Kultura

Wyśmiewał Hitlera, a po wojnie Moczara. Jak Marian Hemar chciał „wydostać Polaków z sowieckiej smoły”

Ważnym elementem jego audycji w Radiu Wolna Europa była nostalgia. W tworzonych przez niego piosenkach przebijał się zarówno humor, jak i smutek, tęsknota za Polską. I za Lwowem. Pozostał na emigracji do końca.

Dokładnie pół wieku temu – 11 lutego 1972 roku – w Dorking nieopodal Londynu zmarł Marian Hemar. Gdy o nim mowa, zazwyczaj przypominamy sobie przedwojennego geniusza satyry, związanego ze słynnymi teatrzykami, jak „Qui pro Quo” czy „Cyrulik Warszawski”, poetę, autora fraszek i tekstów kilku tysięcy piosenek, do których sam komponował też muzykę. A które były tak niezwykle popularne, że nucono je w całej Polsce, np. „Kiedy znów zakwitną białe bzy”, „Czy pani Marta jest grzechu warta”, albo „Ten wąsik” (tu pił rzecz jasna do Adolfa Hitlera, co wywołało małą aferę dyplomatyczną). Wraz z utalentowanymi poetami Julianem Tuwimem, Janem Lechoniem i Antonim Słonimskim napisał wiele skeczy i szopek politycznych. Współpracował z „Wiadomościami Literackimi”, był dyrektorem teatru Nowa Komedia.

Jednak nie tylko z powodu tak dużej aktywności sprowadzanie Hemara do wymiaru genialnego, ale jedynie tekściarza - wesołka, a jego twórczości do błyskotliwej, lecz mało poważnej, jest krzywdzące. Niesprawiedliwe wobec jego dokonań i postawy życiowej, także tej z czasów II wojny światowej i późniejszej, mniej znanej od przedwojennej.

Hemar był przecież czołową postacią polskiej Emigracji w Londynie. Tam kontynuował aktywność kulturalną, równie świetną jak ta sprzed 1939 roku, z tą różnicą, że odtąd była ona wyrazem nie tylko mistrzowskiego poziomu twórcy, ale również mocniej oddawała jego postawę polityczną. Nie należy też zapominać o jego publicystyce, w której obnażał system komunistyczny, a także o jego działalności translatorskiej, jako że pod koniec życia przekładał na język polski sonety Williama Shakespeare’a i ody Horacego.
Szopka polityczna autorstwa Mariana Hemara, Jana Lechonia, Antoniego Słomińskiego i Juliana Tuwima wystawiona w Warszawie w 1930 roku. Kukiełki teatralne przedstawiają m.in. od lewej: posła Mieczysława Niedziałkowskiego, marszałka Józefa Piłsudskiego i generała Felicjana Sławoja Składkowskiego. Fot. NAC/IKC, sygn. 1-K-11578-2
– Postawa Mariana Hemara była niepodległościowa, niezłomna, antykomunistyczna. Nie akceptował on ładu geopolitycznego po II wojnie światowej; protestował przeciwko niemu. Był przeciwny jakimkolwiek formom współpracy z ówczesnym krajem, bowiem Polska nie była niepodległa, rządzili nią komuniści, którzy nie mieli do tego przyzwolenia społecznego, więc on nie chciał mieć z tym nic wspólnego. Wszystkie inne jego działania wynikały z takiego sposobu myślenia – mówi Tygodnikowi TVP prof. Rafał Habielski, historyk z Uniwersytetu Warszawskiego, badacz dziejów polskiej emigracji powojennej.

Husarskie skrzydła

Już jako młodzieniec Hemar dawał wyraz swojemu patriotyzmowi. W latach 1918-1919 brał udział w walkach o Lwów, z którego pochodził i w którym osiągał pierwsze sukcesy jako poeta i satyryk. W 1925 roku 24-letni Hemar przeprowadził się do Warszawy, wiążąc się z tamtejszym salonem i zyskując ogromną popularność.

„Przyjedzie taki drań z Galicji, bidula, skromne to i ciche. Już po roku puszy się we własnym aucie, we własnym futrze, ma co najlepsze krawaty i co najlepsze dowcipy, ani się człowiek obejrzał, a już pierwszorzędny piosenkarz, gwiazda, ba – trzy gwiazdki kabaretu polskiego. Wyrósł na naszych oczach na Fredrę piosenki żydowskiej, mało mu, wlazł na scenę Teatru Polskiego i tam swoje dowcipy wytrząsa. Ma fantazję i pomysłowość, ma żywe poczucie sceny i aktora, a to już na naszym bezrybiu nie rak, ale cały szczupak po żydowsku, albo sandacz z jajami” – tak podsumował jego karierę w lutym 1929 roku Antoni Słonimski, sam też dramatopisarz, prozaik, założyciel kabaretu „Pod Picadorem” i grupy literackiej „Skamander”. Ten dowcipną charakterystykę wygłosił po premierze debiutu dramatycznego Hemara pt. „Dwaj panowie B., czyli jej pierwszy kochanek”.

Kliknij i oglądaj online dramat Mariana Hemara w TVP VOD

Teatr Telewizji

Hemar jak sam mówił, był gorąco oddanym ojczyźnie „Polakiem ochotniczym”. Urodzony w 1901 roku jako Jan Marian Hescheles, w rodzinie Polaków żydowskiego pochodzenia (był kuzynem Stanisława Lema – jego matka Berta Lehm i ojciec pisarza byli rodzeństwem), używał pseudonimu literackiego „Hemar” – skrótu pierwszych liter nazwiska i drugiego imienia. Po przyjęcia przez poetę chrztu w 1935 roku, pseudonim stał się oficjalnym nazwiskiem pisarza, wpisanym do dowodu osobistego.

Popularność przyniosło mu pisanie tekstów do form wodewilowo-kabaretowych, ale nie stronił też od szopek politycznych, które w dwudziestoleciu międzywojennym cieszyły się sporym zainteresowaniem. – Trzeba mieć świadomość, że przed wojną sprawnie działała cenzura. I teksty do szopek były cenzurowane. Ale ponieważ to były przedstawienia w zasadzie jednorazowe, to puszczano te teksty – mówiła na antenie TVP w programie „Sądy przesądy” Anna Mieszkowska, teatrolożka, autorka książek poświęconych życiu i twórczości Mariana Hemara. Dodała, że ówcześni politycy wręcz obrażali się, kiedy w szopkach politycznych nie było o nich mowy.

Lubił go Piłsudski, podobał się Mussoliniemu. Z taką twarzą mógł zostać aktorem albo dyplomatą

Wieniawa pisał szefowi włoskiej dyplomacji, że ma „żywą sympatię dla narodu włoskiego, dla Pana, dla Duce”.

zobacz więcej
– Z jednej strony w tekstach Hemara do szopek politycznych pojawiały się wątki krytyki sanacji, a z drugiej należał on do establishmentu literacko-politycznego, kojarzonego z kawiarnią Mała Ziemiańska, ale i z Bolesławem Wieniawą-Długoszowskim (generał był jedną z najbarwniejszych postaci II RP; osobisty adiutant Józefa Piłsudskiego, dyplomata, wolnomularz, poeta, lekarz, dziennikarz, znany z umiłowania kobiet, koni i hucznej zabawy – przyp. red.), z „Wiadomościami Literackimi”, a może nawet – jak postrzegali to niektórzy młodzi pisarze – ze snobizmem literackim Warszawy lat 30. XX wieku – mówi Tygodnikowi TVP dr Paweł Chojnacki, historyk z IPN i Instytutu Historii PAN, badacz dziejów powojennej emigracji polskiej w Wielkiej Brytanii.

Przy czym zaznacza, że Marian Hemar był jednak przedstawicielem pewnej formacji, pokolenia, które obudziło się patriotycznie w wyniku wielkich wydarzeń historycznych, czego dowodem jest wspomniany udział poety w walkach o Lwów, czy jego późniejsza działalność wojenna i powojenna. – Zarówno Hemar, jak i inni przedstawiciele jego pokolenia, w międzywojniu korzystali z walorów młodości, sławy i talentu. Wielu z nich miało jednak swój młodzieńczy epizod walki, działań na rzecz niepodległej Polski. Nie jest tak, że ich patriotyzm wyrósł na ugorze, a gdy Polska upadła po wybuchu II wojny światowej, to dopiero wtedy oni się przebudzili i ją dostrzegli – mówi dr Chojnacki.

Tadeusz Nowakowski, pisarz, który po wojnie również znalazł się na emigracji w Londynie (po kilku latach przeniósł się do Monachium, gdzie podjął pracę w Rozgłośni Polskiej Radia Wolna Europa), napisał o Zygmuncie Nowakowskim (zbieżność nazwisk przypadkowa), również pisarzu i ważnym przedstawicielu polskiego Londynu, że „na emigracji wyrosły jemu husarskie skrzydła”. – Można powiedzieć, że również Marianowi Hemarowi wyrosły husarskie skrzydła – podkreśla Paweł Chojnacki.

Badacz przywołuje również przykład Mieczysława Grydzewskiego, redaktora naczelnego wspomnianych „Wiadomości Literackich”, międzywojennego tygodnika społeczno-kulturalnego, tworzonego w nurcie boyowskim (od Tadeusza Boya-Żeleńskiego), niekiedy nawet libertyńskim. Podczas II wojny redagował on „Wiadomości Polskie, Polityczne i Literackie”, a po wojnie, na emigracji – „Wiadomości”.

W II RP jednym tekstem postawił klinikę. W PRL był przemilczany, zapomniany, zmanipulowany

Gdyby w Polsce przed 1939 rokiem rozwinęła się telewizja, byłby jej twarzą! – mówi autor książki „Kiedy Zygmunt Nowakowski wróci wreszcie do Krakowa?”

zobacz więcej
– Mówimy tu o kontynuacji w linii prostej tego samego pisma. Z tym, że podczas wojny i po 1945 roku temu tytułowi, skupionemu wokół niego środowisku, również wyrosły husarskie skrzydła – mówi historyk. Z oboma pismami współpracował Hemar.

Rozżalenie, rozpacz i wstyd

Zanim jednak związał się z „Wiadomościami” londyńskimi, przebył długą drogę. Po wybuchu wojny zdecydował się na ucieczkę z Warszawy – nie miał zresztą innego wyjścia. Przed wojną tworzył antyhitlerowskie satyry. Chociażby słynną piosenkę „Ten wąsik, ach, ten wąsik”, wykonywaną przez Ludwika Sempolińskiego w popularnej rewii „Orzeł czy Rzeszka”, przeciwko której w 1939 roku protest wystosował niemiecki ambasador w Warszawie. Nie bez znaczenia były żydowskie korzenie poety i satyryka. Hemar miał świadomość, że będzie poszukiwany przez gestapo i jedyną szansą na przetrwanie wojny jest ucieczka.

Najpierw przedostał się do Lwowa, a następnie do Rumunii, gdzie spędził niespełna półtora roku. Nie czuł się tam bezpiecznie, do tego popadł w depresję. W tym czasie napisał wiersz „Do generała”, który zaczyna się następująco:

Do ostatniego mężczyzny!
Do ostatniej kobiety!
Miałeś bronić ojczyzny,
Miałeś bronić Warszawy –
Generale!

Już twe kukułcze portrety
W jutrzejszej jaśniały chwale,
Chrypło radio od twej przyszłej sławy.
Jak koguty piały ci gazety,
Że do ostatniej kobiety!
Do ostatniego mężczyzny!!
O spadkobierco buławy…
[…]


– Moment, w którym Hemar dowiedział się, że wódz naczelny zostawił swoich żołnierzy i opuścił Polskę, był dla niego okropny. W tym wierszu zastosował zabieg, poprzez który odbiera Edwardowi Rydzowi-Śmigłemu buławę marszałkowską. Napisał, że jest on generałem, a nie marszałkiem. Buława [marszałkowska] była mu nienależna. Ten wiersz jest jednym z najświetniejszych pamfletów politycznych – oceniał w 1990 roku na antenie Polskiego Radia Ryszard Marek Groński, zmarły w 2018 roku pisarz, dziennikarz, satyryk, autor książki „Kabaret Hemara”.

Pisarz, poeta, kabareciarz i mistrz dedykacji. Na reżim opowiadał rzeczy straszne

„Naszemu dzielnemu i czujnemu Doboszowi naszego małego regimentu ten medal nadaje Antoni Słonimski”. Obejrzyj 6. odcinek programu „Z pamięci”.

zobacz więcej
„Wiersz «Do generała» był wynikiem rozżalenia, rozpaczy i wstydu, napięć bardzo emocjonalnych” – czytamy relację samego Mariana Hemara, zamieszczoną w książce Anny Mieszkowskiej „Ja, kabareciarz. Marian Hemar. Od Lwowa do Londynu”.

Jednoznaczne deklaracje polityczne

Na początku 1941 roku satyryk przedostał się (przez Turcję) do Palestyny. Tam wstąpił w szeregi Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich. Zajmował się działalnością kulturalno-oświatową. Między innymi był autorem słynnego marszu „Karpacka Brygada” i wielu piosenek żołnierskich, chociażby „Pamiętaj o tym wnuku, że dziadzio był w Tobruku”. Niebawem został przeniesiony do Kairu, gdzie prowadził audycje radiowe dla Armii Polskiej.

W ostatnich dniach grudnia 1941 roku Hemar na pokładzie statku wypłynął z Kairu w kierunku Wielkiej Brytanii. Do portu w Liverpoolu dotarł w marcu 1942 roku.

W tekście „Paweł Chojnacki: Piszę o prozie, albo Mariana Hemara i Zygmunta Nowakowskiego portrety wzajemne”, opublikowanym w ubiegłym roku na łamach „Teologii Politycznej Co Tydzień”, czytamy: „Gdy pierwszego dnia po przybyciu z Kairu do Londynu (9 marca 1942) odszukał Antoniego Słonimskiego, dowiedział się od niego, że «Grydzewski faszysta i antysemita, że [Zygmunt] Nowakowski faszysta i szowinista, że [Józef] Mackiewicz faszysta imperialista, że Grydzewski w wierszu Balińskiego rozmyślnie wydrukował rozstrzelonymi literami słowa o ziemi nowogródzkiej gdy ją nam zabrano podstępem lub siłą, żeby Stalina sprowokować […]»”.

– Hemar nie wiedział, o co Słonimskiemu chodzi. On w tym skłóconym środowisku emigracyjnym przyjął postawę jednoznacznie antysowiecką. Nie przeżywał wahań, jak co poniektórzy, że „może uda się z Sowietami porozumieć”. O pakcie Sikorski-Majski z 30 lipca 1941 roku wiedział, że ta umowa wprawdzie doprowadziła do opuszczenia łagrów przez Polaków i do powstania Armii Polskiej, jednak nie zagwarantowała stałości granic wschodnich Rzeczypospolitej, i że to się zemści – mówi dr Paweł Chojnacki.

II wojna światowa i jej następstwa zmusiły Hemara do złożenia jednoznacznych deklaracji politycznych. – Przede wszystkim pozostał na emigracji w Londynie. A przecież byli twórcy, jak choćby Antoni Słonimski czy Julian Tuwim, którzy wrócili do kraju. Hemar z takiej możliwości nie skorzystał. To był wyraz jego postawy niepodległościowej, niezgody na komunizm, przywiązania do polskiej tradycji romantycznej – mówi Tygodnikowi TVP Robert Kostro, historyk, dyrektor Muzeum Historii Polski.
– Marian Hemar do końca pozostał wierny swoim ideałom. Mówiąc wprost, Słonimski czy Tuwim zdecydowali się na służbę okupantowi komunistycznemu. Być może teraz to się trochę deprecjonuje, ale przecież to były bardzo świadome wybory. I trzeba to jasno powiedzieć. Tak samo świadomą decyzję o pozostaniu na emigracji, wiedząc, że skazują się tym samym na niebyt, podjęli Jan Lechoń, Kazimierz Wierzyński, Zygmunt Nowakowski, Stanisław Baliński i inni emigracyjni twórcy– dodaje dr Chojnacki.

Krytyk PRL-u

W Londynie Marian Hemar kontynuował działalność kulturalną – teatralną, kabaretową. Scena Hemara znajdowała się w emigracyjnych Klubie Orła Białego i Ognisku Polskim. Jego twórczość nie traciła niezwykle wysokiego poziomu.

– Wielkość Hemara polegała m.in. na łączeniu dwóch poziomów działania. Po pierwsze, jego wiersze czy piosenki były proste w formie i trafiały do każdego. A po drugie, one zawsze były zakorzenione w języku, w odniesieniach literackich, w metaforyce. Hemar to przykład twórcy niemalże genialnego, który potrafił łączyć popularność z niezwykłym kunsztem, poziomem literackim – ocenia Robert Kostro.

Marian Hemar współpracował też z emigracyjnymi periodykami, m.in. z „Dziennikiem Polskim” i „Dziennikiem Żołnierza”, czy wspomnianymi „Wiadomościami” Mieczysława Grydzewskiego, w których publikował teksty poetyckie i publicystyczne. Na łamach prasy krytykował PRL.

– Wydaje mi się, że obok Józefa Mackiewicza miał bodaj najbardziej nieprzejednane poglądy w stosunku do PRL. Ostrość jego sądów nie stępiała z wiekiem i jeżeli sprawiał tym przykrość nawet bliskim, jak choćby Grydzewskiemu, to czynił to nie z przypadkowego ferworu natarcia, ale ze świadomej intencji trwania przy prawdzie. Szczególnie krytyczny był, gdy szło o dawnych przyjaciół pisarzy, filmowców i muzyków, i dawał temu wyraz pisząc teksty w „Wiadomościach” o Tuwimie czy Słonimskim. Krytykował emigrantów, którzy godzili się na współpracę z krajem, np. tekst „Harakiri” z 16 września 1956 roku, dotyczący powrotu Stanisława Cata-Mackiewicza do kraju – komentuje dla Tygodnika TVP dr hab. Mirosław A. Supruniuk, historyk, dyrektor Muzeum Uniwersyteckiego w Toruniu, a także założyciel i kierownik pracowni archiwalno-badawczej Archiwum Emigracji oraz redaktor naczelny czasopisma „Archiwum Emigracji”.

Supruniuk dopowiada, że kiedy Marian Hemar przedrukował tekst w tomie „Awantury w rodzinie” (zbiór emigracyjnej prozy publicystycznej Hemara, wydany w 1967 roku), dodał do artykułu informację, że Stanisław Mackiewicz już w latach 40. XX wieku zabiegał o możliwość współpracy z władzami warszawskimi.

Uszczypliwy wobec swoich

Sprawa wyroku wydanego przez podziemie ciągnęła się za nim do śmierci

Prof. Kazimierz Maciąg: Mackiewicza wzburzyło, że nagrodą „Wiadomości” zaczęto honorować twórców krajowych. Czarę goryczy przelało zgłoszenie Jacka Kuronia.

zobacz więcej
Jednakże nie szczędził on słów krytyki również wobec tych, którzy na emigracji pozostali. Choć w tym przypadku nie był to wyraz jego postawy politycznej – ta bowiem pozostała niezmienna – lecz przejaw jego niezależnego myślenia. Widać zresztą wyraźną różnicę między wytykaniem uchybień wewnątrz Emigracji, a wymierzonymi w nią propagandowymi atakami, prowadzonymi z Warszawy przez literatów, poetów uwikłanych w komunizm, tudzież przez komunistyczne władze wykorzystujące ich w celach propagandowych.

W czym przejawiał się ów krytycyzm wobec własnego środowiska? Mirosław A. Supruniuk tłumaczy, że Hemar przejmował się i ostro recenzował wszelkie niedociągnięcia polskiego Londynu, błędy w pismach emigracyjnych, z którymi współpracował, wydarzenia teatralne, wydawnictwa książkowe, nawet wystawy; gromił wydawców, redaktorów i dyrektorów, nawet gdy był z nimi w przyjaźni.

– Na Grydzewskiego obraził się za głupstwo, za to, że „nie dopuszczał w tygodniu do krytykowania wartości literackich zamieszczanych utworów”, a później na dobre, gdy w konkursie do tzw. Akademii Literatury na Emigracji, którą stworzyli czytelnicy „Wiadomości”, Hemar znalazł się tuż za pierwszą piętnastką, która utworzyła Akademię – mówi historyk.

Dodaje jednak, że kiedy Grydzewski zachorował, Hemar był pierwszym, który przyszedł z pomocą i zorganizował zbiórkę funduszy, a nawet zaofiarował się, że zredaguje Grydzewskiemu „Silvę rerum” – książkę jego tekstów z „Wiadomości”.

Hemar nie powstrzymywał się od uszczypliwości także wobec krytyków teatralnych. – Zżymał się, że teatr emigracyjny reprezentuje krytyka spod znaku „taryfy ulgowej”, przesadnie pochwalna, unikająca wytykania słabizn i uchybień, wszystko po to by służyć „sprawie przetrwania polskiego życia teatralnego na emigracji” – dopowiada profesor Supruniuk.

Do Polski przez eter

Na początku 1953 roku Marian Hemar rozpoczął współpracę z założoną rok wcześniej w Monachium Rozgłośnią Polską Radia Wolna Europa. W Londynie mieściło się jej studio, w którym nagrywał cotygodniową audycję. W trakcie piętnastominutowego programu czytał swoje wiersze satyryczne, dotyczące przede wszystkim bieżących wydarzeń w Polsce Ludowej (jak wspominała Anna Mieszkowska, miał dostęp do nasłuchów, a także do wyciągów z prasy peerelowskiej), czy ważkich tematów ze świata, zaś najwybitniejsi artyści polskiego Londynu wykonywali jego piosenki. Między innymi Włada Majewska, z którą Hemar się przyjaźnił (znali się jeszcze ze Lwowa) i która była realizatorem jego audycji.
Odnowa. Koncert piosenek Mariana Hemara
– Oprócz niej piosenki śpiewali m.in. Wacław Krajewski (pseudonim: Karol Marek) czy Zofia Terné. Za oprawę muzyczną programu odpowiadał Jerzy Kropiwnicki (kompozytor; nie należy mylić z byłym prezydentem Łodzi). Połączyły ich zarówno losy przedwojenne, jako że wszyscy pochodzili z Kresów, jak i losy powojenne, emigracyjne – mówi dr hab. Konrad W. Tatarowski, literaturoznawca i medioznawca z Uniwersytetu Łódzkiego, były dziennikarz RWE, autor m.in. monografii „Literatura i pisarze w programie Rozgłośni Polskiej RWE”.

W pamięci literaturoznawcy zapadł chociażby wiersz „Dziady”, napisany i przedstawiony przez Hemara na początku 1968 roku jako satyryczny komentarz do decyzji władz PRL o zdjęciu ze sceny Teatru Narodowego „Dziadów”.

Oto fragmenty:
Moczar truchlał w pierwszym rzędzie.
Co to będzie, co to będzie?

Cały utwór jest wyraźnie
Nastawiony nieprzyjaźnie

Wobec naszych wschodnich braci,
Oraz całej Rosji-Maci
[…]

Potem mówił p. Gomułka
Do zaufanego kółka:

Ten Mickiewicz... wieszcz narodu...
Dużo zrobił nam zawodu!

Że on umarł, ja nie wiedział.
Gdyby żył, to już by siedział.

Nie ma wyjścia, nie ma rady
SKONFISKOWAĆ CAŁE „DZIADY”!!


– Radio Wolna Europa było szansą dla wielu osób ze środowiska literackiego i artystycznego, bo dawało stały dochód – mówiła na antenie TVP w programie „Sądy przesądy” Anna Mieszkowska. I dodała, że do polskiej sekcji RWE Hemara zaprotegował Edward Raczyński, późniejszy prezydent RP na uchodźstwie („była to najlepsza rekomendacja, jaka tylko mogła być”) i Leopold Kielanowski.

Rozgłośnia Polska Radia Wolna Europa była dla przedstawicieli Emigracji nie tylko źródłem solidnego zastrzyku finansowego; dawała przede wszystkim możliwość (poprzez eter) kontaktu z krajem. – Dzięki audycjom w RWE oni czuli się potrzebni. Mieli kontakt ze słuchaczami, docierały do nich listy, opinie. Marian Hemar czy Kazimierz Wierzyński podkreślali, że jest to forma uczestnictwa w kulturze polskiej, forma obecności wśród polskich słuchaczy – mówi Konrad W. Tatarowski.

Tym bardziej, że w PRL-u jego twórczość Hemara była objęta cenzurą, a – jak wspominał Wojciech Młynarski – „żeby przemycić jego piosenki, mówiło się np., że są to piosenki Tuwima”. Sam poeta, satyryk, twórca piosenek Młynarski dopiero pod koniec lat 80. XX wieku mógł wystawić spektakl „Hemar” w warszawskim Ateneum.

Czerwony patriota i wylękniony bluźnierca. Rzecz o zbuntowanej polskości

Władysław Broniewski i Julian Tuwim to poeci z życiorysami połamanymi i tragicznymi, a zarazem wzniosłymi i bohaterskimi.

zobacz więcej
A póki co audycje Mariana Hemara w Radiu Wolna Europa – też słuchanym w Polsce Ludowej nielegalnie – cieszyły się bardzo dużym zainteresowaniem. Pomocna w tym była również obowiązująca w RWE zasada powtarzania kilkugodzinnych bloków programowych dwa-trzy razy w ciągu doby. Dzięki temu praktycznie każdy, kto miał na to ochotę, mógł audycji Hemara posłuchać.

Zresztą nie tylko programy Hemara, ale ogólnie audycje polskiej sekcji RWE (mimo prób jej zagłuszania) były chętnie słuchane. – Według wskaźników amerykańskich, gdy napięcie w PRL rosło, np. w roku 1956 czy 1968, to wówczas słuchalność RWE sięgała nawet 70-80 proc. polskiego społeczeństwa. Nie są to jednak dane precyzyjne. Z kolei według Ośrodka Badania Opinii Publicznej, badającego słuchalność RWE od lat 60. XX w., przekraczała ona 30 proc. społeczeństwa. To jest bardzo dużo. Oczywiście te dane nie były w PRL-u ogłaszane oficjalnie – komentuje były dziennikarz RWE.

Hemar tworzył także słuchowiska radiowe, które były emitowane na antenie RWE. Między innymi o Fryderyku Chopinie czy Aleksandrze Fredrze.

Trudne charaktery

Hemar nie był etatowym pracownikiem rozgłośni. Anna Mieszkowska w książce „Mistrzowie kabaretu. Marian Hemar i Fryderyk Járosy” wspomina, że gdy w 1995 roku poznała Jana Nowaka-Jeziorańskiego w ambasadzie RP w Waszyngtonie i zapytała byłego dyrektora Rozgłośni Polskiej RWE, dlaczego nie zatrudnił Mariana Hemara na etat, ten odparł: – Hemar nie był łatwym człowiekiem, ale musi pani pamiętać, że ludzie wybitni nie bywają łatwi.

Trudny charakter miał również dyrektor Rozgłośni Polskiej RWE. Dlatego też relacje między nim i Marianem Hemarem były napięte. Jednym z przedmiotów sporów były pieniądze, albowiem Hemar często się o nie wykłócał, domagając się podwyżek honorarium. Ponadto, dochodziło do sporów dotyczących polityki personalnej. – Nowak forsował ludzi z komunistyczną przeszłością, którzy po 1956 roku stali się rewizjonistami i liberałami. Na przykład Jana Kotta. Była to strategia stopniowego szerzenia demokracji. Spierali się z nim o to chociażby Leopold Tyrmand czy właśnie Marian Hemar. Ich zdaniem Nowak przesadzał ze ściąganiem do RWE postkomunistów. Osobiście uważam, że Tyrmand i Hemar mieli rację – komentuje Konrad W. Tatarowski.
Marian Hemar jako tekściarz był autorytetem dla Wojciecha Młynarskiego, który w 2001 roku poinformował o wydaniu pierwszego po 1945 roku albumu z twórczością tego poety i satyryka. Na płycie „Hemar – piosenki” znalazło się 14 utworów w wykonaniu m.in. Jacka Borkowskiego i Ewy Wiśniewskiej. Był to zapis spektaklu, wyreżyserowanego przez Młynarskiego w Teatrze Ateneum. Fot. PAP/Radek Pietruszka
Dyrektorowi polskiej sekcji RWE zarzucano też m.in. spolegliwość wobec amerykańskich przełożonych, nieumiejętność zbudowania pewnej autonomii. Choć zdaniem profesora Tatarowskiego nie miał on łatwego zadania i musiał być dyplomatyczny zarówno wobec Amerykanów, jak i własnego zespołu. – Zdarzało się, że jednak Nowak potrafił twardo postawić się przełożonym. Tak było, gdy Amerykanie po 1956 roku zabronili mówić o sprawie granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej. To byłaby kompromitacja, gdyby Rozgłośnia Polska RWE nie zajęła wtedy stanowiska. Nowak w końcu to przeforsował. Ale zanim Amerykanie się zgodzili, było bardzo gorąco, pojawiła się nawet groźba strajku zespołu – opowiada.

„Radio status quo Europa”

W kontekście współpracy Hemara z rozgłośnią warto wspomnieć o jego geście solidarności z Józefem Mackiewiczem. Mirosław A. Supruniuk opowiada: – W latach 1963-1959 ukazywał się dodatek do „Wiadomości” pt. „Na Antenie”, redagowany i finansowany przez RWE, w którym drukowano teksty z audycji radiowych. Pieniądze z RWE miały wielkie znaczenie dla sytuacji finansowej tygodnika, który zawsze borykał się z problemami. W 1969 roku Nowak-Jeziorański zażądał od Grydzewskiego, by przestał drukować w „Wiadomościach” Mackiewicza, a gdy Grydz odmówił, Nowak wycofał dotację i zamknął dodatek. W ramach solidarności z Mackiewiczem Hemar zrezygnował z pracy w RWE w 1971 roku, tekstem „Zamknij Pan okno” („Wiadomości”, 26 września 1971).

Po awanturze z Mackiewiczem Hemar był niezwykle krytyczny wobec RWE. Wymyślił określenie „Radio status quo Europa”.

Co więcej, to nie był pierwszy raz, gdy Marian Hemar naraził się środowisku emigracyjnemu z powodu Mackiewicza. Mirosław Supruniuk wyjaśnia, że Hemar jako publicysta był „krytyczny, ale sprawiedliwy, ostry, ale nie zapominający o przyjaźniach, dosadny, ale szukający usprawiedliwienia dla ludzkich wad i słabości”, i że „narażał się wielu ważnym postaciom emigracji recenzując ich książki, lub nade wszystko, pisząc o książkach Józefa Mackiewicza”. Jak dodaje historyk, pochwalna recenzja „Lewej wolnej”, napisana przez Hemara w „Dzienniku Polskim”, spowodowała, że zagrożono dyrektorowi Polskiej Fundacji Kulturalnej zwolnieniem.


Ważnym elementem audycji Hemara w RWE była nostalgia. Przedstawiano piosenki, z których przebija się zarówno humor, jak i smutek, tęsknota za Polską, za Lwowem. Na przykład wykonywane przez Władę Majewską „Chlib kulikowski” czy „Rok uchodźców”.

Dr Paweł Chojnacki podkreśla, że była to nostalgia podana na najwyższym możliwym poziomie. – Marian Hemar pisał piosenki nie tylko o Polsce, która przeminęła, ale i o Polsce marzeń, którą Emigracja przechowywała nam w sercu, z myślą, że w przyszłości ktoś będzie mógł do niej nawiązać; z myślą, żeby po tej komunistycznej pustyni pozostało jak najwięcej kulturowych faktów, odnoszących się również do współczesności (do ówczesnej współczesności, a nie dalekiej przeszłości), i żeby umożliwić nam po latach wydostanie się z tej sowieckiej smoły – mówi historyk, opracowujący obecnie „Awantury w rodzinie 2”, zbiór prozy publicystycznej Mariana Hemara, która nie weszła do edycji z 1967 roku.

– Łukasz Lubański

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Marian Hemar. Fot. NAC/Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny - Archiwum Ilustracji, sygnatura: 1-K-1510
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Monroe i Miller. Jak intelektualista stracił zmysły
Znajomy żartował: „Wasze dzieci będą miały urodę Arthura i rozum Marilyn”.
Kultura Poprzednie wydanie
Opowieści okrutne jak życie
To sadystka, wampir, dusicielka. I to się widowni podoba.
Kultura Poprzednie wydanie
Ponad 80 lat na wygnaniu. Niesamowita historia Siedmiu Obrazów
Było to ideowe serce polskiego pawilonu na nowojorskiej wystawie EXPO.
Kultura wydanie 22.07.2022 – 29.07.2022
Marc Chagall – freak ze sztetlu
Mawiał o sobie: „Jestem małym Żydkiem z Witebska. Wszystko, co czuję, maluję, robię, całe moje »ja« się w tym zawiera”.
Kultura wydanie 22.07.2022 – 29.07.2022
Najpiękniejszy bas świata
Ładysz za kołnierz nie wylewał, palił namiętnie cygara, jadał wysokokalorycznie, ale, jak podkreślał, smacznie.