Cywilizacja

Litwini polubili Polskę

Litwini nie darzą Polski sympatią – tego dowiadywaliśmy się goszcząc w Wilnie, obserwując ich stosunek do wspólnej przeszłości widoczny choćby w muzeach, czy słysząc o nieustających problemach naszych rodaków żyjących na Wileńszczyźnie. Ale teraz gołym okiem widać, że zaszła ogromna zmiana. Że nasz kraj z uciążliwego sąsiada stał się ważnym i potrzebnym partnerem. Litwini odkryli inną Polskę.

W przeszłości przez całe wieki byliśmy w jednym państwie – Rzeczpospolitej Obojga Narodów. W okresie międzywojennym nowopowstałą Republikę Litewską cechowała zdecydowana niechęć do Polski. Na Litwie odrodzonej w 1990 r. po latach sowieckiej okupacji traktowano nasz kraj z dużą ostrożnością, a wynikało to z dwóch powodów: istnienia sporej polskiej mniejszości, otaczającej zwłaszcza stolicę kraju – Wilno, a także z obaw o próbę kulturowej dominacji ze strony znacznie przecież większej Polski. Dziś jednak takie podejście uległo zmianie, Litwini – zarówno zwykli obywatele, jak i rządzący – uznają Polskę za ważnego sojusznika i kraj przyjazny.

Jednym z kluczowych powodów tej zmiany jest narastające zagrożenie ze strony Rosji. Na Litwie jest mniejszość rosyjska (5 proc. ludności), a jak wiadomo, Moskwa rości sobie prawo do sprawowania „opieki” nad Rosjanami żyjącymi za granicą. Kremlowscy politycy wprost mówią o potrzebie przywrócenia kontroli nad wszystkimi terytoriami, które kiedyś należały do tego kraju – a więc i Litwy. Jak mogą to zrobić, wykazał rok 2014 i zajęcie Krymu oraz walki w Donbasie, zaś ze szczególną ostrością trwająca od lutego br. rosyjska agresja na Ukrainę.
Otwarcie wystawy „Polska i Litwa – razem w imię wolności” w Litewskim Sejmowym Centrum dla Zwiedzających w Wilnie 10 marca 2022. Fot. PAP/Valdemar Doveiko
Tymczasem to przez Polskę wiedzie litewska droga do Europy. Przez wąski „przesmyk suwalski”, z jednej strony ograniczony rosyjskim Obwodem Kaliningradzkim, a z drugiej – sojuszniczą wobec Rosji Białorusią.

Problemy z przeszłością i Polakami

Niestety, powstała w 1918 r. Republika Litewska od samego początku znalazła się w ostrym sporze terytorialnym z Polską – przede wszystkim o Wilno i Wileńszczyznę, ale i o Suwałki. „Bunt” gen. Lucjana Żeligowskiego i przyłączenie Wilna do Polski traktowane były zdecydowanie wrogo, choć przed wojną w mieście tym żyła bardzo niewielka grupa Litwinów. Granicę między naszymi krajami wyznaczały nie słupy, a kije z wiechami na czubkach.

Zresztą, wszystko co dotyczyło Polski traktowane było z niechęcią. Król Władysław Jagiełło uznawany był wręcz za zdrajcę, który niepotrzebnie sprzymierzył się z Polakami. Unia polsko-litewska, dla nas wielki sukces i chluba, dla Litwinów nie była powodem dla chwały.

W powojennej, sowieckiej Litwie, wciąż żyło wielu Polaków. I obecnie Wileńszczyzna zamieszkana jest w znacznej mierze przez naszych rodaków. Według spisu z 2021 r. na całej Litwie żyje 183 tys. Polaków, czyli 6,52 procent ogółu ludności. W samym Wilnie to około 17 proc., gdy w rejonie solecznickim 78 proc. (w gminach Ejszyszki i Miedniki ponad 93 proc.), a w wileńskim (bez Wilna) 52 procent. Jest około stu szkół z polskim językiem wykładowym; funkcjonuje dziennik – „Kurier Wileński” i kilka tygodników, są stacje radiowe. Nadaje TVP Wilno. Działa Związek Polaków na Litwie i regionalna partia – Akcja Wyborcza Polaków na Litwie, rządząca kilkoma rejonami.

ODWIEDŹ I POLUB NAS
Z punktu widzenia Litwinów sytuacja jest trudna: stolicę ich kraju otaczają obszary zamieszkane zwarcie przez polską mniejszość narodową. Ci najbardziej nacjonalistycznie nastawieni dowodzili, że tak naprawdę to nie są Polacy, tylko „spolonizowani Litwini”. Latami trwały kłopoty z pisownią polskich nazwisk. Litwini są bowiem niesłychanie czuli na punkcie swojego języka i obawiają się jego zdominowania, choćby przez polski. Stąd tendencja do lituanizacji nazwisk. Przykładowo, Adam Mickiewicz to Adomas Mickevičius. Litewscy Polacy od lat walczyli o prawo pisania nazwisk po polsku. I nie tylko nazwisk, także nazw zamieszkanych przez nich miejscowości; Soleczniki oficjalnie nazywają się Šalčininkai. Oczywiście, było i wiele innych problemów, np. zwrot ziemi – czyli de facto dekomunizacja – dokonywany był w sposób niekorzystny dla litewskich Polaków.

Gesty i nie tylko

Teraz wiele rzeczy uległo radykalnej zmianie. Po pierwsze – stosunek do wspólnej historii. Najlepszym przykładem jest traktowanie w Wilnie rocznic konstytucji 3 maja. Było to widać i w tym roku.

Narutavičius i Narutowicz. Dwaj bracia, dwie kultury. Życie obu zakończył strzał

Ich starania na rzecz zgody między Polską i Litwą okazały się daremne.

zobacz więcej
W obchodach rocznicy pierwszej ustawy zasadniczej Rzeczpospolitej Obojga Narodów wzięli udział tym razem – zresztą, tak jak i poprzednio – przedstawiciele najwyższych władz. – Konstytucja 3 maja jest szczególnym dokumentem, który jako drugi na świecie i pierwszy w Europie ustanowił zasadę podziału władzy, nakreślił zasady nowoczesnego stanowienia prawa i być może wyprzedził procesy rozpoczynające się w Europie – mówił prezydent Gintanas Nauseda, który z okazji obchodów odwiedził litewski Trybunał Konstytucyjny. – Mamy wiele powodów do dumy, obchodzimy to święto wspólnie z Rzeczpospolitą Polską i symboliczne jest to, że w tym dniu odwiedzam Trybunał Konstytucyjny – podkreślił. A w liście do polskiego prezydenta Andrzeja Dudy Nauseda napisał, że „Hasło Konstytucji 3 maja – za naszą i waszą wolność – które inspirowało pokolenia w walce o wolność i niepodległość, dziś ponownie jest aktualne”. Tym razem w kontekście wspierania Ukrainy, która obecnie doświadcza rosyjskiej agresji wojskowej.

Z kolei premier Litwy Ingrida Šimonytė podkreśliła, że uchwalony 3 maja 1791 r. dokument „powstał w czasie niezwykłych wyzwań dla Rzeczpospolitej, ale podkreślił jedynie odpowiedzialność jej obywateli za swój kraj, wolę reform i preferowanie kultury konsensusu i kompromisu zamiast kultury siły”. Jak wskazała, „dzięki temu Konstytucja 3 maja jest nie tylko ważnym wydarzeniem historycznym – pierwszą spisaną konstytucją w Europie i drugą na świecie – ale także inspirującym przykładem dla naszej teraźniejszości”. I dodała, że stanowi kolejną okazję „do świętowania wspólnych osiągnięć z Polską oraz do dalszego umacniania naszej przyjaźni i strategicznego partnerstwa”.

Oprócz wydarzeń symbolicznych mamy do czynienia i z bardzo konkretnymi. Wystarczy przyjrzeć się tylko tym z maja i czerwca tego roku. Na początku tego miesiąca uroczyście otwarto interkonektor gazowy Polska–Litwa. – Dzisiaj wzmacniamy nasze bezpieczeństwo energetyczne, naszą odporność na presję polityczną, a także na szantaż energetyczny ze Wschodu – mówił prezydent Gintanas Nauseda. – Dlatego właśnie Litwa razem z Polską, a także innymi krajami bałtyckimi potwierdzają i mówią zdecydowane „nie” gazowi z Rosji, „nie” ropie z Rosji, „nie” funduszom dla agresora. Dzisiaj cały region jest gotowy żeby wysłać to samo przesłanie – dodał.
Prezydent RP Andrzej Duda podczas otwarcia międzynarodowej konferencji naukowej oraz wystawy z okazji 230-lecia uchwalenia Konstytucji 3 Maja i Zaręczenia Wzajemnego Obojga Narodów , 19 października 2021 r. w Wilnie. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Zresztą, przywódcy Polski i Litwy spotykają się i rozmawiają regularnie. Zupełnie niedawno prezydencki minister Jakub Kumoch poinformował o kolejnej rozmowie telefonicznej, której tematem były starania o przyznanie Ukrainie statusu kandydata do UE oraz zbliżający się szczyt Trójmorza.

Natomiast z punktu widzenia polskiej mniejszości kluczowe było przyjęcie przez Sejm litewski ustawy zezwalającej na użycie liter „w”, „x”, „q” przy oficjalnym zapisie nazwiska. Dla Polaków oznacza to możliwość użycia litery „w”, ale (przynajmniej na razie) znaki diakrytyczne, czyli „ń”, „ć”, czy „ó”, nie będą stosowane. Kwestia ta ciągnęła się bardzo długo, a decyzja Sejmu była krytykowana przez nacjonalistów, dowodzących, że stopniowe ograniczanie konstytucyjnego statusu państwowego języka litewskiego będzie sprzyjać dezintegracji Litwy. Tym niemniej ustawę podpisał prezydent Nauseda, a weszła w życie właśnie w maju br. „Prezydent Litwy Gitanas Nauseda podpisał ustawę o pisowni nazwisk, która – w mojej ocenie – jest krokiem w bardzo dobrym kierunku w stosunkach polsko-litewskich. Zadzwoniłem do Niego, by podziękować Jemu i Wszystkim zaangażowanym w prace nad ustawą” – napisał na Twitterze Andrzej Duda.

Zmiana trwa od lat

Zdaniem prof. Alvydasa Nikžentaitisa, dyrektora Instytutu Historii Litwy, zmiana nastawienia naszych północno-wschodnich sąsiadów do Polski następowała przez całe lata. – W przeszłości wielką rolę w zmianie stosunków Litwinów do Polski odegrała „Solidarność”. Dawne stereotypy wobec Polaków, jako ludzi, którzy wręcz byli wrogami i którzy w okresie międzywojennym nie mogli na Litwę przyjeżdżać, zostały złamane. Oto bowiem Polacy skutecznie walczą z wielki wrogiem Litwinów – z Sowietami! – podkreśla prof. Nikžentaitis. Jak przypomina, wcześniej była jeszcze paryska „Kultura” Jerzego Giedroycia, utrzymująca kontakty z częścią litewskiej emigracji.

Profesor przyznaje, że po odzyskaniu przez Litwę niepodległości nastąpił okres „chłodnego pokoju” między Litwinami i Polakami, choć wielu ich polityków uznawało, że między Wilnem i Warszawą potrzebne są dobre stosunki. Nie umieli jednak przekroczyć dotychczasowego przekonania, iż dystans wobec Polski jest potrzebny dla utrzymania litewskiej tożsamości.

Jak polskie Wilno wróciło do Rzeczypospolitej. I dlaczego Litwini uznawali to miasto za swoją stolicę

Litwa Środkowa. Dwa lata marionetkowego państwa Piłsudskiego.

zobacz więcej
– Ale w ostatnich dziesięciu latach w środowiskach naszych intelektualistów pojawili się ludzie pracujący z politykami i wyjaśniający znaczenie Giedroycia, „Kultury” i „Solidarności”, wskazujący, że nowa Polska różni się od tej przedwojennej. Powstała w litewskim Sejmie grupa parlamentarna „Konstytucja 3 maja” na czele z byłym premierem Andriusem Kubiliusem; gdy został eurodeputowanym, jego miejsce zajęła obecna premier Ingrida Šimonytė. Ta grupa bardzo przyczyniła się do poprawy naszych relacji – mówi Nikžentaitis. – A potem nastał rząd Sauliusa Skvernelisa, zdecydowanie chcący dobrej współpracy z Polską. Cała ta praca edukacyjna i narastające zagrożenie ze strony wschodniego sąsiada spowodowały u Litwinów całkowitą zmianę podejścia do Polski. Teraz Polska uznawana jest za partnera strategicznego, a nawet jeśli nam się w polskiej polityce wewnętrznej coś nie podoba, to trzeba utrzymywać jak najlepsze stosunki między naszymi krajami – wskazuje.

Doc. dr Andrzej Pukszto, historyk i politolog z Uniwersytetu Witolda Wielkiego w Kownie, jest podobnego zdania: – Postawy Litwinów wobec Polski zaczęły zmieniać się już wcześniej, choć teraz agresja Rosji na Ukrainę je przyśpieszyła. Ma to przyczyny zarówno wewnętrzne, jak i zewnętrzne. Trzeba sobie uświadomić, że od odzyskania przez Litwę niepodległości minęły już 32 lata. Oznacza to więcej niż jedno pokolenie. Wyrosło więc pokolenie Litwinów bez uprzedzeń, bez negatywnego bagażu, patrzące w przyszłość. A Litwa i Polska są skazane na ścisłą współpracę. Dotyczy to przede wszystkim kwestii bezpieczeństwa, zarówno militarnego, jak i energetycznego. Sytuacja na świecie jest bardzo niespokojna, potrzeba czegoś więcej niż sojuszy dwustronnych. Na szczęście jesteśmy razem i w Unii Europejskiej, i w NATO.

Także Laurynas Vaičiūnas, prezes zarządu Kolegium Europy Wschodniej we Wrocławiu, uważa, że stosunek Litwinów do Polski się zmienił, co widać choćby z badań przeprowadzonych przez MSZ w Wilnie. Wynika z niego, że Litwini uważają Polskę za kraj, z którym współpraca jest szczególnie wskazana. Tak stwierdziło 70 proc. respondentów. Na dalszym miejscu znalazła się Łotwa (67 proc.), Niemcy (60 proc.) i Estonia (58 proc.). Warto przy tym zauważyć, że za kraje najbardziej Litwie nieprzyjazne uznano Rosję (69 proc.) oraz Białoruś (64 proc.).
– Litewska klasa polityczna poczuła potrzebę zbliżenia z Polską, ale i Polska zrozumiała, iż konieczne jest wzmocnienie współpracy regionalnej – mówi Laurynas Vaičiūnas. – A obywatele litewscy uznają, iż Polska jest krajem, z którym współpraca jest po prostu konieczna. W obliczu działań Rosji, zwłaszcza od 2014 r. i teraz, wobec wojny rosyjsko-ukraińskiej, kłótnie o pisownię nazwisk żyjących na Litwie Polaków okazały się mało ważne, a nawet szkodliwe – podkreśla.

– Szczególnie dobrze układała się współpraca między 2016 rokiem a końcem 2020 r., kiedy to na Litwie rządził premier Saulius Skvernelis i Litewski Związek Rolników i Zielonych, zaś w Polsce PiS, a więc ugrupowania prawicowe, znajdujące wspólny język. W grudniu 2020 premierem Litwy została Ingrida Šimonytė, a jej rząd znalazł się w europejskim mainstreamie, w efekcie między Warszawą i Wilnem nie ma już tej „chemii”, ale współpraca układa się dobrze, czego dowodem jest m.in. przyjęcie ustawy umożliwiającej stosowanie w pisowni nazwisk liter nie występujących w litewskim alfabecie, jak np. „w” – dodaje prezes Kolegium.

Jak utrwalić ten trend?

Teraz oczywiście kluczowe pytanie brzmi: czy ta zmiana jest trwała? Czy można liczyć na dalsze, przychylne nastawienie Litwinów do Polski? Można sądzić, że tak, bo przecież mamy do czynienia z procesem trwającym wiele lat, który znacząco przyspieszył właśnie teraz, w obliczu rosyjskiej agresji na Ukrainę. Trzeba tylko usilnie się starać, by tej dobrej atmosfery w stosunkach polsko-litewskich nie popsuć. Bo musimy mieć świadomość, iż jest kraj, któremu ta sytuacja zdecydowanie przeszkadza – a jest nim oczywiście Rosja. Jeśli więc możemy spodziewać się jakiegoś zagrożenia, to przede wszystkim ze strony rosyjskiej propagandy i armii internetowych trolli, działających po obu stronach polsko-litewskiej granicy.

– Piotr Kościński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Premierzy RP Mateusz Morawiecki i Litwy Ingrida Simonyte witają się przed spotkaniem Szefów Rządów Państw Trójkąta Lubelskiego, 14 marca 2022 r. na Zamku Królewskim w Warszawie. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Po kubku do mordercy. Jak genealogia wyręczyła agentów FBI
Żaden z przestępców od lat unikających kary nie może już czuć się pewnie.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kosowo: kapiszonowiec na ścianie, mina w szufladzie
Sporna z Serbią strefa jest jak tlące się torfowisko – tym razem nie zapłonęło. A jutro?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Przyczajony Donald, walczący Trump
Tylko jednemu prezydentowi w historii USA udało się zdobyć drugą kadencję po przegranej reelekcji.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Innerspace, czyli nanoroboty w mózgu
Mierzące od 0,1 do kilku milimetrów urządzenia będą „żeglować” po ludzkiej głowie.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Polska – wróg numer jeden Łukaszenki
Państwowe media twierdzą, że nasz kraj szykuje się do ataku na Białoruś.