Felietony

Nowy wspaniały świat? Dziś popkultura oswaja masy z dziwactwami i zboczeniami

W pewnym sensie Aldous Huxley okazał się prorokiem. Na gruzach starego świata ma zostać ufundowany nowy porządek. W jego ramach macierzyństwo i ojcostwo będą uchodzić za nieprzyzwoitość.

„Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya będzie jednym z tematów najbliższego odcinka programu „Co dalej?”, sobota 29 stycznia, godz. 18.30, TVP Kultura

Niedawno Sejm przyjął ustawę, która przewiduje, że w Polsce we wniosku o wydanie paszportu małoletniemu zamiast zezwoleń „rodziców” wymagane będą zgody „matki i ojca”. Proces legislacyjny jeszcze trwa – Senat owo doprecyzowanie odrzucił. A sprawa wywołuje kontrowersje.

Lobbyści subkultury LGBT wskazują, że przyjęty przez niższą izbę parlamentu akt prawny dyskryminuje „rodziny tęczowe”. Skoro bowiem dzieci są wychowywane przez pary jednopłciowe, to jak tu rozróżnić ojca i matkę?

Ale mniejsza o same procedury prawne (skądinąd rząd zapewnia, że żaden obywatel nie będzie poszkodowany). Ważniejsze jest co innego – chodzi o to, jak zmiany cywilizacyjne – których zresztą prawo może być brutalnym narzędziem – oddziałują na intymność człowieka i tym samym ingerują w jego naturę.

W Hiszpanii jakiś czas temu terminy „matka” i „ojciec” w dokumentach urzędowych zostały zastąpione nowomową „rodzic A” i „rodzic B”. Zwolennicy takich rozwiązań szermują postulatem równości. Używają argumentu, że homoseksualiści to pokrzywdzona mniejszość, więc w zakresie prawa należy ją obdarzyć tym samym, co przysługuje heteroseksualnej większości.
Osoba paradująca w Stuttgarcie w koszulce z napisem „Geje Ojcowie + Mężowie” z okazji Christopher Street Day, 28 lipca 2012 r. Demonstracja w Niemczech z okazji święta ruchu LGBT odbyła się pod hasłem „Równa praca – lesbijki i geje z szafy”. Fot. MARIJAN MURAT - PAP/DPA
Mamy zatem tu do czynienia ze szlachetnymi intencjami. Tylko czy w tym przypadku nie sprawdza się powiedzenie, że dobrymi chęciami wybrukowane jest piekło?

Odpowiedź na to pytanie znajdziemy poniekąd w głośnej powieści angielskiego pisarza Aldousa Huxleya „Nowy wspaniały świat”. Miała ona swoją premierę w roku 1932 – pod koniec stycznia lub na początku lutego (rozmaite źródła podają różne daty). Książka zatem obchodzi swoje 90-lecie i – w kontekście tego, czego jesteśmy świadkami w XXI wieku – nadarza się okazja, by ją przypomnieć.

Państwo decyduje, kim i gdzie jesteś

Akcja utworu toczy się w odległej przyszłości – w roku 2541. Mamy tu do czynienia z dystopijną wizją globalnego społeczeństwa. Dzięki osiągnięciom nauki zostało ono przemienione w zbiorowość pozbawioną jakichkolwiek udręk. A religię zastąpił kult żyjącego 600 lat wcześniej biznesmena – Henry’ego Forda. Ten założyciel słynnego koncernu motoryzacyjnego stał się uosobieniem prymatu techniki nad duchem.

W XXVI stuleciu stabilność psychiczną zapewnia ludziom „soma”. Ta dystrybuowana przez państwo substancja psychoaktywna uwalnia ich od złych nastrojów i utrapień codzienności – teoretycznie bez skutków ubocznych dla zdrowia, lecz tylko do 60. roku życia. Wraz z jego ukończeniem ludzie bowiem bezboleśnie umierają.

A zatem na dłuższą metę „soma” ma właściwości eutanazyjne. Poza tym, odurzając nią bezwolnych obywateli, władza nie dopuszcza do tego, żeby w ich głowach zasiane zostały jakiekolwiek wywrotowe idee. W ten sposób zapobiega wszelkim buntom.

Dość znaczące jest to, że w roku 2541 to nie rodzice, lecz państwo sprawuje opiekę nad dziećmi. Są one wychowywane przez warunkowanie. Chodzi o to, żeby każdy człowiek znał i akceptował swoje miejsce w hierarchicznej strukturze społecznej. A ta podzielona jest na klasy (tytułem dygresji można nadmienić, że ich nazwami są – niemal zupełnie jak w przypadku bractw studenckich na amerykańskich uniwersytetach – litery greckiego alfabetu).

Państwo też decyduje o przynależności do danej warstwy społeczeństwa. W zależności od tego, kto jakiej klasy członkiem ma być, jest wyposażany w określony materiał biologiczny. Choć bowiem seks należy do wielu przyjemności, którym ludzie się oddają, to prokreacja odbywa się na drodze zapłodnienia pozaustrojowego. Specjalnie wyselekcjonowane jajeczka zostają zapłodnione przez najwyższej jakości plemniki. Następnie są umieszczane w butlach, w których rozwija się nowe życie ludzkie.

Facebook: moloch manipulacji

Urodzony i wykształcony w Polsce informatyk i psycholog Michał Kosiński, obecnie w Stanford University, opowiedział Rosjanom, jak wykorzystać informacje z Facebooka. Na wykład pod Moskwą przybył premier Dmitrij Miedwiediew, szef MSZ Siergiej Ławrow oraz zapewne funkcjonariusze rosyjskich służb.

zobacz więcej
I tu dochodzimy do clue tematu. W roku 2541 macierzyństwo i ojcostwo to wręcz nieprzyzwoitość. Podobnie traktowana jest wierność jednemu seksualnemu partnerowi. Taki stan rzeczy to purytanizm à rebours. Coś, co w głębokiej przeszłości uchodziło za grzech, stało się cnotą. Powszechna jest „wolna miłość” bez jakichkolwiek prokreacyjnych konsekwencji.

W okresie międzywojennym powieścią Huxleya zachwycano się w kręgach polskiej prawicy. Stanisław Piasecki – publicysta, redaktor naczelny tygodnika „Prosto z Mostu”, czołowa postać ówczesnego młodego pokolenia polskich nacjonalistów – recenzował tę książkę z entuzjazmem. Zgoła inaczej utwór odebrał pisarz Antoni Słonimski. Na łamach liberalno-progresywnego tygodnika, jakim były „Wiadomości Literackie”, powieść Huxleya podsumował on słowami: „Niefortunna satyra na rzeczy nieistniejące” (więcej w tekście: Polaków powinny łączyć nie preferencje partyjne, lecz poczucie cywilizacyjnej wspólności).

Metody zamordyzmu podlegają ewolucji

Paradoks jednak tkwi w tym, że autor „Nowego wspaniałego świata” nie był jakimś konserwatystą, którego przerażały lewicowe eksperymenty społeczne. Twórczość Huxleya sprawiła, że stał się on jednym z intelektualnych guru ruchu hipisowskiego.

Pisarz nie stronił od substancji wywołujących odmienne stany świadomości, jak LSD, meskalina i psylocybina. Z czytelnikami swoich książek dzielił się własnymi psychodelicznymi doświadczeniami.

Tym zaś, co go szczególnie niepokoiło jeśli chodzi o przyszłość ludzkości, była kwestia przeludnienia Ziemi i zmniejszania się jej zasobów. W opublikowanym w roku 1958 eseju „Nowy wspaniały świat 30 lat później” pisarz sformułował pogląd, że to właśnie niekontrolowany przyrost naturalny może się przyczynić w skali globalnej do wielkiego konfliktu, torującego drogę kolejnym wersjom totalitaryzmu i nowemu niewolnictwu.

Huxley był jednak przekonany, że metody zamordyzmu podlegają ewolucji. I dał temu wyraz w roku 1949 w liście do George’a Orwella, a więc autora innej znanej angielskiej dystopii, będącej z kolei pamfletem na Związek Sowiecki i stalinizm. Chodzi rzecz jasna o powieść „Rok 1984”.

W swojej korespondencji Huxley dokonał porównania dwóch utworów. Czytamy w niej: „W przyszłym pokoleniu, jak sądzę, panujący nad światem przekonają się, że warunkowanie niemowląt i narkohipnoza jako narzędzia sprawowania rządów są skuteczniejsze niż pałki i kajdany, a wmawiając swoim poddanym umiłowanie niewoli, będą mogli zaspokoić swoją żądzę władzy równie skutecznie, jak zmuszając ich do posłuszeństwa przemocą. Innymi słowy, przeczuwam, że koszmar »Roku 1984« przybierze kształt podobny raczej do tego, który przedstawiłem w »Nowym wspaniałym świecie«”.
Aldous Huxley w 1946 roku. Fot. Bettmann/Getty Images
I w pewnym sensie Huxley okazał się prorokiem. Na gruzach starego świata ma zostać ufundowany nowy porządek. W jego ramach macierzyństwo i ojcostwo będą uchodzić za nieprzyzwoitość.

Znamienne jest też, jak środowiska opiniotwórcze podchodzą do wierności małżeńskiej. Oto „Wysokie Obcasy” – magazyn „Gazety Wyborczej”, czyli medium będącego wyrocznią współczesnej liberalno-progresywnej inteligencji w Polsce – snują rozważania nad wyznaniem czytelniczki: „Skąd mam wiedzieć, że mój seks z mężem jest udany? Nigdy nie kochałam się z innym mężczyzną”.

Cóż, obecnie na Starym Kontynencie miłośnicy sowieckiego komunizmu to margines polityki. Natomiast w jej głównym nurcie istotną rolę odgrywają zwolennicy miękkich inżynierii społecznych, których broń stanowią pranie mózgów i perswazja.

Zbałamuceni ludzie sami rezygnują z przyrodzonej im godności. Do tego jakakolwiek dyktatura jest zbędna. Wystarczy liberalna demokracja i jej „zbrojne ramię”, czyli popkultura, która w imię równości oswaja masy z dziwactwami, transgresjami, zboczeniami.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Aldous Huxley „Nowy wspaniały świat”, przekład Bogdan Baran, Wydawnictwo Literackie, Kraków 1988

Aldous Huxley „Nowy wspaniały świat 30 lat później. Raport rozbieżności”, przełożył Radosław Madejski, Wydawnictwo MUZA SA, Warszawa 2018


„Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya będzie jednym z tematów najbliższego odcinka programu „Co dalej?”, sobota 29 stycznia, godz. 18.30, TVP Kultura
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Pan Herbert
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Geny
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
ONZ: mission impossible
Jakie znaczenie miała wizyta sekretarza generalnego Antonia Guterresa w Kijowie?
Felietony Poprzednie wydanie
Nikt nie chce być „ruską onucą”
Czy nazizm był odpowiedzią na komunizm?
Felietony Poprzednie wydanie
Przyjdą silni ludzie...
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.