Cywilizacja

Czy Kijów jest w stanie obronić się przed Moskwą? Ukraiński Dawid, rosyjski Goliat

Rosja to jedno z najsilniejszych militarnie państw świata. Zdecydowanie silniejsze niż Ukraina. Ale czy pokonanie Ukrainy będzie dla Władimira Putina spacerkiem?

Przypominamy tekst Tygodnika TVP oceniający potencjały wojskowe Rosji i Ukrainy.

Faworyt zbrojnego starcia Rosji z Ukrainą może być tylko jeden. Zresztą mało kto we współczesnym świecie mógłby się oprzeć budowanej konsekwentnie przez Putina sile militarnej. Ale to już nie lata 2014-2015, gdy Rosjanie bezkarnie zajęli Krym i 80 proc. ukraińskiej floty, i gdy zajęli część Donbasu pod flagą tzw. republik ludowych. Ponad siedem lat ciągłej wojny w okopach pod Mariupolem czy Gorłówką, a przede wszystkim wsparcie szkoleniowe i zbrojeniowe Zachodu zrobiły swoje.

Putin musi się liczyć z silnym oporem na Ukrainie – jej wojsko jest dużo bardziej doświadczone. I dozbrojone. A to oznacza, jeśli będzie chciał rzucić Kijów na kolana, musi brać pod uwagę zniszczenia i ludzkie straty. Oczywiście będą one głównie po stronie ukraińskiej, ale przecież i na rosyjskie tanki czekają setki Javelinów i innych ręcznych wyrzutni przeciwpancernych.

10:1

Spójrzmy na potencjał wojskowy stron ewentualnego konfliktu: Rosji i Ukrainy. Siła ludzka? 200 tysięcy Ukraińców (inne źródła mówią o 250 tysiącach) vs 850 tysięcy Rosjan. Rezerwa ludzka? Remis: po 250 tysięcy. Choć nie brak opinii, że ludzki potencjał wojskowy Ukrainy sięga nawet 800 tysięcy ludzi.

Formacje paramilitarne? Co prawda Ukraina tylko 50 tys., a Rosja 250 tys., ale skoro to Rosja jest stroną atakującą, to raczej 50 tys. do zera.

Przejdźmy do porównania sił w powietrzu. Ukraina – 98 samolotów bojowych. Rosja – 1511, według Global Firepower. Samoloty transportowe: 32 ukraińskich wobec 445 rosyjskich. Śmigłowce? Ukraina – 146, Rosja – 2087. Jak widać, przewaga Rosji w powietrzu miażdżąca.

Ale zejdźmy na ląd. Tutaj już ukraińskie możliwości wydają się mimo wszystko lepsze. Czołgów ma 2596. Rosjanie – 12 420. Jeśli chodzi o pojazdy opancerzone, układ sił wygląda następująco: 12 303 ukraińskich – 30 122 rosyjskich. Artyleria? 2 040 sztuk uzbrojenia ukraińskiego wobec 7 571 rosyjskiego. Artyleria samobieżna? Rosyjska przewaga rośnie: 1 067 vs 6 574. W przypadku mobilnych wyrzutni rakietowych jeszcze bardziej: 490 vs 3 391.

O dysproporcji sił na morzu nie ma nawet co wspominać. Dużej i średniej wielkości okręty ukraińskie? Raptem 38. Po stronie rosyjskiej? 605.

No i na koniec porównanie budżetów obronnych. 11,9 mld dolarów na Ukrainie. 154 mld dolarów w Rosji. To akurat szacunki Global Firepower. Dużo niższe są szacunki ośrodka SIPRI: 61,7 mld dolarów Rosji w 2020 roku wobec 5,9 mld dolarów Ukrainy. Ale to i tak pokazuje podobną dysproporcję w wydatkach na armię: mniej więcej 10:1 na korzyść Moskwy.
Infografika Anna Tybel-Chmielewska
To porównanie nie oddaje jednak realnego układu sił między Rosją a Ukrainą. Rosja nie jest bowiem w stanie wykorzystać całego potencjału przeciwko Ukrainie. To niemożliwe fizycznie. Może użyć tylko części swych wielkich zasobów. Za to Ukraina jako strona broniąca się wykorzysta swe możliwości do ostatniego żołnierza i ostatniej kuli.

Terytorialsi i weterani w odwodzie

Kijów przekonuje, że kraj jest gotowy stawić opór Rosji. Po pierwsze, i tu nikt nie ma wątpliwości, zdolności bojowe sił zbrojnych Ukrainy są nieporównanie większe niż w 2014 roku. Nie chodzi tylko o liczebność regularnych jednostek, ich modernizację i szkolenia z udziałem partnerów zachodnich. Ważny jest też rozwój wojsk Obrony Terytorialnej.

Kijów liczy też na skuteczność sprzeciwu oddolnego zgodnie z zatwierdzonym w październiku 2021 r. planem obrony Ukrainy na wypadek wybuchu konfliktu zbrojnego z Rosją. Dzięki temu armia, licząca obecnie 200-250 tys. ludzi (w tym 11 tys. w OT), w przypadku wybuchu wojny może liczyć na wsparcie 300–400 tys. ochotników, w większości mających doświadczenie bojowe nabyte podczas walk na wschodzie kraju.

W dużej mierze to weterani walk w Donbasie w latach 2014-2015 (wtedy byli poborowymi). To oni mają szybko wzmocnić siły na wschodzie, kiedy rząd wprowadzi stan wojenny.

Obecnie Ukraina posiada brygady obrony terytorialnej, które zaczęła budować w 2018 roku. W czasie pokoju grupy te liczą garstkę oficerów i kontraktowych rezerwistów, którzy przechodzą okresowe szkolenia. W czasie wojny wojsko tworzyłoby z tych formacji brygady.

W ostatnich siedmiu latach Ukraina wydała na wojsko więcej niż jakikolwiek inny kraj postsowiecki. Z wyjątkiem Rosji, rzecz jasna. Dziś Kijów ma pod rozkazami drugą największą liczebnie armię w regionie, duże rezerwy doświadczone w boju (lata walk w Donbasie), nowy system dowodzenia i kontroli wojskiem oraz dużo więcej nowoczesnego uzbrojenia i sprzętu niż w 2014 roku.

Uboczne skutki koronawirusa. Rosja może zbliżyć się do naszych granic

Czy na wschód od Polski nastąpi destabilizacja?

zobacz więcej
W sierpniu 2014 pod Iłowajskiem, a w styczniu-lutym 2015 pod Debalcewem, zaledwie ok. 4 tys. rosyjskich regularnych żołnierzy zafundowało armii ukraińskiej krwawą łaźnię. Dziś byłoby to zdecydowanie za mało, by rzucić wyzwanie Ukrainie.

Czy drony wystarczą?

Ukraina zwiększa liczebny potencjał sił zbrojnych, wprowadza nowe typy uzbrojenia, korzysta z doświadczeń bojowych w Donbasie (warto przypomnieć szereg zmian na kluczowych stanowiskach, dokonany w sierpniu 2021 r. przez prezydenta Wołodymyra Zełenskiego: większość nowych dowódców to oficerowie z bogatym doświadczeniem bojowym w latach 2014-2015).

Ale też ostatnie siedem lat to mnóstwo szkoleń i zmian mających jak najbardziej zbliżyć Siły Zbrojne Ukrainy do standardów NATO. Stąd choćby wprowadzenie tzw. J Structure, zgodnie z którą formuje się specjalne grupy zadaniowe z jasno określonym podziałem zadań: J-1 personel, J-2 wywiad, J-3 operacje, J-4 logistyka, J-5 planowanie obronne, J-6 systemu łączności i informacji, J-7 szkolenia i ćwiczenia, J-8 zasoby i finansowanie, J-9 współpraca cywilno-wojskowa.

Nie wiadomo, w jak dużym stopniu udało się ten model wdrożyć w ukraińskiej armii, ale z pewnością jest to skok jakościowy wobec starego sowieckiego systemu dowodzenia i kontroli, na którym polegano w czasie walk w latach 2014-2015.

Ukraina dysponuje obecnie nowymi środkami rozpoznania i wyznaczania celów, których brakowało jej w latach 2014-2015: dużą flotą nowoczesnych bezzałogowych aparatów latających, radarami przeciwbateryjnymi (które mogą zlokalizować pochodzenie pocisków artyleryjskich) i innymi.


Kijów otrzymuje również dane wywiadowcze od członków NATO, którzy niedawno rozpoczęli rozmieszczanie nad Ukrainą zaawansowanego sprzętu do rozpoznania pola walki i wyznaczania celów, w tym samolotów E-8C Joint Surveillance Target Attack Radar System (JSTARS).

Ukraińskie jednostki bojowe dysponują dużymi zasobami nowoczesnych, przenośnych przeciwpancernych pocisków kierowanych (ATGM). Pierwszym z nich jest amerykański FGM-148 Javelin. Inny podobny system – NLAW – w dużej ilości dostali w ostatnich dniach z Wielkiej Brytanii. Oprócz tego Ukraina posiada 200 wyrzutni i tysiące pocisków do własnego systemu ppanc Stugna-P. W 2014 i 2015 roku ukraińska piechota dysponowała znacznie mniejszą siłą ognia.

Ukraina rozwija też własne zdolności produkcji nowoczesnego uzbrojenia. Choćby znane biuro konstruktorskie Łucz koordynuje z innymi firmami realizację projektu nowego wieloprowadnicowego systemu rakietowego (MLRS) Wilcha M. To odpowiedź na rosyjskie Uragany czy nowsze Tornada (nie wspominając już starych wyrzutni Smiercz). A odpowiedzią na rosyjskie przeciwokrętowe systemy rakietowe Bał i Bastion jest z kolei ukraiński Neptun.

Z punktu widzenia Kijowa najgorzej sytuacja wygląda w powietrzu. W 2014 roku Ukraina dysponowała niewielką, nieefektywną flotą samolotów wojskowych (przede wszystkim śmigłowce Mi-24 i odrzutowce Su-25). Dziś pod względem liczby i jakości samolotów i śmigłowców nie jest z tym dużo lepiej, ale jest za to inny atut.
Styczeń 2022. Ćwiczenia rosyjskich żołnierzy w obwodzie rostowskim. Fot. SERGEY PIVOVAROV / Reuters / Forum
To głównie drony bojowe TB2 Bayraktar. Broń ta (wraz z innymi dronami) była filarem miażdżącego zwycięstwa Azerbejdżanu w wojnie o kontrolę nad Górskim Karabachem w 2020 roku. Ukraina kupiła już 48 tureckich dronów (najwyraźniej więcej niż Azerbejdżan, który w Karabachu użył mniej niż 20 tych maszyn). Kijów zamówił też kolejne 24 tureckie UAV, a ostatnio podpisał umowę na licencjonowaną krajową produkcję Bayraktar TB2.

Sceptycy twierdzą jednak, że Rosjanie dysponują wystarczającymi aktywami broni elektronicznej, by zneutralizować Bayraktary. Na Kaukazie czy wcześniej w Libii tureckie drony dziesiątkowały sprzęt przeciwnika (w dużej mierze rosyjski lub sowiecki), ale faktycznie – tam Rosja nie używała swojej broni radioelektronicznej.

Słabe punkty

Eksperci Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych (IISS) w swojej corocznej ocenie potencjału wojskowego i ekonomiki obronności państw świata w 2021 roku stwierdzili, że modernizacja sił zbrojnych Ukrainy zakończyła się tylko częściowym sukcesem. W niektórych obszarach przestarzały sowiecki sprzęt to wciąż wszystko, czym dysponuje Kijów.

Problemem była i jest konieczność osiągnięcia kilku strategicznych celów jednocześnie. Po pierwsze, szybkie uzyskanie przewagi militarnej nad tzw. republikami ludowymi w okupowanym Donbasie. Po drugie, budowa potencjału obronnego zdolnego stawić czoła potędze Rosji. Po trzecie, wprowadzanie rozwiązań zgodnych ze standardami NATO (w związku z postawionym celem starania się o przyjęcie do Sojuszu).

Ukraina nie ma takich środków, by realizować wszystkie te cele równie intensywnie. Jak zauważają eksperci IISS, w 2020 roku Kijów zdecydował się nadać priorytet podniesieniu zdolności operacyjnych sił rozłożonych wzdłuż linii kontaktu w Donbasie. Jeśli jednak Putin zdecyduje się na szeroko zakrojoną wojnę, niewiele to da.

Czy ZSRR faworyzował Ukraińców kosztem Rosjan? Tak twierdzi Putin

Gospodarz Kremla usiłuje udowodnić mieszkańcom Ukrainy, że są ubogimi krewnymi Rosjan, którym powinni dziękować za swój stan posiadania.

zobacz więcej
Największą słabością ukraińskiej armii jest niedoinwestowanie lotnictwa, obrony przeciwlotniczej i floty wojennej. W razie wojny może okazać się to kluczowe, bo poważnie ogranicza możliwości manewrowe Ukrainy. – Te braki mogą okazać się krytyczne, jeśli Rosja przeprowadzi inwazję na Ukrainę na dużą skalę – mówi emerytowany generał amerykański, były naczelny dowódca sił sojuszniczych NATO Philip Breedlove.

Nie licząc dużej floty dronów, od 2014 roku gotowość Ukrainy do walki w powietrzu niewiele się poprawiła. Podobnie jest z pilotami: ich średni roczny czas lotu jest o połowę krótszy niż rosyjskich pilotów. Dodatkowo, większość rosyjskich pilotów ma obecnie praktyczne doświadczenie w operacjach bojowych nad Syrią. Biorąc pod uwagę absolutną przewagę rosyjskiego lotnictwa i obrony powietrznej (jeśli Moskwa zdecyduje się na otwarte rozmieszczenie swoich sił powietrznych), wartość bojowa nowych tureckich dronów zdaje się być wątpliwa. Szczególnie biorąc pod uwagę przewagę Rosji w obszarze walki radioelektronicznej.

Kolejną słabością Ukrainy jest obrona powietrzna. Pod koniec ubiegłego roku Kijów podobno badał możliwości pozyskania nowej broni (zwrócił się np. do Stanów Zjednoczonych o systemy obrony powietrznej Patriot), ale jedynym realistycznym sposobem wzmocnienia obrony powietrznej choćby Kijowa pozostają zapasy – stare sowieckie systemy. Tymczasem na sam Krym Rosja dostarczyła 200 pocisków manewrujących Kalibr oraz inne rakiety rozmieszczone na okrętach. W pobliżu granic Ukrainy Rosjanie dysponują też setką pocisków balistycznych Iskander.

Flota wojenna Ukrainy (która została zdziesiątkowana po utracie przez Kijów baz na Krymie) składa się głównie z kutrów otrzymanych od Stanów Zjednoczonych i innych państw zachodnich. Jedyny większy okręt to blisko 30-letnia fregata Hetman Sahajdaczny (jednostka flagowa Sił Wojenno-Morskich Ukrainy).
W Doniecku działania zbrojne trwają nieprzerwanie od 2014 roku. Na zdjęciu: ukraiński żołnierz Wołodymyr z pieskami, którymi opiekują się on i jego koledzy stacjonujący w rejonie. Fot. OLEKSANDR KLYMENKO / Reuters / Forum
Ta „flota moskitów” – na dodatek podzielona, bo Rosjanie kontrolują połączenie Morza Czarnego z Morzem Azowskim – nie stanowi żadnego zagrożenia dla rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Owszem, Ukraina zamówiła w Turcji cztery uzbrojone w pociski rakietowe korwety, ale pierwsze z nich będą dostępne dopiero w 2023 roku.

Ilu ludzi potrzebuje Putin?

Przewaga Rosji nie polega tylko na dominacji na morzu czy w powietrzu. Polega na liczebności i na niezwykłej długości potencjalnego frontu. Od 2014 roku rosyjskie wojsko na stałe przesunęło swe formacje ku granicom Ukrainy, w wyniku czego w regionie (zasięg 250-300 km) na stałe – rutynowo – stacjonuje około 55-60 tysięcy żołnierzy wojsk lądowych. Siły te mogą tworzyć 25-30 batalionowych grup taktycznych.

Batalionowa grupa taktyczna (BTG) jest zorganizowaną zadaniowo formacją manewrową wojsk połączonych, liczącą średnio 800 osób (choć może liczyć od 600 do 1000 osób). To w zasadzie batalion plus jednostki pomocnicze, takie jak artyleria, logistyka i obrona przeciwlotnicza.

Do wspomnianych 30 BTG należy dodać siły, które w ostatnich miesiącach zostały zmobilizowane, aby do nich dołączyć – one stanowią kolejne 35 batalionowych grup taktycznych. Przybywające siły ze Wschodniego Okręgu Wojskowego mogą zwiększyć tę liczbę łącznie do 70. Ale do tego należy dodać jeszcze siły powietrzne, jednostki morskie, pododdziały logistyczne wspierające BTG z poziomu wyższego niż taka formacja.

Obecnie liczebność sił rosyjskich w pobliżu granic Ukrainy szacuje się na niecałe 130 tys. ludzi. Ale z każdym dniem przybywa żołnierzy rosyjskich na Białorusi. Do tego należy dodać co najmniej 20 tys. żołnierzy „sił zbrojnych” tzw. republik ludowych w okupowanej części Donbasu. Czyli klasycznych proxies Rosji, zbrojonych i dowodzonych przez rosyjskich oficerów. Na tym nie koniec, jest jeszcze co najmniej 1500-2000 żołnierzy kontyngentu rosyjskiego w separatystycznym Naddniestrzu. Łącznie więc, już za dni kilka łączna liczba rosyjskiego wojska zagrażającego szybkim uderzeniem na Ukrainę sięgnie nawet 170 tys. ludzi.

Tyle że Rosja posiada znaczny potencjał generowania sił i może w stosunkowo krótkim czasie przerzucić dodatkowe jednostki w rejon konfliktu. Według ogólnodostępnych szacunków Moskwa może zgromadzić przeciwko Ukrainie siły składające się z 90-100 batalionowych grup taktycznych, wraz z rezerwami i siłami pomocniczymi, o łącznej liczebności do 175 tys. żołnierzy.

Kijów twierdzi, że to i tak za mało, by pokonać siły ukraińskie, zająć całą Ukrainę i ją okupować. Tylko czy ktoś mówi, że to jest celem Kremla?

– Grzegorz Kuczyński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Ukraińscy żołnierze w czasie manewrów RAPID TRIDENT – 2021, jakie we wrześniu odbyły się w obwodzie lwowskim. Wzięło w nich udział 15 tys. żołnierzy amerykańskich, ukrańskich oraz przedstawiciele innych wojsk NATO. Fot. Serhii HudakUkrinform / ddp images / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wolność od rosyjskiego gazu
Niebawem Polska uzyska dostęp do złóż izraelskich i egipskich.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Identyczne bliźnięta nieidentyczne
Są od siebie genetycznie różne. Czy tylko jedno może mieć skłonność np. do raka?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pięć milionów widzów. Pierwsza liga rosyjskiego show biznesu
W połowie lat 90. Zełenski marzył, by zostać gwiazdą estrady.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy alpinizm jest etyczny?
30 lat temu zginęła Wanda Rutkiewicz.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Co możemy dać Putinowi, żeby przestał prowadzić tę wojnę?
Czy Rosja zaproponowała Orbánowi przekazanie mu Rusi Zakarpackiej, tak jak wcześniej oferowała Tuskowi Lwów?