Felietony

Sztuka społeczeństwa otwartego, czyli realizm Sorosa

W roku 1989 została powołana w Polsce Fundacja im. Stefana Batorego. Instytucja ta jest nad Wisłą powszechnie znana, czego nie można powiedzieć o działającym przy niej Ośrodku Sztuki Współczesnej – Warszawa. Został on założony w roku 1992 i funkcjonował zaledwie kilka lat. Jakiś czas jego szefową była Anda Rottenberg. Miał on instytucjonalnie wspierać lokalnych artystów.

George Soros wywołuje w świecie wielkie emocje. Mimo że chce uchodzić za przedsiębiorcę dobroczyńcę, to w wielu krajach bywa postrzegany jako multimiliarder manipulujący wielką polityką.

Tymczasem w Polsce wciąż mało się wie o jego działalności na polu mecenatu sztuki. A sprawa nie jest nowa. Chodzi o inicjatywy z lat 90. ubiegłego wieku. Im właśnie poświęcona jest wystawa „Maszyna wpływu” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski w Warszawie (kurator – amerykański antropolog Aaron Moulton).

Blisko 92-letni amerykański finansista pochodzi z Węgier – po drugiej wojnie światowej wyemigrował na Zachód. Studiował w London School of Economics, gdzie uczestniczył w seminariach Karla Poppera, austriackiego filozofa, który sformułował koncepcję „społeczeństwa otwartego”. I właśnie ta koncepcja stała się motywem przewodnim politycznej aktywności Sorosa.

Popper za utrapienie ludzkości uważał to, co nazywał „społeczeństwem zamkniętym”. Chodzi o zbiorowość, w której grupa trzymająca władzę posiada monopol na jedyną słuszną interpretację rzeczywistości i narzuca swoje poglądy ogółowi. Torpeduje ona również wszelkie zmiany, ponieważ mogłyby one podważyć jej pozycję. Tak właśnie jest w państwach autorytarnych i totalitarnych. Ich polityczne systemy – twierdził Popper – opierają się na ideach Platona, Georga Wilhelma Friedricha Hegla oraz Karola Marksa.
O ile orężem socrealizmu był patos, o tyle w „realizmie Sorosa” mamy do czynienia z takimi środkami jak ironia. Fot. Daniel Czarnocki/CSW
Alternatywą dla takiego zła jest „społeczeństwo otwarte”. I we fragmencie autobiografii „Soros sam o sobie. Na zakręcie” z roku 1995 uczeń Poppera wyjaśnia, dlaczego powinno ono stanowić pożądany kierunek rozwoju ludzkości: „Nikt nie posiada prawdy ostatecznej. Z tego powodu nasze myślenie powinno być krytyczne; potrzebne są nam instytucje i reguły postępowania, które pozwalają na to, by ludzie mający różne poglądy i interesy mogli żyć w pokoju; potrzebna jest nam demokratyczna forma rządów, która gwarantuje, że przekazywanie władzy odbywa się w ładzie i porządku; potrzebna jest nam gospodarka rynkowa, która działa na zasadzie sprzężenia zwrotnego i pozwala na korygowanie błędów; musimy ochraniać interesy mniejszości i szanować opinie mniejszości. Rzeczą, która jest nam najbardziej potrzebna, są rządy prawa. Takie ideologie, jak faszyzm bądź komunizm, prowadzą do powstania społeczeństwa zamkniętego, w którym jednostka jest podporządkowana kolektywowi”.

Gdy realny socjalizm zbankrutował, a Związek Sowiecki w zimnej wojnie poniósł klęskę, recepty Sorosa stały się w krajach dawnego bloku wschodniego i byłej Jugosławii niemal wyrocznią dla środowisk liberalnych aspirujących do roli głównych politycznych trendsetterów. Amerykański biznesmen łożył pieniądze na organizacje pozarządowe, które miały przecierać szlak modelowi „społeczeństwa otwartego” tam, gdzie rysowała się nowa polityczna rzeczywistość – od Ałmaty do Lublany, od Petersburga do Skopje.

George Soros walczy o świat bez granic i narodów

George Soros chce kupić Radio Zet. Ale działalność multimiliardera to więcej niż biznes.

zobacz więcej
W roku 1989 została powołana w Polsce Fundacja im. Stefana Batorego. Instytucja ta jest nad Wisłą powszechnie znana, czego nie można powiedzieć o działającym przy niej Ośrodku Sztuki Współczesnej – Warszawa. Został on założony w roku 1992 i funkcjonował zaledwie kilka lat. Jakiś czas jego szefową była Anda Rottenberg.

Ośrodek Sztuki Współczesnej – Warszawa należał do międzynarodowej sieci Centrów Sztuki Współczesnej Sorosa (Soros Centers for Contemporary Art, SCCA). Było to 20 placówek w 18 krajach postkomunistycznych (włącznie ze Słowenią, Chorwacją, Bośnią i Hercegowiną oraz Macedonią). Działały one w latach 1992-1999 (z wyjątkiem budapeszteńskiej, która jako pierwsza została uruchomiona już w latach 80.). Miały instytucjonalnie wspierać lokalnych artystów.

Nie chodziło jednak wyłącznie o wsparcie materialne. Zadanie SCCA polegało na wytyczaniu nowych ścieżek dla twórczości w duchu „społeczeństwa otwartego” (o czym obszernie pisze Karolina Łabowicz-Dymanus w publikacji „Synchronizacja w Sieci: Centra Sztuki Współczesnej Sorosa – cztery modele: Budapeszt, Kijów, Tallin, Warszawa”). Był to jeden z przejawów kulturowych praktyk kolonizacyjnych uprawianych przez Zachód w ramach globalizacji, która nabrała tempa po upadku żelaznej kurtyny. A ważna funkcja w SCCA przypadła starannie wyselekcjonowanemu odgórnie gronu kuratorów. Tyle że lokalni artyści zapatrzeni byli w Zachód i zachowywali się autokolonizacyjnie.
Serbski teoretyk sztuki Miško Šuvaković sformułował termin „realizm Sorosa” („Soros realism”). Pojęcie to nawiązuje do zbitki słownej „socrealizm”. Tak, jak w okresie stalinowskim sztuka miała afirmować ciężki trud ludu pracującego miast i wsi, tak w latach 90. – jej misją stało się lansowanie koncepcji „społeczeństwa otwartego” poprzez choćby eksponowanie problemów grup uchodzących za uciskane mniejszości. Z tym, że o ile orężem socrealizmu był patos, o tyle w „realizmie Sorosa” – zjawisku charakterystycznym dla postmodernizmu – mamy do czynienia z takimi środkami, jak ironia. I nie można tu pominąć podstawowej różnicy – między klasyczną, choć kiczowatą, estetyką w służbie dyktatury a awangardowym eksperymentowaniem, które nieraz miało na celu naruszanie rozmaitych tabu.

Choć SCCA promowały lokalne odrębności, to zarazem traktowały je instrumentalnie. Różnorodność celebrowano i wręcz fetyszyzowano, lecz tak, żeby poszczególne tożsamości się nie upodmiotowiły względem obowiązujących reguł. Rzecz jasna nie wchodziły tu w grę praktyki cenzorskie, lecz rozmaite wyszukane zabiegi, jak choćby lansowanie przez kuratorów określonych tematów.

Można dojść do wniosku, że paradoksalnie Soros – ikona liberalizmu lat 90. – przerobił lekcję włoskiego komunistycznego myśliciela pierwszej połowy XX stulecia, Antonia Gramsciego, który stawiał na prymat kulturowej hegemonii lewicy nad walką rewolucyjną. Fakt, sztuka jest bronią potężną, zwłaszcza gdy trzeba pozyskać wybredne elity intelektualne.

A zarazem wysunięty przez Sorosa postulat krytycznego myślenia to miecz obosieczny. Realizując go, można zakwestionować autorytet i tych osób, dla których koncepcja „społeczeństwa otwartego” jest narzędziem manipulacji.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Wystawa „Maszyna wpływu” („The Influencing Machine), czynna jest od 24 czerwca do 6 listopada 2022 roku, kurator – Aaron Moulton, Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski, Warszawa

Źródła:

Karolina Łabowicz-Dymanus „Synchronizacja w Sieci: Centra Sztuki Współczesnej Sorosa – cztery modele: Budapeszt, Kijów, Tallin, Warszawa”, Instytut Sztuki PAN, 2016
Zdjęcie główne: Wystawa „Maszyna wpływu” w Centrum Sztuki Współczesnej Zamek Ujazdowski. Fot. Daniel Czarnocki/CSW
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Pan Herbert
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Geny
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
ONZ: mission impossible
Jakie znaczenie miała wizyta sekretarza generalnego Antonia Guterresa w Kijowie?
Felietony Poprzednie wydanie
Nikt nie chce być „ruską onucą”
Czy nazizm był odpowiedzią na komunizm?
Felietony Poprzednie wydanie
Przyjdą silni ludzie...
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.