Cywilizacja

Pięć milionów widzów. Pierwsza liga rosyjskiego show biznesu

Wysoka oglądalność sprawia, że przy KWN lansują się też politycy. W latach 90. na finałowej gali w Moskwie pojawiał się Borys Jelcyn, a w 2013 roku z finalistami programu na estradzie pokazał się Władimir Putin.

Fragmenty książki „Zełenski” drukujemy dzięki uprzejmości wydawnictwa Wielka Litera.

Tut buw Wowa Ze („Tu był Wowa Z.”) – taki napis po ukraińsku krótko po tym, jak Zełenski został prezydentem, ktoś nabazgrał białą kredą przy drzwiach wejściowych do dawnego Centrum Kultury „Współczesny” przy Alei Gagarina 46 w Krzywym Rogu.

Wowa to zdrobnienie od imienia Wołodia – Wołodymyr. Ze to inicjał nazwiska Zełenski. Właśnie tu początkujący student prawa ekonomicznego Wołodia Zełenski wraz z kolegami układał pierwsze żarty do studenckiego kabaretu.

W drugiej dekadzie obecnego stulecia budynek centrum, zbudowany jeszcze w socjalistycznej architekturze czasów sowieckich, został zamknięty na głucho. Przed drzwiami wejściowymi walały się kawałki szkła z wybitych szyb. Wciąż dobrze zachował się mural w kolorach umbry i beżu, w konwencji sowieckiej sztuki ulicznej, ukazujący ludzi pracy, mężczyzn i kobiety w strojach, które nawiązują do ludowej kultury ukraińskiej. Pod muralem wymalowano współczesne graffiti.

Switłana Sowa była kierowniczką miejscowej kawiarni. Pamięta, że studenci – wśród nich Zełenski – przychodzili tu, ale prawie nigdy nic nie kupowali, bo nie mieli pieniędzy. Nikt ich jednak nie wyganiał – stanowili miłe i wesołe towarzystwo. Kiedy już coś zamawiali, Wołodia Zełenski brał bułkę zapiekaną z serem. W rozmowie z telewizją TSN Sowa wspomina, że to była jego ulubiona potrawa.

Pamięta też jeden z pierwszych żartów, którymi ją tu rozbawił. Gdy podeszła do stolika, zagadnął ją:
– A wie pani, jak zostać gwiazdą?
– Nie wiem.

Wowa wstał, stanął w rozkroku i rozłożył ręce szeroko na boki, wyprostował głowę.
– Ot i gwiazda – powiedział.

   

Czy już wtedy przeczuwał, że w ciągu kilku lat zostanie najbardziej rozpoznawalną postacią show-biznesu w Ukrainie i zyska wielką popularność w innych krajach byłego Związku Sowieckiego, także w Rosji?

Mógł marzyć o takiej przyszłości. Nie wiedział, jak potoczy się jego kariera, jednak – jak zawsze, tak i tym razem – stawiał sobie zadania wymagające wysiłku. Takim wyzwaniem było wstąpienie na pierwszym roku studiów do Studenckiego Teatru Miniatur Estradowych – STEM [Studentskyj Teatr Estradnych Miniatiur].

Jak mówił później w wywiadach, sukcesy osiągnął dzięki własnej pracy i determinacji. Dodać trzeba jeszcze jedno – dzięki odwadze podejmowania ryzyka, którego się nie bał, gdy widział szansę na sukces. Być może ta cecha jest najważniejsza w całej jego karierze – w show-biznesie i później, w polityce.

Studencki Teatr Miniatur Estradowych był pierwszym sprawdzianem jego talentu. W STEM występowali, przygotowywali program na studenckie konkursy. W końcu zawiodło ich to do progów prawdziwego show-biznesu – KWN.

To były romantyczne i szalone lata. Studenci z kabaretu zbierali się w rodzinnych domach i w swoich pokojach, a czasami na balkonach i do białego rana wymyślali skecze, piosenki, układali program. – Och, jego przyjaciele byli tu przez cały czas! Tutaj, w salonie i w jego pokoju odbywały się próby. Najpierw szkolnego KWN, a następnie w instytucie – opowiadała Rimma Zełenska „KP w Ukrainie”. – Czasami brali gitarę i coś komponowali. Przesiadywali tu bez końca – jedli, nocowali – opowiadała pani Rimma.
Wołodymyr Zełenski w czasach, gdy był gwiazdą. Fot. Pavlo Conchar/SOPA Images/LightRocket via Getty Images
Klub Zabawnych i Pomysłowych to już była wysoka liga – prawdziwy test zdolności Zełenskiego i droga do sławy. Aby to pojąć, trzeba zrozumieć, czym jest i był ten program dla telewidzów w Rosji i krajach powstałych po rozpadzie ZSRR.

Ten telewizyjny show powstał w 1961 roku, jeszcze w Związku Sowieckim. Jako jedna z nielicznych audycji rozrywkowych na obszarze ZSRR program KWN szybko zaczął przyciągać przed ekrany wielką widownię.

Od początku występują w nim amatorskie zespoły młodzieżowe, głównie studenckie, które rywalizują o zwycięstwo, przedstawiając dowcipne stand-upy, odpowiadając na zabawne pytania, odgrywając skecze i pokazując wielkie spektakle z udziałem dziesiątków aktorów i tancerzy. Jeden z punktów konkursu polega na tym, że dana drużyna musi dowcipnie odpowiedzieć na pytania zadane przez inną. A to wymaga niezwykłej inteligencji, ciętego humoru i błyskawicznej reakcji.

Ten niezwykle popularny program zawieszono w 1972 roku, gdyż studenckie żarty zaczęły się wymykać komunistycznej cenzurze spod kontroli i mogły wywołać niepożądane nastroje. KWN wrócił na antenę dopiero w 1986 roku, kiedy Michaił Gorbaczow ogłosił pierestrojkę i poluzowanie żelaznego ucisku aparatu przymusu.

Widzowie tylko na to czekali. Popularność KWN odżyła z ogromną siłą, a program został pomyślany jako turniej grup kabaretowych. Zespoły w różnych częściach Rosji, ale i spoza jej granic, rywalizują w regionalnych ligach o awans do Premier Ligi, a stamtąd – sami najlepsi – trafiają do Ligi Wyższej, transmitowanej na całym rosyjskojęzycznym obszarze posowieckim.

Finał, w którym najlepsze drużyny walczą o laur zwycięstwa, ogląda na żywo nawet około pięciu milionów telewidzów. To niemal tyle, co edycje amerykańskiego Mam Talent z 2020 i 2021 roku.

Parada gwiazd. Kto popiera Putina, a kto Ukrainę?

Usprawiedliwiają wojnę, milczą ze strachu albo uciekają z Rosji. Jak się zachowują celebryci?

zobacz więcej
KWN jest ogromnie popularny nie tylko w Rosji, ale też w krajach dawnego ZSRR, w których język rosyjski jest wciąż powszechny. Wysoka oglądalność sprawia, że przy KWN lansują się też politycy. W latach 90. na finałowej gali w Moskwie pojawiał się Borys Jelcyn, a w 2013 roku z finalistami programu na estradzie pokazał się Władimir Putin.

Wśród byłych laureatów również roi się od znanych postaci estradowych Rosji i krajów ościennych. Byli nimi między innymi białoruski piosenkarz Petr Elfimow, który potem reprezentował swój kraj na festiwalu piosenki Eurowizji w Moskwie w 2009 roku, Leonid Słucki – późniejszy trener wielu znanych klubów piłkarskich, czy Giennadij Ziuganow, który później zostanie liderem partii komunistycznej Rosji w latach 90. Jednym słowem, udział w finale KWN dawał natychmiastową rozpoznawalność w całym rosyjskojęzycznym obszarze posowieckim.

Wołodymyr Zełenski trafił do KWN przede wszystkim dlatego, że zawsze chciał czegoś więcej. Być może właśnie ta cecha popchnęła go później w kierunku rywalizacji o najwyższe stanowisko w kraju. Wtedy jednak, w połowie lat 90., marzył, by zostać gwiazdą estrady. Marzenia nabrały realnego wymiaru dzięki pewnemu spotkaniu, do którego doszło w Krzywym Rogu w 1995 roku.

Po jednym z występów do Zełenskiego podeszli bracia Borys i Serhij Szefirowie – oni również wywodzili się z Krzywego Rogu, a działali w zespole kabaretowym Krzywy Róg Tramps oraz Zaporoże-Krzywy Róg-Tranzyt. – Pogadajmy o współpracy – zaproponowali. – Podobał się nam wasz program. Dołączcie do nas i grajmy w jednym zespole. Mamy szansę podbić ligę KWN – przekonywali.

Bracia Szefirowie byli znacznie starsi od Wołodii, studenta pierwszego roku – Borys miał wtedy 35 lat, Serhij – 31. Pochodzili z rodziny inteligenckiej, podobnie jak Zełenski. Nachman Szefir, ich ojciec, był absolwentem Instytutu Górnictwa w Krzywym Rogu i wynalazcą. W czasie wojny walczył w Armii Czerwonej, a po wojnie – przeciw banderowcom w Zachodniej Ukrainie. Jak pisze Serhij Rudenko w książce „Zełenski bez makijażu” [Zelenskij bez hrymu], Nachmanowi – podobnie jak Ołeksandrowi Zełenskiemu – marzyło się, że synowie zdobędą godne wykształcenie i będą piastować ważne stanowiska.

Oni śnili o karierze w show biznesie. Mieli ambicje, by wystąpić w finale KWN. Bracia Szefirowie czuli jednak, że w ich zespole brakuje świeżej krwi. W 1995 roku bacznie przyglądali się studenckiemu teatrowi STEM, w którym występował Wołodia, świeżo upieczony student. – W pewnym momencie „staruszkowie” z zespołu Tranzyt uznali, że trzeba odmłodzić zespół – wspominał później Serhij Szefir. Poczuli, że brakuje im sił, nowych pomysłów, kreatywności.

Wołodia Zełenski, który miał dar pisania scenariuszy, był podekscytowany propozycją braci Szefirów. Jednak koledzy z grupy STEM podeszli do sprawy sceptycznie. – Artyści z Tranzytu byli starsi, doświadczeni, chcieli wnieść coś ożywczego do swojego zespołu i dlatego wystąpili z taką ofertą – wspominał Zełenski. Już wtedy widział, że połączenie wiązało się z ryzykiem, ale było też szansą. Więcej kreatywnych ludzi to potencjalnie bogatszy i bardziej różnorodny program, lepsze pomysły, większa szansa na sukcesy w upragnionej lidze KWN. Można się wybić i pokazać naprawdę szerokiej publiczności. Pod warunkiem, że jesteś dobry. W przeciwnym razie ryzykujesz marginalizację.

Wołodia wiedział, że jest dobry. A dodatkowo nigdy nie bał się ryzyka. I podobnie jak w latach szkolnych, tu również chciał być pierwszy.

– Wojciech Rogacin

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Książka ukazała się nakładem wydawnictwa Wielka Litera
O książce

Kiedy dwa dni po rosyjskiej inwazji Wołodymyr Zełenski odmówił ewakuacji z Kijowa, co proponowali mu Amerykanie, świat zobaczył, że ma do czynienia z nie byle kim. Wkrótce potem ukraiński prezydent stał się postacią rozpoznawalną w skali światowej, zdobył sławę i chwalę oraz status męża stanu. Dla ukraińskiej opinii publicznej stał się bohaterem narodowym.

Czas już był więc najwyższy, aby na polskim rynku wydawniczym pojawiła się jego biografia – i właśnie jest. Napisał ją dziennikarz, Wojciech Rogacin, redaktor naczelny dziennika „Polska Times”, doświadczony w wojennych losach jako korespondent podczas wojny w Iraku w latach 2003-2004, współautor książki „Korespondenci PL” o polskich reporterach wojennych.

Prezydent Ukrainy ma 44 lata, zdążył więc poznać sowieckie realia, chociaż urodził się w profesorskiej rodzinie (ojciec cybernetyk), co na pewno ułatwiało dziecku życie. Poszedł na studia prawnicze i je skończył, ale bardzo wcześnie „wdał się” w studencką kulturę, a zwłaszcza w kabarety – pisał, śpiewał, organizował. A że były już lata 90. i ukraińskiej młodzieży marzyła się wolność i swoboda, to młodzi kabareciarze mieli na pewno pole do popisu.

W 2015 Wołodymyr Zełęnski został gwiazdą satyrycznego serialu telewizyjnego „Słuha narodu”, w którym zagrał nauczyciela historii, który zostaje prezydentem Ukrainy. Wkrótce potem jego współpracownicy zarejestrowali partię o takiej właśnie nazwie, Zełenski wygrał wybory prezydenckie i zaraz po zaprzysiężeniu, 20 maja 2019 roku, zadeklarował wolę członkostwa Ukrainy w NATO i Unii Europejskiej. W jego prezydenturze nie było i nie ma nic z kabaretu, a rosyjska agresja pokazała, że właśnie takiego przywódcy Ukraina potrzebowała.

Znakomicie rozprawił się z próbą rozgrywania żydowskich korzeni swojej rodziny, swobodnie posługuje się językiem ukraińskim, którego nauczył się jako dorosły człowiek, na prośbę żony wziął ślub w cerkwi.

– Barbara Sułek-Kowalska
        ODWIEDŹ I POLUB NAS    
Zdjęcie główne: Wołodymyr Zełenski (na zdjęciu w środku) w czasach, gdy był gwiazdą programu „Kwartał 95”. Fot. Pavlo Conchar/SOPA Images/LightRocket via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sportowcy z Watykanu
Papieskie państwo ma ambicje olimpijskie. Pod koniec wrzenia organizuje Międzynarodowy Kongres Sportowy.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sala pełna ekstremistów i terrorystów
Ukraina aż do wybuchu wojny była jednym z głównych partnerów handlowych Łukaszenki.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Czerwona nitka Putina. Dyktatura w oparach okultyzmu
W środowisku córki Dugina modny był pisarz, który głosił, że Żydzi mają specjalną wtyczkę w mózgu łączącą ich z demonem Labaldotem.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Rozstrzelany podręcznik
Hejt przeciw książce Roszkowskiego spowodował, że stała się ona zakazanym owocem.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Cyfrowe hieroglify, czyli emocje w znakach przestankowych
Emotikony kończą 40 lat. Emoji nie są ich „krewnymi”, lecz raczej następującą po nich i wypierającą je rasą.