Cywilizacja

Polak, Ukrainiec dwa bratanki? Wiemy, co nas dzieli. A co nas łączy?

Konflikt pomiędzy Polakami a Ukraińcami zawsze był na rękę państwom trzecim. Nic więc dziwnego, że od wieków umiejętnie go podsycały. Dziś Ukraińcy widzą w Polsce swoją przyszłość. Kraj, który chcieliby mieć u siebie. Polacy widzą w Ukrainie swoją przeszłość. Walkę z Rosją i ZSRR.

– Cały czas mam przed oczami scenę, kiedy wieczorem 2 grudnia 1991 r. ówczesny konsul generalny Polski na Ukrainie Jerzy Kozakiewicz przyniósł notę dyplomatyczną, którą wręczył ministrowi spraw zagranicznych Ukrainy Anatolijowi Złence – wspomina Borys Tarasiuk, były minister spraw zagranicznych Ukrainy, upragnioną przez miliony jego rodaków chwilę, gdy ich kraj stał się niepodległy.

Polska była pierwszym na świecie państwem, które uznało niepodległość Ukrainy. 1 grudnia 1991 r., aż 90,32 proc. Ukraińców, w tym również zdecydowana większość mieszkańców obwodów charkowskiego, donieckiego czy ługańskiego, opowiedziało się za odłączeniem od Związku Radzieckiego i utworzeniem suwerennego państwa.

Tarasiuk nawet w najśmielszych snach nie mógł przypuszczać, że 21 lat później Ukraina razem z Polską wspólnie będą organizować największą imprezę sportową kontynentu – EURO 2012.

Z pewnością nie uwierzyłby również, gdyby powiedziano mu wówczas, że dekadę po historycznym ukraińsko-polskim święcie piłki, niepodległość jego kraju znowu będzie wisiała na włosku. A jego rodacy będą ginęli w oblężonym Kijowie, w którym David Silva, Jordi Alba, Fernando Torres i Juan Mata w finałowym meczu mistrzostw strzelali bramki upokorzonym wówczas na Stadionie Olimpijskim Włochom.

Mistrzostwa Europy w piłce nożnej to chyba najbardziej dobitny przykład naszej udanej współpracy z Ukraińcami. Przez te 30 lat media, zarówno polskie jak i ukraińskie, głównie skupiały się na tym, co nasze narody dzieli. W tysiącach można liczyć artykuły o UPA, Wołyniu czy polskich Lachach. I wzajemnym wyciąganiu sobie brudów.

Jednak niemal nigdzie nie można znaleźć materiałów o tym, co nas łączy.

– A więcej jest tego, co łączy, niż dzieli narody polski i ukraiński oraz Kościoły grecko– i rzymskokatolicki. Życie św. brata Alberta jest dla nas żywym przykładem tego, że te podziały często są sztuczne, a dawniej nie były odczuwalne – mówił już kilka lat temu ks. Stefan Batruch, prezes Fundacji Kultury Duchowej Pogranicza, nawiązując do przyjaźni, jaka łączyła br. Alberta i metropolitę lwowskiego abp Andrzeja Szeptyckiego.

Tysiąc lat koegzystencji

Mówiąc o wspólnej historii przychodzi nam momentalnie na myśl rzeź wołyńsko-galicyjska, ukraińskie oddziały współpracujące z Hitlerem podczas II wojny światowej, czy ewentualnie powstanie Chmielnickiego będące początkiem końca Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Za naszą wschodnią granicą powie się o dyskryminacji mniejszości w czasie II RP (wówczas ok. 5 mln obywateli utożsamiało się u nas z narodowością ukraińską), czy ucisku chłopów pańszczyźnianych przez polską szlachtę.

– Tymczasem łączy nas ponad tysiąc lat koegzystencji – tłumaczy w rozmowie z Tygodnikiem TVP prof. Andrzej Szeptycki z Uniwersytetu Warszawskiego. – Zarówno Piastowie jak i Rurykowicze pojawili się w podobnym czasie. We w miarę podobnym czasie przyjmowaliśmy chrześcijaństwo. Do rozpadu dzielnicowego rzeczywiście ze sobą rywalizowaliśmy, ale to normalne będąc sąsiadami.
Ruryk, przywódca oddziału wikińskich Waregów, władca ludności przyszłego księstwa Nowogrodzkiego od około 862 roku (ilustracja z XIX wiecznej książki). Książę Mieszko I, historyczny załozyciel dynastii Piastów, władca państwa Polan od roku 960 (rysunek Jana Matejki). Fot. Wikimedia
Szeptycki dodaje, że jest to niezwykle długa i oczywiście trudna historia. – Ale od XVII w. przeżywaliśmy bardzo podobne problemy. Mianowicie dominacje obcych mocarstw – Romanowów, Habsburgów. Później skrwawione ziemie totalitaryzmami. Chęć fizycznego wyniszczenia naszych kultur, a nawet języków. I pragnienie posiadania własnej niepodległości.

Konflikt pomiędzy Polakami, a Ukraińcami zawsze był na rękę państwom trzecim. Nic więc dziwnego, że od wieków umiejętnie go podsycały. Po wyniszczającej wojnie z Kozakami, zarówno my jak i oni znaleźliśmy się w niewoli. Dlatego i dzisiaj rosyjskie farmy trolli aktywnie działają po obu stronach naszych geograficznych granic.

Szcze ne wmerła Ukraina

Bo to właśnie geografia jest drugim wspólnym punktem. Od wieków jesteśmy na siebie zdani. I im większa i silniejsza jest Ukraina, tym dalej my jesteśmy od Rosji. To doktryna bezpieczeństwa geopolitycznego, która przyświeca nam od lat.

Już Józef Piłsudski chciał naturalnego bufora odgradzającego nas od Moskwy. Później Jerzy Giedroyć powtarzał, że bez niepodległej Ukrainy, nie będzie niepodległej Polski. Dzisiaj prezydent Zełenski dobitnie nam pokazuje, jak ważne jest by graniczyć z Ukrainą, a nie Rosją.

Granica polsko-ukraińska to aż 535 km. Ciągnąca się od szczytu Krzemieniec do Sobiboru i posiadająca dwanaście przejść granicznych. Sześć drogowych oraz sześć kolejowych.

Dziś Ukraina jest dwa razy większa od Polski i ma o kilka milionów więcej mieszkańców. Gdybyśmy chcieli wyjechać z ukraińskiego Ługańska i dotrzeć na wieżę widokową w polskiej Cedyni to musielibyśmy jechać autem – bez przerwy – 26 godzin! 2,5 tys. km. To niemal tyle samo co z Berlina do Lizbony, czyli cała Europa!

– W takim przypadku naturalnym jest że zbliżone mamy do siebie kultury, a nawet języki – dodaje Szeptycki. – Ze wszystkich języków słowiańskich to nasze są bardzo podobne. Zarówno słownictwo jak i same konstrukcje gramatyczne.

Nawet początki naszych hymnów narodowych są bliźniaczo podobne. Tekst „Szcze ne wmerła Ukraina” mógł być wzorowany na słowach Józefa Wybickiego „Jeszcze Polska nie umarła”. Tym bardziej, że jego autor, ukraiński etnograf i poeta Pawło Czubiński, pochodził z polskiej, ziemiańskiej rodziny.

Część naszej gospodarki

To wszystko sprawia, że przybysze ze Wschodu wręcz z marszu wchodzą na nasz rynek pracy. Według danych Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej w ubiegłym roku padł rekord wystawionych zezwoleń na pracę – ponad pół miliona. To o ponad jedna piąta więcej niż w 2020 r., Aż 65 proc. z nich przypadło dla Ukraińców. Drugą najliczniejszą nacją byli Białorusini, którzy stanowili niecałe 7 proc, a trzecią Hindusi – zaledwie 3 proc. To pokazuje, że bez Ukraińców musielibyśmy szukać rąk do pracy na całym świecie.

Ukraiński Zielony Klin, czyli sporne z Rosją ziemie nad… Oceanem Spokojnym

Po przejęciu kontroli, Moskwa zarzuciła Ukraińcom „próbę oderwania Dalekiego Wschodu od ZSRS”.

zobacz więcej
Już co piąty kierowca polskiej ciężarówki jest Ukraińcem. W branży automotive 60 proc. firm zatrudnia przybyszów ze Wschodu. Dane dotyczące całej gospodarki i największych przedsiębiorstw pokazują, że trzy na cztery firmy korzystają z pracy Ukraińców.

Niezwykle dobrze wpływają na rozwój całej naszej ekonomii. Badania Narodowego Banku Polskiego oraz SGH, przedstawione w „Review of World Economics”, pokazują że pracownicy z Ukrainy wypracowali 13 proc. wzrostu PKB Polski w latach 2013-2018.

Dane makroekonomiczne potwierdzają zwykli obywatele. „Barometr Polskiego Rynku Pracy” czyli badania Personnel Service z sierpnia ubiegłego roku pokazują, że aż 78 proc. polskich pracowników nie obawia się, że Ukraińcy mogą odebrać im pracę. Wśród ankietowanych w wieku 55 lat i więcej ten odsetek wyniósł aż 91 proc.!

Jesteśmy otwarci na pracowników z Ukrainy także dlatego, że sami przez lata wyjeżdżaliśmy za chlebem, by wzmocnić finansowo nasze rodziny. Doskonale więc wiemy, co znaczy emigracja ekonomiczna.

Polacy przyzwyczaili się do Ukraińców. Standardem stało się dla nas, że wychodząc na randkę idziemy po czekoladki do najbliższego sklepu, w którym podaje je nam człowiek ze wschodnim akcentem. Podwozi nas na randkę Uberem człowiek ze wschodnim akcentem. Obsługuje nas podczas tej randki w restauracji człowiek ze wschodnim akcentem. Gdy kupujemy randkowe bilety do kina, podaje je nam człowiek ze wschodnim akcentem. A gdy randka się uda, to klucze do hotelowego pokoju również dostaniemy od człowieka ze wschodnim akcentem.

A coraz częściej umawiamy się na randkę z człowiekiem ze wschodnim akcentem. Jak wynika z badań przeprowadzonych przez prof. Piotra Szukalskiego z Uniwersytetu Łódzkiego, liczba małżeństwo polsko-ukraińskich w ciągu ostatnich 20 lat dynamicznie rośnie. W 2011 r. było to 298, sześć lat później już 1035, a w 2018 r. 1338.

Ukraina Plus

Polska i Ukraina zaczynały swój start wolnorynkowej rzeczywistości od niemal takich samych poziomów. Jeśli chodzi o PKB na głowę mieszkańca, to według danych Banku Światowego w 1990 r. Ukraińcy byli wówczas od nas bogatsi: u nas wyliczono tę kwotę na 6176 dol., a u naszych wschodnich sąsiadów 6762 dol. Ćwierć wieku później był to już stosunek 30 tys. dol. do 8,7 tys. dol. na korzyść Polski!

Nasza transformacja i nasze gospodarki poszły w zupełnie innym kierunku. U nas – mimo że również część elit dorobiła się fortun na nomenklaturowej prywatyzacji majątku państwowego –nigdy nie doszło do sytuacji, by stali się oligarchami posiadającymi monopol w całych sektorach, jak ma to miejsce do dziś w Kijowie.
Bartosz Cichocki, ambasador Polski na Ukrainie, przemawia podczas XI Międzynarodowego Forum "Polski Biznes na Ukrainie" w Kijowie w listopadzie 2019 roku. Fot. Olena Khudiakova / Zuma Press / Forum
Mimo różnic, które obraliśmy na początku drogi, nasze gospodarki w ostatnich latach bardzo zacieśniły współpracę. Nasz eksport na Ukrainę wynosi ponad 23 mld zł, import 11 mld. Dla Kijowa Warszawa stała się kluczowym partnerem. Igor Baranecki, naczelnik Wydziału Ekonomicznego ambasady Ukrainy w Polsce przekonuje nas, że po podsumowaniu przez stronę ukraińską ubiegłego roku, okazuje się że jesteśmy drugim największym na świecie partnerem handlowym Ukrainy. – Wyprzedziliście Rosję i Niemcy, a was wyprzedzają tylko Chiny – mówi Baranecki.

Padł również rekord polskich inwestycji. Dyplomata podał nam, że było to ponad 1 mld dol. Bardzo mocnym graczem na tamtejszym rynku jest od 2005 r. PZU. „PZU Ukraina” oraz „PZU Ukraina ubezpieczenia na życie” to dwie spółki, które są kluczowe w tym segmencie gospodarki. Pierwsza zajmuje 6. miejsce na ukraińskim rynku ubezpieczeń majątkowych z udziałem 3,5 proc., a druga 3. miejsce na rynku ubezpieczeń na życie z udziałem 11,1 proc.

PGNiG zrealizowało już dwie dostawy amerykańskiego gazu, który został dostarczony gazociągami do granicy polsko-ukraińskiej dla ERU Europe.
Polski producent farb i lakierów Śnieżka jest obecny na Ukrainie od niemal ćwierćwiecza.

Ale także ukraiński kapitał trafia do nas. Według danych ambasady już 22 tys. przedsiębiorstw z udziałem ukraińskiego kapitału znajduje się w Polsce. Można się spodziewać, że będzie ich teraz zdecydowanie więcej. Po agresji Rosji, ukraiński kapitał z pewnością będzie szukał bezpiecznej przystani.

– Dla wschodnich sąsiadów nasz kraj jest swoistą Ukrainą Plus – konkluduje Szeptycki. – Państwem, o którym zawsze marzyli. Któremu się udało. Absurdalnie właśnie to nas teraz łączy: Ukraińcy widzą w Polsce przyszłość. Kraj, który chcieliby mieć u siebie. Polacy widzą w Ukrainie swoją własną przeszłość. Walkę z Rosją i ZSRR. Widząc zrywy: Pomarańczowej Rewolucji, Euromajdanu czy choćby teraźniejszą wojnę, wracają nasze dawne emocje. Naturalnie im kibicujemy.

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Do tematu agresji Rosji na Ukrainę będą w najbliższym tygodniu nawiązywać następujące programy:
- 4 marca o godz. 21 w TVP Historia, TVP Kultura, TVP Kultura 2, TVP Polonia, „Co dalej?” – wydanie specjalne „Wojna okiem cywila. Między prawdą a dezinformacją”;
- 5 marca o godz. 18.25 w TVP Kultura „Co dalej?” – „Kim są sojusznicy Putina?”;
- 6 marca o godz. 11.35 w TVP Kultura „Trzeci Punkt Widzenia” – zagadnienia: sylwetka Wołodymyra Zełenskiego, aspiracje ukraińskie związane z wstąpieniem do NATO i UE, zmiana polityki niemieckiej wobec Ukrainy;
- 8 marca o godz. 18.30 w TVP Kultura „Co dalej?” – „O ile Putin chce cofnąć zegar historii?”;
- 10 marca o godz. 18.30 w TVP Kultura „Co dalej?” – „Biden versus Putin”;
- 10 marca o godz. 22.25 w TVP Historia „W powiększeniu” o Henryku Józewskim, polityku okresu międzywojennego, działającym na rzecz porozumienia polsko-ukraińskiego przeciw ZSRR;
- 10 marca o godz. 23.15 w TVP Historia „Rozróby u Kuby” o aktualnej sytuacji geopolitycznej.
Zdjęcie główne: Demonstracja solidarności z Ukrainą 23 listopada 2014 roku w Warszawie w pierwszą rocznicę protestów na kijowskim Euromajdanie. Fot. Maciek Markowski / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak działa Amnesty International?
Dlaczego obrońcy praw człowieka zaatakowali Ukrainę?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Gdy dusił, jedna z córek krzyczała: Tato, nie!
Żonę znaleziono w płytkim grobie, w wyniku pośmiertnego porodu poza jej ciałem leżał syn Nico.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Po prostu opoka. O. Jacek Salij
Ilu ludzi uchronił od nienawiści i ilu powstrzymał od chęci wymierzania zemsty?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sport lokalny czy globalny
Spory: ręką czy nogą trwały długo, aż w końcu powstały odrębne przepisy dla rugby i piłki nożnej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Słyszą, jak gdacze kura. Polacy pokochali wieś
Tylko w ubiegłym roku aż 50 tys. Polaków zdecydowało się na wyprowadzkę z dużych miast.