Felietony

Ojciec rosyjskiej mocarstwowości. Wprowadził Rosję na europejskie salony

Zainicjował istną rewolucję – zmiany objęły między innymi armię (wprowadzenie corocznego regularnego poboru i europejskich stopni wojskowych), alfabet (cyrylicę zastąpiła grażdanka), kalendarz (bizantyński został wyparty przez juliański), obyczaje (bojarzy mieli zgolić brody i zacząć się ubierać w stylu zachodnim).

W oczach Polaków uchodzi za uosobienie rosyjskich zakusów mocarstwowych. To on uczynił z Rosji ważnego gracza na arenie europejskiej – tyle że niestety kosztem między innymi Polski. Co nie oznacza, że dla swoich rodaków stał się niekwestionowanym bohaterem. Wśród nich znaleźli się i tacy, którzy go nazywali nawet „Antychrystem”.

Chodzi o Piotra I Romanowa zwanego Wielkim. 9 czerwca 2022 roku przypada 350. rocznica jego urodzin (urodził się w 1672 roku). To on jako pierwszy monarcha Rosji przyjął tytuł cesarza (imperatora). Stało się to w roku 1721, wcześniej zaś – od 1682 – panował jako car (do 1696 dzielił władzę ze swoim upośledzonym umysłowo bratem, Iwanem V). Zmarł w roku 1725.

Modernizator i hulaka

Na temat Piotra I krążą utarte opinie. Uchodzi on za modernizatora i reformatora – władcę, który położył podwaliny pod potęgę Rosji poprzez wzorowanie się na Europie.

Pod jego rządami – a był on monarchą absolutnym – państwo rosyjskie pokonało, w toczącej się w latach 1700-1721 trzeciej wojnie północnej, Szwecję (kluczowe znaczenie miała bitwa pod Połtawą w roku 1709) i w rezultacie zdobyło południowo-wschodnie wybrzeża Zatoki Fińskiej. Tym samym otworzyło sobie okno na Morze Bałtyckie.         ODWIEDŹ I POLUB NAS      
Symbolem tego geopolitycznego zwrotu stał się założony już w roku 1703 nad Newą Petersburg – od 1712 nowa stolica Rosji. Wzniesienie w surowych warunkach atmosferycznych miasta pochłonęło mnóstwo ofiar. Stanowili je pędzeni do niewolniczej pracy chłopi rosyjscy i jeńcy szwedzcy.

Piotr I ingerował w wewnętrzne sprawy Polski. Dążył do jej uzależnienia od Rosji. Właściwie przecierał szlak przyszłym rozbiorom Rzeczypospolitej. Dlatego dla Polaków może być zaskoczeniem, że jest on kawalerem Orderu Orła Białego. Odznaczenie to otrzymał w roku 1712, gdyż wspierał na tronie Polski króla Augusta II Mocnego. Wcześniej Saksończyk został uhonorowany przez niego Orderem Świętego Andrzeja. Obydwu władców łączył sojusz przeciw Szwecji, ale nie tylko. Znani oni byli z hulaszczego trybu życia (pijaństwo, seksualna rozwiązłość) i tego, że lubili sobie postrzelać z broni palnej.
Portret Piotra I pędzla Paula Delaroche'a. Fot. Wikimedia
Zanim Piotr I odniósł sukcesy na arenie europejskiej, w młodości odbył podróż – w dodatku in cognito – do krajów Rzeszy niemieckiej, Niderlandów i Anglii. Na Zachodzie zgłębił zagadnienia dotyczące wojskowości i techniki. W ten sposób zdobył niezbędne know-how dla swoich późniejszych przedsięwzięć.

Po powrocie do Rosji zainicjował istną rewolucję – zmiany objęły między innymi armię (wprowadzenie corocznego regularnego poboru i europejskich stopni wojskowych), alfabet (cyrylicę zastąpiła grażdanka), kalendarz (bizantyński został wyparty przez juliański), obyczaje (bojarzy mieli zgolić brody i zacząć się ubierać w stylu zachodnim). Elitę Rosji zasilali cudzoziemcy. Byli wśród nich architekci, inżynierowie, wojskowi.

Rosja wkroczyła na drogę europejskiego postępu. Ponieważ car był zapatrzony w kraje protestanckie, które aspirowały do tego, żeby być pionierami europejskiej nowoczesności, więc wziął z nich przykład. Nic zatem dziwnego, że państwu podporządkował Cerkiew prawosławną – instytucję nie nadążającą za duchem dziejów. I tak zlikwidował patriarchat moskiewski, a w jego miejsce powołał Świątobliwy Synod Rządzący. Nad nim zaś kontrolę sprawowała osoba świecka, czyli oberprokurator.

Jeździec Apokalipsy

Tak więc Piotr I był typowym władcą epoki oświecenia. Nie mógł zatem zyskać uznania u staroobrzędowców. Ta grupa religijna jest odłamem rosyjskiego prawosławia (pod pewnymi względami można ją traktować jako sektę). Wyodrębniła się w połowie XVII wieku w akcie odrzucenia ówczesnej reformy liturgicznej w Cerkwi rosyjskiej.

Nożem, poduszką, tabakierą. Jak zabija się cara

Później już tylko sekret, wyrwane języki, świadkowie zesłani na katorgę i żadnych nocnych rozmów rodaków.

zobacz więcej
W teologii staroobrzędowców tamtych czasów istotnym wątkiem było oczekiwanie końca świata. I właśnie z perspektywy apokaliptycznej patrzyli oni na modernizacyjne (w tym antycerkiewne) działania Piotra I. Interpretowali je jako przejaw metafizycznego zła, co prowadziło ich do wniosku, że car jest Antychrystem.

Takie nastawienie staroobrzędowców do Piotra I utrzymywało się i po śmierci cara. Postawiony mu w roku 1782 w Petersburgu słynny pomnik zwany Jeźdźcem Miedzianym przedstawiał w ich przekonaniu jeźdźca Apokalipsy.

Staroobrzędowcy kontestowali przyjęcie przez Piotra I tytułu cesarza. Uważali, że było to ze strony władcy uzurpowanie sobie roli głowy Cerkwi. Ponadto zarzucali mu, że się niemoralnie prowadzi. Chodziło tu zwłaszcza o wieloletni romans z kobietą z gminu (prawdopodobnie zresztą mającą polskie korzenie) Martą Heleną Skowrońską. Zanim Piotr I ją poznał, nieco wcześniej swoją pierwszą żonę – carycę Eudoksję oddalił do klasztoru Opieki Matki Bożej w Suzdalu. Natomiast z Martą wziął ślub kilkanaście lat później. Ona zaś potem została carycą Rosji jako Katarzyna I.

Wracając jeszcze do staroobrzędowców – w roku 1722 w Tarze na Syberii wzniecone zostało przez nich powstanie. Chodziło o to, że Piotr I wydał dekret zobowiązujący poddanych cara do złożenia przysięgi jego następcy. Ale dokument nie wymieniał konkretnej osoby i dawał monarsze prawo wskazać w tej sprawie kogokolwiek. Według staroobrzędowców sytuacja ta oznaczała, że żąda się od nich złożenia przysięgi człowiekowi, którego imienia nie wolno wymienić, czyli – ich zdaniem – Antychrystowi. Dlatego przeciw władzy się zbuntowali. Rebelia w Tarze została brutalnie stłumiona.

Ale nie tylko marginalna społeczność religijna negatywnie oceniała panowanie Piotra I. Stał się on ojkofobicznym czarnym charakterem w narracjach poczwienników (po rosyjsku poczwa – gleba) i słowianofilów w stuleciu XIX oraz eurazjanistów w XX, czyli środowisk wskazujących i afirmujących odrębność Rosji względem Zachodu.

Idol liberałów

Z kolei nie może być niespodzianką, że podziwiali go XIX-wieczni okcydentaliści (zapadnicy), a więc orędownicy europeizacji Rosji. Jeśli zaś już o nich mowa, to warto wspomnieć filozofa, który podzielał ich stanowisko dotyczące Piotra I, lecz podążał własną – inną niż oni – ścieżką. Chodzi o Władimira Sołowjowa (nie mylić ze współczesnym kremlowskim propagandzistą o tym samym imieniu i nazwisku!), myśliciela religijnego, sympatyka polskich dążeń do niepodległości, prekursora XX-wiecznego chrześcijańskiego ekumenizmu (na jego dzieła powoływali się papieże – święty Jan Paweł II i Benedykt XVI).
Imperator na obrazie „Bitwa pod Połtawą” pędzla Iwana Władimirowa. Fot. Fine Art Images/Heritage Images/Getty Images
W tekście „Idea rosyjska” postawił on Piotra I w jednym szeregu z księciem Włodzimierzem I Wielkim (kanonizowanym w prawosławiu), średniowiecznym władcą Rusi Kijowskiej, dzięki któremu została ona ochrzczona. Sołowjow potępiając plemienne oraz narodowe partykularyzmy, twierdził, że obydwaj politycy obierali kierunek na uniwersalizm. W tym kontekście, choć przyznawał on, iż Piotr I uciekał się do przemocy, to jednak upatrywał w jego drastycznych działaniach ceny wyprowadzania Rosji z mroków barbarzyństwa. Przy czym można się zastanawiać nad tym, że Sołowjow będąc filozofem inspirującym się chrześcijaństwem bagatelizował oświeceniową antychrześcijańskość cara.

Natomiast znamienne jest to, w jaki sposób do Piotra I podchodziła historiografia sowiecka. Mimo że pozostawała ona krytyczna wobec utrzymywania przez cara pańszczyzny, to zarazem kładła nacisk na progresywne elementy jego polityki.

Dziś Piotr I może być idolem rosyjskich liberałów, którzy są przeciwnikami antyzachodniego kursu przyjętego przez Władimira Putina. Nieraz w polskich debatach wyrażane są nadzieje na to, że gdyby tacy ludzie rządzili Rosją, to relacje Polski z nią uległyby poprawie.

Polacy powinni jednak pamiętać, że Piotr I antycypował udział Rosji w koncercie mocarstw, czyli jej dealowanie z Zachodem po to, żeby między innymi to ona współdecydowała o układzie sił w Europie Środkowej. Polska zaś w tej grze miała być przedmiotem, a nie podmiotem, stosunków międzynarodowych. Szczególnie jako katolicki kraj chłostany przez salonowych intelektualistów.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Według staroobrzędowców postawiony w roku 1782 w Petersburgu pomnik Piotra I zwany Jeźdźcem Miedzianym przedstawia jeźdźca Apokalipsy. Fot. Raphael Huenerfauth/Photothek via Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Pan Herbert
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Geny
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
ONZ: mission impossible
Jakie znaczenie miała wizyta sekretarza generalnego Antonia Guterresa w Kijowie?
Felietony Poprzednie wydanie
Nikt nie chce być „ruską onucą”
Czy nazizm był odpowiedzią na komunizm?
Felietony Poprzednie wydanie
Przyjdą silni ludzie...
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.