Cywilizacja

70 lat na tronie. Królowa z narodem, naród z królową

Brytyjczycy świętują Platynowy Jubileusz królowej. Następca tronu, książę Karol coraz wyraźniej wchodzi w przyszłe obowiązki. Parę lat temu, nie bez ironicznego poczucia humoru, żartował, że „choć osiągnął wiek emerytalny, nawet nie zaczął pracować”. Karol ma 73 lata, zostanie więc królem w wieku, w którym przeciętny Brytyjczyk od dawna jest emerytem.

„Make Elizabeth the Last. Abolish the Monarchy” – „Elżbieta niech będzie ostatnia. Trzeba znieść monarchię” – taki napis, wielkimi literami, wita odwiedzających stronę internetową organizacji Republic. Brytyjskie stowarzyszenie antymonarchistów, domagających się – nazwa mówi wszystko – ustanowienia republiki, do tej pory w szczególnych chwilach zachowywało powściągliwość. Tak było po śmierci księcia Filipa. Wyraźnie jednak uznano, że Platynowy Jubileusz, 70-lecie panowania królowej, to ostatni moment, by zamanifestować oczekiwania, zanim na tronie zasiądzie kolejny monarcha – Karol III.

Na stronie Republic nie może więc go zabraknąć. Jest – niemłody już, siwowłosy – w towarzystwie brata Andrzeja i syna Williama. Nie przypadkiem chyba wybrano właśnie ich. Obecność Andrzeja przypomina, że rodzina królewska ma swe czarne owce. Właśnie Andrzej, poza księciem Harry’m (ale jego reputację ratuje żona – wojująca feministka i ekologistka, przy tym „dwurasowa”, jak się teraz mówi), przysporzył jej ostatnio najwięcej kłopotów. Obecność Williama, który za rządów swego ojca będzie następcą tronu, pokazuje, że jeśli monarchia nie zostanie zlikwidowana, na tron będą wstępować kolejne pokolenia – właściwie z jakiej racji?         ODWIEDŹ I POLUB NAS      
Grupa Republic jest mała (ma ok. 5000 członków, jak twierdzi), ale hałaśliwa, co zawdzięcza poparciu ze strony ludzi dobrze znanych szerokiej publiczności: pisarzy (Zadie Smith), filmowców (Danny Boyle, Mike Leigh, Ken Loach), aktorów (Glenda Jackson, Colin Firth) i ludzi nauki (Richard Dawkins). To oni, bardziej niż sama organizacja, zniechęcają do monarchii. Skutek jest jak dotąd mizerny, ale nie należy tracić nadziei. Było już przecież tak – po śmierci księżnej Diany, przypomnijmy – że poparcie dla monarchii znacząco spadło. Jak dotąd po raz ostatni.

Czas świętowania

Z całą pewnością nie stanie się to jednak wkrótce. Uroczystości takie jak obecny Platynowy Jubileusz – już czwarte, dodajmy, obchody rocznicowe, po jubileuszu srebrnym (1977), złotym (2002) i diamentowym (2012) – działają dokładnie odwrotnie: przysparzają monarchii sympatii, poczucia więzi, dumy z historii i dokonań. Tym bardziej, że historia jest wspólna, a dokonania w pewnej mierze również, w myśl idei: królowa z narodem, naród z królową. Można sie spodziewać, że po zakończeniu uroczystości poziom sympatii i uznania dla Elżbiety przekroczy obecny wskaźnik 76-80 proc., który daje jej bezapelacyjnie pierwsze miejsce w rodzinie królewskiej.

Rozpoczęty właśnie długi weekend jest więc w Wielkiej Brytanii wyjątkowy. Przez cztery dni, od 2 do 5 czerwca (Brytyjczycy otrzymali dodatkowe wolne dni w czwartek i piątek) cały kraj wspólnie świętuje, zarówno oficjalnie, jak swobodnie i nieformalnie, na tzw. street parties – przyjęciach ulicznych. To specyficzny brytyjski obyczaj, który zrodził się na fali radości po zakończeniu drugiej wojny światowej, gdy ludzie spontanicznie wylegli na ulice, organizując sąsiedzkie spotkania. Od tej pory przy wszelkich ważnych okazjach na ulicach ustawiane są stoły, przygotowywany poczęstunek i wszyscy wspólnie sią bawią.
Pierwszego dnia obchodów Platynowego Jubileuszu na pojawienie się Elżbiety II na balkonie pałacu Buckingham czekał tłum Brytyjczyków. Fot. Aaron Chown / PA Images / Forum
Obchody oficjalne rozpoczęła w czwartek doroczna parada wojskowa Trooping the Colour, odbywająca się tradycyjnie w dniu formalnych urodzin monarchy. Formalnych – bo brytyjscy królowie swe właściwe urodziny obchodzą tylko prywatnie, w gronie najbliższych. Urodziny oficjalne, na użytek kraju i narodu, od 1748 roku obchodzone są w czerwcu. Zainicjował to król Jerzy II, który urodził się pod koniec października i nie uważał, by była to dobra pora na parady i zabawy na świeżym powietrzu.

Dodajmy, że chociaż Elżbieta wstąpiła na tron 6 lutego 1952 roku, z chwilą śmierci swego ojca, Jerzego VI, koronowana została ponad rok później, 2 czerwca 1953 roku. W ten sposób czas obchodów Platynowego Jubileuszu łączy starą królewską tradycję i dwie rocznice, które dotyczą samej Elżbiety.

W czwartek wieczorem na cześć królowej rozbłysły światła w 1500 miastach i miasteczkach Wielkiej Brytanii i terytoriów zależnych. Po raz pierwszy reflektory rozświetliły też niebo nad stolicami wszystkich stolic państw Commonwealthu. Na sobotę przewidziano wyścigi w Epsom; królowa jest znawczynią koni i autorytetem w ich hodowli. W Pałacu Buckingham natomiast odbędzie się Platynowe Party – koncert z udziałem słynnych wykonawców. Na niedzielę zaś zaplanowano m.in. imprezy, konkursy i przedstawienia przed pałacem.

Najważniejszym punktem obchodów była msza dziękczynna, odprawiona w piątek, 3 czerwca, w londyńskiej katedrze św. Pawła. Wzięli w niej udział wszyscy członkowie rodziny (plus zaproszeni goście), również ci, którzy stracili status tzw. pracujących jej członków, tych, którzy sprawują patronat nad organizacjami czy zastępują królową w pełnieniu obowiązków. To właśnie Andrzej i Harry, ten ostatni wraz z żoną Meghan Markle. Całą trókę pozbawiono jednak zaszczytnego miejsca na balkonie Pałacu Buckingham, gdzie przy ważnych okazjach, takich jak Trooping the Colour, zawsze jest cała rodzina.

Czas Elżbiety

Platynowy jubileusz, wstydliwy proces i sensacyjne wyznania. 2022 – drugi „straszny rok” rodziny królewskiej?

Harry może w złym świetle przedstawić Camillę, żonę swego ojca, by nigdy nie została królową.

zobacz więcej
Nieodłącznym elementem królewskich uroczystości są prezenty – rzeczowe, nadsyłane przez poddanych, ale także niewymierne czy wręcz symboliczne. Otwarta właśnie nowa metropolitalna inia kolejowa, przecinająca Londyn ze wschodu na zachód, otrzymała nazwę Elizabeth Line. Królową uwieczniono też jako lalkę Barbie, w ramach nowej serii upamiętniającej wybitne kobiety. Królewska Barbie jest wzorowana na monarszym portrecie sprzed lat. Elżbieta ma na sobie kremową suknię przepasaną błękiną wstęgą i diadem swej babki Marii, żony Jerzego V – i taka tez jest lalka.

Premier Boris Johnson z kolei postanowił uczcić jubileusz przywróceniem dawnych imperialnych miar, takich jak uncje czy funty, które na stałe będą mogły być w użyciu obok miar metrycznych. Osiem miast uzyskało status „cities”, wyższy od ich dotychczasowego statusu „towns”. Rozpisano też konkurs na „jubileuszowy pudding”.

Najbardziej oryginalny jest pomysł wprowadzenia Thank You Day – święta i zarazem dnia wolnego od pracy, które stanowiłoby wyraz wdzięczności społeczeństwa za panowanie Elżbiety. Dniem podziękowania teraz jest niedziela 5 czerwca, inicjatorzy chcieliby jednak, by święto wprowadzono na stałe. Precedens stanowi taki dzień sprzed roku, zorganizowany wówczas jako wyraz wdzięczności dla ludzi walczących z pandemią.

Po 70 latach zasiadania na tronie królowa jest prawdziwą rekordzistką. Nie tylko panuje najdłużej ze wszystkich brytyjskich władców (królowa Wiktoria, jej praprababka, rządziła 63 lata i 7 miesięcy), ale jest blisko pobicia rekordu wszechczasów, należącego do Ludwika XIV, który rządził Francją 73 lata. 6 lutego, w dniu, gdy osiągnęła 70 lat panowania, na tej szczególnej liście Elżbieta zajmowała czwarte miejsce, za Bhumibolem, zmarłym parę lat temu królem Tajlandii (70 lat i 126 dni), i Johannem II, księciem Liechtensteinu z przełomu XIX i XX wieku (70 lat i 91 dni). 2 czerwca, gdy zaczynały się jubileuszowe obchody, była już trzecia, mając za sobą 70 lat i 116 dni panowania. 13 czerwca będzie druga. Oczywiście jest też najdłużej panującą kobietą.

Odnotujmy, że za panowania Elżbiety Wielka Brytania miała 14 premierów, poczynając od Winstona Churchilla, a Stany Zjednoczone tyluż prezydentów. Królowa spotkała się ze wszystkimi, poza Lyndonem Johnsonem.

Liczby, choć efektowne, w gruncie rzeczy niewiele mówią. Kuszące okazuje się raczej porównywanie Elżbiety do jej wielkiej imienniczki – XVI-wiecznej władczyni Elżbiety I (1533-1603). Piętna, jakie odciskają królowie mający pełnię władzy, nie da się żadną miarą porównać z tym, co może pozostawić po sobie monarcha, który „panuje, ale nie rządzi”, zgodnie z wykładnią monarchii konstytucyjnej. Czy można zatem mówić o „drugiej epoce elżbietańskiej”, skoro Elżbieta II ma ograniczone możliwości, tak zresztą jak wszyscy współcześni królowie?

Czas symboli

Dzieło jej wielkiej poprzedniczki jest nie do przecenienia. Elżbieta I w większym stopniu niż inni władcy Anglii przyczyniła się do ukształtowania Wielkiej Brytanii. Jej panowanie przyniosło nie tylko ustabilizowanie państwa po okresie dramatycznych konfliktów wewnętrznych, między innymi na tle religijnym, ale także podboje kolonialne i położenie fundamentów pod przyszłe imperium, no i – last but not least – rozkwit literatury i nauki (Szekspir, Marlowe, Bacon). Czas panowania Elżbiety II to proces rozpadu imperium, choć faktem jest, że zaczął się on jeszcze za życia jej ojca Jerzego VI. Później przybrał tylko na sile, zwłaszcza w Afryce.
Panowanie Elżbiety I przyniosło podboje kolonialne i położenie fundamentów pod imperium. Władczyni na portrecie z XVI wieku. Fot. Getty Images
Obie Elżbiety są zatem jak klamra, spinająca początek i koniec epoki. Czy Elżbieta II była tylko bezsilnym świadkiem rozpadu imperium, czy raczej starała się ocalić to, co było jeszcze do ocalenia? Znawcy tematu są zdania, że jej zaangażowanie w funkcjonowanie Commonwealthu – Wspólnoty Narodów, skupiającej głównie, choć nie wyłącznie, dawne kolonie brytyjskie – nie było ani powierzchowne, ani bez znaczenia. Na poziomie działań królowa niewiele może, bo prerogatywy monarchy są ograniczone. Ale doskonale spisuje się w roli symbolicznego zwornika, przypominającego o więzach łączących kraje wpływów brytyjskich. Sama zresztą przy wielu okazjach podkreślała, jak droga jej sercu jest Wspólnota, na której czele formalnie stoi nadal, choć w pełnieniu obowiązków wyręcza ją już książę Karol.

Bardziej znacząca jest jednak rola drugiego zwornika – zwornika Zjednoczonego Królestwa. Rozpad kraju, na który składają się cztery regiony – Anglia, Szkocja, Walia i Irlandia Północna – niezmiennie wisi w powietrzu, choć trudno powiedzieć, czy do niego dojdzie, a jeśli tak, to kiedy. Pewne jest tylko, że wobec wieku królowej, a także czasu ewentualnego procesu secesji Szkocji czy Irlandii Północnej, nie nastąpi to za życia Elżbiety. I dobrze, bo byłaby to dla niej osobista tragedia.

Lekceważył poprawność polityczną, lubił zabawę i męskie rozrywki. Ostatni taki książę

Większość Brytyjczyków nie zna świata bez Elżbiety II, z Filipem u boku.

zobacz więcej
Choć królowa nie może angażować się politycznie i nawet wypowiadać się wprost, znajduje subtelne sposoby, by jasno zademonstrować, co jest dla niej ważne. W 2014 roku, przed referendum w sprawie niepodległości Szkocji, nie apelowała do Szkotów, by pozostali w unii. Prosiła tylko, by podjęli dobrą decyzję z myślą o przyszłości. A gdy parę lat temu złożyła wizytę w Irlandii, jako pierwszy monarcha brytyjski od ponad stu lat, ubrana była na zielono, w kolorze, który Irlandczycy uważają za swą barwę narodową. Na wieczornym przyjęciu zaś wystąpiła w sukni haftowanej w koniczynki, symbol Irlandii, z broszką w kształcie harfy, jej godła.

Tego rodzaju symboliczne sygnały daje zresztą na codzień. Zazwyczaj, co nietrudno zauważyć, Elżbieta ma na sobie stroje o jednolitej kolorystyce, w żywych, nasyconych, czasami wręcz jaskrawych barwach. Nie jest to przypadek ani przejaw specyficznego gustu. Chodzi o to, by odcinała się wyraźnie od tła, by była z daleka widoczna i by każdy wiedział, że królowa jest obok niego. Ubiór Elżbiety to sygnał: jestem z wami. – Nie noszę beżu, bo nikt by nie wiedział, kim jestem – miała kiedyś powiedzieć.

Czas Karola

Rocznicowe okazje to od lat czas rozważań, czy królowa abdykuje na rzecz swego syna Karola, księcia Walii. Nie zrobiła tego i raczej nie zrobi, bo, jak się uważa, ma tak głęboko zakorzenione poczucie służebności wobec narodu, iż nie dopuszcza uchybienia obowiązkom, jakie na siebie przyjęła. Deklarację, że całym swym życiem będzie służyć „naszej imperialnej rodzinie”, złożyła w dniu swych 21. urodzin jako następczyni tronu i powtórzyła ostatnio, w rocznicę akcesji na tron. Jest jej wierna, choć wiek i stan zdrowia – w kwietniu skończyła 96 lat, od śmierci księcia Filipa jest coraz słabsza, w tym roku nawet mowę tronową wygłaszał w parlamencie Karol – usprawiedliwiałyby ustąpienie z tronu. Naród by to zrozumiał, choć większość tego nie oczekuje.
Ostatnio Karol otrzymał znaczące wsparcie ze strony matki, która zaaprobowała Camillę jako przyszłą królową. Fot. Jonathan Brady / PA Images / Forum
Książę Karol coraz wyraźniej wchodzi jednak w przyszłe obowiązki. Parę lat temu, nie bez ironicznego poczucia humoru, żartował, że „choć osiągnął wiek emerytalny, nawet nie zaczął pracować”. To oczywiście nieprawda, bo Karol, obok swej siostry Anny, należy do najbardziej obciążonych królewskimi obowiązkami członków rodziny, formalnie jednak rzeczywiście nie objął przeznaczonego dlań etatu. Teraz zaś dochodzą nowe obowiązki i choć książę może liczyć na pomoc ze strony syna Williama, między bajki należy włożyć spekulacje, że William mógłby „przeskoczyć” kolejność i zasiąść na tronie zamiast ojca. Byłoby to możliwe tylko wówczas, gdyby Karol został królem i sam zrzekł się tronu. Zasady sukcesji są niezwruszone.

Karol ma 73 lata, zostanie więc królem w wieku, w którym przeciętny Brytyjczyk od dawna jest emerytem. W dodatku on też pobije rekord – rekord wieku w chwili intronizacji; Wilhelm IV, jak dotąd najstarszy, został królem mając 64 lata.

Oczywiście Karol III będzie musiał zmierzyć się z problemami innymi niż te, z jakimi miała do czynienia jego matka. Inna jest Wielka Brytania, inna też monarchia – o wiele bliższa ludziom niż wówczas, gdy 26-letnia Elżbieta zostawała królową. Dawniej poddani widywali ją z daleka. Dziś ona sama i członkowie rodziny wchodzą w tłum i witają się z ludźmi. A królewskie dzieci, zamiast uczyć się w domu, chodzą do szkół, może drogich, ale jednak dla wielu dostępnych.

Nie brakuje jednak niewiadomych. Na przykład: czy Zjednoczone Królestwo przetrwa aspiracje Szkocji i Irlandii? Czy w krajach Commonwealthu nasilą się tendencje republikańskie?

W ubiegłym roku królową zdetronizowało Barbados, podobne plany sygnalizują Jamajka i Belize, nie wiadomo, co będzie z Australią, gdzie władzę objął właśnie lewicowy rząd. To, czy w dawnych koloniach głową państwa jest król Wielkiej Brytanii, nie ma większego znaczenia – jest nią tylko w 15 z 54 państw Wspólnoty – gdyby nie niebezpieczne tło. Chodzi o żądanie odszkodowań za czasy kolonialne i zyski, jakie brytyjska metropolia czerpała z pracy niewolników na plantacjach. Działacze polityczni z dawnych kolonii już o tym przebąkują.

Ostatnio Karol otrzymał znaczące wsparcie ze strony matki, która zaaprobowała Camillę jako przyszłą królową. To duża zmiana, bo przez kilkanaście lat, od czasu, gdy poślubił on swą drugą żonę, zakładano, że Camilla królową nie będzie. A jednak zaskarbiła sobie sympatię królowej, narodu i mediów, które dziś piszą o niej z uznaniem. Magia Diany odchodzi w przeszłość, nawet jeśli seriale takie jak „The Crown” próbują ją odświeżyć.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: 2 czerwca 2022. Pierwszy dzień obchodów Platynowego Jubileuszu królowej Elżbiety II. Rodzina królewska na balkonie pałacu Buckingham. Fot. Pool / Zuma Press / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Między Chrystusem a Antychrystem
Europa rozwinęła kulturę, która wyklucza Boga. Czy moralność zanika, a Zachód się kończy?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Putin wojnę zaczął. Kto ją skończy?
Kremlowskie frakcje toczą cichą walkę o przejęcie władzy po śmierci prezydenta.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Zając też człowiek
Czasem zawodnik nie chce dobiec do mety. Rzecz niby absurdalna, lecz w realu logiczna.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kopenhaskie morderstwa. Kto zabił Stinę i Anette?
Ktoś musi wiedzieć….
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Odkrycie XX wieku, które jest obciachem. Kiedy plastik zniknie?
Powoduje częstsze choroby Hashimoto, nowotwory, niepłodność, otyłość i m.in. cukrzycę typu II.