Cywilizacja

Wojna Rosji czy wojna Putina? Czy car jest emanacją życzeń narodu?

Cechą Rosjan jest adaptacja do trudnych warunków. Zwłaszcza do warunków wojennych, które – jak przekonuje władza – wymagają wyrzeczeń.

68 proc. Rosjan popiera decyzję o „specjalnej operacji wojskowej” – tak napaść Rosji na Ukrainę określa się w rosyjskich mediach – wynika z opublikowanych 28 lutego badań Rosyjskiego Centrum Badania Opinii Publicznej (WCIOM). Oczywiście można się zastanawiać, na ile badania kontrolowanej przez Kreml instytucji odzwierciedlają rzeczywiste poparcie rosyjskiego społeczeństwa dla decyzji Władimira Putina. Istnieje jednak wiele przesłanek świadczących o tym, że jest ono wysokie.

W badaniach, opublikowanych przez CNN 23 lutego (czyli dzień przed rozpoczęciem rosyjskiej agresji), na pytanie: „Czy słuszne byłoby użycie przez Rosję siły militarnej, aby uniemożliwić Ukrainie wstąpienie do NATO” – 50 proc. respondentów odpowiedziało twierdząco, 25 proc. nie miało zdania, zaś 25 proc. było przeciwnych. Choć tylko 13 proc. ankietowanych wierzyło w rozpoczęcie działań wojennych.

Sondaże od lat – także wykonywane przez niezależne Centrum Lewady, uznawane przez Kreml za „zagranicznego agenta” – wskazują na wysokie poparcie społeczne dla prezydenta Rosji.

– Badania opinii publicznej w Rosji z ostatnich lat, wskazują, że Władimir Putin i główne organy władzy w Rosji cieszą się dużym poparciem społecznym. Choć obserwujemy wahania: o ile po aneksji Krymu w 2014 roku poparcie dla Putina znacząco wzrosło, o tyle w 2018 roku zaczęło spadać i ta tendencja utrzymywała się przez kolejne kilka lat. Natomiast najświeższe badania pokazują, że w ciągu ostatnich trzech miesięcy poparcie dla prezydenta znów nieco wzrosło, co jest przede wszystkim wynikiem zmasowanej propagandy państwowej opartej na retoryce wojennej – mówi Katarzyna Chawryło, ekspertka ds. społeczeństwa rosyjskiego z Ośrodka Studiów Wschodnich.

I dodaje, że narracja władz ma za zadanie wzbudzić w Rosjanach syndrom oblężonej twierdzy, podsycić niechęć do Zachodu, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych, i tym samym konsolidować społeczeństwo wokół Władimira Putina.

Według badań Centrum Lewady w marcu 2014, czyli po aneksji Krymu, poparcie dla Władimira Putina osiągnęło poziom 80 proc. (przy 69 proc. w lutym). Przez najbliższe cztery lata nie było miesiąca, by poparcie dla prezydenta spadło poniżej 80 proc. (a w niektórych miesiącach sięgało 88-89 proc.).
Fanclub Władimira Putina podczas spotkania na Placu Czerwonym w Moskwie w kwietniu 2007 roku. Fot. Tushin Anton / TASS / Forum
Tendencja spadkowa rozpoczęła się w 2018 roku. Niemniej jednak w ostatnich czterech latach najniższe poparcie odnotowano w kwietniu i maju 2020 r. – zapewne było to związane z restrykcjami pandemicznymi – i wynosiło wówczas 59 proc. Poza tym poparcie od 2018 r. utrzymywało się niezmiennie na poziomie 60-70 proc. W lutym 2022 wzrosło do 71 proc.

Kształtowanie nastrojów społecznych

Należy brać jednak poprawkę na wiarygodność sondaży, którą bardzo trudno ocenić. – Po pierwsze, większość instytucji socjologicznych w Rosji znajduje się pod kontrolą lub pod dużą presją władz. Moment przeprowadzenia sondażu czy zadawane w nim pytania często są decyzją polityczną. Po drugie, w społeczeństwie rosyjskim jest głęboko zakorzeniony strach przed otwartym wyrażaniem poglądów politycznych. Prawdopodobnie, część badanych zataja swoje prawdziwe poglądy z obawy przed represjami. Rosjanie o tym, co naprawdę myślą o polityce, swobodnie rozmawiają w domowym zaciszu, jak mawiają Rosjanie „w kuchni”, a nie w rozmowie z nieznajomym ankieterem – wyjaśnia Katarzyna Chawryło.

Trzeba też pamiętać o propagandzie, którą w sposób permanentny karmione jest rosyjskie społeczeństwo. Jej podstawowym nośnikiem jest telewizja, stanowiąca dla Rosjan głównie źródło informacji o świecie. – Obecnie znaczna część społeczeństwa żyje w warunkach nasilającej się blokady informacyjnej. Media podnosząc temat wojny z Ukrainą, mogą opierać się wyłącznie na treściach przekazywanych przez instytucje państwowe. I jeżeli sami Rosjanie nie będą mieli determinacji, by pogłębiać swoją wiedzę i sięgać do niezależnych, mniej popularnych źródeł, to zostaną przez własne władze odcięte od informacji ze świata zewnętrznego. Niezależne media, media krytyczne wobec Kremla, w Rosji od dawna są na celowniku władz, to w nie wymierzona jest część represyjnych ustaw ograniczająca wolność słowa i inne swobody obywatelskie ( na przykład ustawodawstwo o agentach zagranicznych). A w ostatnich dniach, od początku wojny, rozpoczął się proces całkowitego blokowania niezależnych mediów, symbolem tego stała się likwidacja radia Echo Moskwy – mówi ekspertka OSW.

Podkreśla, że w rosyjskim, autorytarnym systemie politycznym stworzonym przez Putina, społeczeństwo nie jest traktowane w sposób podmiotowy. Nie ma ono wpływu na decyzje podejmowane przez Kreml. Władze podejmują natomiast pewne wysiłki w kierunku diagnozowania nastrojów społecznych i kształtowania ich dla uzyskania poparcia swoich działań.

Tak też było w przypadku decyzji o inwazji na Ukrainę, poprzedzoną długą kampanią propagandową o bratnim narodzie, ciemiężonym przez proamerykański, a zarazem nazistowski rząd w Kijowie. Należy więc ten naród – jak głosi kremlowska retoryka – „oswobodzić”.

Nadużycia i fałszerstwa

Putin dobrze przygotował najazd na Ukrainę. Zniszczył jej gospodarkę, zanim wszedł z wojskiem

Nie miejmy złudzeń. To dopiero początek. Jeśli Zachód pozostanie bierny, mniej lub bardziej jawna agresja czeka kraje bałtyckie. A może i Polskę.

zobacz więcej
Manipulacje Putina doskonale obrazuje przykład ogólnonarodowego głosowania w sprawie poprawek do rosyjskiej konstytucji, które odbyło się na przełomie czerwca i lipca 2020 roku. Aż 77,9 proc. głosujących (przy frekwencji sięgającej blisko 69 proc.) opowiedziało się za poprawkami, na mocy których kadencja Putina została „wyzerowana” i będzie on mógł kandydować w wyborach prezydenckich w 2024 i 2030 roku (czyli de facto sprawować władzę przynajmniej do 2036 roku). Można mieć jednak poważne wątpliwości co do wiarygodności wyników. Według sondaży poparcie dla prezydenta wynosiło wówczas 59 proc., zaś zaufanie do niego – zaledwie 25 proc.

Jak czytamy w analizie Agnieszki Leguckiej, ekspertki ds. Rosji z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych, Władimir Putin celowo nie zdecydował się na zorganizowanie referendum, tylko (na mocy rozporządzenia prezydenta) na ogólnorosyjskie głosowanie, co pozwoliło mu uniknąć szeregu ograniczeń wynikających z przepisów prawa. W przypadku referendum, konieczne byłyby: „co najmniej 51 procentowa frekwencja, przeprowadzenie przez organizatorów debaty na temat przedmiotu głosowania, a także zapewnienie udziału niezależnych obserwatorów. Niestandardowa forma umożliwiła elastyczne podejście do procedur poprzez organizowanie mobilnych punktów głosowania (w namiotach, na podwórkach, w domach prywatnych)”.

Głosowano zresztą nie tylko za „wyzerowaniem” kadencji Putina, ale też m.in. za pakietem praw socjalnych. Rosjanie nie mogli opowiedzieć się za częścią poprawek, głosowali za lub przeciw wszystkim zaproponowanym zmianom w konstytucji.

– Większość Rosjan (sądząc po danych sondażowych), gdy od stycznia [2020 r.] toczył się proces omawiania przyszłych zmian, była za tym, by konstytucję modyfikować. A kiedy okazało się, że za pięć dwunasta Putin „wrzucił” poprawkę, która „wyzeruje” jego kadencje, nagle się okazało, że połowa [społeczeństwa] była za, a połowa przeciw. Ale władzom udało się zepchnąć temat „wyzerowania” kadencji Putina na dalszy plan. Ostentacyjnie to pomijano w całej kampanii informacyjnej o głosowaniu i treści poprawek (a de facto w kampanii agitacyjnej za poprawkami) i ludzie przestali o tym myśleć jako o kwestii bardzo istotnej – opowiadała w jednym z podcastów Ośrodka Studiów Wschodnich, tuż przed głosowaniem, ekspertka z zespołu rosyjskiego Maria Domańska.

Zresztą głosowanie miało wymiar głównie propagandowy. „Zmiany konstytucyjne, zatwierdzone w marcu [2020 r.] przez parlament i Sąd Konstytucyjny, nie wymagały społecznej aprobaty do wejścia w życie. Jednak Putin zdecydował się poddać poprawki pod głosowanie z przyczyn propagandowych, w celu wsparcia wątpliwych prawnie rozwiązań” – czytamy w analizie Agnieszki Leguckiej.
Świat z rosyjskiego punktu widzenia. Konferencja Władimira Putina w grudniu 2019. Fot. Aleksiej Witwicki / Forum
Równie wątpliwie jak wspominane głosowanie są wybory, stanowiące festiwal nadużyć proceduralnych i fałszerstw. W ostatnich wyborach prezydenckich Władimir Putin rzekomo uzyskał blisko 77 proc. głosów, co jest rekordowym wynikiem. Mimo nieuczciwości wyniki legitymizują władzę Władimira Putina i wzmacniają (i tak chyba niczym niezachwianą) jego pewność siebie.

Szacunek dla Stalina

Niezwykle ważną rolę w kształtowaniu społeczeństwa pełni polityka historyczna. W raporcie OSW „Naprzód, w przeszłość! Rosyjska polityka historyczna w służbie «wiecznego» autorytaryzmu”, opracowanym przez ekspertki Marię Domańską i Jadwigę Rogożę, czytamy, że polityka Kremla w tym zakresie trafia na podatny grunt, wynikający ze specyfiki rosyjskiej kultury politycznej.

„Jej tradycyjnymi elementami są kult siły i «kultura przemocy», powszechność i akceptacja przemocy jako metody regulowania relacji polityczno społecznych na wielu poziomach – władzy wobec obywatela, silniejszego wobec słabszego, przemocy domowej, przemocy jako metody wychowawczej” – Domańska i Rogoża piszą w raporcie. I dalej: „Militaryzacji pamięci historycznej i nadaniu państwu roli jedynego jej «dysponenta» sprzyjają także społeczna akceptacja prymatu państwa nad jednostką oraz przekonanie, że Rosja predestynowana jest do roli wielkiego mocarstwa”.

Jest to niezwykle istotny wątek. Znamienne, że w ostatnich latach w Rosji renesans przeżywa kult Józefa Stalina. Władimir Putin i jego otoczenie mitologizują dyktatora; w całej Rosji wciąż stawiane są mu pomniki. W 70. rocznicę zwycięstwa Armii Czerwonej pod Stalingradem (2 lutego 2013 roku), czyli obecnym Wołgogradem – miasto na jeden dzień powróciło do nazwy z czasów stalinowskich.

Krytyka zbrodniarza utożsamiana jest przez Kreml z krytyką obecnej władzy. Symboliczne było przejęcie przez władze (w 2015 roku) kontroli nad Muzeum Historii Represji Politycznych Perm 36, mieszczącym się w dawnym obozie Gułagu na Uralu, i przekształcenie go w muzeum systemu penitencjarnego.

Sondaże regularnie wskazują, że wielu Rosjan darzy Stalina szacunkiem. A nawet uznaje go za największą postać w historii swojego kraju. – Rzeczywiście kult zbrodniarza został wznowiony. Stalin jest teraz w Rosji na czasie. Idealnie nadaje się na patrona prowadzonej przez Kreml polityki siły. Putin zresztą kilka lat temu wypowiedział zdanie, w stylu: „Lenin był zły, bo wywołując rewolucję, zniszczył imperium rosyjskie”. Po czym przeciwstawił go „dobremu Stalinowi, który scalił imperium i podniósł jego rangę do ogromnych rozmiarów” – mówi prof. Marek Kornat, historyk i sowietolog z Instytutu Historycznego PAN.

Wojska przedszkolne

Społeczeństwo rosyjskie jest wychowywane w takim duchu od najmłodszych lat. „Kształtowanie umysłów na modłę mocarstwową, militarystyczną i państwo centryczną zaczyna się w Rosji już w okresie przedszkolnym. Wówczas w ramach «wychowania patriotycznego» kilkulatkowie są uczeni gier i pieśni wojennych, oglądają filmy o wielkiej wojnie ojczyźnianej i poznają patriotyczne wiersze, a z okazji świąt wojskowych ubierani są w mundury, wystawiają sztuki o tematyce wojennej itp.

Opcja rosyjska w Polsce

Już w epoce napoleońskiej warstwy uprzywilejowane sprzyjały Rosji.

zobacz więcej
Z okazji rocznic 9 maja w wielu miastach organizowane są festyny i gry wojenne, podczas których kilkuletnie dzieci uczone są m.in. strzelania z atrap karabinów (w tym maszynowych), a w niektórych miastach maszerują nawet w defiladach jako «wojska przedszkolne»” – czytamy w raporcie Marii Domańskiej i Jadwigi Rogoży.

Ekspertki OSW wspominają też m.in. o pojawiających się w przedszkolach klubach i kółkach wojskowo patriotycznych, o szerokiej ofercie zabawek tematycznych, czy strojów wojskowych dla dzieci (w sklepach z militariami). „W świadomości kilkulatków prowadzi to do romantyzacji obrazu wojny, dewaluuje cenę życia ludzkiego i od najwcześniejszych lat przyzwyczaja ich do konfrontacyjnej wizji świata. To wszystko stanowi podłoże dla kolejnych etapów indoktrynacji, już na poziomie szkolnym” – piszą autorki.

Ważnym nośnikiem propagandy, kształtującej świadomość historyczną, a zarazem rosyjską tożsamość narodową jest kultura także popularna. Głównie filmy i seriale dotyczące rosyjskiej historii.

Atomizacja społeczeństwa

To wszystko ma olbrzymi wpływ na percepcję obywateli Rosji. Pokazuje to wielka radość Rosjan po aneksji Krymu i (na jej fali) wzrost poparcia dla polityki prezydenta. – To była tzw. krymska euforia – mówi Chawryło.

Ekspertka zaznacza jednak, że przez ostatnie osiem lat w Rosji warunki funkcjonowania społeczeństwa się zmieniły. Przede wszystkim za sprawą opresyjnej polityki władz, która zdecydowanie zaostrzyła kurs wobec wszelkich niezależnych instytucji w Rosji, m.in. doprowadzono do zamknięcia tak szanowanej instytucji jak Stowarzyszenie Memoriał; walczono ze społeczeństwem obywatelskim znosząc de facto prawo do zgromadzeń, represjonowano opozycjonistów. – Obecnie wszyscy ważniejsi liderzy rosyjskiej opozycji, którzy jeszcze w 2014 roku głośno sprzeciwiali się polityce Putina i agresji na Ukrainę albo nie żyją, albo przebywają w więzieniu, lub zostali zmuszeni do emigracji. Brakuje więc liderów sprzeciwu, którzy w akcjach protestu mogliby to społeczeństwo skoordynować, wyznaczyć cele i plan działania. Mamy do czynienia z atomizacją społeczeństwa, powszechnym strachem i marazmem – podkreśla Katarzyna Chawryło.

Przez lata Putin zastraszał elitę – oligarchów, wymuszając na nich posłuszeństwo. Pozostaje pytanie, czy wobec dalszych sankcji Zachodu, uderzających w majątki oligarchów, dalej będą milczeć. Niektórzy z nich już zaczynają podnosić głos sprzeciwu (co prawda umiarkowanego, ale jednak) wobec agresji na Ukrainę, chociażby Oleg Deripaska i Michaił Fridman.

W ostatnich dniach docierają do nas z Rosji pewne gesty solidarności z decyzją Putina o agresji na Ukrainę. Otwarcie wspierają go chociażby były mistrz świata w boksie Aleksander Powietkin czy jeden z czołowych rosyjskich szachistów Siergiej Kariakin (notabene do 2009 roku reprezentował Ukrainę). W mediach społecznościowych pojawiło się wideo z pracownikami sklepu internetowego z Jekaterynburga, którzy wyrażają poparcie dla Putina.
Protesty przeciw agresji Rosji na Ukrainie (na zdjęciu interwencja policji w Moskwie, 3 marca 2022) na razie są dość rachityczne. Fot. Vyacheslav Prokofyev / TASS / Forum
Nie brakuje również głosów sprzeciwu Rosjan wobec decyzji prezydenta o inwazji wojskowej, choćby w wykonaniu tenisisty Andrieja Rublowa, który po napaści Putina na Ukrainę opublikował na instagramie grafikę dwóch przytulających się postaci w barwach flag Ukrainy i Rosji. A dzień później, po pokonaniu Huberta Hurkacza podczas turnieju ATP w Dubaju, napisał markerem na obiektywie kamery: „No war please”.

Na ulicach rosyjskich miast dochodzi też do protestów, choć niewielu i niewielkich. Władza odpowiada represjami. Wśród zatrzymanych znalazły się nawet dzieci. – Obserwujemy dużo gestów sprzeciwu wobec wojny, chociażby liczne petycje wysuwane z inicjatywy artystów, przedstawicieli świata show-biznesu, mediów. Zwykli obywatele pokonując uzasadniony strach przez represjami wychodzą na ulice w aktach protestu. Trudno ocenić pełną skalę tego sprzeciwu, ponieważ protesty są rozproszone w różnych miastach. Ale wiadomo, że niestety – przynajmniej na tym etapie – nie jest to zjawisko masowe. Władze reagują przy tym bardzo szybko i brutalnie, wykorzystując surowe prawo i aparat siłowy, by zniechęcić osoby wychodzące na ulice do działania – komentuje Katarzyna Chawryło.

Dwie Rosje

Nasuwa się pytanie, na ile prezydentura Władimira Putina jest emanacją Rosji, a na ile jej zaprzeczeniem. Zresztą poparcie społeczne dla imperialnych zakusów władz rosyjskich znane jest nie od dziś. Przekonał się o tym w XIX wieku chociażby markiz Astolphe de Custine, francuski pisarz i podróżnik, autor bestsellerowych „Listów z Rosji: Rosja w 1839 roku”.

– Chciał poznać Rosję, sprawdzić jak w tym kraju funkcjonuje konserwatyzm. I wrócił do Francji z przekonaniem, że car jest emanacją życzeń narodu. Myślę, że można to odnieść również do czasów współczesnych. Rosjanie nie chcą pogodzić się z utratą imperium. Odpowiadają im wszelkie działania, które służą budowie wielkiego rosyjskiego mocarstwa, nawet stosowanie polityki siły. To leży w duchu aspiracji tego społeczeństwa. Oczywiście nie można uogólniać, bo są przedstawiciele „innej” Rosji, ale taka jest główna tendencja w tym społeczeństwie – uważa prof. Marek Kornat.

– Jest taka narracja, że Rosja to Putin, ale to narracja Władimira Putina i kremlowskiej elity, którzy chcą zmonopolizować kraj, wtóruje im rosyjska propaganda – twierdzi z kolei Katarzyna Chawryło. – Tak naprawdę dziś możemy i musimy mówić o dwóch Rosjach. Rosji putinowskiej i Rosji, która chciałaby się od Putina uwolnić. Obecnie polaryzacja jest wyraźnie widoczna. Część ludzi krytycznie odnosi się do władzy, sprzeciwia się jej. Znajdują się oni dzisiaj w bardzo trudnej sytuacji, bo nie mają instrumentów, poprzez które mogliby wpłynąć na decyzje polityczne. Dopóki elita będzie skonsolidowana wokół aparatu władzy, zorientowana na Putina, to trudno mówić o zmianach linii politycznej – dodaje.

Czy Kijów jest w stanie obronić się przed Moskwą? Ukraiński Dawid, rosyjski Goliat

W czwartek nad ranem Rosja zaatakowała Ukrainę. Oceniamy potencjały wojskowe obu państw.

zobacz więcej
Ponadto sugeruje, że sondaże nie są, mówiąc eufemistycznie, najbardziej obiektywnym źródłem informacji o Rosjanach. – Socjologowie, którzy głębiej zajmują się rosyjskim społeczeństwem, uważają, że poparcie dla Putina jest co prawda bardzo wysokie, ale jest bierne. Nie jest to poparcie aktywne, mobilizacyjne. Ludzie nie wychodzą na ulice w geście poparcia dla decyzji władzy, raczej przyjmują je w milczeniu. Przynajmniej część społeczeństwa jest zmęczona długimi rządami Putina. Przejawia się to na przykład w braku zainteresowania wydarzeniami międzynarodowymi w mediach. Pytani o nie (jeszcze przed inwazją) Rosjanie przeważnie mówili, że polityka ich w ogóle nie interesuje, zwłaszcza temat Ukrainy, i że odczuwają przesyt tym tematem. – mówi Chawryło.

Można się zastanawiać, czy w razie ewentualnych niepowodzeń Rosjan podczas agresji na Ukrainę – mówiąc brutalnie: gdy coraz więcej rosyjskich żołnierzy będzie ginąć, a ich zwłoki zaczną licznie napływać do Rosji – i w razie dalszych skutków sankcji dla rosyjskich gospodarki, co odczują zwykli Rosjanie, i społeczeństwo rosyjskie zaleje fala niezadowolenia, to czy przełoży się to na realny sprzeciw – aktywny, na masową skalę – wobec władzy.

Zdaniem Katarzyny Chawryło jest to możliwe, ale nie na obecnym etapie. – Jeśli chodzi o sankcje, to jest zbyt wcześnie, by Rosjanie zdołali je odczuć w sposób dotkliwy na własnej skórze, choć to na pewno nastąpi. Na razie dominuje przekonanie, że po pierwsze: sankcje są nakładane przez wrogi Zachód, który szukał pretekstu by dokuczyć Rosji. Po drugie: obywatele są przekonani, że dotkną one najbogatszych, elitę i oligarchów, zwykli ludzie sobie poradzą. Cechą Rosjan jest do pewnego stopnia adaptacja do trudnych warunków. Zwłaszcza do warunków wojennych, które jak przekonuje władza - wymagają wyrzeczeń. Jeśli chodzi o straty, ofiary – informacje o nich będą najpierw musiały przesączyć się przez blokadę informacyjną. To jest temat wywołujący wiele emocji i potencjalnie niebezpieczny dla władz. Im dłużej konflikt trwa, tym dotkliwsze będą jego skutki dla społeczeństwa. Jest kwestią otwartą, w jakim stopniu wzrost niezadowolenia w społeczeństwie, co z pewnością nastąpi, wypłynie na powierzchnię i czy wpłynie on na decyzje na Kremlu – zastanawia się ekspertka OSW.

– Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Do tematu agresji Rosji na Ukrainę będą w najbliższym tygodniu nawiązywać następujące programy:
- 4 marca o godz. 21 w TVP Historia, TVP Kultura, TVP Kultura 2, TVP Polonia, „Co dalej?” – wydanie specjalne „Wojna okiem cywila. Między prawdą a dezinformacją”;
- 5 marca o godz. 18.25 w TVP Kultura „Co dalej?” – „Kim są sojusznicy Putina?”;
- 6 marca o godz. 11.35 w TVP Kultura „Trzeci Punkt Widzenia” – zagadnienia: sylwetka Wołodymyra Zełenskiego, aspiracje ukraińskie związane z wstąpieniem do NATO i UE, zmiana polityki niemieckiej wobec Ukrainy;
- 8 marca o godz. 18.30 w TVP Kultura „Co dalej?” – „O ile Putin chce cofnąć zegar historii?”;
- 10 marca o godz. 18.30 w TVP Kultura „Co dalej?” – „Biden versus Putin”;
- 10 marca o godz. 22.25 w TVP Historia „W powiększeniu” o Henryku Józewskim, polityku okresu międzywojennego, działającym na rzecz porozumienia polsko-ukraińskiego przeciw ZSRR;
- 10 marca o godz. 23.15 w TVP Historia „Rozróby u Kuby” o aktualnej sytuacji geopolitycznej.
Zdjęcie główne: "Naprzód, pokolenie Putina!" 15 tysięcy demonstrantów przybyło do Moskwy w marcu 2007, aby uczcić 7. rocznice pierwszego wyboru Władimira Putina na prezydenta Rosji. Fot. Sysoyev Grigory / TASS / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wolność od rosyjskiego gazu
Niebawem Polska uzyska dostęp do złóż izraelskich i egipskich.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Identyczne bliźnięta nieidentyczne
Są od siebie genetycznie różne. Czy tylko jedno może mieć skłonność np. do raka?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy alpinizm jest etyczny? Korona Himalajów to igrzyska śmierci?
30 lat temu zginęła Wanda Rutkiewicz.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pięć milionów widzów. Pierwsza liga rosyjskiego show biznesu
W połowie lat 90. Zełenski marzył, by zostać gwiazdą estrady.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Co możemy dać Putinowi, żeby przestał prowadzić tę wojnę?
Czy Rosja zaproponowała Orbánowi przekazanie mu Rusi Zakarpackiej, tak jak wcześniej oferowała Tuskowi Lwów?