Kultura

Rude dziwadło, które podbiło świat. Pippi, dziewczyński übermensch ze Szwecji

Najważniejsze w dzieciństwie jest pragnienie władzy i normalne dzieci, fantazjując, wyobrażają sobie sytuacje, w których posiadają właśnie pełnię władzy – tak Astrid Lindgren opisywała ideę, która natchnęła ją do napisania słynnej książki.

„Na wszelki wypadek może powinnam podkreślić, że na moje własne niesłychanie dobrze ułożone dzieci, prawdziwe anioły, zachowanie Pippi nie wywarło żadnego złego wpływu. Po prostu rozumieją, że Pippi jest dziwadłem, którego nikt nie może przedstawiać jako wzoru dla normalnych dzieci”– tymi słowami kończył się list wysłany przez Astrid Lindgren do wydawnictwa. Wyrażała w nim nadzieję, że edytor nie zaalarmuje szwedzkiego Urzędu Opieki Społecznej nad Dziećmi po przeczytaniu przygód jej bohaterki. Autorka zmarła 20 lat temu.

Choć pierwsza wersja jej książki nie przypadła recenzentom do gustu, historia Pippii Pończoszanki stała się największym bestsellerem dla dzieci napisanym w Szwecji. Przetłumaczona na pięćdziesiąt języków ukształtowała kolejne pokolenia czytelników, a kto wie, czy nie wywarła wpływu na przemiany cywilizacyjne w ojczyźnie jej autorki. Na czym polegał, i nadal polega, fenomen rudowłosej dziewczynki z warkoczami?

Na okładce dołączonej do oryginału maszynopisu Astrid Lindgren sama narysowała pierwszy wizerunek Pippii Pończoszanki. To postać bardzo szczupła, z długimi nogami, charakterystycznym szerokim uśmiechem i odstającymi warkoczami. Prawie taka sama, jak ta, którą czytelnicy „Pippi” zobaczą na okładkach i ilustracjach kolejnych wydań tej książki, czy ekranizacji (w Polsce prezentowanej pod oryginalnym tytułem „Pippi Långstrump”), której pierwsza część powstała w 1969 roku.

Zanim jednak Pippi stała się postacią uwielbianą przez dzieci na całym świecie, była bohaterką prywatnych bajek opowiadanych przez Lindgren jej córce Karin. Dziewczynka, nudząc się podczas choroby, poprosiła mamę, by ta opowiadała jej różne historie. Kiedy Astrid zabrakło pomysłów, Karin zażyczyła sobie, by bohaterką opowieści stała się właśnie Pippi Pończoszanka.
Astrid Lindgren z Henningiem Mankellem, szwedzkim autorem kryminałów (m. in. o inspektorze Kurcie Wallanderze) w 1996 roku. Fot. Gunnar Seijbold/ / TT newsagency / Forum
Gdy jakiś czas później Lindgren skręciła nogę, unieruchomiona na kilka tygodni postanowiła spisać opowieści o swojej bohaterce. Pierwsza kopia trafiła w ręce Karin, kolejną wysłała do wydawnictwa Bonnier.

Do maszynopisu autorka dołączyła list: „Pippi Pończoszanka jest, jak Państwo zauważą, jeśli zechcą zadać sobie trud, by przeczytać maszynopis, małym «übermenschem» w postaci dziecka, wprowadzonym w zwyczajne środowisko. Dzięki swym nadnaturalnym siłom i innym okolicznościom Pippi jest całkowicie nietykalna dla wszystkich dorosłych i żyje sobie tak, jak jej się akurat podoba. W utarczkach z dorosłymi zawsze do niej należy ostatnie słowo. U Bertranda Russella przeczytałam, że najważniejsze w dzieciństwie jest instynktowne pragnienie, aby być dorosłym, lub raczej pragnienie władzy, i że normalne dzieci, fantazjując, wyobrażają sobie sytuacje, w których posiadają właśnie pełnię władzy. Nie wiem, czy Bertrand Russell ma rację, ale jestem skłonna w to wierzyć, sądząc po chorobliwej popularności, jaką Pippi Pończoszanka od roku cieszy się u moich własnych dzieci i ich przyjaciół rówieśników” – pisała w nim. Zakończyła go – zacytowanymi na wstępie – słowami nadziei, że wydawnictwo nie zaalarmuje Urzędu Opieki Społecznej nad Dziećmi.

Cukier na podłodze, bałagan w pokoju

Po wielu miesiącach Lingren otrzymała odpowiedź. Odmowną. Po latach, gdy „Pippi” była już hitem okazało się, że to wydawca Gerard Bonnier sprzeciwił się wydaniu książki. „Sam miałem małe dziecko i kiedy pomyślałem, że mogłoby wziąć przykład z tej dziewczynki, przeraziłem się. Cukier na podłodze i bałagan w pokoju dziecinnym. Nie, nie miałem odwagi brać za to odpowiedzialności” – Margareta Stromstedt przytacza jego słowa w książce „Astrid Lindgren. Opowieść o życiu i twórczości”.

Lindgren nie poddała się. Po kilku miesiącach wróciła do maszynopisu „Pippi” i zaczęła go poprawiać. Z badań Ulli Lundqvist, krytyczki literackiej, pisarki i kontynuatorki przygód Pippi, która szczegółowo porównała pierwotny maszynopis z tym, co ukazało się drukiem wynika, że Astrid usunęła z niego głównie dialogi i epizody zabawne dla dorosłych, a niezrozumiałe dla dzieci i ograniczyła bezczelność głównej bohaterki. W przerobionej wersji Pippii jest, jak pisze Lundqvist, „niewinnym dzieckiem natury”. Jej zdaniem zmiany wyszły książce na korzyść. „To widać po rytmie [...] szybsze tempo i żywsze opisy [...] styl stał się prostszy, a język zrobił się bliższy temu, jakim mówią dzieci” – uważa.

Nowa łagodniejsza Pippi staje się uwielbianą przez dzieci postacią. Gdy w 1954 roku wydawnictwo Rabén & Sjögren ogłasza konkurs na książkę dla dzieci w wieku 6-10 lat, Lindgren, poza przerobioną wersją „Pippi”, zgłasza również „Dzieci z Bullerbyn”. Tym razem tryumfuje, „Pippi” wygrywa, a druga książka, choć nie odnosi sukcesu, zostaje przyjęta do druku.

„Dzieci z wolnego wybiegu”. Czyli powrót do wychowania paleo

Skąd się biorą niezależne, ciekawskie i samodzielne kilkulatki?

zobacz więcej
Pierwsze recenzje „Pippi” są pozytywne, dopiero gdy wychodzi drugi tom, Lindgren spotyka się z falą krytyki, która przeradza się w dyskusję na temat wychowania dzieci – przy pomocy autorytetów lub swobodnego wychowania. Włącza się do niej profesor John Landquist, krytyk literacki oraz psycholog i pedagog, w latach 60. ceniony i wpływowy członek elitarnej szwedzkiej akademii literackiej.

Landquist nazywa pisarkę „niekulturalnym beztalenciem”, a jej bohaterkę „chorobliwie nienormalną”. „Żadne normalne dziecko nie zje całego tortu na jednym podwieczorku i nie będzie też chodziło boso po rozsypanym cukrze. [...] w obu przypadkach przywodzi na myśl umysłowo chorą fantazję lub chorobliwe, natrętne wizje” – pisze.

Landquist jest w połowie XX wieku w Szwecji niekwestionowanym autorytetem (choć jeszcze 20 lat wcześniej otwarcie popierał niemiecki narodowy socjalizm), a jego opinię podzielają inni krytycy twórczości Lindgren. Wśród zarzutów przeważają te, że stanowi zły przykład, posługuje się niechlujnym i wulgarnym językiem, a więc książka jest demoralizująca.

Świat tylko dla nich

W ówczesnej Szwecji to co tworzyła Lindgren, uważano ówcześnie za nazbyt rewolucyjne. Gdy książka o Pippi ukazuje się na rynku, jesteśmy tuż po wojnie, jeszcze w czasach, gdy szwedzki model rodziny był znacznie bardziej tradycyjny niż obecnie. To czas, gdy rodzic jest jeszcze autorytetem i decyduje o wychowaniu dziecka.

– Lindgren natomiast zabiera dzieci w świat stworzony tylko i wyłącznie dla nich, w którym dorośli, owszem, są, ale na drugim planie i do dziecięcej rzeczywistości nie mają dostępu. Taka sytuacja nie była przez dorosłych czytelników w tamtych czasów uznawana za normalną – zwraca uwagę dr Małgorzata Bulaszewska, kulturoznawca z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego oraz Warszawskiej Wyższej Szkoły Humanistycznej im. Bolesława Prusa.

Podkreśla, że Pippi mieszka sama, nie z rodzicami. Jej mama odchodzi, ojciec jest piratem, więc środowisko, w którym się obraca – surowych, nieokrzesanych mężczyzn – nie jest tym, w którym dziecko powinno przebywać. – Pippi uważana była wówczas za małą rewolucjonistkę, wywracała rzeczywisty porządek do góry nogami, choć była tylko postacią literacką. Była miła, miała złote serce, ale zachowywała się nie tak, jak zakładały konwenanse. Mówiła wprost, co myśli, czego chce, czego nie chce, nie robiła tego, co kazali jej robić dorośli. Buntowała się przeciwko modelowi szkolnictwa, patriarchatowi. To ona przejmuje męską rolę we wszelkiego rodzaju zabawach i choć to uznawane było wówczas za kontrowersyjne, dzieciom uświadamiało, że można być innym, niedopasowanym do pewnych wzorców, standardów, a jednak mieć swój urok – entuzjazmuje się dr Bulaszewska.
Pippi, Tommy i Annika (Inger Nilsson, Pär Sundberg, Maria Persson). Fot. PAP/Photoshot
Jednak w książkach Lindgren Pippi nie burzy zastanego i powszechnie przyjętego systemu społecznego, a jedynie przemyca elementy, które mogą być inspiracją dla czytających o jej losach dzieci. Jak pisze Stromstedt „nie jest świadomym upostaciowaniem pedagogicznej czy politycznej idei, jak wielu innych bohaterów książek dla dzieci na przestrzeni dziejów”. Nie jest marzeniem dorosłych o tym, jak ma wyglądać dziecko, ale wytworem marzeń samego dziecka. „A ponieważ dziecko to żyje w społeczeństwie kapitalistycznym, Pippi gra w piłkę walizką pełną pieniędzy (ale złote monety rozrzuca wokół siebie, jak gdyby nie traktowała poważnie tego fetyszu kapitalizmu)” – uważa Stromstedt.

Wygumkowany muchomor i murzyński król

Szwedzka pisarka Eva von Zweigbergk w swojej historii literatury dziecięcej napisała, że „Pippi Pończoszanka” była książką, na którą czekano. „Książka o fantastycznej bohaterce, która reprezentuje dziecięce marzenia, by robić wszystko, co się chce, i to w tej samej chwili, gdy pomysł wpadnie do głowy: opierać się zakazom, czuć swoją siłę i możliwości, żeby stale było fajnie” – czytamy.

Z kolei Lundqvist zwracała uwagę, że gdy Lindgren zdobyła rozgłos dzięki Pippi w dyskusjach o wychowaniu dzieci zaczęto uwzględniać aspekt psychologiczny. „Kilku specjalistów zajmujących się psychologią dzieci, prawdziwych prekursorów, zaczęło bronić prawa dziecka do poczucia własnej wartości i do szacunku. Łamanie uporu u dziecka czy też ograniczanie jego woli przestało być uważane za słuszne metody wychowawcze. Zaczęto krytykować stosowanie przymusu, zalecać perswazję w miejsce sankcji. Po prostu odkryto, że można stać po stronie dziecka” – utrzymywała.

Siłą powieści Lindgren i tym, co sprawiło i wciąż sprawia, że liczba jej fanów stale rośnie, było (o czym wspomina Emka Kowalska, dziennikarka telewizyjna i autorka bloga Obiboki, która w „Pytaniu na śniadanie”, porannym paśmie w TVP2, prezentuje ciekawe książki dla najmłodszych) także to, że dzieci uwielbiają opowieści o innych dzieciach.

– Lubią czytać o osobach, z którymi mogą się utożsamiać, marzyć o podobnych przygodach. Pippi dodatkowo jest samodzielna, nie ograniczają jej żadni dorośli, ma też pokaźny zwierzyniec, a przecież dzieci uwielbiają zwierzęta, marzą o nich. Mimo braku rodzicielskiego nadzoru jest samodzielna, odpowiedzialna i troszczy się o innych. Nie bez znaczenia jest też jej legendarna siła – mówi pani Emka.

„Astrid Lindgren zupełnie nie obchodzą dorośli czytelnicy. Już od pierwszej strony nawiązuje kontakt ze swym dziecięcym czytelnikiem i ani na chwilę go nie traci. Właśnie dlatego w jej opowieściach istnieją takie elementy, które trafiają tylko do dzieci, a nie docierają do czytelników dorosłych” – zauważa z kolei Stromstedt.

Brzemię czerwonych ideologów. Czy uda się im wygumkować Sienkiewicza?

Łowienie klisz kolonialnych i stereotypów rasistowskich w „W pustyni i w puszczy” samo w sobie jest kliszą i stereotypem.

zobacz więcej
Zdaniem Emki Kowalskiej dziś Pippi po latach przemian obyczajowych nie wzbudza już kontrowersji wśród rodziców. – Pierwsze polskie wydanie Pippi to rok 1961. Więc jest to postać, która pokochali babcie i dziadkowie kilkulatków, które dziś czytają o jej przygodach. Dziś kontrowersyjne i trudne dla części rodziców jest natomiast to, że w tekście w starszych tłumaczeniach padają słowa, że tata Pippi jest „murzyńskim królem”. Wiele dzieci nie zna tego słowa, na przykład mój syn, trzeba więc dzieciom wytłumaczyć kontekst historyczno-kulturowy. Na szczęście oryginalny tekst został zmieniony i tata jest już od jakiegoś czasu „królem Morza Południowego” – cieszy się pani Kowalska.

To nie pierwsza ingerencja „cenzury” (formalnej czy nieformalnej) w książki o Pippi. Dr Bulaszewska przypomina, że gdy w czasach PRL pierwsze wydanie przygód Pippi trafiło na polski rynek również zostało zmienione. – Z „Fizi Pończoszanki”, bo tak po polsku brzmiał tytuł „Pippi Pończoszanki”, usunięta dwa fragmenty. Ten, w którym dziewczynka daje nauczycielce złoty zegarek oraz ten, w którym wyśmiewa naukę w szkole. Zmieniony został także fragment o zjadaniu muchomora. W oryginale brzmi on: „Odgryzła duży kawałek grzyba i połknęła. – Nadaje się – stwierdziła z zachwytem. – Tak, koniecznie zabierzemy go innym razem i udusimy na gęsto – powiedziała, podrzucając muchomor wysoko ponad wierzchołki drzew". A w polskim tłumaczeniu czytamy: „Odgryzła duży kawałek grzyba i wypluła go. – Nie nadaje się! – stwierdziła z żalem. – Tak, koniecznie kiedyś musimy poszukać innych grzybów – powiedziała, podrzucając muchomor wysoko ponad wierzchołki drzew" – mówi Bulaszewska.

Pippi na monetach

I dodaje, że w książkach Lindgren można dopatrywać się także pewnego przesłania społecznego. – Pippi jest bohaterką bez oparcia w dorosłych. Z jednej strony świetnie sobie z tym radzi i to daje jej wolność, a z drugiej jest sygnałem dla tych dzieci z biedniejszych domów, czy tych mieszkających w domach dziecka, że nie muszą przez to być zepchnięte na margines. Lindgren pokazuje, że można mieć świetne pomysły na zabawę, być docenianym bez względu na status materialny, czy dom, z którego się pochodzi lub nie a co za tym idzie snuć plany na przyszłość i nie czuć się w żaden sposób wykluczonym – zauważa dr Bulaszewska.

Lindgren nigdy nie była feministką i pewnie oburzyłaby się, gdy ktoś ją przypisał do tego radykalnego nurtu. Ale jej bohaterka dziś wpisuje się w nurt „girl power”. Śmiało porywa się na zabawy w świecie, które zazwyczaj są zarezerwowane dla chłopców.

Książki o Pippi przez 77 lat od powstania stały się największym bestsellerem wszechczasów dla dzieci. Przetłumaczono je na 50 języków, a suma wydanych na całym świecie egzemplarzy dawno przekroczyła liczbę dziesięciu milionów.
Pippi cieszy się wyjątkową popularnością w Niemczech W kwietniu 2007 roku w miejscowości Hameln zebrało się 1100 osób przebranych za bohaterkę książek Astrid Lindgren. Fot. PAP/DPA/ Holger Hollemann
– Na punkcie tej dziewięciolatki szaleją nie tylko dzieci, ale i dorośli. Nie brak na przykład ubrań z wizerunkiem Pippi w dorosłych kolekcjach popularnych marek odzieżowych. Widziałam też sporo tatuaży z Pippi, która jest ważnym symbolem dla współczesnych kobiet. Nie bez powodu Szwedzi domagali się umieszczenia wizerunku Pippi na monetach – wyjaśnia Kowalska. Okazuje się też, że wiele współczesnych autorek wprost mówi o tym, że inspiruje się książkami Astrid Lindgren, na których same się wychowały.

Dorośli nie mają przyjemności

Pippi stała się też elementem popkultury. – Wystarczy wspomnieć tu „Piąty element” Luca Bessona, gdzie Milla Jovovich wciela się w rudowłosą, ratującą świat chłopczycę, czy „Pracującą dziewczynę” z Melanie Griffith. Dziewczyną z marginesu, która łapie swoją szansę i żyje na swoich zasadach jest też Julia Roberts w filmie „Pretty Woman”. To tylko niektóre przykłady kobiet-bohaterek popkultury idących pod prąd i mających w sobie właśnie syndrom Pippi – uważa dr Bulaszewska.

„Pewnego letniego wieczoru na werandzie Pippi pada zapowiedź, iż to, co wesołe, wkrótce się skończy. – Czas leci i człowiek zaczyna się starzeć – powiedziała Pippi. – Na jesieni skończę dziesięć lat, a wtedy ma się już najlepszy okres w życiu za sobą. Gdy Tommy i Annika nagle stwierdzają, że nie mogą zabrać ze sobą Pippi do świata dorosłych, ogarnia ich smutek. Tommy protestuje: – Nie chcę nigdy być duży – powiedział stanowczo. – Ani ja – przyłączyła się Annika. – Nie, nie warto za tym tęsknić – zgodziła się Pippi. – Dorośli nigdy nie mają przyjemności. Mają tylko mnóstwo nudnej roboty, głupie ubrania, odciski i pidatki kominalne. – Mówi się „podatki komunalne” – poprawiła ją Annika.”

Astrid Lingdren odeszła 28 stycznia 2002 r., w wieku 94 lat. W ceremonii pogrzebowej brało udział 100 tys. ludzi, w tym członkowie rodzinny królewskiej. Biała trumna prowadzona w kondukcie żałobnym była eskortowana przez policję konną. Na czele konduktu szła dziewczynka, która prowadziła białego konia, jak Pippi. Ceremonię transmitowała szwedzka telewizja.

– Anna Bartosińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


Kliknij i obejrzyj online film „Młodość Astrid” w TVP VOD

Młodość Astrid
Zdjęcie główne: Inger Nillson jako Pippi Långstrump. Fot. Keystone Germany / Entertainment Pictures / ForumPippi Långstrump
Zobacz więcej
Kultura Najnowsze wydanie
Tamara Łempicka: podróż rajskiego ptaka
Była zbyt wyzywająco burżuazyjna, by w PRL przyciągnąć uwagę decydentów od kultury.
Kultura wydanie 29.04.2022 – 6.05.2022
Widzowie wciąż cenią bareizmy. Ależ Bareja by się zdziwił
Kazimierz Kutz spostponował twórczość dotychczasowego przyjaciela podczas spotkania przedstawicieli kinematografii z towarzyszami z PZPR.
Kultura wydanie 22.04.2022 – 29.04.2022
Wenecja w kwietniu 2022. Rozmowa z lutnikiem o poranku
Cóż może być milszego?
Kultura wydanie 22.04.2022 – 29.04.2022
Akademia Pana Andrzeja. Człowieka ze „złotym uchem”
Miał rękę do przebojów: „Żółte kalendarze”, „Szparka sekretarka”, „Franek Kimono” czy „Wy nie wiecie, a ja wiem”…
Kultura wydanie 15.04.2022 – 22.04.2022
Czy diabłami muszą być koniecznie faceci?
Cudowności przyciągające nawet w czasach Netflixa.