Kultura

Marc Chagall – freak ze sztetlu

W jidysz występuje wyraz „luftmensz” (po polsku – „człowiek powietrzny”). Oznacza on kogoś, kto buja w obłokach, osobę nawiedzoną, marzyciela, mistyka. I właśnie Chagall malował rozmaitych „luftmenszów”. Dlatego, że w jakimś sensie był jednym z nich.

Muszę wyznać, że mam do twórczości Marca Chagalla stosunek osobisty. Rodzina tego malarza sąsiadowała z moimi przodkami w Witebsku. Jego prace przywodzą mi na myśl genius loci owego, położonego na terenie dzisiejszej Białorusi miasta, w którym skądinąd nigdy nie byłem. Ale dzięki dziełom artysty Witebsk przestaje być w moich oczach abstrakcją.

Przekonałem się o tym, udając się niedawno na wystawę „Chagall” w Muzeum Narodowym w Warszawie. Na ekspozycję, która uświetnia 160-lecie istnienia stołecznej placówki, składa się 16 dzieł artysty. To 14 obrazów zakupionych jesienią ubiegłego roku na aukcji w Szwajcarii oraz dwie grafiki ze zbiorów MNW.

Istotnym kontekstem prac Chagalla jest życiorys ich autora. Na wyobraźni malarza odcisnęły się burzliwe wydarzenia XX wieku.

Urodził się on w roku 1887 na przedmieściach Witebska w wielodzietnej chasydzkiej rodzinie. Było to wtedy miasto wielu kultur. Od XIV wieku do pierwszego rozbioru Polski należało do Wielkiego Księstwa Litewskiego. Potem znalazło się w granicach imperium rosyjskiego.

Pod koniec XIX stulecia Żydzi stanowili wśród mieszkańców Witebska znaczący etnos. Mimo, że Chagall wyrastał w domu, w którym praktykowany był judaizm, to jednak będąc dorosłym człowiekiem, poszedł własną ścieżką, choć tożsamość żydowska odgrywała istotną rolę w jego twórczości.
Ważne daty z życia Chagalla na tablicy w Muzeum Narodowym w Warszawie. Fot. PAP/Mateusz Marek
Malarstwa uczył się jeszcze przed pierwszą wojną światową w Witebsku, Petersburgu oraz Paryżu. I to właśnie w stolicy Francji zetknął się ze zjawiskami awangardowymi – między innymi z kubizmem.

Potem wrócił w swoje rodzinne strony. Był świadkiem zmian, które przyniosła rewolucja bolszewicka. Gdy w Rosji nastał reżim leninowski, objął nawet na krótko funkcję komisarza sztuk pięknych w obwodzie witebskim. Ale ostatecznie nie znalazł dla siebie miejsca w pierwszym komunistycznym państwie świata. Jako artysta nie pasował do nowej rzeczywistości. Tematyka jego prac odbiegała od oczekiwań wysuwanych przez władzę sowiecką wobec sztuki.

Chagall był bowiem trudnym do poskromienia dla wszelkich politruków freakiem ze sztetlu. Mentalność malarza zdradzają choćby obrazy „Scena fantastyczna na różowo-zielonym tle” czy „Żółty koziołek na wsi”. Na obu można zobaczyć korowody postaci mentalnie bliskich artyście.

W jidysz występuje wyraz „luftmensz” (po polsku – „człowiek powietrzny”). Oznacza on kogoś, kto buja w obłokach, osobę nawiedzoną, marzyciela, mistyka. I właśnie Chagall malował rozmaitych „luftmenszów”. Dlatego, że w jakimś sensie był jednym z nich.

Jeśli zaś chodzi o jego nastawienie do komunizmu, to niewykluczone, że w tej kwestii tropem jest obraz „Wizyta Mojżesza i złotego cielca w pracowni”. Widzimy na nim scenę z Księgi Wyjścia: wybrany przez Boga lud oddaje się aktowi bałwochwalstwa. Owym fałszywym bóstwem jest zaś złoty cielec. Tyle że tu ma on kolor czerwony, czyli kojarzący się z właśnie komunizmem.

ODWIEDŹ I POLUB NAS
W roku 1922 Chagall wyemigrował na Zachód. Docelowo osiadł we Francji. Od roku 1937 był obywatelem francuskim. Gdy podczas drugiej wojny światowej jego nowa ojczyzna znalazła się pod okupacją niemiecką, schronił się przed Holokaustem w Nowym Jorku. W roku 1948 znowu zamieszkał we Francji. Dożył sędziwego wieku – zmarł, licząc blisko 98 lat.

Czymś zaskakującym w twórczości Chagalla może się wydawać spotkanie judaizmu z wiarą w Chrystusa. I próżno w dorobku artysty szukać śladów jakichkolwiek żydowskich uprzedzeń wobec chrześcijaństwa.

Warto zwrócić uwagę choćby na obraz „»Moje życie« między Witebskiem a Paryżem”. Przedstawia on mężczyznę i kobietę – zakochaną parę, czyli autora dzieła oraz jego żonę Bellę – a także synagogę w rodzinnym mieście Chagalla oraz wizytówki stolicy Francji – fasadę katedry Notre Dame i wieżę Eiffla. Znamienne, że na wieży… ukrzyżowany jest Chrystus.

I jeśli chodzi o motyw pasyjny, nie jest to w twórczości malarza wyjątek. Można przecież tu wskazać inną pracę Chagalla – pod wszystko mówiącym tytułem „Ukrzyżowanie”.

Z kolei w szczególnym kontekście Chrystus pojawia się na obrazie „Wokół Księgi Wyjścia”. Chagall przywołuje pewną historię: oto w roku 1941 zagrożona Holokaustem grupa Żydów podjęła próbę ucieczki z Rumunii do Palestyny. Statek, którym płynęli, jednak zatonął. Chrystus umierając na krzyżu towarzyszy im w tym wydarzeniu. Cierpi tak, jak oni.

Pozwolę sobie jednak na interpretację owego dzieła w sposób, który autorowi nie przyświecał. Otóż być może Holokaust okazał się zapowiedzią tego, co w przyszłości czeka chrześcijan. A chodzi o prześladowanie ich jako odmieńców w świecie, w którym wiara w Chrystusa jest głupstwem lub zgorszeniem.
Chagall mawiał o sobie: „Jestem małym Żydkiem z Witebska. Wszystko, co czuję, co maluję, wszystko, co robię, całe moje »ja« się w tym zawiera”. Nie uprawiał teologii, na polu spraw religijnych poruszał się intuicyjnie. Ale dlatego, że do swoich prac wplatał wątki biblijne, pozostał artystą żydowskim.

Po hebrajsku słowo „Żyd” oznacza bowiem czciciela Boga. To dlatego przed nadejściem nowoczesności, przynależność do narodu żydowskiego miała ścisły związek z wyznawaniem judaizmu. A zatem Żyd z definicji jest człowiekiem zachowującym relację z Bogiem – niezależnie od tego, jaki ma ona charakter. I Marc Chagall stanowi tego wymowny przykład.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


„Chagall”, Muzeum Narodowe w Warszawie, 30 kwietnia – 27 lipca 2022. Kurator – Anna Manicka.
Zdjęcie główne: Zakup 14 dzieł Marca Chagalla prezentowanych na wystawie w MNW został zrealizowany dzięki środkom z rezerwy budżetowej prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego, przekazanym w ramach dotacji celowej przez wicepremiera, ministra kultury i dziedzictwa narodowego Piotra Glińskiego. Fot. PAP/Mateusz Marek
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Monroe i Miller. Jak intelektualista stracił zmysły
Znajomy żartował: „Wasze dzieci będą miały urodę Arthura i rozum Marilyn”.
Kultura Poprzednie wydanie
Opowieści okrutne jak życie
To sadystka, wampir, dusicielka. I to się widowni podoba.
Kultura Poprzednie wydanie
Ponad 80 lat na wygnaniu. Niesamowita historia Siedmiu Obrazów
Było to ideowe serce polskiego pawilonu na nowojorskiej wystawie EXPO.
Kultura wydanie 22.07.2022 – 29.07.2022
Najpiękniejszy bas świata
Ładysz za kołnierz nie wylewał, palił namiętnie cygara, jadał wysokokalorycznie, ale, jak podkreślał, smacznie.
Kultura wydanie 15.07.2022 – 22.07.2022
Seks w Żabce. Obrazki z życia incela – piwniczaka
Nie jest w stanie wyrazić swego smutku czy rozczarowania, tyko irytację.