Rozmowy

Biblia obrazkowa dla ubogich i diabeł nie gorszy od świętych

Mamy tzw. konfesjonał rodzinny, który zaskoczył nawet słynną podróżniczkę Elżbietę Dzikowską. Jest tam miejsce na pokutę i kilka ławeczek zespolonych ze sobą, okalających przyścienny konfesjonał. Prawdopodobnie przychodziła tu na spowiedź cała rodzina, a jeśli na przykład mąż zataił swoją zdradę, to żona siedząca obok lub ktoś inny dopowiadali za niego ten grzech – opowiada Małgorzata Nalepa, przewodniczka po kościele pw. św. Michała Archanioła w Binarowej.

Świątynia pochodząca z około 1500 roku jest jednym z najcenniejszych zabytków na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. Od 2003 roku jest na Liście Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO.

TYGODNIK TVP: Co panią szczególnie zachwyca w tym miejscu?

MAŁGORZATA NALEPA:
Wszystko mnie tutaj urzeka, jak choćby niezwykłe polichromie, majestatyczne ołtarze czy figury świętych. Ale gdybym miała wymienić to, co jest dla mnie osobiście ważne w świątyni, to będzie to słynący łaskami obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem (Piaskowej). Dzieło pochodzi z XVII wieku i zostało namalowane farbami olejnymi na płótnie. Nie znamy jego autora i fundatora. Są różne hipotezy. Jedna mówi o tym, że ufundował go król Jan Kazimierz, inna, bardziej prawdopodobna, wskazuje na zakon karmelitów z Jasła.

Binarowa to miejsce szczególnego kultu maryjnego. Pierwsza wzmianka o tym pochodzi z XVIII wieku. Na skroniach Maryi i Dzieciątka dodano srebrne korony. Jako wota zawieszono sznury korali. Do tej pory panuje przekonanie, że Matka Boża Piaskowa jest orędowniczką u Boga i może wybłagać wiele cudów. O żywotności Jej kultu świadczy tzw. Księga Łask, opisująca wyproszone modlitwy. Każde nabożeństwo ku czci Matki Bożej zaczyna się od pieśni: „Gwiazdo śliczna wspaniała, binarowska Maryjo” lub „Ty, coś w Binarowej tron łaski sobie obrała”.

Mieszkańcy Binarowej opowiadają, że modlą się w różnych intencjach: przede wszystkim proszą o zdrowie, o wyjście z nałogu alkoholowego, czy choćby o znalezienie dobrego męża czy żony. I bardzo często są wysłuchiwani, tak przynajmniej mówią. Po modlitwie dana dolegliwość ustępuje. Osoba uzależniona przestaje pić, więc uważają, że to jest zasługa Matki Bożej. Są też podziękowania, jak na przykład za ocalenie z wypadku samochodowego czy za szczęśliwy poród dziecka.
Słynący łaskami obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem (Piaskowej). Fot. Paweł Kutaś
Jedna historia mnie szczególnie ujęła. W początkowych latach mojej pracy, kiedy oprowadzałam turystów po świątyni, podeszła do mnie starsza pani. Była to dawna mieszkanka Binarowej Anna Ząbkowicz, która ze łzami w oczami powiedziała mi, że swoje życie zawdzięcza Matce Bożej Piaskowej. Kobieta urodziła się w trakcie II wojny światowej. Był to ciężki poród. Niestety tuż po rozwiązaniu nie chciała ssać piersi matki, do tego doszły częste biegunki. Jej mama była zrozpaczona, bo dziecko nikło w oczach. Postanowiła nawet sprzedać krowę, żeby sprowadzić lekarza, ale i on nie był w stanie temu zaradzić. Kiedy dziewczynka była już niemal w stanie agonalnym, matka wieczorem zaniosła ją do binarowskiego kościółka i zostawiła na ołtarzu przed obrazem Matki Bożej Piaskowej, prosząc, aby zdecydowała, czy dziecko ma żyć czy umrzeć. Niemowlę spędziło tam noc. Nad ranem ówczesny proboszcz usłyszał dźwięk dobiegający ze świątyni. Na początku wydawało mu się, że słyszy miauczenie kota. Wszedł do środka i doznał szoku – dziecko, dające mocne oznaki życia. Szybko trafiło z powrotem do matki, zaczęło jeść i z każdym dniem nabierało sił, powoli wracając do zdrowia. Teraz pani Ania ma 80 lat i ma się całkiem dobrze. Doczekała się wnuków i jest szczęśliwa. Podejrzewa, że prawdopodobnie miała w niemowlęctwie silną alergię na mleko. Turyści słysząc tę historię chętnie sami zostawiają tu swoje prośby i podziękowania.

Kiedy moi rodzice obchodzili 35. rocznicę ślubu, to postanowiłam zrobić im niespodziankę i zamówiłam u jednej z artystek kopię tego obrazu. Bardzo się ucieszyli z tego daru.

Oprowadzając po obiekcie zawsze podkreślam, że na pierwszym miejscu jest to Kościół, a na drugim miejscu to obiekt UNESCO.

Wróćmy zatem do jego początków. Drewniany obiekt uznawany jest za unikat w skali Europy. Jaka jest historia powstania tej świątyni?

Zacznijmy od powstania wsi Binarowa. Jest usytuowana niedaleko Gorlic oraz Biecza i należy do najstarszych miejscowości w tym regionie. 23 czerwca 1348 roku król Kazimierz Wielki wydał przywilej lokacyjny tej miejscowości na prawie niemieckim. Jeden łan ziemi przeznaczono na uposażenie parafii. W czasach staropolskich wieś wchodziła w skład dóbr królewskich, należących do starostwa libuskiego. Wieś była znana z uprawy lnu i konopi, jak też z produkcji i sprzedaży wyrobów włókienniczych, co dało jej szybki wzrost gospodarczy.

„Polskie Carcassonne”, gdzie królowa Jadwiga leczyła ubogich, a kat cytował Homera

Była to terenowa rezydencja dla książąt i królów Polski.

zobacz więcej
Pierwsza wzmianka o funkcjonującym w Binarowej kościele pochodzi dopiero z 1415 roku. Obecna świątynia parafialna p.w. św. Michała Archanioła zbudowana z drewna jodłowego jest prawdopodobnie drugą z kolei, powstała około 1500 roku.

To jest konstrukcja zrębowa w stylu późnogotyckim z bardzo charakterystycznym dachem o konstrukcji więźbowo-zaskrzynieniowej. W 1596 roku do nawy świątyni od strony zachodniej dobudowano wieżę. W latach 1602 -1608 na szczycie nawy umieszczono wieżyczkę na sygnaturkę. Pierwszy gruntowny remont kościoła został przeprowadzony w latach 1641 -1650. Obejmował między innymi dobudowanie Kaplicy Aniołów Stróżów i nowe zwieńczenie wieży. W środku świątyni, w miejscu starej polichromii wykonano nową polichromię o znacznej wartości artystycznej, powiększono okna i przebudowano chór muzyczny. Drugi remont nastąpił w 1892 roku, natomiast trzeci w 1908 roku. Dach nawy i prezbiterium oraz wieża zostały pokryte blachą ocynkowaną. Zmiany te znacznie zmieniły pierwotny, zewnętrzny wygląd świątyni. W latach 90. XX wieku przywrócono jej pierwotny wygląd.

Wizytówką świątyni jest między innymi Ołtarz Główny z XVII wieku, który zwraca uwagę pięknymi figurami, dekoracjami i złoceniami. Powstał w 1609 roku. Nad tabernakulum jest figurka Madonny w kształcie litery S, pochodząca z gotyku. Ma wysokie czoło, długie palce, suknię w fałdy. Trzyma na rękach małego Jezusa, który ma bardzo odstające uszy. To są charakterystyczne cechy dla tego okresu. Między kolumnami ukazani są dwaj apostołowie: św. Piotr i św. Paweł. Często występują w parze w różnych kościołach czy bazylikach. Mamy też wymalowany wizerunek św. Józefa i św. Joachima. Na ołtarzu są też medaliony św. Kazimierza i św. Karola Boromeusza oraz figury patronów Polski – św. Wojciecha i św. Stanisława. Znajdują się tam również wizerunki św. Floriana, św, Dominika, św. Jacka i św. Wacława. Są postacie z raju Adam i Ewa, którzy jakby na swoich barkach dźwigają ołtarz. Co ciekawe, jest tam też figura diabła, a na nim stoi patron świątyni, czyli św. Michał Archanioł. I tak na wesoło mówię do turystów, że ten diabeł nie jest gorszy od świętych, jeśli chodzi o jego wyrzeźbienie. Ma wyraźne uzębienie, żyły czy mięśnie.
Świątynia pochodząca z około 1500 roku jest jednym z najcenniejszych zabytków na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. Fot. Paweł Kutaś
Na unikatową wartość świątyni zwróciło uwagę wielu pisarzy i artystów oraz miłośników historii i zabytków. 4 sierpnia 1889 roku byli tu m. in. Stanisław Wyspiański i Józef Mehoffer, którzy podczas wycieczki szkolnej z profesorem Szkoły Sztuk Pięknych Władysławem Łuszczkiewiczem wykonali wiele szkiców wnętrza kościoła. Miron Białoszewski też zachwycił się naszą świątynią. W 1956 roku stworzył taki słynny wiersz „Stara Pieśń o Binarowej”, w którym zawarł swoje osobiste przeżycia po zwiedzeniu świątyni. Należy do cyklu Ballad Rzeszowskich, powstałych po jego wędrówkach po Bieszczadach i Beskidzie Niskim.

Chyba najbardziej wyjątkowe we wnętrzu świątyni są polichromie. Wchodząc do kościoła ma się wrażenie, jakby wchodziło się do galerii sztuki zdobniczej. Malowidła stanowią tło dla ołtarzy czy rzeźb. Co wiemy o ich pochodzeniu?

Niestety nieznany jest autor tych polichromii. Wtedy tworzyło się dla Boga, dlatego nikt się nie podpisywał pod tymi dziełami. A szkoda. Obrazy o motywach figuralnych, geometrycznych i roślinnych obejmują niemal każdy element świątyni. Najstarsze pochodzą z początku XVI wieku. Jak wiadomo, dawniej ludzie nie umieli czytać ani pisać i te malowidła to była taka Biblia obrazkowa dla ubogich. Dodam, że w większości są tu napisy w języku łacińskim.

Jedne z najpiękniejszych malowideł świątyni znajdują się na ścianach prezbiterium. Przedstawiają 21 scen Męki Pańskiej, nawiązując do wydarzeń opisanych w Nowym Testamencie. Zostały wykonane w 1650 roku. Ich fundatorem był ówczesny proboszcz ks. Jan Kaniowski. Cykl zaczyna się od „Ostatniej Wieczerzy”, a kończy sceną, jak Jezus Chrystus po Zmartwychwstaniu objawia się swojej matce Maryi. To pewien ewenement obrazkowy, bowiem w Piśmie Świętym nie zostało to opisane, ale wierzymy, że tak właśnie było. Sceny Męki Pańskiej okalają całe prezbiterium, a kończą się nad chrzcielnicą. Są niezwykle wyraziste i przejmujące. Kiedy tam stoję, przenoszę się myślami do tamtych czasów i je osobiście bardzo przeżywam.

Może jeszcze wspomnę polichromię w ołtarzach bocznych świątyni. Koło barokowego Ołtarza Bocznego Serca Pana Jezusa, pochodzącego z XVII wieku, jest między innymi odmalowana scena „Rozdroża życia ludzkiego”. Na dole stoi pokusa, którą symbolizuje kobieta z odsłoniętym kolanem. Jest ozdobiona koronkami, ma skrzydełka, a w ręku trzyma kielich. Wyżej są przedstawione dwie drogi wyjścia. Pierwsza biegnie ze świątyni ku kruchcie, jest szeroka, lekka, bez przeszkód i prowadzi do Piekła. Druga, która biegnie za ołtarz boczny, jest usłana krzyżami, bólami, ciężarami i prowadzi do Nieba. Ta ciężka droga jest nagrodzona po drugiej stronie życia.

Ikona jest charyzmatem, darem. Jest pewną tajemnicą, jak rodzi się ikonograf

Widać ogromny kryzys w sztuce sakralnej. Jestem zdruzgotany tym wszechobecnym kiczem – mówi brat Marcin Świąder.

zobacz więcej
Natomiast koło Ołtarza Matki Bożej Piaskowej warto zwrócić uwagę na malowidło obrazujące Sąd Ostateczny. Zawsze żartuję do turystów, że mimo chłodu panującego w kościele, obok tej sceny zapewne zrobi się im ciut cieplej. Są tam przedstawione takie tłuściutkie diabełki, które są podobne do prosiaczków. Mają specyficzne noski i ogonki oraz skrzydła nietoperza. Na dole widać duszących się ludzi, którzy wyrywają sobie języki i oczy. Do nich zstępuje św. Michał Archanioł, aby odpędzić wszystkie demony.

Binarowski kościół, który jest przecież pod wezwaniem św. Michała Archanioła, szczególnie oddaje cześć tym niebiańskim duchom. Wśród nich jest taki dość nietypowy ponieważ… jest z wąsami. Takie ludowe wyobrażenie tego ducha.

Wizerunki aniołów są niemal w całej świątyni i świadczą o żywej wierze w ich pomoc wśród lokalnych mieszkańców. W świątyni znajduje się kaplica Aniołów Stróżów z 1655 roku. Ściany są pokryte polichromią. Są się w niej dwa ołtarze: pierwszy, św. Anioła Stróża, ozdobiony złotem i srebrem, a drugi poświęcony św. Józefowi.

Na ścianie północnej, w części zachodniej Kaplicy Aniołów Stróżów jest pokazana przepiękna scena „Sen Józefa”. Przedstawia śpiącego Józefa, opartego o skałę. W prawej ręce ma lilię, lewą podpiera swą głowę. Obok niego jest laska podróżna i sakwa. Mężczyznę nawiedza anioł ze skrzydłami o wieśniaczej twarzy. Z jego ust wychodzi banderola z napisem staropolskim: „Józefie, Synu Dawida, nieboy się”.

Z kolei pod chórem są ukazani aniołowie, którzy nad swoimi głowami mają zapisane słowa modlitwy „Ojcze Nasz”. Każdy z nich ma atrybut wyrażający cnotę, a w tle obrazek nawiązujący do jednego z siedmiu sakramentów. Na przykład jeden z nich ma dłonie skute kajdankami. Nigdy wcześniej nie spotkałam podobnego wizerunku. Przy nim jest fragment prośby z Męki Pańskiej: „I odpuść nam nasze winy”, a poniżej ukazanie jest, jak ksiądz kogoś spowiada. Z kolei inny anioł jest w pięknej oliwkowej sukni. Przy nim jest napisane: „I nie wódź nas na pokuszenie”. Pokazana jest scena z raju związana z kuszeniem Ewy przez węża, aby zerwała jabłko z zakazanego drzewa. Jest ona powiązana z sakramentem małżeństwa. Z kolei przy innym niebiańskim duchu jest napis: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”. W dłoni trzyma on wieniec przedstawiający hojność, a obraz pokazuje sakrament Eucharystii.
Aniołowie są też odmalowani na parapecie chóru na malowidłach symbolizujących Siedem Grzechów Głównych. Są to: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu, gniew, lenistwo. Aniołowie trzymają w dłoniach atrybuty Męki Pańskiej, na przykład krzyż czy chustę. Pod ich stopami są ukazane paszcze piekielne z wielkimi oczami i kłami. I w tych paszczach leżą ludzie, wygodnie wyłożeni, którzy symbolizują dany grzech. Mi się szczególnie podoba scena związana z lenistwem – tu w paszczy leży beztroski mężczyzna, który ma elegancko ułożone ręce pod głową. Żartobliwe mówię do turystów, że akurat ich ten grzech nie dotyczy, bo przecież chciało się im przyjechać na Szlak Architektury Drewnianej.

Czy ma pani polichromie, które darzy szczególnym sentymentem?

Jedną z moich ulubionych jest malowidło przedstawiające Klasztor Franciszkanów w Bieczu, głównie ze względu na znajdujący się tam obok wizerunek św. Antoniego, który jest mi szczególnie bliski. Jest patronem rzeczy zgubionych i skradzionych. Zespół kościelno-klasztorny w Bieczu (dzisiaj parafia rzymskokatolicka pw. św Anny) należy do pierwszych klasztorów reformackich stanowiących jedną z gałęzi zakonu franciszkańskiego, które powstały na ziemiach polskich. Charakteryzowała ich surowsza reguła. Świątynia w stylu barokowym powstała w XVII wieku. Jeden z tamtejszych witraży jest z wizerunkiem św. Antoniego. Lubię tam czasem pojechać na nabożeństwo, głównie ze względu na cześć dla tego wielkiego świętego.

Jeśli się coś zgubi, zazwyczaj jest niezawodny. Po modlitwie zawsze odnajduję swoją zgubę. Pamiętam takie jedno zdarzenie. Zadzwonili do mnie turyści, prosząc, abym ich oprowadziła po świątyni. Kiedy przyjechałam, jeden z panów był bardzo smutny. Zapytałam co się stało. Odpowiedział, że przy kościele zsunęła mu się z palca ślubna obrączka i nie może jej teraz znaleźć. Szczególnie go to zmartwiło, bo jego żona miała rodzić za dwa miesiące i potraktował to zdarzenie jako złowróżbny znak. Pobiegłam wtedy do świątyni przed obraz św. Antoniego i poprosiłam go, by znalazł tą obrączkę. Kiedy wyszłam na zewnątrz z pewnością w głosie powiedziałam do tego pana, żeby się już nie martwił, że zaraz będzie ją miał z powrotem. I nie minęła chwila, kiedy ją dostrzegłam na ziemi. Pan był zdumiony, bo wielokrotnie spoglądał w to miejsce. Na koniec przyznał, że nigdy nie słyszał o tym świętym i chciałby zabrać jakiś jego obrazek do domu. Akurat miałam jeden przy sobie i wręczyłam mu na pożegnanie.

Murale wiary

Przybliżam młodzieży św. Jana Pawła II, bo wielu z nich nawet nie wie, że był taki papież. Liczę, że natchnę ich, aby go bliżej poznali – mówi Mgr Mors, artysta plastyk i graficiarz.

zobacz więcej
Drugi przykład mojej ulubionej polichromii ma nieco smutny charakter. Jest taki kącik, który w całości jest poświęcony śmierci. Pierwsza scena dotyczy ścięcia Jana Chrzciciela. Dalej jest pokazana kostucha w koronie na głowie i z kosą. Nosi koronę, bowiem króluje nad nami wszystkimi. Koło tej postaci jest scena zatytułowana „Człowiek w jarzmie grzechu”: jest wsparty na rękach, na głowie ma założone jarzmo z grzechem – wygląda ona jak uprząż, którą się nakłada na konia, jest przytwierdzona do ziemi i przytłoczona przez diabły. Mamy też scenę nagłej śmierci: w karczmie siedzi dwóch kupców, są w trakcie transakcji, ubrani w kosztowne szaty. Obok leży kufer z pieniędzmi. Za jednym z nich tak cichutko czai się Śmierć i wbija mu kosę w szyję. U góry jest namalowany zegar bez wskazówek, bowiem nie wiemy, kiedy i gdzie odejdziemy z tego świata.

Ta scena ostatnio stała mi się bardzo bliska, ponieważ rok temu niespodziewanie zmarł mój tata. Kiedy przybliżam tę scenę turystom, od razu myślami wędruję do niego. Bardzo mi go brakuje i nie raz przy tej scenie łzy spłyną mi z oczu. Turyści czasem płaczą razem ze mną. Tym bardziej jest to ogromne przeżycie, kiedy podchodzi do mnie małe dziecko i mówi, że ostatnio też musiało pożegnać na cmentarzu swoją siostrzyczkę lub braciszka. Teraz tym bardziej się o tym ciężej mówi, kiedy u naszych wschodnich sąsiadów trwa wojna.

Ale na szczęście zdecydowanie więcej jest momentów, kiedy się śmiejemy podczas zwiedzania świątyni.

Mnie szczególnie zaskoczyły w świątyni, a wręcz zadziwiły miniaturowe ławki, konfesjonały czy ambona. Dziś chyba niewiele osób się w nich mieści.

Ludzie kiedyś byli niżsi i szczuplejsi. Zapewne prowadzili dość ubogie i ascetyczne życie. W świątyni mamy na przykład bardzo niskie drzwi. Zostały takie wykonane celowo, żeby wchodząc do świątyni, czy ktoś chciał czy nie chciał, musiał się skłonić i oddać cześć świętym obrazom. Podobnie wyglądało to w wiejskich izdebkach.
Jest też kącik w całości poświęcony śmierci. Pierwsza scena dotyczy ścięcia Jana Chrzciciela. Fot. Paweł Kutaś
W kościele jest rzeczywiście wiele mebli wąskich i krótkich. Na przykład pierwsza ławeczka jest tak mała, że trzeba cały czas klękać, bo nie ma co zrobić z nogami. Wtedy żartobliwie mówię do turystów, że jest przeznaczona dla największych grzeszników. Turyści sami przyznają, że siedzi się w nich jak w tanich liniach lotniczych (śmiech).

Niewielka ambona pochodzi z XVII wieku i są na niej przedstawieni czterej ewangeliści, na balustradzie zaś jest obraz przedstawiający Drabinę Jakubową. Kiedyś do turystów zażartowałam, że żaden biskup by się tu nie zmieścił. I wtedy ktoś z tłumu przyznał mi rację. Okazało się, że wśród zwiedzających był jeden z polskich biskupów, który przyjechał tutaj prywatnie i był ubrany po cywilnemu. A rzeczywiście był pokaźnej budowy ciała (śmiech).

Jest też dość mały konfesjonał z XVII wieku. Dalej jest używany do spowiedzi. Są tam bardzo nisko usytuowane kratki. Jeśli ktoś jest niski, to nie ma problemu, ale wyższy musi zrezygnować z klęcznika i uklęknąć na posadzce świątyni.

Natomiast to, co może szczególnie zaciekawić, to tak zwany konfesjonał rodzinny, który zaskoczył nawet samą Elżbietę Dzikowską (słynna polska podróżniczka, historyk sztuki, sinolożka; wraz z partnerem Tonym Halikiem zrealizowali dla Telewizji Polskiej około 300 filmów dokumentalnych ze wszystkich kontynentów oraz prowadzili popularny podróżniczy program „Pieprz i wanilia” – przyp. red). Powiedziała, że była w wielu miejscach na świecie i nigdzie czegoś takiego nie widziała. Jest tam wyznaczone miejsce na pokutę i kilka ławeczek zespolonych ze sobą i okalających z dwóch stron przyścienny konfesjonał. Prawdopodobnie przychodziła tu na spowiedź cała rodzina. Być może odbywało się to tak, że jeśli na przykład mąż zataił swoją zdradę, to żona siedząca obok lub ktoś inny z członków rodziny dopowiadali za niego ten grzech. To są oczywiście tylko hipotezy, ale zapewne jest w tym jakaś część prawdy. Dawniej upominanie kogoś było na miejscu, dzięki temu ludzie byli lepsi. Dziś każdy robi to co chce, mało kto się do tego wtrąca i świat jest gorszy niż dawniej. Co ciekawe, na górnym ornamencie konfesjonału jest napisane szesnaście powinności dobrej spowiedzi. Ma być m.in. niezwłoczna, posłuszna, prawdziwa, szczera, wstydliwa i... dyskretna. Trudno się z tym ostatnim zgodzić, kiedy grzechy słyszała cała rodzina. Ale być może chodziło o to, aby zostały one wśród najbliższych.

Gród rozwijał się w tym samym czasie co Troja i Mykeny

Już w epoce brązu mieszkańcy utrzymywali kontakty handlowe z obszarami położonymi nad Morzem Śródziemnym.

zobacz więcej
Ponieważ jest to nasz jedyny kościół parafialny, ławki są używane do siedzenia podczas mszy świętej. Każdy ma swoje miejsce według wzrostu i wagi (śmiech). Wygląda to dość zabawnie. Kto jest za bardzo wyrośnięty, musi niestety stać.

Kościół w Binarowej to nie jedyny obiekt z Listy UNESCO, który znajduje się na Szlaku Architektury Drewnianej w Małopolsce. Co jeszcze możemy tutaj podziwiać?

Szlak tworzy ponad 250 zabytkowych obiektów drewnianych. Oprócz malowniczych kościołów i cerkwi są staropolskie dwory, wille, skanseny czy dzwonnice należące do najcenniejszych zabytków ludowej kultury materialnej.

To, co go wyróżnia, to rzeczywiście obiekty wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego i Naturalnego UNESCO. Oprócz naszej świątyni w Binarowej warto między innymi zobaczyć kościół pw. św. Leonarda w Lipnicy Murowanej. Świątynia pochodzi z XV wieku i dotrwała do naszych czasów niemal w niezmienionym stanie. Wnętrze jest pokryte polichromią ornamentalną i figuralną z różnych okresów. Malowidła na ścianach prezbiterium są z XVII wieku i ukazują sceny: Ukrzyżowania, Ostatniej Wieczerzy i Sądu Ostatecznego, a w nawie z XVIII wieku sceny z Męki Pańskiej oraz Dekalogu. Do niedawna można było podziwiać trzy cenne gotyckie ołtarze z XV i XVI wieku, św. Leonarda, św. Mikołaja, Adoracja Dzieciątka Jezus. Niestety, zostały skradzione, na miejscu możemy zobaczyć ich kopie. Warto dodać, że w centralnym miejscu pod kamienną płytą świątyni znajduje się grób śp. Józefiny i Antoniego Ledóchowskich – rodziców Błogosławionej Marii Teresy i Urszuli. Innym cennym elementem wyposażenia kościółka jest rzadki feretron procesyjny z płaskorzeźbą Trójcy Świętej i XVII-wieczny pozytyw szkatulny – skrzynkowy instrument organowy. Do dziś można na nim grać.

Warto też wspomnieć o cerkwi św. Paraskewii w Kwiatoniu. Prawdopodobnie pochodzi z drugiej połowy XVII wieku. To klasyczny przykład łemkowskiej architektury cerkiewnej. Świątynia jest trójdzielna, a poszczególne jej części zbudowane są na rzutach kwadratu. Mamy wąskie prezbiterium, wyraźnie oddzieloną nawę oraz tak zwany babiniec, gdzie modliły się kobiety, a także najwyższą na Łemkowszczyźnie wieżę o konstrukcji słupowo-ramowej z izbicą ozdobioną falbanką. Świątynię zdobi przepiękna polichromia z 1811 roku o motywach figuralnych i ornamentalnych. Mamy tam majestatyczny ikonostas Michała Bogdańskiego z 1904 roku oraz dwa ołtarze boczne z ikonami Matki Boskiej z Dzieciątkiem oraz Zdjęcia z Krzyża.
ODWIEDŹ I POLUB NAS
Polecam też zwiedzić pozostałe unikatowe obiekty UNESCO znajdujące się na Szlaku. To kościół pw. św. Michała Archanioła w Dębnie Podhalańskim, kościół pw. św. św. Filipa i Jakuba w Sękowej. A jeśli chodzi o cerkwie, to są to świątynie pw. Opieki Bogurodzicy NMP w Owczarach, pw. św. Jakuba Młodszego Apostoła w Powroźniku oraz św. Michała Archanioła w Brunarach Wyżnych.

Ich piękno może świadczyć o głębokiej duchowości ludzi w tamtych czasach.

Ja nie umiem się modlić w nowych kościołach. Moim zdaniem są takie puste, bez wyrazu. A w naszym kościele czuć ducha dawnych pokoleń, że jest taki wymodlony. On ma to coś, co nawet trudno nazwać i określić. Czym dłużej jestem w tej świątyni, tym bardziej mnie do niej ciągnie. To miejsce wpływa na mnie niezwykle kojąco, czuję się tu jak w niebie. W domu czasem się zdenerwuję na kogoś, ale kiedy pomyślę, że zaraz będę w świątyni oprowadzać turystów, to od razu robi mi się lepiej na duszy.

Kiedyś oprowadzałam po obiekcie dzieci z przedszkola. Podeszła do mnie dziewczynka i powiedziała: „A pani jest świadoma, ilu tutaj ludzi przeszło przez ten kościółek, ilu ludzi się tutaj wyspowiadało?”. Odrzekłam, że jestem świadoma i po chwili się rozpłakałam. To miejsce skłania do refleksji nawet małe dzieci. Dlatego jestem dumna, że to jest mój kościół parafialny i mogę po nim oprowadzać. Zajmuję się tym od 14 lat i do tej pory mi się to nie znudziło.

– rozmawiała Monika Chrobak, dziennikarka Polskiego Radia

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Biecz
Zdjęcie główne: Aniołowie są też m. in. na parapecie chóru na malowidłach symbolizujących Siedem Grzechów Głównych. Trzymają w dłoniach atrybuty Męki Pańskiej, a pod ich stopami są ukazane paszcze piekielne, w których leżą ludzie. Fot. Paweł Kutaś
Zobacz więcej
Rozmowy wydanie 17.06.2022 – 24.06.2022
Łapiemy przestępców, którzy ćwierć wieku temu byliby nieuchwytni
Na podstawie małżowiny usznej można zidentyfikować człowieka.
Rozmowy wydanie 10.06.2022 – 17.06.2022
Za wszystko będziemy płacić kodem QR. Nadchodzi cyfrowy pieniądz
Ale całkowite pozbycie się gotówki byłoby szaleństwem.
Rozmowy wydanie 10.06.2022 – 17.06.2022
Wildstein: Zrozumiałem, że katolicyzm to mój los
Domyślałem się, że mój ojciec jest Żydem...
Rozmowy wydanie 10.06.2022 – 17.06.2022
Tu leczą woda, klimat, dieta i... dobre towarzystwo
W Krynicy, na terenie uzdrowiska znajdują się 23 ujęcia wody mineralnej.
Rozmowy wydanie 20.05.2022 – 27.05.2022
A w ogóle to po co to hospicjum?
Powiem szczerze, że nie nauczyłam się biegle mówić po litewsku – ujawnia s. Michaela Rak.