie. Na planie panowała gęsta atmosfera, często dochodziło do zgrzytów i nieporozumień.
Parada gwiazd: Vivien Leigh, Laurence Olivier, Marilyn Monroe i Arthur Miller na lotnisku w Londynie w 1956 roku. Fot. Keystone / KeystoneSU / Forum
Chwiejna, niestabilna emocjonalnie Marilyn źle to znosiła. Niejednokrotnie dawała temu wyraz, przy okazji zachodząc za skórę reżyserowi. Dr Mateusz Werner przywołuje opinię Laurence’a Oliviera, który powiedział o Marilyn Monroe, iż była ona w istocie modelką obsadzoną w roli aktorki, nie aktorką. Jej dramat polegał na tym, że ona tego nie akceptowała. – Gdy oczekiwano od niej wyłącznie korzystnej prezentacji przed kamerą, wówczas ujawniała się magia jej atrakcyjności. Ale kiedy dostawała do wykonania zadanie związane z aktorskim rzemiosłem, wówczas w jej głowie pojawiała się blokada. Współpraca z nią była trudna. Regularnie spóźniała się na plan, miała ataki histerii, zapominała tekstu, nie radziła sobie z interpretacją... – wylicza krytyk filmowy.

Zdaniem dr hab. Piotra Kletowskiego, MM dysponowała jednak dobrym warsztatem aktorskim. – Była naprawdę niezłą aktorką, co zresztą udowodniła w swoim ostatnim filmie „Skłóceni z życiem” Johna Hustona [Arthur Miller napisał dla niej scenariusz – red.]. Zagrała wyśmienicie m.in. w „Pół żartem, pół serio”. Starała się też o rolę Gruszeńki w adaptacji filmowej „Braci Karamazow”. Dostojewski zresztą pisał, że nawet jak Gruszeńka ruszyła nóżką, to nie było mężczyzny, który by się za nią nie obejrzał. Tak samo było w przypadku Marilyn – mówi filmoznawca.

I dodaje: – Zaszufladkowano ją jako głupią, seksowną blondynkę. Warsztat miała naprawdę dobry. W rzeczywistości była oczytana i inteligentna. Zachowało się zdjęcie, na którym czyta Dostojewskiego. To nie była to ustawiona poza. Natomiast reżyserzy przede wszystkim dostrzegali w niej zmysłowość i powaby cielesne.

Uważał ją za anioła

Zachowanie MM na planie „Księcia i aktoreczki” bardzo zaniepokoiło jej męża. Sytuacja uległa pogorszeniu, gdy aktorka zajrzała do pozostawionego na stole notesu Arthura. „Przeczytała, że jej mąż zastanawia się nad ich małżeństwem, że uważa ją za osobę nieobliczalną, smutną, przypominającą kobietę-dziecko której współczuł, lecz jednocześnie bał się, że ciągłe dopominanie się żony o okazywanie jej uczuć zagraża jego pracy twórczej” – relacjonował Donald Spoto. ODWIEDŹ I POLUB NAS Napisał również, iż Marilyn miała powiedzieć Strasbergom (twórcom Actors Studio, szkoły aktorskiej z Nowego Jorku - Monroe zabrała Paulę Strasberg do Londynu): „Było tam coś o tym, że bardzo go rozczarowałam, że uważał mnie za anioła, ale teraz przypuszcza, iż się mylił – choć pierwsza żona porzuciła go, to ja zrobiłam mu coś gorszego. Olivier zaczyna myśleć o mnie jak o nieznośnej dziwcie i Arthur stwierdził, że nie potrafi już odpowiedzieć na ten zarzut”.

Był to początek końca związku Marilyn z Arthurem. Już nigdy nie udało im się odbudować takich relacji, jakie mieli przed wyjazdem do Anglii.

Sytuacji nie poprawiał fakt, że dramaturg miał chłodne relacje z najbliższymi współpracownikami żony, czyli Lee i Paulą Strasbergami, a także Miltonem H. Greenem – fotografem mody, a prywatnie bliskim przyjacielem i wspólnikiem MM w założonej przez nich wytwórni Marilyn Monroe Production (MMP). Miller uważał, że Greene chce wykorzystać Marilyn do swoich partykularnych celów. Zresztą to on dostarczał aktorce różnego rodzaju barbiturany, od których była uzależniona. Także Greene mógł podejrzewać o niecne zamiary Millera. Dramaturg – krótko po ślubie – zwierzył się wspólnikowi żony z problemów finansowych (według Donalda Spoto, Miller płacił 16 tys. dol. rocznie alimentów na dzieci, ponadto 40 proc. dochodów przekazywał byłej żonie); prosił go o pomoc finansową z MMP.

Relacja dramaturga z gwiazdą Hollywood zaczęła się wypalać. W międzyczasie starali się o potomstwo, ale MM dwukrotnie poroniła.

W ratowaniu małżeństwa nie pomógł też stan emocjonalny aktorki, która zmagała się z zaburzeniami, w tym z silną depresją , spowodowaną traumatycznym dzieciństwem – brakiem ojca, porzuceniem przez lekkomyślną matkę, wychowywaniem się w rodzinach zastępczych, sierocińcu, a także z wykorzystywaniem seksualnym i mrocznym obliczem Hollywood.

– Marilyn miała swoją ciemną stronę. Trudne doświadczenia z przeszłości uwolniły w niej mechanizm, za sprawą którego nie mogła żyć bez seksu. Nieustannie zmieniała mężczyzn. Jej potrzeby seksualne były nieposkromione – mówi dr hab. Piotr Kletowski.

Polska Marilyn Monroe, która inspirowała Meryl Streep. Miała talent, była sexy. W USA straciła karierę i męża

Amerykanka, wzorując się na Elżbiecie Czyżewskiej, dostała Oskara za rolę w filmie „Wybór Zofii”.

zobacz więcej
Świętoszkiem nie był również Arthur Miller. Na planie ostatniego filmu MM „Skłóceni z życiem, nawiązał romans z fotografką Inge Morath, swoją przyszłą żoną.

Marilyn, którą John Huston obsadził u boku Clarka Gable’a (również był to jego ostatni film) i Montgomeryego Clifta, miała zresztą pretensje do Arthura, że bohaterka jest uosobieniem prawdziwej MM i że scenariusz odzwierciedla doświadczenia z jej życia.

Romans z prezydentem

Ponadto Donald Spoto zauważył, że „Marilyn była przygotowana do poślubienia mężczyzny, który odpowiadał jej marzeniom o samodoskonaleniu. Lecz jego skłonność do pouczania i kreowanie się na symbol mądrości pogłębiały jej kompleks niższości.”. Biograf MM dodał, że dla tych, którzy ich znali „stało się jasne, że choć Arthur Miller na początku na pewno ją kochał, to w szybkim czasie popadł w niebezpieczny tan tłumionej pogardy (choć najdelikatniej wyrażanej), wynikającej z przekonania o swojej moralnej i intelektualnej wyższości”.

Drogi Marilyn Monroe i Arthura Millera rozeszły się – 11 listopada 1961 roku para rozwiodła się. Miller niebawem znów się ożenił ze wspominaną Inge Morath, z którą miał dwoje dzieci. Marilyn zaś wpadła w wir kolejnych romansów, z których najgłośniejszy z pewnością był ten z prezydentem Johnem F. Kennedym. Rozpoczęła też pracę na planie filmu „Something’s Got to Give” w reżyserii George'a Cukora, którego nie dokończyła. Zmarła 4 sierpnia 1962 roku z powodu przedawkowania barbituranów.

Dr hab. Paweł Stangret przypomina, że na pogrzebie byłej żony nie zjawił się Arthur Miller: – Przyszli inni byli mężowie Marilyn, było całe Hollywood, ale nie on. Po latach przeczytaliśmy w jego zapiskach, że nie wziął udziału w ceremonii, ponieważ wszyscy przyszli się tam lansować. Oskarżał tych ludzi, że zrobili z jego byłej żony produkt, który wykorzystali w każdym znaczeniu tego słowa, że to oni tak naprawdę ją zabili. Tyle że Miller jednak też należał do tego środowiska, był częścią tego przemysłu…

– Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Arthur Miller i Marilyn Monroe w 1956 roku: Fot. KEYSTONE Pictures USA / Zuma Press / Forum
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Aktorzy, którzy niszczą sami siebie. Satyra Wildsteina
Po premierze zapanowała cisza. Przemilczanie jest skuteczniejszą receptą niż zawrzaskiwanie.
Kultura Poprzednie wydanie
Odkrył urodę Warszawy, z Wisły uczynił siostrę Canal Grande
Umieszczenie w tytule wystawy jego nazwiska trzeba uznać za akt odwagi.
Kultura wydanie 23.09.2022 – 30.09.2022
Kino polskie czy kino z Polski?
Reżyser pokazuje wielką balangę, która zmienia się w masakrę.
Kultura wydanie 9.09.2022 – 16.09.2022
Pierwsze Przykazanie wyraził farbą-światłem
Jeśli jego byłemu studentowi rodził się syn, nieraz chrzczony był imieniem Stefan – ku chwale profesora.
Kultura wydanie 2.09.2022 – 9.09.2022
Piłsudczyk, który wychwalał endeków
Na seminariach spotykali się u niego Komorowski, Piłka, Szeremietiew, Naimski i Macierewicz.