Cywilizacja

Nie wierzyć kobietom. Książę Andrzej został osądzony, zanim zapadł wyrok

Ostracyzm środowiskowy działa natychmiast, nie czeka na ustalenie prawdy. I mężczyźni bezpodstawnie oskarżeni ponoszą tego koszty – finansowe, rodzinne, towarzyskie i zawodowe. Bo nawet jeśli ludzie nie wierzą zarzutom, nierzadko uważają, że dla dobra sprawy oskarżony nie powinien upierać się przy swoim. „Wiem, że jesteś niewinny, ale może powinieneś złożyć broń, by pomóc ruchowi #MeToo?” – taką sugestię Dershowitz usłyszał od dobrego znajomego.

Na słynnym zdjęciu są trzy osoby. Najbardziej prominentną jest książę Andrzej, drugi z rzędu, podobno ukochany syn królowej Elżbiety II. Książę, jeszcze młody i ciągle przystojny, obejmuje w pasie młodą blondynkę z rozpuszczonymi włosami. To Virginia Roberts, dziś nosząca nazwisko Giuffre. Dziewczyna jest uśmiechnięta, wręcz promienieje, widać, że sytuacja, w jakiej się znalazła, bardzo jej się podoba. Na tę parę spogląda, oparta o drzwi, ciemnowłosa kobieta. To Ghislaine Maxwell, najmłodsza córka nieżyjącego już potentata medialnego Roberta Maxwella.

Fotografia jest jednym z dowodów w sprawie o wykorzystywanie seksualne, jaką Virginia Giuffre wytoczyła księciu. Virginia oskarża, książę się broni, oboje z pomocą zespołów znanych prawników – i tak pewnie będzie do jesieni, gdy powinna odbyć się rozprawa. To, jakie zapadnie rozstrzygnięcie, jest istotne z wielu powodów, wśród których nie najmniej ważnym jest reputacja brytyjskiej rodziny królewskiej, a zatem i monarchii. Ale trudno nie dostrzegać, że książę przez opinię publiczną został osądzony, zanim zdążył wypowiedzieć się sąd.
Domniemane ofiary Jeffreya Epsteina, od lewej, Sarah Ransome, Virginia Roberts (Giuffre) i Marijke Chartouni spotkały się na rozprawie sądowej w 2019 r. Nie znały się przed przesłuchanie, ale teraz – jak powiedziały dwa dni później w wywiadzie – proces pomógł im w nawiązaniu kontaktów z innymi kobietami z „haremu Epsteina”. Fot. Emily Michot/Miami Herald/Tribune News Service via Getty Images
To prawda, że Andrzej od początku bronił się wyjątkowo niezdarnie (fatalnie wypadł w wywiadzie dla telewizji BBC, którego, zdaniem specjalistów, w ogóle nie powinien był udzielać), że stosował uniki, że na ocenie zaciążyła jego nienajlepsza reputacja, bo przyjaźnił się z ludźmi, których należało unikać. Ale wszystko to razem wzięte nie przesądza o winie. Role jednak rozdano zawczasu i nie ma tu miejsca na niuanse. Książę to seksualny drapieżca, a Virginia to wyłącznie ofiara, choć może nie całkiem niewinna. Rola Ghislaine i Epsteina nie budzi wprawdzie wątpliwości, ale dla meritum sprawy nie ma to żadnego znaczenia.

A przecież w tej sprawie nie brak aspektów, które wątpliwości budzą. Paru wpływowych mężczyzn Virginia Giuffre oskarżyła bezpodstawnie. Nietrudno także o podejrzenia natury finansowej. Od Epsteina, dzięki zawartej w 2009 roku ugodzie, zainkasowała 500 tys. dolarów, od Ghislaine Maxwell – kwoty nieujawnione, ale idące podobno w miliony.

Harem z Palm Beach

Ghislaine ze zdjęcia patrzy poniekąd na własne dzieło, to ona bowiem skontaktowała księcia i Virginię. Andrzeja znała od czasu studiów w Oksfordzie, Virginię – bo była dziewczyną z haremu jej przyjaciela, Jeffreya Epsteina, multimilionera, który zrobił majątek w dziedzinie finansów i bankowości. Epstein gustował w towarzystwie bardzo młodych dziewcząt, a Ghislaine zarządzała haremem w jego posiadłości w Palm Beach, pilnując, by dziewcząt nie zabrakło i opłacając ich usługi, począwszy od masażu po seks z panem domu i jego znajomymi – ludźmi bogatymi, utytułowanymi i wpływowymi. Pod koniec ubiegłego roku sąd w Nowym Jorku uznał ją za winną stręczenia nieletnich, za co, wraz z innymi zarzutami, grozi jej łącznie 65 lat więzienia. Natomiast Epstein nie żyje już od dwóch lat. Aresztowany latem 2019 roku pod zarzutem wykorzystywania nieletnich, popełnił w więzieniu samobójstwo.

Virginia Giuffre oskarża księcia, twierdząc, że trzykrotnie – w marcu 2001 roku w Londynie, a później w nowojorskim domu Epsteina i w jego posiadłości na Wyspach Dziewiczych – wykorzystał ją seksualnie. Miała wówczas 17 lat, co oznacza, że choć w świetle prawa brytyjskiego książę nie popełnił przestępstwa (wiek, od którego współżycie jest dozwolone, to w Wielkiej Brytanii 16 lat), to w myśl prawa amerykańskiego – tak (na Florydzie, skąd pochodzi Virginia Giuffre, to 18 lat). W dodatku, jak twierdzi, została do współżycia przymuszona.

Niebezpieczne związki. O księciu, który został bezrobotnym

59-letni Andrzej, książę Yorku, syn królowej Elżbiety II stracił stałą pracę.

zobacz więcej
Książę zaprzecza, utrzymuje zresztą, że w ogóle nie pamięta ówczesnej panny Roberts. Czy to możliwe? W każdym razie niewykluczone. W życiu mężczyzny ze świecznika, a takim bez wątpienia był Andrzej, tego rodzaju epizodów zapewne nie brakowało i raczej trudno zakładać, że wszystkie zachował w pamięci.

W pytaniu o charakter czynu, jakiego wówczas książę się dopuścił, kryją się de facto dwie odrębne kwestie. Po pierwsze, czy popełnił przestępstwo, jakim jest współżycie z osobą nieletnią. Po drugie, czy doszło do gwałtu. Roześmiana twarz Virginii wiele w tej sprawie mówi. Nie codziennie poznaje się prawdziwego księcia z królewskiego rodu i nie każdą dziewczynę książę przytula.

Było naprawdę cool!

Tymczasem z zeznań, jakie podczas procesu Ghislaine Maxwell złożyła Carolyn Andriano, przyjaciółka Virginii z młodości, wynika, że seks faktycznie miał miejsce. I to właśnie, chociaż proces kogo innego dotyczył, ściągnęło na rozprawę uwagę mediów. „Książę Andrzej uprawiał seks z nieletnią”, krzyczały nagłówki, jednakowe jak świat długi i szeroki. Carolyn była głównym świadkiem oskarżenia i to jej zeznania doprowadziły do skazania Ghislaine jednomyślną decyzją sądu.

W marcu 2001 roku, gdy Virginia po raz pierwszy spotkała się z księciem, Carolyn pewnego dnia otrzymała sms. „Nigdy się nie domyślisz, z kim jestem” – pisała przyjaciółka. „No z kim?”. „Jestem w Londynie, z Jeffreyem, z Maxwell i z księciem Andrzejem. Idziemy na obiad” – odpisała Virginia.

– Nie bardzo jej wierzyłam. Sądziłam, że trochę naciąga, choć z drugiej strony wiedziałam, że zna bogatych ludzi i że chodzi z nimi na ekskluzywne przyjęcia – zeznawała Carolyn Andriano. – Ale przysięgała, że mówi prawdę i że postara się o zdjęcie.

Owo słynne zdjęcie pokazała przyjaciółce po powrocie na Florydę. – I powiedziała: „Spałam z nim”. Odparłam: „Chyba mnie wkręcasz”. A ona na to: „Nie, naprawdę z nim spałam”. Nie wyglądało na to, żeby ją to specjalnie poruszyło. Przeciwnie, uważała, że było to bardzo cool – relacjonowała Carolyn.
Virginię Giuffre twierdziła, że podczas orgii w rezydencjach Epsteina widywała m.in. (od lewej) eks-senator George Mitchell, ex-gubernatora stanu Nowy Meksyk Billa Richardsona i sławnego adwokata Alana Dershowitza . Wszyscy zaprzeczyli., a ostatni wytoczył jej proce so zniesławienie. Fot. David Hume Kennerly, Paul Morigi – WireImage i Mario Tama/Getty Images
Jak dodała, „Virginia sama nie mogła uwierzyć, że przespała się z księciem. Ghislaine Maxwell powiedziała jej, że ma dla niej niespodziankę i sądzę, że tą niespodzianką był właśnie książę Andrzej. Była bardzo przejęta. Ja też byłabym przejęta, gdybym poznała kogoś tak sławnego. Powiedziała mi, że najpierw poszli na obiad, a potem przyszedł czas na seks. Ciągle dopytywałam: Naprawdę tak było? A ona odpowiadała: Tak”.

Wkrótce potem przyjaciółka wciągnęła ją do grona dziewcząt Epsteina, choć Carolyn miała wówczas zaledwie 14 lat – co Virginia kazała jej przemilczeć. Już pierwszego dnia miała okazję patrzeć, jak ta ochoczo uprawia seks z Epsteinem. Dlatego, jak stwierdziła w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „Daily Mail” (jedynym, w którym już po procesie opowiedziała o swych doświadczeniach), nie uważa, by Virginia miała prawo żądać odszkodowania za przeszłość. Nie jest ona bowiem żadną ofiarą. – Nie sądzę, by do czegokolwiek ją zmuszano – powiedziała Carolyn gazecie. – Nie sądzę też, by zasługiwała na lepsze potraktowanie niż Ghislaine Maxwell. To przez nią przecież się stoczyłam.


Carolyn dziś ma 35 lat, jest mężatką, ma pięcioro dzieci. Wyszła na prostą, co zawdzięcza wsparciu ze strony męża i rodziny, a i tak – jak podkreśla – zajęło jej to wiele lat.

Oskarżony, czyli winny

Dlaczego, skoro Virginia Giuffre od dawna oskarża Epsteina i Ghislaine Maxwell, nie została powołana na świadka w procesie tej ostatniej? Jej zeznania dostarczyłyby przecież wielu istotnych, szczegółowych, obciążających Ghislaine informacji. Na to pytanie – tyleż oczywiste, co intrygujące – specjaliści dają zaskakującą odpowiedź: Virginii nie powołano, ponieważ jej obecność mogłaby skomplikować przebieg postępowania. W międzyczasie oskarżyła ona bowiem paru prominentnych mężczyzn, ale jej zarzuty okazały się bezpodstawne. Obrona Ghislaine bardzo łatwo mogłaby to wykorzystać.

Pomówieni przez Virginię, która twierdzi, że widywała ich podczas orgii w rezydencjach Epsteina, to m.in. szanowani amerykańscy politycy, tacy jak Bill Richardson, za rządów Billa Clintona stały przedstawiciel Stanów Zjednoczonych w ONZ, czy eks-senator George Mitchell, patron rozmów i tym samym współautor porozumienia pokojowego w Irlandii Północnej. Obaj zaprzeczyli.

Skandale seksualne zżerają duszę Ameryki. Na ławie oskarżonych: elity i system

Proces rajfury Ghislaine Maxwell to nie jest zwykła historia „porno-brutalna”.

zobacz więcej
Inaczej jednak postąpił Alan Dershowitz, nasławniejszy bodaj amerykański prawnik – profesor uniwersytetu Harvarda i zarazem adwokat, który, paradoksalnie, przed laty był pełnomocnikiem Epsteina podczas jego pierwszego procesu (zawarto ugodę i kara ograniczyła się do 13 miesięcy więzienia). W gronie sławnych klientów prawnika byli też Harvey Weinstein i Julien Assange, a także Donald Trump.

Dershowitz nie poprzestał na deklaracji, że Virginia mówi nieprawdę, gdy twierdzi, że sześć razy wykorzystał ją seksualnie, po raz pierwszy, gdy miała tylko 16 lat. Zarzucił jej zniesławienie i skierował sprawę do sądu. Postępowanie, z licznymi zwrotami akcji, ciągnęło się wiele lat. Te doświadczenia Dershowitz potraktował jako punkt wyjścia do prawniczych rozważań, które zawarł w opublikowanej w 2019 roku książce „Guilt by Accusation: The Challenge of Proving Innocence in the Age of #MeToo” (Oskarżony, czyli winny. Jak udowodnić niewinność w czasach #MeToo).

Swymi przemyśleniami Alan Dershowiz dzielił się także z szeroką publicznością, opowiadając w mediach, jak czuje się ktoś nie tylko pomówiony, ale także z góry osądzony przez opinię publiczną. „Lubię, gdy idee, jakie prezentuję, budzą kontrowersje – mówił w jednym z wywiadów. – Kocham dyskusje. Ale kontrowersje wokół tego, czy jestem przestępcą sesksualnym? Nie o takie mi chodzi”.

W pułapce bez wyjścia

Pytany, czy na tym specyficznym polu coś się zmieniło pod wpływem ruchu #MeToo, Dershowitz odpowiada bez wahania: „Bez wątpienia: tak. Zanim nastał, wygrałem sprawę. Miałem w ręku oświadczenia, taśmy, nagrania, maile, pełne wyniki dochodzenia, jakie prowadził były szef FBI, który stwierdził, że zarzuty są fałszywe. (...) Sprawa została doprowadzona do końca. A potem nastały czasy #MeToo i wszystko zaczęło się od nowa”.

Problemem, według niego, jest to, że opinia publiczna bezgranicznie i bez żadnych zastrzeżeń wierzy temu, co mówią kobiety – „wszystkie kobiety”, zaznacza. „Jeśli ktoś nie popełnił czynu, o jaki jest oskarżany, i powie, że kobieta kłamie, to i tak jest winien, bo powiedział, że kobieta kłamie. Z tej sytuacji nie ma wyjścia. Nie zaprzeczyć zarzutom – to potwierdzić swą winę. Zaprzeczyć – to popełnić dodatkowy grzech polityczny. Tak czy inaczej, człowiek jest w pułapce”.
Portret księcia Andrzeja przed pubem Duke of York, 16 stycznia 2022 w Londynie. Kilka dni wcześniej Buckingham Palace ogłosił, że książę zrezygnuje z wojskowych tytułów i patronatów po tym, jak amerykański sąd dopuścił pozew Virginii Giuffrem. Syn Elżbiety II zachowa tytuł Duke of York, chociaż do rezygnacji z niego wezwali go niektórzy tamtejsi urzędnicy. Fot. Hollie Adams/Getty Images
Ostracyzm środowiskowy działa natychmiast, nie czeka na ustalenie prawdy. I mężczyźni bezpodstawnie oskarżeni ponoszą tego koszty – finansowe, rodzinne, towarzyskie i zawodowe. Bo nawet jeśli ludzie nie wierzą zarzutom, nierzadko uważają, że dla dobra sprawy oskarżony nie powinien upierać się przy swoim. „Wiem, że jesteś niewinny, ale może powinieneś złożyć broń, by pomóc ruchowi #MeToo?” – taką sugestię, opowiada Dershowitz, usłyszał od dobrego znajomego.

Cena, jaką książę Andrzej już zdążył zapłacić – usunięcie ze ścisłego grona pracujących członków rodziny królewskiej, odebranie patronatu nad organizacjami, pozbawienie tytułów wojskowych – jest adekwatna i do jego pozycji, i do niefrasobliwości, jaką wykazał się w życiu. Książę nie weźmie pewnie udziału w obchodach 50. rocznicy wojny o Falklandy, w której walczył jako pilot śmigłowca, został ranny, ale też doceniony. I to może być najdotkliwsza z kar.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Zdjęcie z 2001 roku: syn brytyjskiej królowej książę Andrzej, Virginia Roberts (dziś Giuffre) i w głębi Ghislaine Maxwell oskarżona w :aferze Epsteina” o stręczenia jemu i jego gościom nieletnich. Fot. MediaPunch / BACKGRID / Backgrid USA / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wolność od rosyjskiego gazu
Niebawem Polska uzyska dostęp do złóż izraelskich i egipskich.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Identyczne bliźnięta nieidentyczne
Są od siebie genetycznie różne. Czy tylko jedno może mieć skłonność np. do raka?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pięć milionów widzów. Pierwsza liga rosyjskiego show biznesu
W połowie lat 90. Zełenski marzył, by zostać gwiazdą estrady.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy alpinizm jest etyczny?
30 lat temu zginęła Wanda Rutkiewicz.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Co możemy dać Putinowi, żeby przestał prowadzić tę wojnę?
Czy Rosja zaproponowała Orbánowi przekazanie mu Rusi Zakarpackiej, tak jak wcześniej oferowała Tuskowi Lwów?