Kultura

Klasyka też może być „cool”. Jak z „Pana Tadeusza” zrobić Mickiewicza 2.0?

Zdarzało się, że ktoś chwalił się tym, iż zdał maturę pisząc o „Kubusiu Puchatku” albo o „Shreku” – ubolewa Joanna Kwiatkowska, nauczycielka z Koła, która liczy, że nowy, trudniejszy egzamin dojrzałości z języka polskiego nakłoni młodzież do czytania lektur.

Jak mówi, są czytadła, bestsellery i arcydzieła. A poloniści chwytają się wszystkiego, by zachęcić uczniów do tych ostatnich. Dlaczego młodzi nie chcą sięgać po perły polskiej literatury? I jak tę niechęć przełamać?

Odpowiedzi szukają uczestnicy konkursu dla uczniów szkół podstawowych i ponadpodstawowych „Projektanci edukacji”, organizowanego przez wydawnictwo „Nowa Era”. W zakończonej niedawno edycji główną nagrodę otrzymało pięć projektów użytkowych, w których m.in. uruchomiono ciemnię fotograficzną czy stworzono przedmioty antystresowe. Ale na pierwszym etapie wśród 75 nagrodzonych grantami wiele było oryginalnych projektów kulturalnych, promujących czytelnictwo. A w pracach odwołujących się do literatury, które dostały się do etapu finałowego, szczególnie doceniony został Adam Mickiewicz, narodowy wieszcz, który napisał wielki poemat nierozumiałym dziś trzynastozgłoskowcem.

„Dziady” i klocki Lego

„Jesteśmy grupą kreatywnych uczennic, które nie boją się nowych wyzwań” – napisały w zgłoszeniu do konkursu jego uczestniczki ze Szkoły Podstawowej nr 1 im. Królowej Jadwigi w Oświęcimiu. Chciały udowodnić, iż klasyka też może być „cool”. W ramach zajęć pozalekcyjnych stworzyły film poklatkowy (czyli taki, w którym w przyspieszonym tempie wyświetlana jest sekwencja zdjęć), będący adaptacją II części „Dziadów” Adama Mickiewicza.

– W naszej szkole prowadzimy koło „Twórczy umysł”. Na zajęciach dużym zainteresowaniem cieszy się temat filmu poklatkowego. Biorą w nich udział uczennice z klas ósmych, stąd pomysł, by na zakończenie naszego kilkuletniego cyklu spotkań zrobić taki właśnie film – mówi Angelika Michniak, polonistka i koordynatorka projektu „Klatka po klatce: «Dziady cz. II» Adama Mickiewicza”.
Scena z „Dziadów” w inscenizacji Stanisława Wyspiańskiego – Teatr Miejski w Krakowie, premiera 31 października 1901. Fot. Józef Sebald, Salon Malarzy Polskich - http://www.antyk.kielce.pl/aukcja/au_fot10.html, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=2943875
Uczennice rozważały stworzenie filmowej adaptacji „Dziadów” lub „Balladyny”. Ostatecznie wybrały dramat Mickiewicza, który omawiały w klasie siódmej. – Zaciekawił je wątek przywoływania duchów, wierzenia ludowe, dawne zwyczaje; chciały sięgnąć do korzeni – opowiada Angelika Michniak. Jak sądzi, na zainteresowanie „Dziadami” mogło wpłynąć to, że słowiańskość jest dziś obecna w popkulturze. Na przykład postać Guślarza kojarzy się uczniom z grą komputerową „Wiedźmin 3: Dziki Gon”, w której również występuje Guślarz i gdzie pojawia się wątek obrzędu dziadów.

– Piękno tego projektu to uczennice, które podczas realizacji stały się scenarzystami, reżyserami, operatorami, scenografami, itp. Udowodniliśmy, że łączenie wielu przedmiotów może być ciekawe – wspomina Lucyna Kajstura, nauczycielka matematyki, która wspierała prace.

Aby stworzyć film poklatkowy, uczestniczki konkursu wykonały kilka tysięcy zdjęć. Scenografię filmową stworzono głównie z klocków Lego. – Musiałyśmy wykazać się inwencją twórczą, żeby odpowiednim ułożeniem figurek Lego przedstawić sceny z utworu – wspomina Julia Klęczar. Niektóre elementy, takie jak chór ptaków nocnych, wykonano z powycinanych rysunków. Ścieżkę dźwiękową stanowią wypowiadane przez uczennice kwestie z II części „Dziadów”. Film trwa 20 minut i można go obejrzeć na YouTube.

– To była ciekawa forma rekreacji oraz integracji. Dzięki temu pomysłowi zagłębiłam się w animację poklatkową i w lekturę „Dziadów cz. II” – mówi Zuzanna Baczyńska. Bo choć dziewczyny były chętne do udziału w projekcie, to nieźle się nad nim namęczyły. Kornelia Nycz: – Długie godziny pracy, rysowanie, podział ról, zmęczenie i nerwy; prace trwały też w czasie pandemii i nauczania zdalnego…

Trudności były nie tylko fizyczne i techniczne, związane z procesem kodowania wideo, którego uczennice i nauczyciele koordynujący prace musieli się nauczyć, ale i natury… językowej – na poziomie rozumienia tekstu. I chyba te były najważniejsze.

– Dla uczniów ten język jest bardzo archaiczny. Nie znają go, nie używają. Często musieliśmy posiłkować się słownikami. Gdy omawialiśmy „Dziady” na lekcjach języka polskiego, niektórzy przyznawali, że przeczytali lekturę dwa razy, bo za pierwszym razem tekst był dla nich zupełnie niezrozumiały – opowiada Angelika Michniak.

Dziś ósmoklasistki cieszą się, że dzięki projektowi zmierzyły się z tekstem. – „Dziady, cz. II” nie były najłatwiejszym utworem do interpretacji, ale wydaje mi się, że z grupą podołaliśmy temu wyzwaniu – ocenia Kornelia Korbel. Jej koleżanka i imienniczka Kornelia Nycz dodaje: – Kończąc ten etap nauki, zostawiamy po sobie pamiątkę dla innych.

Chcą stać się badaczami, choćby literatury

Są lektury, które – w odróżnieniu od „Dziadów” czy „Balladyny” – mimo starań nie przypadły uczniom do gustu. Chociażby „Quo vadis” uważają za nudne i zbyt obszerne, no i raczej nie interesuje ich tematyka starożytnego Rzymu! Ale nie stronią całkiem od pióra Henryka Sienkiewicza, bardzo im się podobał „Latarnik”.

Sienkiewicz nie był rasistą. Był człowiekiem swoich czasów, gdy uważano, że kolonizatorzy powinni cywilizować Afrykanów

Wbrew poglądom niektórych, dzieci i nastolatki w większości sięgają po lektury.

zobacz więcej
Część uczniów w ogóle podchodzi do literatury z antypatią. Zdaniem Angeliki Michniak to dlatego, że nie trafili oni jeszcze na „swoją książkę”. Zniechęca ich to, że w podstawie programowej jest wiele dzieł, które są dla nich trudne, archaiczne. Niektóre, jak „Pan Tadeusz”, być może pojawiają się w ich życiu zbyt wcześnie. – Omawiamy „Pana Tadeusza” w klasie ósmej i odnoszę wrażenie, że dla uczniów w tym wieku jest to za trudna lektura – ocenia polonistka.

W czytaniu lektur na pewno nie pomagają uczniom media społecznościowe, w których prowadzą drugie, a może nawet pierwsze życie. Do tego mają tendencję do odbierania wszystkiego w skróconej wersji, aby było łatwiej i szybciej. – Niektórzy uczniowie mówią, że nie przeczytają książki, gdyż wolą obejrzeć film czy serial na Netfliksie. Innym łatwiej jest słuchać audiobooków, czego nie zabraniam, ponieważ w ten sposób również przyswajają treść lektury. Ale to może zrodzić problem, jako że czytając, zapamiętujemy schematy pisowni. Zatem rozwiązując jeden problem, można łatwo stworzyć drugi – mówi z niepokojem Angelika Michniak.

Pojawiają się też złe skutki nauczania zdalnego, które było koniecznością w dobie pandemii: brak usystematyzowania wiedzy uczniów. Podczas lekcji stacjonarnych, gdy nauczyciel ma bezpośredni kontakt z uczniem, „często wystarczy mu na niego zerknąć, by wiedzieć, czy ma kłopot ze zrozumieniem danego zagadnienia”. Zajęcia zdalne to nie to samo.

Angelika Michniak szuka sposobów zwalczania tego, co niekorzystnie wpływa na rozwój uczniów; zachęca ich do czytania, zdobywania wiedzy i kreatywnego myślenia: – Powtarzam im, że na lekcjach języka polskiego nie są uczniami, tylko badaczami literatury. Nie jest tak, że wygłoszę jakąś tezę, a następnie wymagam od uczniów, by ze mną się zgadzali. Zachęcam ich, by próbowali dochodzić do własnych wniosków. I rzeczywiście wczuwają się w rolę badaczy. Bardzo im się to podoba.

Jak mówi, młodzież bardzo chętnie sięga po fantastykę, np. „Hobbita”, i powieści sci-fi poruszające tematykę rozwoju cywilizacji i nowych technologii. Podczas omawiania lektur, aby zachęcić uczniów do czytania, nauczycielka celowo nawiązuje więc do współczesnych trendów; do filmów, gier komputerowych i ogólnie popkultury. Wręcz planuje stworzyć z uczniami grę komputerową RPG, która będzie adaptacją jednej z lektur szkolnych.

Rękopis dla Wieszcza

Uczniowie Szkoły Podstawowej nr 4 im. Adama Mickiewicza w Lublinie, w ramach konkursu „Projektanci edukacji” postanowili odręcznie przepisać „Pana Tadeusza”. Projekt „Mickiewicz 2.0. TO LUBIĘ!”, zrealizowany jeszcze przed zakończeniem ubiegłego roku, był prezentem społeczności szkoły dla jej patrona z okazji 223. rocznicy urodzin poety, przypadającej 24 grudnia 2021 roku. Stanowi też element obchodów Roku Romantyzmu Polskiego.
Rękopis „Pana Tadeusza”. Fot. Pleple2000 – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=14692102
Twórcom projektu przyświecało hasło: „Czwórka obwieszcza: to rękopis dla Wieszcza!”. Prace trwały niemal dwa miesiące, a zaangażowało się w nie ponad 130 osób. – W przepisywanie dzieła Adama Mickiewicza włączyli się uczniowie, nauczyciele, rodzice i dziadkowie uczniów, a także przyjaciele i sympatycy naszej szkoły. Czuję ogromną radość, że odzew społeczności szkolnej był tak duży, że udało się zintegrować i wspólnie wypracować coś, co będzie trwałą pamiątką – mówi Joanna Hałoń-Gnutek, polonistka, pomysłodawczyni i koordynatorka projektu.

Przed rozpoczęciem prac odbyły się konsultacje w pracowni introligatorskiej przy Domu Słów w Lublinie, instytucji edukacyjno-artystycznej, przynależącej do Ośrodka „Brama Grodzka – Teatr NN”. Pomogły one przygotować się do pracy od strony technicznej. – Musieliśmy wybrać odpowiedni papier, który nie przebija, gdyby ktoś chciał pisać piórem. A także sposób oprawy. Postawiliśmy na oprawę skręcaną na specjalne śruby introligatorskie, która pozwala złożyć książkę z pojedynczych kartek. To ułatwiło realizację projektu w tak krótkim czasie – mówi Alicja Magiera, która prowadzi pracownię introligatorską przy Domu Słów – Izbie Drukarstwa.

Uczniowie podzielili się zadaniami, w koordynowanie prac włączyły się specjalistki kilku dziedzin: nauczycielka plastyki Agnieszka Sim, bibliotekarka Renata Śniadecka-Mandryk i polonistka Ewa Wiorko. Utworzono trzy sekcje: logistyczną, odpowiedzialną m.in. za zakup materiałów, wydawanie arkuszy, a następnie ich odbiór (gdy zostały już zapisane), czy – co ważne – sprawdzanie przepisanego tekstu; plastyczną, która wykonała elementy ozdobne rękopisu, w tym ornamenty w linorycie; kaligraficzno-introligatorską, do której zadań należało m.in. przygotowanie stron tytułowych rękopisu i jego oprawa podczas warsztatów introligatorskich.

Gdy tekst został już odręcznie przepisany, w Domu Słów odbyły się pod okiem Alicji Magiery dwudniowe warsztaty introligatorskie, w trakcie których księga (w formacie A3) została oprawiona i ozdobiona linorytami. – Uczniowie wszystko wykonali samodzielnie. Oczywiście najpierw wytłumaczyłam i pokazałam, na czym będą polegały ich zadania. Zostali podzieleni na grupy. Rolą jednej z nich było na przykład przeszpilkowanie (przedziurkowanie) każdej ze stron, co wiązało się z wykonywaniem jednej powtarzalnej czynności. Początkowo uczniom wydawało się to żmudne, ale wczuli się w swoje zadania i później mówili, że czas szybko minął – opowiada Alicja Magiera.

Po oprawieniu księga trafiła do biblioteki szkolnej. Oprócz Domu Słów (Ośrodek „Brama Grodzka – Teatr NN”), przepisanie „Pana Tadeusza” zostało objęte patronatem Fundacji Rozwoju Oświaty Lubelskiej, a także UNICEF Polska i Fundacji Santander Bank Polska w ramach projektu „TO(działa)MY!”. To ważne, że w jeden projekt promocji polskiego wieszcza włączyło się tyle osób i instytucji.

Sto tysięcy procent przesady. Jego rozterka, wściekłość i przegrana są tak współczesne

Mickiewicz jest „brudny, karczemny” – pisał Koźmian. Ich spór to przestroga przed zacietrzewieniem.

zobacz więcej
W dodatku istnieją plany stworzenia obok biblioteki muralu ściennego, upamiętniającego Adama Mickiewicza. A także – przed wejściem do szkoły – drogowskazu z informacją, ile kilometrów dzieli placówkę od miejsc, które były ważne dla poety, takich jak Zaosie, Nowogródek, Wilno, Paryż, Drezno, Lozanna itd. (pojawią się na nim informacje o związku poety z tymi miejscami).

Odkryć pasję czytania

– „Pan Tadeusz” jest epopeją narodową. Trzeba chylić czoła przed tym dziełem, dostrzegać w nim ogromną wartość. To jest perełka polskiej literatury i mam nadzieję, że ten projekt przysłużył się temu, iż nasi uczniowie tę wartość odkryli – mówi Joanna Hałoń-Gnutek.

Ale przyznaje, że młodzież ma wewnętrzny opór przed sięganiem po lektury obowiązkowe. Traktują to jako przykry obowiązek, czytanie tekstu literackiego pod przymusem. – Czasami jest to tekst, który nie do końca odpowiada zainteresowaniom młodych ludzi czy problemom, z którymi obecnie się zmagają – kontynuuje polonistka.

Jej zdaniem młodzież ogólnie lubi czytać, tylko książki, które nie zawsze są w szkole wymagane. – Uczniowie lubią decydować o tym, co czytają. Chętnie sięgają po kryminały, teksty przygodowe, reportaże, literaturę fantasy. Słyszę, jak o nich opowiadają, czy piszą o nich w pracach twórczych. Bo niektórzy próbują pisać własne teksty literackie, oczywiście na miarę swoich zainteresowań i sprawności warsztatowej. Są to teksty różnorodne, ciekawe i ambitne, w wielu fragmentach bardzo udane – chwali swoich uczniów.

Jak wiadomo, nowoczesne technologie stanowią poważną konkurencję dla książki, bywają głównym źródłem wiedzy. Dlatego przekonanie młodzieży, by weszła w świat literatury, wyobraźni, by uświadomiła sobie wartość tekstu literackiego i kontaktu z „dobrym słowem”, jest zdaniem polonistki wyzwaniem obecnych czasów.

– Szukamy sposobów na promowanie czytelnictwa wśród młodzieży. Ale to muszą być takie formy, które łączą czytanie tekstu i pewne doświadczenia: wyzwanie, przygodę, pracę zespołową. Tekst powinien być przyczynkiem do rozmowy o wartościach. I do zrealizowania pewnego zadania, tym bardziej, jeżeli potem jest możliwość zaprezentowania efektów pracy. Wtedy tekst zaczyna żyć, zostaje przez uczniów wielokrotnie przepracowany, przeczytany i omówiony – mówi Joanna Hałoń-Gnutek.

Dlatego zachęca do udziału w różnych konkursach. Niedawno jej uczniowie – w ramach programu „Wychowanie przez czytanie” Fundacji ABCXXI „Cała Polska czyta dzieciom” – zdobyli główną nagrodę w ogólnopolskim konkursie na prezentację filmową. Stworzyli film (metodą animacji poklatkowej, a jakże) o jednym z opowiadań ze zbioru „Gorzka Czekolada i inne opowiadania o ważnych sprawach”.

Polonistka podkreśla, że niebagatelną rolę w zachęcaniu do czytania pełni nie tylko szkoła, ale również dom rodzinny: – Jeżeli w domu jest kultura czytania, są książki, to na pewno będzie łatwiej zainteresować dziecko literaturą. Dla ucznia będzie wtedy naturalne spędzanie przerw międzylekcyjnych właśnie z książką, a nie z telefonem. Ale jeżeli w domu nie ma kultury czytania, to nie znaczy, że pasja do książek jest niemożliwa. Można ją w sobie odkryć. Tylko niekiedy potrzeba na to trochę więcej czasu.
Michał Żebrowski jako Tadeusz Soplica i Alicja Bachleda-Curuś w roli Zosi w ekranizacji „Pana Tadeusza” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Fot. arch. TVP
Zarażeni miłością do „Tadka”

„Mickiewicz 2.0. TO LUBIĘ!” nie był w tegorocznej edycji „Projektantów edukacji” jedynym projektem związanym z „Panem Tadeuszem”. Piętnastu uczniów z klasy 3Ag (maturalnej) Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Wielkiego w Kole wcieliło się w rolę dziennikarzy i stworzyło pismo „Kurier Litewski”, z przyjętą datą wydania na 13 sierpnia 1811 roku.

Dlaczego „Pan Tadeusz”? Joanna Kwiatkowska, polonistka, opiekun projektu, odpowiada: – Mówi się, że są trzy terminy, które odnoszą się do książki: czytadło, bestseller i arcydzieło. Poemat Adama Mickiewicza jest arcydziełem, perełką polskiej klasyki literackiej. Poza tym chcę stawiać przed uczniami pewne wyzwania, ponieważ oni chętnie coś twórczego zrobią, ale trzeba ich do tego zmobilizować; muszą w tym dostrzegać pewną wymierną korzyść. Projekt był też doskonałą formą powtórzenia materiału do matury (i rzeczywiście, na tegorocznej maturze był temat wypracowania z „Pana Tadeusza”).

W piśmie znajdziemy oryginalne, napisane barwnym językiem artykuły i wywiady. Tematyka jest bardzo różnorodna. „Kurier Litewski”, jak napisali o nim jego twórcy, „pozwoli zajrzeć w głąb litewskiego lasu, aby dowiedzieć się, co tak naprawdę wydarzyło się podczas polowania na niedźwiedzia. Wywiad z księdzem Robakiem udzieli odpowiedzi na pytanie: czy człowiek jest zdolny do odkupienia swoich win. Rozmowa z Telimeną odsłoni tajniki sztuki uwodzenia mężczyzn. Będziemy też mieli okazję podziwiać szlacheckie stroje, zarówno damskie, jak i męskie. Przekonamy się, że nawet najbardziej zacięty spór może znaleźć szczęśliwy finał. (…)”.

Nie brakuje także wątku grzybobrania, poloneza, czy przebiegu zajazdu na Soplicowo. Jest kącik kulinarny, w którym poznamy staropolski przepis na bigos z Bielejewa, czarną polewkę z Białykału i wyborną kawę soplicowską. Na końcu wydania zamieszczono krzyżówkę i nekrolog Jacka Soplicy. Artykuły zostały opatrzone ilustracjami.

– Obecnie popularnością cieszą się kryminały, utwory sensacyjne. Ale w „Panu Tadeuszu” sensacja również jest obecna, tylko forma utworu, jego język powodują, że uczniowie się zniechęcają. Z góry zakładają, że nie będą w stanie zrozumieć treści. Tymczasem młodzież w naszym projekcie przeanalizowała zagadnienia zawarte w lekturze, a następnie bardzo ładnie przełożyła je na współczesny język – zauważa Joanna Kwiatkowska.

– Język poematu może nie jest współczesny, ale jego lektura jest na tyle przyjemna, że nie sprawiła nam żadnego kłopotu – podkreśla Kinga Krych, tegoroczna maturzystka i redaktor naczelna „Kuriera Litewskiego”. I dodaje, że „Pan Tadeusz” w jej klasie znajdował się w kanonie ulubionych lektur. A wartością projektu było to, że mogli współpracować i razem stworzyć owo pismo, bawić się tym.

Za kilka lat wiersze Herberta, Miłosza i Szymborskiej nie będą zrozumiałe

Czy Polacy staną się masą etniczną pozbawioną elit? Ambitna literatura jest na straconej pozycji.

zobacz więcej
Wiktoria Pluskot, autorka reportażu z polowania na niedźwiedzia, po tym doświadczeniu rozważa wręcz podjęcie studiów redaktorskich bądź dziennikarskich. – Projekt był dla nas nowym i ciekawym doświadczeniem. Trudności? Osobiście ich nie napotkałam. Wiele zależy od sposobu omówienia lektury, a pani Joanna Kwiatkowska zaraziła nas miłością do „Pana Tadeusza” – mówi maturzystka.

– Nasza polonistka sprawiła, że pokochaliśmy tę lekturę, jak chyba nikt inny – wtóruje jej Łucja Andrzejczak, autorka wywiadu z księdzem Robakiem. – Postać ks. Robaka bardzo mnie zaintrygowała, a sam wywiad dotyczył przemiany bohatera. Było to dla mnie niezwykłe przeżycie, bo nigdy wcześniej nie miałam okazji wcielić się w rolę dziennikarki – dodaje.

Warto podkreślić, że grupa uczniów, która stworzyła „Kurier Litewski”, uczęszczała do klasy o profilu matematyczno-fizycznym („ale – ocenia ich nauczycielka – byli bardzo zdolni, ambitni, wykazywali uzdolnienia polonistyczne”).

W kwietniu pismo zostało zaprezentowane w Klubie Seniora, działającym przy Uniwersytecie Trzeciego Wieku w LO im. Kazimierza Wielkiego w Kole. Wcześniej, w lutym, po zakończeniu pierwszego etapu konkursu Joanna Kwiatkowska i Kinga Krych wystąpiły w programie „Witaj Wielkopolsko!” na antenie TVP Poznań, w którym opowiedziały o swoim projekcie.

Lament nieczytanego

Nauczycielka ma nadzieję, że „Kurier Litewski” okaże się przydatny w dalszej pracy polonisty – nie tylko jej, ale i innych, którzy w ciekawy, a zarazem syntetyczny sposób chcieliby zachęcić uczniów do lektury „Pana Tadeusza”. Tym bardziej, że większość uczniów nie podziela miłości twórców pisma do tej lektury.

Co więcej, jak obserwuje polonistka, poemat Mickiewicza – jego objętość, forma, język – budzi lęk. – „Pan Tadeusz” jest naszą epopeją narodową, którą powinniśmy znać. Jednak utwory, które są na wyciągnięcie ręki, często są nieznane bądź niedoceniane. Jest piękny wiersz Romana Brandstaettera „Lament nieczytanej Biblii”. Mogę powiedzieć, że w moich uszach niejednokrotnie dźwięczał „Lament nieczytanego «Pana Tadeusza»” – opowiada Joanna Kwiatkowska.

Wielu uczniów odnosi się do lektur z dezaprobatą. Sięgają tylko po ich streszczenia, a to przekłada się na poziom wiedzy. – Jest on coraz niższy. Ale skoro młodzi ludzie głównie oglądają filmy i surfują w internecie, to czegóż można się spodziewać? Naprawdę to widać w pracach, które czytamy – mówi z goryczą polonistka. Choć podkreśla, że i jej zdaniem omawianie w całości na przykład „Pana Tadeusza” już na poziomie szkoły podstawowej jest kuriozalne, zbyt trudne dla uczniów.
ODWIEDŹ I POLUB NAS
Żeby przekonać młodzież do czytania lektur, w tym przypadku „Pana Tadeusza”, Joanna Kwiatkowska próbuje ich zainspirować bogactwem, jakie oferuje poemat: – Po pierwsze, pokazuje nasze cechy narodowe. Po drugie, walory artystyczne tej lektury wciąż wywierają ogromne wrażenie na odbiorcach. „Pan Tadeusz” inspiruje przecież wielu artystów, muzyków, malarzy… A jeżeli ktoś nie jest w stanie przeczytać książki, to chociaż niech obejrzy film. Trzeba szukać sposobu, bo przecież nie można wyrzucić „Pana Tadeusza” z kanonu lektur. To jest najważniejszy utwór!

I dodaje: – Tłumaczę uczniom, że jeśli poświęcą czas na lekturę zamiast sięgnąć po jej streszczenie, to nigdy nie popełnią błędu kardynalnego. To zawsze będzie procentowało. Ich wiedza będzie nieporównanie większa niż tych, którzy przeczytali tylko streszczenie.

Nie wiadomo, ilu uczniów przekonała, ale na pewno Łucja Andrzejczak lubi czytać książki, w tym klasykę, dzięki której – jak zaznacza – można poznać historię i wiele się nauczyć. Mówi jak jej polonistka: – Każdy Polak powinien znać „Pana Tadeusza”, który przedstawia obraz szlachty, bogactwo naszej tradycji, a do tego jest piękną opowieścią o rodzinie i miłości.

Matura ze „Shreka”

Jednym z problemów systemu edukacji jest poziom matury z języka polskiego. Ma się to zmienić od przyszłego roku, wraz z wejściem w życie nowej matury, znacznie trudniejszej. – Będzie test historyczno-literacki, do którego rozwiązania potrzebna będzie wiedza całościowa ze wszystkich lektur, z każdej epoki. Dlatego młodzież nie może już unikać kontaktu z lekturą, bo streszczenie jej nie zastąpi – tłumaczy polonistka Joanna Kwiatkowska.

Znacznie trudniejsze ma być wypracowanie – ma być dłuższe i nie będzie można odwoływać się w nim do filmów, jak również oprzeć rozprawki głównie na dowolnym tekście kultury, co zdarzało się w poprzednich latach.

– Matura z języka polskiego wymagała reformy. Klasy są coraz słabsze, a prace uczniów na coraz niższym poziomie. Wynika to z tego, że uczniowie nie czytają. Podejrzewam, że będzie duży odsetek osób, które nowej matury nie zdadzą… Ale może się ockną i zrozumieją, że muszą czytać, żeby ją zdać? Oby nowe wymagania nałożyły na nich większą odpowiedzialność za przygotowania do egzaminu dojrzałości – mówi polonistka.

Na koniec dodaje: – Nie wiem, czy to jest pocieszające. Ale musimy bronić prestiżu matury, bo ona traci wartość. Zdarzało się, że ktoś chwalił się tym, iż zdał maturę pisząc o „Kubusiu Puchatku” albo o „Shreku”.

– Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Kadr z filmu „Pan Tadeusz” w reżyserii Andrzeja Wajda, w scenie zbiorowej gra m.in. Daniel Olbrychski jako Gerwazy Rębajło. Fot. arch. TVP
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Disney. LGBT+ dla dzieci i młodzieży
Amerykański komentator twierdzi, że firmą zarządzają seksualni degeneraci.
Kultura Najnowsze wydanie
Kurtyna, co przesłania niesłychane tajemnice! Cyrk odmieniony
Woltyżerowie, kuglarze, linoskoczkowie rozpalają wyobraźnię widzów, przełamując wszelkie bariery…
Kultura Poprzednie wydanie
Partyjny reżyser, którego filmy latami leżały na „półkach”
Nawet jak był po linii i na bazie to wypadało to jakoś niewyraźnie.
Kultura Poprzednie wydanie
Serial dziwniejszy niż wszystkie inne
Mitologia ósmej dekady XX w. i moda na gadżety noszące „ejtisowy” znak firmowy.
Kultura Poprzednie wydanie
Kończy 80 lat i żyje. Choć już po wydaniu „Abbey Road”...
Czy McCartney naprawdę nie umarł?