Cywilizacja

Opera mydlana w polskim futbolu. Czy Michniewicz to „czarna owca”?

Przyjmijmy dobrodusznie, że trener reprezentacji powinien być moralnie nieskazitelny. Ale w takim razie szarpanie Michniewicza za nogawki to brak konsekwencji. Bo on był już selekcjonerem narodowym tyle, że młodzieżówki. Człowiek niewłaściwy mógłby być złym przykładem dla młodych... Lecz wtedy nikt nie liczył telefonów do Fryzjera.

24 marca 2022 Polska miała zagrać mecz z Rosją w barażach do mistrzostw świata w Katarze. Jednak najpierw reprezentacja Polski rozegrania meczu z Federacją Rosyjską odmówiła, a potem FIFA naszych przeciwników wykluczyła z rozgrywek. We wtorek 29 marca zagramy o awans do Mundialu ze Szwecją. Transmisja w TVP1 i TVP Sport od godz. 20:45.

Futbol to sport specjalnej troski. Obecna sytuacja w PZPN potwierdza to po raz kolejny. Dezercja Paula Sousy wywołała zamęt. Ale wybór następcy zaognił sprawę jeszcze bardziej. Bo nie ten, który miał być, i nie taki, jakim być powinien.

Prezes związku Cezary Kulesza zadbał o stopniowanie napięcia. Raczej nieświadomie i bez takiej intencji, lecz wyszło jak wyszło i szału nie ma. Przetrzymał naród w niepewności, szukał długo, bliżej i daleko, aż wskazał takiego, który był pod ręką.

Tymczasem Adam Nawałka czuł się namaszczony. Powiadomił nawet przyjaciół, że jest już z prezesem po słowie, a oni zwarli szeregi i – jak znam życie – zaczęli rozdzielać funkcje w sztabie szkoleniowym, a niektórzy piłkarze pewnie gotowali się do gry w reprezentacji.

Na razie konie zostały wstrzymane, co musi być frustrujące dla części środowiska. Prezes PZPN ma głos decydujący przy zatrudnieniu selekcjonera. Jeżeli słucha podpowiedzi, to ludzi lojalnych, a nie opozycji, którą każdy prezes zawsze ma.

Był taki czas, gdy na wybór selekcjonera, jak i na skład drużyny narodowej, duży wpływ mieli menedżerowie piłkarzy. Tą drogą załatwiali własne biznesy, niekoniecznie zbieżne z interesem reprezentacji. Nie wiem, jak jest teraz i jak będzie.

Ale wiem, że większość prezesów futbolu chętnie korzystała z tego przywileju osobistego wyboru, chociaż niekoniecznie trafnie. Jak choćby Zbigniew Boniek, który zamienił siekierkę na kijek, zwalniając Brzęczka, a zatrudniając Sousę. Geniuszem się nie wykazał.

Żelazna konsekwencja w zakresie komunikacji

Wokół tej nominacji obowiązkowo ogniskują się emocje narodowe, co decyzji nie ułatwia. Decydent odczuwa presję. Słyszy, co ludzie mówią. Czyta, co piszą dziennikarze. Jak zacznie się tym przejmować, to po nim. A jak nie, to narobi sobie wrogów i krytyków.

Cezary Kulesza narobił sobie jednych i drugich, zanim dokonał wyboru. A gdy wreszcie to zrobił, „sympatyków” mu przybyło. Po miesiącu namysłu zapadła dojrzała decyzja. Ona się nazywa Czesław Michniewicz. I od niej dopiero zaczęła się jazda.

Normalnie bywa tak, że prezes zachwala nominata na pierwszej konferencji prasowej. Podkreśla liczne walory wybrańca, jego dokonania zawodowe, przygotowanie merytoryczne czy umiejętność komunikacji.

Tym razem było inaczej. Zamiast promować zalety wszelakie selekcjonera Michniewicza, Kulesza musiał tonować ataki personalne na tegoż, zniechęcać dziennikarzy do podnoszenia tematyki drażliwej. I potem ciągnął ten wątek w wywiadach.

W zasadzie dziennikarze ocenili dobrze tylko jedną zaletę trenera, mianowicie żelazną konsekwencję w zakresie komunikacji. Uznając, że 711 połączeń telefonicznych z Fryzjerem jest wystarczającym dowodem. Tylko na co?
Czesław Michniewicz, bramkarz Amiki Wronki (z lewej), w czasie meczu z Wisłą Kraków o Superpuchar Polski we wrześniu 1999 roku. Wronczanie wygrali 1:0. Fot. PAP/ PRZEMEK WIERZCHOWSKI
Na pewno na to, że były telefony, bo są bilingi. Na pewno na to, że panowie się znają, bo Michniewicz to potwierdza. W tym środowisku wszyscy znają wszystkich, a czasem do siebie dzwonią. Fryzjer był działaczem piłkarskim, wiceprezesem Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej, a wcześniej współtwórcą i menedżerem klubu Amika Wronki. Michniewicz grał wtedy w Amice jako bramkarz i także przez lata był związany z wielkopolskim futbolem: jako trener wronieckiej drużyny, a później Lecha Poznań.

Nie chodzi o to, aby przesądzać o jego niewinności. Ale gdyby na podstawie tego, że ktoś kogoś zna i z rozmawiał z nim przez telefon można komuś zarzucać korupcję, to trzeba by wszystkim.

Prawo moralne futbolu

Przyjmując dobrodusznie, że w przypadku selekcjonera narodowego chodzi o nieskazitelne walory moralne osoby, to w całym tym szarpaniu za nogawki brakuje mi konsekwencji. Jak wiemy Michniewicz był już selekcjonerem narodowym tyle, że młodzieżówki.

A praca z młodzieżą stawia wyśrubowane wymagania. Człowiek niewłaściwy nie może być dobrym przykładem dla młodych, wpajać im właściwych wzorców pedagogicznych itp. Lecz nie pamiętam, aby kogoś to wtedy bolało. Ani liczenia telefonów do Fryzjera.

Skąd więc ta zadyma teraz? Prezes Kulesza powiedział, że w owym czasie Boniek sprawdzał kwalifikacje etyczne trenera od młodzieży, nie znalazł nic gorszącego, więc on tego robić nie musi. Prokuratura postawiła zarzuty kilkuset osobom, lecz Michniewicza wśród nich nie było.
A zatem jak to jest z tą moralnością w piłce nożnej? Gdzie leży twarda granica między tym, co dobre a tym co złe? Okazuje się, że takiej granicy nie ma, bo twardziele to miękiszony. Uzmysłowił mi to pewien tekst na portalu internetowym, pisany w tonacji ostry cień mgły.

Autor nie krył niechęci do nominacji selekcjonera, czego dowodziła treść, ale nie to było warte czytania. Najciekawsza była wykładnia moralna futbolu jaką na koniec wyłożył. Zaczął od tego, że nie uznaje argumentów o braku zarzutów czy wyroku sądowego, no bo nie.

Następnie pryncypialnie i brawurowo zmasakrował wizerunek Michniewicza, nie dając mu najmniejszych szans na resocjalizację z wyjątkiem jednego warunku: jeśli wprowadzi Polaków na mundial w Katarze i wygra mistrzostwa. Wtedy będzie dobry, a nie zły.

W podobnym duchu wypowiedział się także prezes Kulesza, mocno przyciskany do muru. Oświadczył ugodowo, że trzeba poczekać na wyniki pracy, dopiero potem oceniać selekcjonera. Obie sugestie są oczywiście bez związku z moralnością.

Od dawna wiadomo, że futbol rządzi się swoimi prawami, w tym także oryginalnym prawem moralnym, co wyszło przy najnowszej nominacji i ma charakter osobliwości, która wyróżnia tę dyscyplinę wśród pozostałych. Kupują to kibice i niektórzy dziennikarze też.

Dociekliwość to zaleta dziennikarza. Dochodzenie do prawdy oraz publiczne ujawnianie faktów to zawodowy obowiązek. Tyle, że twarde fakty i oczywiste dowody muszą być. Nie wystarczą domysły i przeczucia. Bo takie dziennikarstwo to tylko plotkarstwo.

Ile zarabiają trenerzy piłkarscy i dlaczego tak dużo?

Bajońskie transfery piłkarzy, trenerskie fortuny nie robią już na nas wrażenia.

zobacz więcej
Opera mydlana w PZPN, która zaczęła się po wyborach wrogim przyjęciem nowego prezesa, wykryciem podsłuchów w jego gabinecie, przeszła w długą medytację nad selekcjonerem, następnie w debatę o jego etyce – trwa nadal i końca nie widać.

Wiara i nadzieja

Zanim kibice się dowiedzą, kto poprowadzi reprezentację, toczą się liczne rozmowy, rozważane są różne warianty, a gorączka narasta. Kibice żyją nadzieją, że będzie lepiej niż jest. A centrala futbolu wiarą, że dokonała trafnego wyboru.

Jednak wiara i nadzieja to nie są kategorie racjonalne. To są przesłanki emocjonalne. To działa podobnie jak wiara i nadzieja w wygraną w totolotka. Dzisiaj bardziej niż przed laty, ponieważ zasadniczo zmieniła się rola selekcjonera.

W czasach Kazimierza Górskiego czy Antoniego Piechniczka selekcjoner mógł być, i bywał, trenerem. Pracował z kadrą na zgrupowaniach, które trwały dłużej niż dwa czy trzy dni. Nie musiał się ograniczać do stałych fragmentów gry i zestawienia składu.

Miał okazję wpływać na sportowy poziom drużyny, poprawiać błędy i złe nawyki poszczególnych zawodników, których wady i atuty znał na pamięć. Jego wiedza i fachowe umiejętności przekładały się na jakość gry.

Obecni selekcjonerzy nie mają na to szans. Dostają gotowych, sportowo ukształtowanych graczy, których na co dzień nie widzą, bo przeważnie występują oni w klubach zagranicznych. Krótkie mityngi przed meczami to za mało na realne szkolenie czy utrwalenie umiejętności.

Zatem wpływ współczesnych selekcjonerów futbolu na przebieg i wyniki spotkań jest ograniczony. A mimo to kibice czekają na kolejnego selekcjonera jak na zbawcę, a niekiedy cudotwórcę. Bardzo często pomijając kluczowy element, jakim są piłkarze.

Między innymi z tej przyczyny przestali lubić Paola Sousę, kiedy powiedział, że tak naprawdę ma w drużynie tylko jednego kompletnego zawodnika, jakim jest Robert Lewandowski. Przegrane Sousy, a potem jego dezercja dopełniły czary goryczy.

PZPN gra w ruletkę, wybierając selekcjonera. Rzecz jasna prezes bierze pod uwagę jakieś osiągnięcia zawodowe. Lecz, jak wiemy z doświadczenia, nie daje to gwarancji sukcesu. Kryteria decyzji są inne w przypadku Polaka i obcokrajowca.

Polski trener awansowany na selekcjonera to trener klubowy, który na co dzień pracuje ze swoją drużyną. Na tej podstawie jest wybierany i bywa różnie. Franciszek Smuda był świetny w klubach, ale dał ciała z reprezentacją na Euro 2012.

Nawałka dostał posadę akurat wtedy, gdy w lidze układało mu się słabo. Ale był kumplem prezesa, więc Boniek na niego postawił. Błędu nie zrobił, bo Nawałce z piłką narodową poszło mu znacznie lepiej niż z klubową.
Cezary Kulesza jako prezes Jagiellonii Białystok w lipcu 2011 zatrudnił trenera Czesława Michniewicza. Już w grudniu 2011 rozstał się ze szkoleniowcem. Fot. PAP/Artur Reszko
Trudno wyrokować, ile zimnej kalkulacji było w tamtym wyborze, a ile sympatii koleżeńskiej czy wręcz przypadku. Ale żadnej pewności być nie mogło. Przy wyborze trenera z zagranicy liczy się jego praca jako selekcjonera, ale i to nie daje gwarancji.

W polskim futbolu mieliśmy do tej pory 11 selekcjonerów zagranicznych. Pięciu Węgrów, Anglika, Niemca, Szkota, Francuza, Holendra i Portugalczyka. Jak pamiętamy, Leo Beenhakker ogłaszał megalomańsko, że jedzie na Euro po złoto, ale nie przeszedł eliminacji. No a Sousa – szkoda gadać.

Wycieczka po Europie

Obecna sytuacja także jest enigmatyczna. Można rzec – wielowarstwowo. Michniewicz oddał się podróżom po Europie. Odwiedził tyle krajów, ilu będzie miał piłkarzy w drużynie, plus tych na ławce rezerwowej, bo niektóre miejsca odwiedzał parokrotnie.

Nie pamiętam selekcjonera o takim zacięciu turystycznym. Jak rozumiem celem mają być pożytki sportowe. Na tym etapie sprowadzone do wstępnego rozpoznania, kim grać. Na razie wiadomo, że Lewandowskim. Ale o tym było wiadomo bez wycieczki.

Nazwiska reszty kandydatów na nominatów poznamy zapewne niebawem. Jak zwykle jedni będą za, a drudzy przeciw. Znów będzie dużo gadania, niejasności i polemik. Ta opera mydlana szybko się nie skończy.

Trzeba przyznać, że ludzie piłki potrafią skupić na sobie uwagę. Sousa wywołał negatywne emocje. Michniewicz także, chociaż inaczej. Kulesza stracił na wizerunku przez Michniewicza.

Dobrze czy źle, byle po nazwisku i to się sprawdza. I to się nie zmieni do meczu w Moskwie. Szkoda, że ta para idzie w gwizdek. Jeżeli Polacy przegrają spotkanie, to wiadomo: Michniewicz będzie poszatkowany na kawałki, a PZPN zbiednieje o jakieś 70 mln złotych.

Raczej warto się skupić na zadaniu. Jeśli mecz zostanie wygrany, to też wiadomo: będzie feta narodowa, Polacy pojadą do Kataru. A co z Czesławem Michniewiczem? Zgodnie z prawem moralnym futbolu, stanie się tym dobrym, a nie tym złym. To chyba logiczne, czyż nie?

– Marek Jóźwik

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Trener Czesław Michniewicz jeszcze jako szkoleniowiec Legii Warszawa podczas meczu z drużyną Napoli wygranym przez włoską drużynę 3:0 na Stadionie Diego Armando Maradony w Neapolu w październiku 2021. Fot. CIRO DE LUCA / Reuters / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Jak działa Amnesty International?
Dlaczego obrońcy praw człowieka zaatakowali Ukrainę?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Gdy dusił, jedna z córek krzyczała: Tato, nie!
Żonę znaleziono w płytkim grobie, w wyniku pośmiertnego porodu poza jej ciałem leżał syn Nico.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Po prostu opoka. O. Jacek Salij
Ilu ludzi uchronił od nienawiści i ilu powstrzymał od chęci wymierzania zemsty?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sport lokalny czy globalny
Spory: ręką czy nogą trwały długo, aż w końcu powstały odrębne przepisy dla rugby i piłki nożnej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Słyszą, jak gdacze kura. Polacy pokochali wieś
Tylko w ubiegłym roku aż 50 tys. Polaków zdecydowało się na wyprowadzkę z dużych miast.