Felietony

Nikt nie chce być „ruską onucą”

Francuz wywodził się z lewicy, Niemiec był konserwatystą. Ale obaj wykazywali się krytycznym, samodzielnym myśleniem. Byli dalecy od konformizmu oraz stadnych odruchów. I to nadawało wartość dyskusji, którą między sobą prowadzili.

Kiedy dziś Rosja uzasadnia swoją agresję na Ukrainę koniecznością walki z „nazizmem”, mało kto w krajach zachodnich traktuje jej przekaz poważnie. Morderstwa i gwałty, których dopuszczają się rosyjscy najeźdźcy, pogrążają wizerunkowo państwo, które ich tam wysłało. A szczyci się ono tym, że jest spadkobiercą Związku Sowieckiego, czyli pogromcy III Rzeszy. Jeśli jednak Kreml wciąż sięga po „antynazistowską” retorykę, świadczy to o jej propagandowej mocy rażenia.

I być może właśnie z uwagi na taki stan rzeczy warto sięgnąć po głośną książkę „Wroga bliskość. Komunizm i faszyzm w XX wieku". Dzięki Instytutowi Pileckiego wreszcie się ukazała ona po polsku. To zapis korespondencji, którą w latach 1996-1997 prowadziło między sobą dwóch znanych, nieżyjących już, historyków – Francuz François Furet i Niemiec Ernst Nolte. Dyskutowali oni na temat kontrowersji dotyczących totalitaryzmów.

Punktem wyjścia tej wymiany listów stał się obszerny przypis, który poczynił Furet w swojej książce „Przeszłość pewnego złudzenia. Esej o idei komunistycznej w XX wieku” (można się z tym tekstem zapoznać także w polskim przekładzie „Wrogiej bliskości”). Francuskiego historyka zafrapowała rozwijana od lat 60. teza Noltego dotycząca korzeni niemieckiego narodowego socjalizmu. W uproszczeniu można z niej wysnuć wniosek, że nie byłoby nazizmu, gdyby nie pojawił się sowiecki komunizm.

Nolte podjął próbę racjonalizacji motywów, którymi kierowali się naziści. Według niego, projekt Adolfa Hitlera stanowił reakcję na zagrożenie ze strony Związku Sowieckiego i światowego ruchu komunistycznego. Jednocześnie niemiecki historyk wskazywał, że przeprowadzona przez III Rzeszę masowa zagłada Żydów paradoksalnie wzorowana była na bolszewickim terrorze, czyli metodach reżimu, który naziści uważali za wrogą siłę (to między innymi tego dotyczy tytułowa wroga bliskość obu totalitarnych projektów).

Tym samym Nolte naruszył tabu obowiązujące w życiu publicznym Zachodu, szczególnie Republiki Federalnej Niemiec. Dopuścił się bowiem bluźnierczego porównania nazizmu z komunizmem. W dodatku, stwierdzając, że hitlerowcy w zakresie ludobójczych technik naśladowali bolszewików, zakwestionował status Holokaustu jako zbrodni wyjątkowej i specyficznie niemieckiej. Z tego powodu w RFN był atakowany przez lewicowych intelektualistów, potępiających takie zabiegi (a zarazem – czego jednak nie wolno przemilczeć – zyskał sympatię tak zwanych wypędzonych, którą zresztą odwzajemniał).
Niemiec Ernst Nolte i Francuz François Furet. Fot. Louis Monier / Bridgeman Images – RDA / Forum
Trzeba bowiem dodać, że na Zachodzie w głównym nurcie debaty publicznej rozpowszechniony był pogląd, że o ile naziści reprezentowali absolutne zło, o tyle komuniści choć ostatecznie uciekli się do przemocy, to przynajmniej kierowali się dobrymi intencjami. Komunizm był interpretowany jako ideologia emancypacyjno-humanistyczna, która obiecuje ludziom przezwyciężenie wszelkich barier klasowych i narodowych, a co za tym idzie: wolność, równość, braterstwo. Inaczej traktowano nazizm. Był on postrzegany jako mroczne zaprzeczenie wszelkich szlachetnych dążeń.

Dlaczego tak się działo? Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w książkach Fureta. Według niego, do wyobraźni lewicowych intelektualistów na Zachodzie, którzy byli uwiedzeni mitem rewolucji francuskiej przemawiało to, że bolszewicy deklarowali się jako jej spadkobiercy.

Jeśli tak, to kontrrewolucyjne ruchy w XIX-wiecznej Europie mogły się jawić jako zwiastuny faszyzmu i nazizmu, choć przecież nimi nie były. Faszyzm i nazizm stanowiły bowiem – tak jak komunizm – zjawiska rewolucyjne. W tym sensie, że żerowały na plebejskich resentymentach wobec górnych warstw społecznych. ODWIEDŹ I POLUB NAS Przy czym nie oznacza to, że faszyzm i nazizm były – tak jak komunizm – projektami lewicowymi. Odrzucały one bowiem emancypacyjno-humanistyczny dyskurs. Stanowiły coś, co można nazwać, „trzecią drogą”, ponieważ zawierały elementy i lewicowe, i prawicowe.

Wracając do „Wrogiej bliskości”: Furet chwalił Noltego za pójście pod prąd. Podobało mu się, że Niemiec obdzierał komunizm z naiwnych, romantycznych złudzeń. Bronił go przed zarzutem o antysemityzm (Noltemu obrywało się za to, że podnosił kwestię zaangażowania osób narodowości żydowskiej i pochodzenia żydowskiego w światowy ruch komunistyczny). Jednocześnie polemizował z jego opinią, że hitleryzm był po prostu zjawiskiem wtórnym względem bolszewizmu.

Francuski historyk argumentował, że nie da się i nie wolno redukować nazizmu do antykomunizmu. A to dlatego, że – jak twierdził – źródła hitleryzmu były starsze niż bolszewizm. Furet miał na myśli antyliberalne i antymieszczańskie tendencje w polityce i kulturze XIX-wiecznej Europy, które przetarły szlak choćby europejskim nacjonalizmom. Ponadto wyrażał obawę, że redukcja nazizmu do antykomunizmu może skutkować wybielaniem Hitlera jako obrońcy Europy przed bolszewizmem.

Antychryst nie będzie podobny do Hitlera czy Stalina. To raczej ktoś w typie George’a Sorosa

Filip Memches: Warto przypominać słowa Benedykta XVI: „Kusiciel nie jest do tego stopnia nachalny, żeby nam wprost zaproponował adorowanie diabła”.

zobacz więcej
Furet i Nolte reprezentowali odmienne opcje polityczne. Francuz wywodził się z lewicy, natomiast Niemiec był konserwatystą. Ale mimo dzielących ich różnic zachowywali się wobec siebie koncyliacyjnie. Poza tym obydwaj uczeni wykazywali się krytycznym, samodzielnym myśleniem. Byli dalecy od konformizmu oraz stadnych odruchów. I przede wszystkim to nadawało wartość dyskusji, którą między sobą prowadzili.

Kiedy toczyła się ona w latach 90., komunizm sowiecki był już politycznym, gospodarczym oraz moralnym bankrutem. A jednak nawet w boleśnie doświadczonej przez niego Polsce ówczesne, jak najbardziej „demokratyczne”, elity intelektualne, żeby solidnie przyłożyć odradzającej się prawicy, sięgały po pałkę, której kilka dekad wcześniej używał Józef Stalin.

Oskarżanie o ciągoty faszystowskie było narzędziem dezawuowania środowisk postulujących respekt dla nauczania Kościoła katolickiego, inspirujących się konserwatywną wizją świata, odwołujących się do dziedzictwa Narodowej Demokracji i tak dalej. Zwolennicy lustracji i dekomunizacji słyszeli o sobie, że są ludźmi chorymi z nienawiści.

Jeśli zatem obecnie Kreml straszy świat „nazizmem” to wcale nie oznacza to, że zachodnia „kultura antyfaszystowska” (termin sformułowany przez Fureta w „Przeszłości pewnego złudzenia”) przeminęła. Lewicowi i liberalni intelektualiści na Zachodzie mają swoją teologię polityczną. W ich oczach zło czai się tam, gdzie ludzie afirmują naród, ojczyznę, rodzinę, tradycję.

Tyle że teraz serwowanie narracji przypominającej kremlowski przekaz (wyzywanie prawicy od faszystów) może być kłopotliwe. Przecież postępowemu Europejczykowi nie wypada mówić językiem Putina. Nikt nie chce być „ruską onucą”.

– Filip Memches
François Furet, Ernst Nolte „Wroga bliskość. Komunizm i faszyzm w XX wieku", przełożyli Zofia Litwinowicz-Krutnik i Kamil Markiewicz, Instytut Pileckiego, Warszawa 2022

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Sowieccy żołnierze w Berlinie w maju 1945 stoją nad ciałem martwego mężczyzny - prawdopodobnie Adolfa Hitlera. Fot. Jewgenij Chaldej /PAP/DPA
Zobacz więcej
Felietony Poprzednie wydanie
KPO
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Różnice
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Metoda na Putina, czyli jak najskuteczniej oczernić Kościół
Publicyści „Newsweeka” oskarżyli Matkę Teresę o związki ze zorganizowaną przestępczością.
Felietony Poprzednie wydanie
Bohaterowie nie mają szczęścia do stolicy
Może znajdzie się kilku dzielnych radnych, którzy spróbują ustanowić ulicę obu Felińskich.
Felietony wydanie 23.09.2022 – 30.09.2022
Rosyjski przeciwnik Putina krytykuje Polaków
Nie stroni od wulgarnego erotyzmu.