Historia

Po co Putinowi Kijów? Bo tam się wszystko zaczęło. Wojna o korzenie

Obecna stolica Ukrainy jest w wielkoruskiej narracji carów i obecnej propagandzie Rosji miastem symbolem i kolebką państwowości rosyjskiej. Kłopot propagandowy polega na tym, że miasto nie zawsze leżało w państwie carów i obecnie nie leży w Rosji.

Trzy państwa, Rosja, Ukraina i Białoruś, mogą zasadnie i bez manipulowania historią szukać swoich korzeni w Wielkim Księstwie Kijowskim. Było to państwo silne i bogate od VIII do XII wieku, inne księstwa ruskie ustępowały kijowskiemu znaczeniem, ale nie o to chodzi. To w Kijowie ochrzcił się w 988 roku Włodzimierz I Wielki, zapoczątkowując chrzest całej Rusi. Chrzest przyjęto z Bizancjum, ale było to jeszcze przed rozłamem w Kościele na konkurencyjne prawosławie i katolicyzm rzymski, stąd chrzest Rusi był przyjęciem księstw ruskich do ogólnoeuropejskiej cywilizacji chrześcijańskiej.

Ruś Kijowska – nazwa nie znana poddanym Włodzimierza I i jego następców – wyróżniała się wśród księstw ruskich. Władca zasiadający na tronie w Kijowie używał tytułu wielkiego księcia i formalnie władał innymi książętami całej rozbitej dzielnicowo Rusi. Z czasem wielki książę przeniósł się do Włodzimierza nad Klaźmą, ale Kijów pozostawał nadal kwitnącym miastem na szlaku „od Waregów do Greków”, czyli z Morza Bałtyckiego na południe do cesarstwa bizantyjskiego.

Świetność Kijowa i Rusi podupadła po najeździe mongolskim (1237-1240), gdy cała Ruś stała się lennem tatarskim, gdzie chanowie pobierali niszczące daniny, uprowadzali ludność w niewolę i zatwierdzali każdego wielkiego księcia i innych książąt. Kiedy w końcu XV wieku Ruś się wyzwoliła spod jarzma tatarskiego, to miejsce centrum politycznego, kulturalnego i religijnego zajęło księstwo moskiewskie. Teraz Moskwa, a nie Kijów, stała się pierwszym miastem Rusi.

Wielki książę moskiewski, Iwan III Srogi pojął za żonę Zoe Paleolog, bratanicę ostatniego cesarza bizantyjskiego i dziedziczkę tronu. Było to w czasach, kiedy Konstantynopol stał się już tureckim Stambułem i nie było powrotu na tron bizantyjski. Wschodnie cesarstwo rzymskie kontynuowało, po upadku Rzymu, część jego roli i tradycji. Kiedy i ono upadło, przyszedł czas na trzeci Rzym – Moskwę.

Czyj jest Włodzimierz Wielki

W jakiejś mierze dzięki małżeństwu Iwan III legitymizował swój imperializm, czyli „zbieranie ziem ruskich”. On i jego następcy zbierali coraz więcej, tworząc jednolite państwo, które z czasem zaczęto nazywać Rosją. Rossija to w transkrypcji z greckiego Ruś. Władca przyjął tytuł hospodara wszech Rusi, a jeden z jego następców, Iwan IV Groźny - cara. Stolica patriarchatu cerkwi prawosławnej po przenosinach z Kijowa do Włodzimierza, przeniosła się teraz do Moskwy. Dynastia Rurykowiczów, potomków na wpół legendarnego Ruryka z IX wieku także nie zaczęła się w Moskwie. Przybyła tu z Nowogrodu Wielkiego przez Kijów i Włodzimierz.
Wizerunek Włodzimierza i jego żony. Fot. Wikimedia/ F. Solntsev - http://john-petrov.livejournal.com/1149906.html
Kijów, ze względu na chrzest Włodzimierza Wielkiego, jest w wielkoruskiej narracji carów i obecnej propagandzie Rosji Władimira Putina miastem symbolem i kolebką państwowości rosyjskiej. Kłopot propagandowy polega na tym, że Kijów nie zawsze leżał w państwie carów i obecnie nie leży w Rosji. Miasto w XIV wieku stało się częścią Wielkiego Księstwa Litewskiego, a po unii lubelskiej w XVI wieku weszło w skład Korony polskiej. Do Moskovi, jak mówiono na świecie, czy Moskwy, jak mówiono w Polsce – termin Rosja był używany rzadko – wszedł Kijów dzięki ważnemu dla świadomości narodowej Ukraińców, antypolskiemu powstaniu Bohdana Chmielnickiego w drugiej połowie XVII wieku. Pozostał w państwie rosyjskim do 1991 roku, kiedy stał się stolicą niepodległej Ukrainy.

Trzeba uzupełnić, że krótko Kijów był stolicą Ukraińskiej Republiki Ludowej w czasach wojny polsko-bolszewickiej i następnie stolicą Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej wchodzącej w skład ZSRR. Sowiecka Ukraina była wprawdzie, jako niby osobne państwo, członkiem ONZ, ale faktycznie krajem w pełni zależnym i rusyfikowanym, jak inne republiki. I sekretarz KPZR w latach 1953-1964, Nikita Chruszczow, Ukrainiec z pochodzenia, uważał, że człowiek radziecki powinien mówić po rosyjsku.

Rosja nie zawsze miała Kijów i znów go nie ma, a ambitne imperium musi mieć odpowiednio szacowne korzenie i to, że miasto kolebka i prapoczątek cywilizacyjny jest stolicą innego kraju nie jest propagandowo wygodne. Wyjścia z tej sytuacji są różne. Jednym jest omijanie Kijowa w opowieści o średniowiecznych początkach państwa zwłaszcza, że niektóre źródła mówią, iż Włodzimierz Wielki ochrzcił się w Chersonezie, kolonii greckiej na Krymie, założonej już w VI wieku p. n. e. Miasto w średniowieczu należało do Bizancjum, gdzie udał się Włodzimierz Wielki, niosąc pomoc wojskową cesarzowi.

No i Włodzimierz wcale nie był pierwszy. Chrześcijanką była już jego babka, ochrzczona w Konstantynopolu księżna Olga, a jeszcze wcześniej legendarny książę wareski Askold, konfesja tych władców nie miała znaczenia dla wyplenienia pogaństwa wśród poddanych. W rosyjskiej narracji historycznej o celach propagandowych nie chodzi o umniejszenie roli Włodzimierza Wielkiego w historii wszech Rusi, ale o umniejszenie lub rozmycie roli Kijowa jako miejsca najważniejszego dla początków państwowości rosyjskiej.

W utworzeniu wielkiego księstwa kijowskiego podnosi się znaczenie Nowogrodu Wielkiego, a po rozbiciu dzielnicowym i w czasach uzależnienia mongolskiego księstwa włodzimiersko-suzdalskiego. Ruryk przybył do Kijowa właśnie z Nowogrodu. Jerzy Dołgorukij, książę Włodzimiersko -Suzdalski założył Moskwę, co rosyjskiej narracji państwowotwórczej pozwala na pomijanie Kijowa.

Czy ZSRR faworyzował Ukraińców kosztem Rosjan? Tak twierdzi Putin

Gospodarz Kremla usiłuje udowodnić mieszkańcom Ukrainy, że są ubogimi krewnymi Rosjan, którym powinni dziękować za swój stan posiadania.

zobacz więcej
Włodzimierz Wielki jest ważny w obu narracjach – Rosji i Ukrainy. Rosjanie postawili pomnik księciu w Kijowie w 1853 roku, nie wyobrażając sobie, że przyjdą czasy, kiedy Kijów nie będzie do Rosji należał. Po powstaniu państwa ukraińskiego w 1991 roku i przekonaniu się, że to nie jest chwilowy kaprys historii, w 2016 roku Rosjanie postawili drugi pomnik Włodzimierza Wielkiego, tym razem w Moskwie, mieście, które jeszcze nie istniało, gdy Włodzimierz panował. 4 listopada tego roku, w Dzień Jedności Narodowej orędzie prezydenta Rosji mogło już poprzedzić ujęcie pomnika Włodzimierza I Wielkiego, który jest wyższy niż nieodległy pomnik Jurija Dołgorukiego, założyciela Moskwy.

Mała i Wielka Ruś

Samo używanie nazw: Mała i Wielka Ruś - ma znaczenie emocjonalne, nadawane przez współczesną opowieść historyczną w Rosji i na Ukrainie. Nie trzeba dodawać, że są to znaczenia przeciwstawne. Obie nazwy, Mała Ruś i Wielka Ruś, początkowo przyjęły się jako przyporządkowane do administracji cerkiewnej dwóch patriarchatów. W XIX wieku Wielka Ruś – północno– wschodnie ziemie ruskie – stała się Rosją, a Mała Ruś – południowo -zachodnie – Małorosją. Terminu Ukraina administracja carska się wystrzegała.

Wielka i Mała Ruś, to ważność i nieważność oraz to, co starsze i to, co młodsze.

W historycznej narracji rosyjskiej, mającej tradycje carskie, żadnych Ukraińców nie ma. Są Małorosjanie, czyli właściwie Rosjanie mówiący zepsutym przez polszczyznę rosyjskim. Wielkorusy, czyli Rosjanie są braćmi starszymi, ale trudno o tym mówić, gdy się wspomina Kijów. Dlatego lepiej mówić o Nowogrodzie i Włodzimierzu.

W narracji ukraińskiej, będącej z braku ciągłej państwowości przekazem tradycji, Kijów ma znaczenie centralne, ale ważne są także próby chrztu Rusi przed chrztem Włodzimierza Wielkiego. Wspomina się postać św. Andrzeja apostoła, który miał dotrzeć z Krymu do miejsca, gdzie powstał Kijów i wbić krzyż w jedno z wzgórz, gdzie później stanęła cerkiew św. Andrzeja. Ta legenda utwierdza starszeństwo braci rzekomo młodszych nad rzekomo starszymi.

Ukraińska historiografia postrzega Małą i Wielką Ruś jak starożytną Grecję i Wielką Grecję. Wielka Grecja to były greckie kolonie, dla których źródłem cywilizacyjnym była Grecja właściwa, ich założycielka. Podobnie ma być w tej opowieści z rolą Rusi Kijowskiej dla Moskwy. Paradoksalnie, nazwę Ruś Kijowska wprowadził do obiegu dziewiętnastowieczny historyk rosyjski, Mikołaj Karamzin na zgubę carskiej i obecnej propagandy rosyjskiej.

Trudno czuć się przewodnikiem trójjedynego narodu – Rosja, Ukraina i Białoruś – dawniej ruskiego, teraz rosyjskiego, bez Kijowa w granicach państwa. Do założonej w XII wieku Moskwy nie da się przenieść założonego przez Włodzimierza Wielkiego kijowskiego soboru Mądrości Bożej ani cerkwi Dziesięcinnej, gdzie jest pochowany wielki książę.
"Kwitnące jabłonie w Małorosji", obraz Nikołaja Siergiejewa z 1895 r. Tomskie Obwodowe Muzeum Sztuk Pięknych. Fot. Wikimedia
Rządzący Rosją z górą dwadzieścia lat Władimir Putin już w 2005 roku uznał rozpad Związku Radzieckiego za największą tragedię XX wieku. W 2007 roku na dyplomatycznej konferencji w Monachium obwieścił przedstawicielom świata zachodniego niezgodę na pozycję USA jako światowego lidera i zapowiadał „asymetryczną odpowiedź”, choć nikt nie zamierzał Rosji atakować, nawet propagandowo.

Mówiąc o tragicznym rozpadzie ZSRR, Putin najprawdopodobniej nie tęsknił za sowieckim ustrojem, ale na pewno za mocarstwowością. Rosji się wszyscy bali, co po rozpadzie Związku Radzieckiego minęło. Nie boją się, to znaczy nie szanują Rosji i osobiście Putina. Żeby zwiększyć szacunek do siebie, Putin spóźnia się na planowane spotkania z innymi przywódcami – gdy na przykład papież poczeka na jego przybycie kilka godzin, przywódca Rosji pewnie czuje się lepiej.

Ziemie niekoniecznie rdzennie ruskie

W dzień ataku armii rosyjskiej na Ukrainę Władimir Putin wygłosił orędzie telewizyjne, które było niespotykanym w takich przemówieniach długim wywodem historycznym. Oprócz tradycyjnie przedstawionej Rosji otoczonej zewsząd wrogami, którzy zawsze na nią czyhali i czyhają, Putin obwieścił, że Ukraina to twór jego imiennika Włodzimierza Lenina, zupełnie sztuczny, bez oparcia o jakiekolwiek tradycje historyczne. Zauważył, że na niepodległej Ukrainie zwala się pomniki komunistycznej przeszłości i zasugerował konsekwentną dekomunizację samej Ukrainy jako takiej, czyli – rozumieć należy – likwidację państwa.

A wszystko się zaczęło w 1994 roku w Petersburgu. Konferencja z dyplomatami zachodnimi w merostwie miasta na temat współpracy Zachodu z Rosją i przyszłych inwestycjach w Petersburgu. Wstaje nikomu szerzej nieznany zastępca mera, Władimir Putin i mówi o 25 milionach Rosjan, którzy muszą żyć poza ojczyzną w nowo powstałych państwach poradzieckich. Tę sytuację – według ówczesnego wystąpienia – Rosja może tolerować do czasu, przede wszystkim na Krymie.
Ostatnie znane i na razie niezapomniane przemówienie Władimira Putina to to mówiące o legalnych władzach Ukrainy jako o „bandzie narkomanów i neonazistów”, którzy jak terroryści wzięli Ukraińców za zakładników. Dlatego Putin wyraził nadzieję, że uda mu się bezpośrednio porozumieć z ukraińskim wojskiem, aby ono przyjęło jego warunki.

O neonazizmie panującym na Ukrainie mówił już wcześniej. Minął zapewne czas wieloletniej propagandy putinowskiej opartej na ugniataniu historii jak plasteliny na rzecz bieżących potrzeb propagandowych. Władimir Putin odrzucił pozory argumentacji, pozostały wyzwiska.

Trwa drugie zbieranie ziem ruskich. Pierwszego dokonywał Trzeci Rzym po rozbiciu dzielnicowym i wyzwoleniu od Tatarów począwszy od XV wieku. Ani wtedy, ani teraz ziemie ruskie nie muszą być tak rdzennie ruskie – jak na przykład Czeczenia.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Do tematu agresji Rosji na Ukrainę będą w najbliższym tygodniu nawiązywać następujące programy:
- 4 marca godz. 21 TVP Historia, TVP Kultura, TVP Kultura 2, TVP Polonia, „Co dalej?” – wydanie specjalne „Wojna okiem cywila. Między prawdą a dezinformacją”;
- 5 marca godz. 18.25 TVP Kultura „Co dalej?” – „Kim są sojusznicy Putina?”;
- 6 marca godz. 11.35 TVP Kultura „Trzeci Punkt Widzenia” – zagadnienia: sylwetka Wołodymyra Zełenskiego, aspiracje ukraińskie związane z wstąpieniem do NATO i UE, zmiana polityki niemieckiej wobec Ukrainy;
- 8 marca godz. 18.30 TVP Kultura „Co dalej?” – „O ile Putin chce cofnąć zegar historii?”;
- 10 marca godz. 18.30 TVP Kultura „Co dalej?” – „Biden versus Putin”;
- 10 marca godz. 22.25 TVP Historia „W powiększeniu” o Henryku Józewskim, polityku okresu międzywojennego, działającym na rzecz porozumienia polsko-ukraińskiego przeciw ZSRR;
- 10 marca godz. 23.15 TVP Historia „Rozróby u Kuby” o aktualnej sytuacji geopolitycznej.
Zdjęcie główne: Monaster św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach w Kijowie, prawosławny zespół klasztorny. Cerkiew katedralna Kościoła Prawosławnego Ukrainy (zdjęcie z roku 2018). Fot. Joanna Borowska / Forum
Zobacz więcej
Historia Najnowsze wydanie
Koniec demokracji na Litwie
Towarzystwo Trzeźwości dostało koncesję na prowadzenie karczem i restauracji.
Historia Najnowsze wydanie
Czy można walczyć z największą armią świata?
Część poborowych, która opuściła Warszawę, błąkała się po lasach i okolicy.
Historia Najnowsze wydanie
Gdzie jest Rubens z Kalisza?
Czy arcydzieło spłonęło? A może padło łupem złodziei?
Historia Poprzednie wydanie
Specyficzna troska sąsiadów o polską praworządność
Pierwszy traktat o rozbiorze Rzeczpospolitej podpisano już półtora wieku przed ostatecznym jej podziałem.
Historia Poprzednie wydanie
Rybak z Krzyżem Walecznych
Zakopał 16 negatywów zdjęć z Powstania Warszawskiego i poszedł do niewoli.