Cywilizacja

Nieformalny doradca Zełenskiego. Popularny bloger, były szpieg. Seksista, który lubi rzucić grubym słowem

W 2008 roku zapowiadał, że Rosja dokona aneksji Krymu. Stwierdził, że imperialny plan Kremla jest rozpisany do 2032-35 roku. W 2019 przewidział pełnoskalową wojnę z Rosją w roku 2022, atak z Białorusi i próby zajęcia Kijowa.

Ukraina cieszy się z przyznania jej statusu kandydata do UE i niedługo dowie się, na co się pisze. A przynajmniej dowie się oficjalnie nieoficjalny doradca prezydenta Wołodymyra Zełenskiego Ołeksij Arestowycz, bo jeśli postęp będzie postępował tak szybko jak teraz, to Bruksela jako ostateczny warunek akcesji Ukrainy postawi sprawę ocenzurowania go, zdelegalizowania i wysłania do obozu reedukacyjnego.

Budzący wiele emocji polityk, analityk, bloger, aktor, szpieg, psycholog i kto tam jeszcze, znów wywołał wzmożone oburzenie aktywu LGBT i rożnych polityków europejskich. W czasie jednej z ostatnich sesji w mediach społecznościowych pytany o LGBT odpowiedział, że uważa, że są to ludzie z dewiacjami, ale odnosi się do nich normalnie, jak do wszystkich, bo w każdym trzeba najpierw zobaczyć człowieka. Co innego propaganda i narzucanie ideologii LGBT. Temu jest przeciwny, bo uważa je za niebezpieczne i szkodliwe dla społeczeństwa.

Arestowycz jeszcze nie pojmuje, co wolno mówić, a czego nie w europejskiej krainie wolności słowa i przekonań, ani tego, że teraz to nie Kijów będzie pilnował porządków moralnych, obyczajowych i prawnych na Ukrainie, tylko Bruksela, ewentualnie jej centrale w Berlinie czy Paryżu. Najmniejszych złudzeń co do tego nie pozostawia Jens Plotner, główny doradca ds. polityki zagranicznej kanclerza Niemiec Olafa Scholza. Wcześniej był doradcą ministra spraw zagranicznych, a teraz prezydenta – Franka Waltera Steimeiera i architektem polityki wobec Rosji, a także Porozumień Mińskich, które w 2015 roku miały zakończyć wojnę na wschodzie Ukrainy.

Plotner, który nie tylko nie wyleciał na bruk za swe katastrofalnie liche doradzanie, za mylenie się niemal we wszystkim, stwierdził teraz, że zbyt dużą wagę przywiązuje się do pomocy Ukrainie, a za małą do przyszłych relacji z Rosją. Ukraina zaś niech nie spodziewa się „żadnych ulg”, „żadnych rabatów akcesyjnych” tylko dlatego, że została napadnięta i toczy wojnę. Ponadto Berlin przypilnuje rządów prawa nad Dnieprem.

Zełenski, Kliczko, Arestowycz

Mamy więc stawiającego wielokroć błędne diagnozy niemieckiego doradcę Plotnera i ukraińskiego doradcę Arestowycza, którego wielu nazywa szarlatanem i showmanem, i który nieraz popada w sprzeczności, ale w wielu fundamentalnych sprawach miał rację.

Jak choćby wtedy, gdy w wywiadzie w 20219 przewidywał pełnoskalową wojnę z Rosją w roku 2022. W szczegółach przewidywał atak z Białorusi, próby zajęcia Kijowa, okrążenia wojsk ukraińskich w Donbasie. Od południa inwazja miała ruszyć z Krymu. Najeźdźcy mieliby tworzyć też kolejne separatystyczne enklawy zwane republikami ludowymi na wzór ługańskiej i donieckiej.

Mówił też, że nic nie powstrzyma Putina, którego celem jest odtworzenie Związku Radzieckiego z Ukrainą, lub jej częścią, Białorusią, Mołdawią, północnym Kazachstanem, Armenią czy innymi krajami, które uda się zająć. Kremlowski tyran chce wznowić zimną wojnę i rozbić jedność NATO i Unii Europejskiej.

Jeszcze wcześniej, bo w 2008 roku, Arestowycz przewidział, że Rosja dokona aneksji Krymu. Według niego cały plan rosyjskiego reżimu jest rozpisany do roku 2032-35 roku.

Te „przepowiednie” uczyniły z niego, w opinii Ukraińców, jednego z najbardziej liczących się ekspertów wojskowych i politycznych. Zaś teraz, codzienne nagrania i „raporty frontowe”, które niosą Ukraińcom nadzieję, wykreowały Arestowycza na jednego z bohaterów tej wojny, obok tak oczywistych jak żołnierze, prezydent Wołodymyr Zełenski czy mer Kijowa Witalij Kliczko.

33 misje bojowe

Taki życiorys jak on, przynajmniej w części, mogą mieć tylko ludzie urodzeni jeszcze w komunistycznym reżimie Związku Radzieckiego. Arestowycz sam o sobie mówi, że jest „człowiekiem sowieckim”. Na świat przyszedł w 1975 roku w gruzińskiej, liczącej 5 tys. mieszkańców mieścinie Dedoplistkaro jako syn Białorusina polskiego pochodzenia i Rosjanki.
Ołeksij Arestowycz jako rzecznik ukraińskiej delegacji w Trójstronnej Grupie Kontaktowej podczas dyskusji o postępach w wypełnianiu porozumień dotyczących pokojowego uregulowania konfliktu w Donbasie w Paryżu w 2020 roku. Fot. Evgen KotenkoUkrinform / ddp images / Forum
Jego ojciec Mykoła Arestowycz był szefem komisji rekrutacyjnej jednej z sowieckich uczelni wojskowych. Rodzina przeniosła się na Ukrainę, gdzie Arestowycz uczęszczał do licznych szkół, a niektóre z nich nawet skończył. Podstawówka w Kijowie to rzecz banalna, oczywista, ale potem: Wydział Biologii Uniwersytetu Tarasa Szewczenki w Kijowie, Instytut Wojsk Lądowych w Odessie, prywatna szkoła psychologii Człowiek Wśród Ludzi rosyjskiego psychologa i astrologa Absaloma Podwinego (prawdziwe nazwisko Aleksander Kamieński), Wydział Teologii w Instytucie Świętego Tomasza z Akwinu.

W międzyczasie grał w kijowskim teatrze „Czarny Kwadrat”. W rubryce zawód/wykonywane zajęcie Arestowycz mógłby wpisać: tłumacz, oficer wywiadu, instruktor wojskowy, psycholog, wykładowca, producent teatralny i filmowy, aktor, bloger, polityk, analityk, specjalista ds. komunikacji, dyplomata, działacz polityczny, wydawca, urzędnik władz lokalnych, ekspert wojskowy, doradca polityczny i ds. PR, przedsiębiorca, dziennikarz, publicysta, gospodarz programów telewizyjnych. Każdy z tych zawodów wykonywał na serio.

Grał nie tylko w teatrze, ale też w reklamach, serialach i w epizodycznych rolach w 17 filmach ukraińskich i rosyjskich. Był gospodarzem programu telewizyjnego „Naucz nas żyć”. Jako tłumacz pracował dla Agencji Wywiadu Wojskowego, w 2015 roku szkolił rezerwistów, a w 2018 roku przez 12 miesięcy służył na linii frontu pod Krematorskim jako zwiadowca 872 Brygady Zmechanizowanej. Oskarżono go wtedy, że wprowadził grupę snajperów na pole minowe, Arestowicz zaprzeczył. Twierdzi, że odbył 33 misje bojowe.

Sceptyczny wobec Zachodu

Od 2020 roku jako dyplomata był rzecznikiem ukraińskiej delegacji w tzw. Trójstronnej Grupie Kontaktowej ds. Ukrainy, która przy wsparciu OBWE negocjowała z Rosją rozwiązanie sytuacji na wschodzie kraju. W czasie pierwszych spotkań i rozmów grupy wydało się, że za plecami Ukrainy i OBWE kanclerz Angela Merkel potajemnie knuła z Władimirem Putinem, jak oddać Krym Rosji, by świat uznał tę aneksję. Przy okazji nie zapomniała o handelku – rosyjski Gazprom miał łaskawie zawrzeć korzystną umowę z Ukrainą. A niemieckim doradcą był wówczas wcześniej wspomniany Jens Plotner.

Porozumienia Mińskie, które nie zostały dotrzymane, niemieckie i francuskie knowania z Rosją, ostatecznie pozbawiły Arestowycza złudzeń co do postawy Zachodu. Od tego czasu stał się jego zaciekłym krytykiem. We wrześniu 2016 roku przed warszawskim szczytem NATO oskarżał prezydenta USA Baracka Obamę, kanclerz Niemiec Angelę Merkel i prezydenta Francji François Hollanda o zdradzenie Ukrainy, uniemożliwienie jej obrony i celowe pozostawienie jej w rosyjskiej strefie wpływów.

Arestowycz politycznie i kulturowo zawsze był sceptyczny wobec Zachodu. Stąd prawdopodobnie jego działalność w partii Bractwo, której w 2004 roku został wiceprzewodniczącym. Ugrupowanie samo siebie określało jako Partia Jezusa Chrystusa - Rewolucyjna Wspólnota Chrześcijańska. Była ona przeciwna Pomarańczowej Rewolucji, projektom związania Ukrainy z NATO i Unią Europejską. Arestowycz brał wtedy udział w w konferencjach Międzynarodowego Ruchu Euroazjatyckiego, który zorganizował Aleksander Dugin, czołowy ideolog Kremla, piewca wielkoruskiego imperializmu.

Po dawnych sympatiach i związkach z Bractwem nie pozostało wiele. Dziś Arestowycz chce przystąpienia Ukrainy do NATO i Unii, i przekonuje, że wojna i spory terytorialne nie mogą tego wstrzymywać. Jako przykład wskazuje Grecję i Turcję, którym konflikt o Cypr i turecki najazd na wyspę, nie przeszkadza być członkami Paktu Północnoatlantyckiego.

Ukraina ma być „prawdziwą Rosją”

Od katolicyzmu, przez okultyzm i masonerię, do Tradycji Pierwotnej

Były doradca Trumpa od lat fascynuje się ideami francuskiego muzułmanina.

zobacz więcej
Rusłan Bortnik, szef think tanku Ukraiński Instytut Polityczny tłumaczy związki Arestowycza z Bractwem i Duginem młodzieńczym radykalizmem. Jeden z byłych członków Bractwa w rozmowie platformą medialną Open Democracy mówił zaś, że to było jedyne ugrupowanie, do którego mogli należeć tacy „dziwacy” jak Arestowycz. Coś w tym jest: Bractwo okupowało stacje telewizyjne, robiło naloty na komisje wyborcze, organizowało strajki, przeprowadziło akcję oblania klejem George’a Sorosa i żądało, by się wynosił z Ukrainy.

Sam Arestowycz daje do zrozumienia, że jego działalność w Bractwie, a zwłaszcza konszachty z Międzynarodowym Ruchem Euroazjatyckim i ideologiem Putina Duginem, związane były z pracą dla Głównego Zarządu Wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy. Czy tak było w istocie, nie wiadomo, ale Arestowyczowi pozostały po Bractwie osobliwe z naszego punktu widzenia poglądy. Chciałby np., by Ukraina stała się RusUkrainą, w nawiązaniu do Rusi Kijowskiej. Ta, w przeciwieństwie do moskiewskiej, miałaby być „prawdziwą Rosją”. Bo dzisiejsi Rosjanie to nie tylko kacapy, ale też zwykli moskale.

Arestowyczowi pozostał też temperament „zadymiarza”, ostrość postaw i poglądów. To dlatego, gdy były sekretarz stanu USA Henry Kissinger i inni zachodni politycy mówili o konieczności ustępstw terytorialnych Ukrainy na rzecz Rosji, publicznie oświadczył im: „Idźcie się pier...ić, wy tępe chu..e ze swoją propozycją, by Ukraina handlowała swoimi terytoriami. Popie….ło was? Nasze dzieci umierają, żołnierze zatrzymują pociski własnymi ciałami, a oni namawiają nas byśmy poświecili swe terytoria”. Barwnie i przekonująco, jak na kogoś, kto uznawany jest za jednego z najważniejszych doradców prezydenta Ukrainy. A może właśnie o to chodzi.

Prywatny obywatel

Formalnie Arestowycz nie pełni żadnej funkcji. Do stycznia 2022 był niezależnym doradcą szefa prezydenckiej kancelarii Andrieja Jermaka, teraz jest jedynie prywatnym obywatelem, który tylko służy radą. Prezydent Zełenski nie musi się tłumaczyć ze słów oburzonego obywatela, a wszyscy i tak podejrzewają, że Arestowycz przekazuje stanowisko ukraińskich władz. Wojna niewątpliwie przesuwa granice tego, co dozwolone w sferze publicznej i politycznej, a Ołeksij Arestowycz to wykorzystuje.

Trzeba również przyznać, że jest szczerym demokratą i zwolennikiem pełnej równości, bo tak samo jak zachodnich polityków traktuje też zwykłych obywateli. Udowodnił to w 2021 roku, wywołując skandal, kiedy to był rzecznikiem ukraińskiej delegacji w Grupie Trójstronnej. Pewien oburzony obywatel zapytał Arestowycza, dlaczego relacje ze spotkań Komisji Trójstronnej pisze po rosyjsku i usłyszał, żeby „spier…ł”.

Arestowycz przyznaje, że nie przywiązuje większej wagi do języka ukraińskiego i woli rosyjski. Z naszej perspektywy to dziwne, ale już zdołaliśmy zrozumieć, że język nie określa tożsamości wielu Ukraińców (a sam Arestowycz, jak wspomnieliśmy powyżej, etnicznie Ukraińcem nie jest), zwłaszcza tych na wschodzie kraju, tam, gdzie teraz toczą się najcięższe walki z rosyjskim najeźdźcą. Tak czy owak wybuchł skandal, ale politycy na Ukrainie nie są tak delikatni, neurotyczni, bojaźliwi i wiecznie przepraszający, jak w Polsce, nie mówiąc o Zachodzie, więc Arestowycz nie tylko nie przeprosił, nie pokajał się, ale odnosząc się do zarzutów, jeszcze wzmocnił swoje przesłanie pod adresem obywatela i oświadczył, że odpowiedział mu tak, by ten zrozumiał.
ODWIEDŹ I POLUB NAS Za Arestowyczem wloką się także oskarżenia o seksizm. Partia Europejska Solidarność byłego prezydenta Petra Poroszenki domagała się usunięcia go ze składu ukraińskiej delegacji w Grupie Trójstronnej właśnie z tego powodu.

Dowódca na froncie propagandy

Arestowycz nie tylko swobodnie rzuca grubym słowem, ale też ekspertyzami, często nie przejmując się tym, czy są spójne i logiczne. Już kilka razy zdarzało mu się wieszczyć, że wojna skończy się za 2-3 tygodnie. On sam przyznaje, że nieraz zmyślał, czy wręcz kłamał, ale usprawiedliwia to działaniami propagandowymi. Jeśli podawał nieprawdziwe – zaniżone wśród Ukraińców i zawyżone wśród Rosjan i separatystów – bilanse strat, to jak zapewnia, tylko po to, by podtrzymać ducha.

Propaganda w czasie wojny rządzi się własnymi prawami. Poważni eksperci polityczni i wojskowi zarzucają mu konfabulacje i brak wiedzy, ale do szerokiej opinii publicznej Ołeksij Arestowycz trafia jak nikt. Kilkaset tysięcy osób obserwuje jego konto na Facebooku, a ponad 1,2 miliona kanał na Youtubie. Niezależnie od kontrowersji Arestowycz to jeden z najważniejszych ukraińskich dowódców na froncie propagandy. A tę wojnę Ukraina zdecydowanie wygrywa.

– Dariusz Matuszak

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Doradca Kancelarii Prezydenta Ołeksij Arestowycz informuje o zniszczeniu jednego z punktów dowodzenia armii rosyjskiej podczas briefingu w 17 marca 2022 roku. Fot. Kotenko Yevhen/Ukrinform/ABACA / Abaca Press / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Po kubku do mordercy. Jak genealogia wyręczyła agentów FBI
Żaden z przestępców od lat unikających kary nie może już czuć się pewnie.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kosowo: kapiszonowiec na ścianie, mina w szufladzie
Sporna z Serbią strefa jest jak tlące się torfowisko – tym razem nie zapłonęło. A jutro?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyczajony Donald, walczący Trump
Tylko jednemu prezydentowi w historii USA udało się zdobyć drugą kadencję po przegranej reelekcji.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Innerspace, czyli nanoroboty w mózgu
Mierzące od 0,1 do kilku milimetrów urządzenia będą „żeglować” po ludzkiej głowie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Polska – wróg numer jeden Łukaszenki
Państwowe media twierdzą, że nasz kraj szykuje się do ataku na Białoruś.