Cywilizacja

Jak francuskie firmy dorabiają się w czasie wojny. Biznes bez skrupułów

Renault się waha. W ubiegłym tygodniu najpierw zdecydował, że wznawia produkcję aut w Rosji, potem stwierdził, że jednak ją wstrzyma. Marki znad Loary, mimo nałożonych na Moskwę sankcji, nie chcą rozstawać się z rosyjskim rynkiem.

„Z wielkim niepokojem obserwujemy okrutną wojnę i tragiczne wydarzenia na Ukrainie. Wszyscy jesteśmy głęboko zszokowani brutalnymi wydarzeniami. Lorenz jako firma rodzinna, od samego początku nie tylko solidaryzuje się z narodem ukraińskim, ale także potępia wojnę przeciwko Ukrainie” – taki komunikat polskiego oddziału francuskiej firmy produkującej m.in. popularne Crunchipsy wyświetla się na jej stronie internetowej.

W tym samym czasie rosyjski oddział Lorenz właśnie oddał do użytku dwie nowe linie produkcyjne w swoim zakładzie w Kiriszy i wprost stwierdził, że nie zamierza rezygnować z biznesu w Rosji. – W języku ludzi kulturalnych brakuje odpowiednich słów, by skomentować taką bezczelność – mówi w rozmowie z Tygodnikiem TVP prof. Ewa Pietrzyk-Zieniewicz, politolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Ale producent przekąsek nie jest jedyną firmą znad Sekwany, która zamierza wykorzystać wycofanie się konkurencji ze 140-milionowego rynku. Przedstawiciele sektora bankowego (Societe Generale, obecne także w Polsce), spożywczego (Danone), handlowego (Auchan, Decathlon, Leroy Merlin) czy energetycznego (TotalEnergies) zamierzają nadal robić interesy z Rosjanami.

Niby czemu mieliby przestać, skoro przykład idzie z góry? Francuski rząd potwierdził, że w latach 2014-2020 państwowe przedsiębiorstwa sprzedawały Rosji sprzęt wojskowy, mimo nałożonego embarga. Wartość kontraktów szacowana jest na ponad 150 mln euro. Prezydent Emmanuel Macron nie ma sobie nic do zarzucenia, twierdząc że robiono to zgodnie z prawem. Co więcej, według dziennika „Le Figaro”, spotkał się niedawno z elitą francuskiego biznesu i wprost im zasugerował, by nie opuszczali pochopnie Moskwy.

Ten fakt potwierdza wypowiedź Geoffroy Roux de Bézieux, szefa MEDEF, największej francuskiej federacji pracodawców: – Nasze firmy powinny tam pozostać. Postępujemy zgodnie z zaleceniami naszego rządu.

Ale dlaczego i on i Macron mieliby mieć jakieś skrupuły, skoro całe francuskie społeczeństwo ich nie ma? Według sondażu przeprowadzonego 1 marca dla BFM TV i „L’Express” tylko co trzeci Francuz opowiada się za nałożeniem sankcji ekonomicznych na Rosję.

I w taki sposób powstaje społeczno-ekonomiczny obieg zamknięty, w którym nikt nie jest winien, a odpowiedzialność całkowicie się rozmywa. Za chwilę okaże się, że „frajerami” są firmy, które solidarnie się z Rosji wycofały, a ci, którzy żerują na wojennych łupach, byli po prostu pragmatyczni.

Kolonie gospodarcze na Wschodzie

Gdy zadzwoniliśmy do Francusko-Polskiej Izby Gospodarczej z zapytaniem o aktywność francuskiego biznesu w Rosji, odesłano nas z kwitkiem. – Nie komentujemy bieżących działań politycznych, zarówno na scenie krajowej, a tym bardziej międzynarodowej, w relacjach pomiędzy Francją, a innymi krajami – odpowiedział Tygodnikowi TVP Mariusz Kielich, kierownik ds. komunikacji i PR. I zasugerował, by skontaktować się z ambasadą.
Auchan poinformował, że nie planuje wycofania się z Rosji. Na zdjęciu Gagarińskie Centrum Handlowe w Moskwie. Fot. Mikhail Japaridze / TASS / Forum
Tak uczyniliśmy. Ale po naszym telefonie do attaché ds. prasowych, przedstawieniu tematu rozmowy i prośby o kontakt z osobą kompetentną, odpowiedzi już nie było.

Na oficjalnej stronie CCI France Pologne – którego głównymi członkami są podmioty nadal handlujące z Rosją – pierwszą informacją jest „wsparcie dla Ukrainy”. „Zobacz, w jaki sposób możesz wesprzeć potrzebujących pomocy Ukrainki i Ukraińców” – zachęca Izba.

Piarowe zagrywki, przedstawianie alternatywnej rzeczywistości w komunikatach prasowych i traktowanie rynków wschodnich jak neokolonii gospodarczych to od lat domena francuskiego biznesu. Związek Przedsiębiorców i Pracodawców opublikował raport, w którym szczegółowo przedstawił jak niewielkie podatki CIT płacą nad Wisłą francuscy giganci. Sieć handlowa Auchan w latach 2015-2019 uzyskała przychody przekraczające 51 mld zł, a odprowadziła niespełna 1,8 mln zł podatku. To 0,004 proc. (czyli 4 promile!) przychodów sieci.

Absurdalnie niski stosunek podatków do przychodu mają też inni: Carrefour Polska to 0,16 proc., Decathlon 0,86 proc. Niemal żadna z francuskich firm nie zapłaciła w tych latach nawet 1 proc. swoich przychodów. Przedstawione w raporcie podmioty miały w tym czasie łączny przychód na poziomie ok. 250 mld zł! To niemal połowa ubiegłorocznego budżetu Polski!

Co więcej, Orange Polska, która to firma w latach 2015-2019 zapłaciła nieco ponad 77 mln zł podatku CIT, uzyskała jednocześnie pomoc publiczną przekraczającą 766 mln zł.

Nasza hojność nie przekłada się niestety na wzajemne traktowanie polskich przedsiębiorstw nad Sekwaną. -Cezary Kazimierczak, prezes Związku Pracodawców Polskich mówi: – Polskie firmy są nękane nadmiernymi kontrolami i karami. Jednocześnie w francuskim prawie można znaleźć przepisy, które bezpośrednio godzą w swobody jednolitego rynku, a medialna kampania oszczerstw tworzy klimat, w którym łatwo uzasadnić dodatkowe kontrole i restrykcje.

– Francja ma problem z zaakceptowaniem polskich przedsiębiorców w innej roli niż tanich podwykonawców. Mamy do czynienia z różnego rodzaju represjami wobec polskich firm i uważamy, że Polska zbyt mało zdecydowanie z tym walczy. Jeśli chcemy coś zmienić, konieczne jest odpowiednie traktowanie kontrahentów z Europy Zachodniej, którzy działają w Polsce – dodaje Kazimierczak.

Podwójne standardy

Dlatego nie powinno nikogo dziwić, że Francuzi nie chcą rezygnować z ponad 3-krotnie większego i jeszcze łatwiejszego rynku rosyjskiego. Chociaż sama wymiana handlowa między tymi krajami nie jest imponująca. W 2020 r. wyniosła zaledwie 11 mld euro i była dwukrotnie niższa niż między Polską a Francją, to już same przedsiębiorstwa wypracowały sobie niezwykle wygodną i dominującą pozycję wewnątrz Rosji.

Obecne sankcje nie zakończą wojny na Ukrainie. Wielki biznes i zachodnie elity nie chcą zerwać interesów z Rosją

Światowe koncerny wycofują się z Moskwy ze względów wizerunkowych i tylko czekają, by wrócić na ten 140-milionowy rynek.

zobacz więcej
35 z 40 największych francuskich spółek notowanych na najważniejszym francuskim indeksie akcji CAC 40 (odpowiednik polskiego WIG 20) ma swoje interesy w Rosji. Według francuskiego resortu finansów około 700 francuskich filii działa w Rosji w różnych branżach, zatrudniając ponad 200 tys. pracowników. Francja zajmowała w 2020 r. drugie miejsce wśród zagranicznych inwestorów z inwestycjami sięgającymi niemal 17 mld dolarów.

Tylko supermarkety należące do rodziny Mulliez (Auchan, Decathlon, Leroy Merlin) posiadają w Rosji niemal 400 sklepów i zatrudniają 90 tys. osób. Jak poinformowała rosyjska agencja Tass, sieć sklepów budowlanych Leroy Merlin nie dość że nie zamierza opuścić Rosji (to dla sieci drugi po Francji największy rynek zbytu) to planuje kontynuować działalność oraz poszerzać i rozwijać swoją ofertę.

– Dziwi nas fakt podwójnych standardów stosowanych przez francuskie sieci handlowe, które z jednej strony w swoich placówkach w Polsce prowadzą zbiórki na rzecz ofiar wojny w Ukrainie, a z drugiej strony nie zaprzestają prowadzenia biznesu w Rosji. Dla wielu koncernów strach przed utratą rynku rosyjskiego jest większy, niż potencjalny bojkot niektórych konsumentów. Uważamy jednak, że polscy klienci wybierając miejsce na zakupy powinni mieć świadomość, które firmy postanowiły pozostać w kraju, który atakuje inne państwo – komentuje sytuację Sylwia Olechno, dyrektor generalna polskiej Grupy Chorten.

3 mld dla kremlowskich mediów

Lorenz, producent popularnych w Polsce przekąsek Crunchips, Peppies, Wiejskich Ziemniaczków czy „duszków” Monster Munch otworzył 10 marca dwie nowe linie produkcyjne w swoim zakładzie w Kirishi w Rosji.

Danone posiadający w swoim portfolio znane każdemu Danonki, Actimel, Activia, BoboVita ale też m.in. wodę Żywiec Zdrój, również nie zamierza wycofać się z Moskwy. To globalna mleczarnia, której roczne przychody wynoszą 24 mld euro. Ponad 100 mld zł. Dla porównania, największa polska mleczarnia, Mlekovita, osiąga 6 mld zł rocznie. Danone działa na rynku na warunkach Władimira Putina, ale w internecie chwali się najwyższym możliwym poziomem Społecznej Odpowiedzialności Biznesu.

Za każdym razem, gdy decydując o tym, co zjemy lub wypijemy, sięgamy po wartościowe produkty – wybieramy też zdrowszy świat.

Nasz wpływ: Wierzymy, że zdrowie ludzi oraz kondycja planety są ze sobą nierozerwalnie połączone.

Misja i wartości: Realizujemy podwójne zobowiązanie, w myśl którego dbamy zarówno o rozwój ekonomiczny, jak i społeczny, tworząc wartość dodaną dla Ciebie.

To cytaty skopiowane ze strony Danona. Zestawiając je z faktem, że Danone jest jednym z największych reklamodawców w pro-putinowskich mediach reżimu i tylko w ubiegłym roku zostawił w nich ponad 3 mld rubli, brzmią jak kiepski żart.

Śmierć bankiera

Jest 13 września 2006 r. Daniel Bouton, ówczesnie jeden z szefów Société Générale, ma spotkanie w Moskwie. Chce przejąć jedną z głównych instytucji finansowych w kraju – Rosbank. Francuska instytucja już kilka tygodni wcześniej objęła 10 proc. udziałów i zamierza podwyższyć kapitał.
Protest przeciwko sieci handlowej Leroy Merlin, która zdecydowała się nadal prowadzić interesy w Rosji. Gdańsk, 19 marca 2022. Fot. Michal Fludra/NurPhoto via Getty Images
Kilka godzin po spotkaniu zostaje zamordowany zastępca Banku Centralnego Rosji i główny reformator systemu bankowego Andriej Kozłow. Znany był z wypowiedzenia wojny mafiom finansowym. Chciał obejrzeć mecz piłki nożnej i został zastrzelony przed stadionem.

– Pranie brudnych pieniędzy pochodzących z przestępczości i łapówek, uchylanie się od płacenia podatków, metody mafijne. Klimat, który wtedy otaczał rosyjski system bankowy, nie przeszkadzał jednak bankowi Société Générale. Od początku wiedzieliśmy, że kraj jest niebezpieczny — to słowa wypowiedziane w wywiadzie dla „Le Monde” przez wspomnianego już Boutona.

Dzisiaj również specyficzny klimat nie przeszkadza tej instytucji, wydawać by się mogło, zaufania publicznego. Zapowiedziała, że nie wycofa się z Rosji.

Inny globalny gigant TotalEnergies stwierdził, że nie zamierza finansować kolejnych działań surowcowych w kraju Putina. Tyle tylko, że dokładnie 6 lat temu również zapowiedział zerwanie stosunków z Rosją i oficjalnie zamykał swoje placówki. Było to za czasów pierwszych sankcji.

Dwa lata później, gdy świat już zapomniał o Krymie, podczas XXII Międzynarodowego Forum Ekonomicznego w Petersburgu, w obecności Władimira Putina i Emmanuela Macrona, prezes zarządu Novatek Leonid Michelson i prezes zarządu Total Patrick Puyang podpisali wiążącą umowę w sprawie warunków wejścia do projektu Arctic LNG 2. Umowa przewidywała nabycie przez spółkę Total 10 proc. udziałów w inwestycji. Koszt projektu ustalono na 25,5 mld dolarów.

Konieczny bojkot i nacisk mediów

Nic chyba dobitniej nie pokazuje, jaki jest stosunek francuskiego biznesu do sankcji i do Rosji. Zresztą nie tylko biznesu, jak już wspomniano powyżej przez całe dekady społeczeństwo znad Loary czuło olbrzymi pociąg do Moskwy. Sondaż z 2019 r. wykazał, że aż 53 proc. Francuzów oczekuje intensyfikacji relacji z Rosją. 57 proc. uważa, że Rosja jest przedstawiana we francuskich mediach w sposób zafałszowany.
– Gdybyśmy przeciętnemu Francuzowi powiedzieli, że jego towary nadal jadą na Wschód, to z całą stanowczością zrzuciłby winę na Polaków. Bo przecież to przez polską granicę są tam dostarczane. To nic, że są to towary francuskie i Francja na nich zarabia, a w Polsce ich tiry tylko niszczą nasze drogi. Taki tok myślenia tam funkcjonuje – przekonuje Pietrzyk-Zieniewicz.

Jej słowa potwierdza dziennik „Le Figaro" i radio France Inter, które niedawno opublikowały na swoich stronach mapę krajów pomagających Ukrainie. Przedstawiono na niej nawet Izrael, który odmawia bezpłatnej służby zdrowia Ukraińcom i Portugalię. Ominięto jedynie... Polskę.

– Dlatego tylko zdecydowany, stanowczy i długofalowy bojkot konkretnych marek oraz zaangażowanie mediów mogą zadziałać na takich gigantów – konkluduje Pietrzyk-Zieniewicz.

Może więc warto zapamiętać jej słowa i podczas zakupów zamiast mocno promowanych Danonków wybrać serek którejś z polskich firm?

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Do tematu agresji Rosji na Ukrainę będą w najbliższym tygodniu nawiązywać między innymi następujące programy:
- 25, 28 i 30 marca o godz. 18.30 w TVP Kultura „Informacje Kulturalne”;
- 25 marca o godz. 20.20 w TVP Historia z cyklu Teatr Historii spektakl „Krótki kurs medialny” Roberta Bruttera i Tomasza Wiszniewskiego, poprzedzony rozmową Mikołaja Mirowskiego z reżyserem dokumentalistą Karolem Starnawskim;
- 26 marca o godz. 18.20 w TVP Kultura „Co dalej?” – „Czy Zachód jest winny wojny na Ukrainie?”;
- 27 marca o godz. 11.35 w TVP Kultura „Trzeci Punkt Widzenia” – zagadnienia: rozmowy Emmanuela Macrona z Władimirem Putinem, zbiorowa odpowiedzialność Rosjan za wojnę na Ukrainie, stosunek papieża Franciszka do wojny na Ukrainie;
- 31 marca o godz. 18.30 w TVP Kultura „Co dalej?” – „Czy Związek Sowiecki był anty-Rosją?”;
- 31 marca o godz. 23.25 w TVP Historia „Rozróby u Kuby” poświęcone literaturze ukraińskiej.
Zdjęcie główne: Władimir Putin i Emmanuel Macron w grudniu 2019 w Paryżu. Fot. Grigory Dukor / TASS / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak działa Amnesty International?
Dlaczego obrońcy praw człowieka zaatakowali Ukrainę?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Gdy dusił, jedna z córek krzyczała: Tato, nie!
Żonę znaleziono w płytkim grobie, w wyniku pośmiertnego porodu poza jej ciałem leżał syn Nico.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Po prostu opoka. O. Jacek Salij
Ilu ludzi uchronił od nienawiści i ilu powstrzymał od chęci wymierzania zemsty?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sport lokalny czy globalny
Spory: ręką czy nogą trwały długo, aż w końcu powstały odrębne przepisy dla rugby i piłki nożnej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Słyszą, jak gdacze kura. Polacy pokochali wieś
Tylko w ubiegłym roku aż 50 tys. Polaków zdecydowało się na wyprowadzkę z dużych miast.