Cywilizacja

Szubienica, gilotyna, rozstrzelanie, krzesło elektryczne, zastrzyk z trucizny… Raport o karze śmierci

W styczniu 2022 Francja obejmuje prezydencję w Unii Europejskiej. Pałac Elizejski z właściwą sobie bufonadą obwieszcza, że wykorzysta to do zniesienia kary głównej na całym świecie.

2 sierpnia 2004 roku w Kakowaga w prefekturze Hiogo 52-letni Yasutaka Fujishiro w ataku szału zabija młotkiem i nożem siedmioro swoich krewnych – ciotkę, kuzynów, wujka. Rok wcześniej w prefekturze Gunmo 36-letni Tomoaki Takanezawa i jego 26-letni wspólnik Mitsunori Onogawa napadają na dwa salony gier. Zabijają dwóch pracowników. Wszyscy trzej mordercy zostają straceni 21 grudnia 2021. Fujishiro w więzieniu w Osace, a Takanezawa i Onogawa w Tokio. Skazańcy zostali powieszeni.

Wiadomość o egzekucji obiegła cały świat. Japonia, obok Stanów Zjednoczonych, jest bowiem jedynym krajem grupy G-7, w którym wykonuje się karę śmierci.

Przeciwko wykonywaniu wyroków, co po czteroletnim memorandum zostało przywrócone w 1993 roku, nieustannie protestują w Japonii rożne organizacje. Nie chodzi tylko o samą kaźń, ale też o trwające długo procedury. Fujishoro popełnił zbrodnię w 2004 roku, a wyrok usłyszał w 2009. W 2015 roku odrzucono wszystkie apelacje, a Sąd Najwyższy karę potwierdził. Od tego czasu Fujishiro wiedział, że zawiśnie na szubienicy, ale nie wiedział kiedy. Przez 6 lat każdego dnia, gdy się budził, mógł myśleć, że to ostatnie godziny jego życia. Notę o wykonaniu wyroku otrzymuje się bowiem w dniu egzekucji, na kilka godzin przed nią.

Podobnie zabójcy z salonów gier. Jeden oczekiwał na stracenie każdego dnia od 2005 roku, a drugi od 2009. Od tego czasu było tylko czekanie. Na tę praktykę poskarżyło się do Sądu Okręgowego dwóch skazańców. Reprezentujący ich prawnik Jutaka Ueda powiedział: – Więźniowie z celi śmierci każdego ranka żyją w strachu, że ten dzień będzie ich ostatnim. To nieludzkie. Za granicą więźniowie mają czas na kontemplowanie końca swego życia i przygotowanie się na śmierć.

Do Japonii należy rekord przetrzymywania skazańca w celi śmierci. 85-letni Iwao Hakamada w 1968 roku został skazany za zamordowanie swojego szefa, jego żony i ich dwóch nastoletnich synów.

Od tamtego czasu kładzie się spać nie wiedząc, czy to nie jest ostania noc jego życia.

W japońskich celach śmierci na stracenie oczekuje 107 skazańców. Mimo nacisków wielu organizacji, w tym międzynarodowych, od blisko 30 lat każdy japoński rząd jest konsekwentny i niemal co roku przeprowadza egzekucje. W 2018 roku na szubienicy zawisło 13 członków sekty końca świata Aum Shinrykyo. W 1995 roku rozpylili oni w tokijskim metrze trujący gaz sarin zabijając 13 osób, doprowadzając do obrażeń u tysięcy.
Cela dla skazanych na śmierć w więzieniu o zaostrzonym rygorze Allan B. Polunsky Unit w Livingstonie w Teksasie. Fot. Richard Carson WP/CM/GAC/Reuters Photographer / Reuters / Forum
Komentując stracenie 21 grudnia trzech morderców Seiji Kihara, zastępca szefa gabinetu premiera Fumio Kishidy powiedział, że kara śmierci jest bardzo ważną częścią japońskiego wymiaru sprawiedliwości. Według niego niewłaściwe byłoby zniesienie jej. – Bardzo wielu Japończyków uważa, że powinna być ona utrzymana w stosunku do sprawców szczególnie odrażających zbrodni – powiedział Kihara. W praktyce skazywani na nią są tylko mordercy.

Niepotrzebne cierpienia

Dzień przed straceniem w Japonii 3 morderców, po drugiej stronie Oceanu Spokojnego, w kraju gdzie praktyka wykonywania wyroków śmierci jest powszechna, po 23 latach odsiadki z więzienia w Georgii wyszedł Devonia Inman. W 1998 roku aresztowano go za morderstwo i od tego czasu przebywał za kratami. Cudem uniknął kary śmierci, skazano go na dożywocie i tylko dlatego po niemal ćwierć wieku znalazł się na wolności. Po latach ponownych dochodzeń, prawnych batalii, sąd w Georgii uznał go ostatecznie za niewinnego.

Wraz z postępem technik kryminalistycznych takich przypadków jest więcej. Zebrane przed laty ślady zaczynają być odczytywane, głównie za sprawą badań DNA. Inman miał dużo szczęścia. Georgia to jeden z tych 24 stanów gdzie sądy nie wahają się skazywać na karę śmierci i wykonywać ją. Pozostałe to Alabama, Arizona, Arkansas, Floryda, Idaho, Indiana, Kansas, Kentucky, Louisiana, Missisipi, Missouri, Montana, Nebraska, Nevada, Północna i Południowa Karolina, Ohio, Oklahoma, Południowa Dakota, Tennessee, Texas, Utah i Wyoming.

Prawo Kalifornii, Oregonu i Pensylwanii przewiduje karę śmierci, ale nie wykonuje się jej. W pozostałych stanach się jej już nie orzeka. Oprócz tego kara śmierci może być wymierzona w każdym z 50 stanów, jeśli dotyczy przestępstw osądzanych z poziomu federalnego, a nie stanowego. Chodzi np. o zabicie funkcjonariusza państwa, albo zabójstwa dopuszczono się na terenie podlegającym wyłącznie jurysdykcji federalnej. Od 1988 roku stracono 16 skazańców federalnych.

W leżącej o 1500 mil na Zachód od Georgii Oklahomie na 3 dni przed wykonaniem, wstrzymano zaplanowaną na 26 grudnia egzekucję Jamesa Coddingtona, który w 1997 roku, po kłótni o 50 dolarów ze sprzedaży narkotyków, zatłukł młotkiem swojego wspólnika. Stan Oklahoma miał precyzyjny plan: w ciągu ostatnich 5 miesięcy 2021 roku stracić 7 skazańców. 6 już nie żyje, maszynka zatrzymała się właśnie na Coddingtonie, a wszystko przez to, że zakwestionowano sposób stracenia mordercy.

Sąd federalny uznał, że zastosowanie zastrzyku z midazolamu, bromku wekorunium i chlorku potasu jest niezgodne z konstytucją. – Ósmą Poprawką. Powoduje zbyt duże, niepotrzebne cierpienia. Skazaniec w Oklahomie ma do wyboru zastrzyk, pluton egzekucyjny, krzesło elektryczne, albo komorę gazowa. Najpierw Coddington miał dostać „niekonstytucyjny” zastrzyk, teraz okazało się, że wybrał pluton, ale rozprawa w tej sprawie przewidziana jest dopiero na marzec.

Precyzyjne planowanie

Oklahoma oferuje najszersze w USA „menu” pozbawiania życia skazańców. W innych stanach dopuszcza się jeszcze powieszenie, ale akurat w nich – Delaware, Waszyngton i New Hamshire w kodeksach nie ma już kary śmierci. W marcu sąd w Oklahomie orzeknie ostatecznie czy Coddington stanie, a właściwie siądzie przed plutonem egzekucyjnym.

Franciszek psuje doktrynę Kościoła

Kongregacja Nauki Wiary uznała, iż teza, która do tej pory była prawdziwa, od teraz będzie fałszywa. A jedynym uzasadnieniem tej radykalnej zmiany jest cytat z przemówienia obecnego papieża.

zobacz więcej
Jedyny stan, w którym dotychczas rozstrzeliwano cywilnych przestępców to Utah. Stracenie odbywa się tam nie pod murem, ale w specjalnej komorze. Skazaniec sadzany jest na krześle, bardzo przypominającym wyglądem elektryczne, dokładnie krępowany – pasem unieruchamia się też głowę. 10 metrów przed więźniem staje 5 anonimowych pracowników Departamentu Więziennictwa, bądź organów ścigania. Wszyscy są ochotnikami. Jeden z nich ma karabin ze ślepym nabojem. Strzelają w płuca i serce. Ta metoda uznawana jest za najbardziej humanitarną. W Polsce rozstrzelano ostatniego skazańca w Forcie Rembertowskim w 1979 roku.

Niemal całkowicie zrezygnowano ze stosowania tak bardzo kojarzonego z surowością z amerykańskiego prawa krzesła elektrycznego. Jest zbyt zawodne. W ciągu 120 lat powszechnego stosowania go aż 84 egzekucje przebiegały nie tak jak planowano.

Jeszcze bardziej precyzyjne w planowaniu egzekucji niż Oklahoma jest Ohio. Ten stan ma już grafik do 2025 roku włącznie. 30 października 2025 stracony ma być Timothy Colleman, który w 1996 roku zabił policyjnego informatora. Wcześnie życie w Ohio straci 30 wymienionych z imienia i nazwiska skazańców. Nie wszystko układa się jednak po myśli sądów i władz. I tak na 16 marca 2022 przewidziano stracenie Rommela Blooma, ale ten niestety nie doczekał, bo zmarł w celi śmierci.

Na wykonanie wyroku oczekuje obecnie 2,5 tysiąca skazańców. Najwięcej w Kalifornii – 699, ale w 2019 roku gubernator Gavin Newsom zawiesił jej wykonywanie. W ciągu 4 dekad ponad 3-krotnie wydłużył się czas pomiędzy orzeczeniem a wykonaniem wyroku. Przeciętnie skazaniec spędza w celi śmierci aż 243 miesiące – ponad 20 lat. Po części to efekt działalności różnych organizacji, które wciąż walczą o całkowite zniesienie kary śmierci, więc w ruch idą wszelkie dostępne prawnie środki pozwalające odwołać się od wyroków, zakwestionować je, odroczyć stracenie.

Kraina łagodności

Jako pierwszy oficjalnie karę śmierci ustanowił w XVIII wieku p.n.e. babiloński władca Hammurabi. W Kodeksie nazwanym od jego imienia przewidziano je za 25 rożnych przestępstw. Kara główna znalazła się w prawie Hetytów. W 621 roku przed Chrystusem pierwszy kodeks dla Aten ułożył Drakon. Kra śmierci groziła praktycznie za wszelkie przestępstwa. Karę główna zapisano też w prawie Dwunastu Tablic starożytnych Rzymian. W Europie była ona powszechna niemal do końca XX wieku, choć stosowano ja z różną zawziętością.

W XVI wieku za panowania Henryka VIII w Anglii stracono ponad 72 tysiące osób. Ugotowano je, poćwiartowano, rozszarpano, ścięto, spalono na stosie. Jerzy książę Clerance został stracony przez utopienie w beczce z małmazja. W Anglii do XVIII wieku życie można było skazać na śmierć aż za 222 przestępstwa w tym np. Za kradzież królika, czy poślubienie Żyda.

Na tle ówczesnej Europy Polska była prawdziwą krainą łagodności. Gdy wszędzie płonęły stosy w Polsce liczbę tak straconych osób można policzyć na palcach dwóch rąk. Oczywiście są tacy, którzy chcieliby byśmy sami uważali się za lud pośledniejszego gatunku, wiecznie rozliczali się z historią i worach pokutnych chodzili, więc chcą nam zaliczyć te wszystkie kaźnie które odbyły się na terenach dzisiejszej Polski nawet jeśli wówczas należały do Niemiec, Prus, Czech, czy obowiązywała na nich jurysdykcja jakiegokolwiek innego kraju.
Cela smierci w więzieniu w Łodzi, zdjęcie z roku 1980. Fot. Jacek Marczewski / Forum
W Rzeczypospolitej być może spalono dwie czarownice (są spory jak kwalifikować te przypadki z Krakowa i podpoznańskiego Waliszewa), a w 5 razy mniej ludnej Szwajcarii 5,7 tysiąca, w Niemczech prawie 7 tysięcy. Do ostatniego procesu o czary i kaźni doszło w 1850 roku.

Imigrant pod gilotyną

Stany Zjednoczone są jednym z niewielu krajów na świecie, w których nadal wykonuje się egzekucje bez większych ograniczeń. Poza kategoria są Chiny, Wietnam, czy Korea Północna. W przypadku tych państw można tylko robić szacunki, bo trudno o wiarygodne dane. Ruch abolicjonistyczny jest jednak coraz silniejszy, czego efektem jest to, iż liczba egzekucji na całym świecie i w samych Stanach Zjednoczonych bardzo spada. Jeszcze w połowie lat 90-ych w USA orzekano ponad 300 wyroków śmierci, w ostatnich zaś latach ok. 50.

Według Amnesty International w 2019 roku w 20 krajach stracono co najmniej 660 skazanych. Rok 2020 był pod pewnym względem wyjątkowy, bo z powodu pandemii wiele egzekucji wstrzymano. Najwięcej osób stracono w Iranie – 251, Arabii Saudyjskiej – 184, Iraku – 100, Egipcie – 32 i 22 w Stanach Zjednoczonych. Oprócz wspomnianych wcześniej krajów karę śmierci orzeka się i wykonuje w Malezji, Tajlandii, Indonezji, Singapurze, Pakistanie, Bangladeszu, Indiach, Katarze, Bahrajnie, Syrii, Jemenie na Tajwanie, Sri Lance, w Botswanie, Sudanie, Sudanie Południowym, Somalii, Erytrei, Etiopii, Libii, Kongo, Lesotho, Nigerii, Gwinei Równikowej, na Komorach, Kubie, Jamajce, Bahamach, w Gujanie i Belize.

W kilku krajach jak Brazylia, Chile, Peru orzeka się ją i wykonuje tylko w przypadku wojny i stanów nadzwyczajnych. W maju 2021 rezygnację z kary głównej obwieścił Czad, a 29 grudnia prezydent Kasym-Żomart Tokajew ostatecznie potwierdził zniesienie jej w Kazachstanie.
W Europie kara śmierci to już przeszłość. Zaczęto odchodzić od niej w latach 70-ych XX wieku. Jedynym krajem, w którym jeszcze obowiązuje jest Białoruś, ale i tam wiosną 2021 roku rozpoczęto prace nad nowym kodeksem karnym, który już jej nie przewiduje.

W Polsce ostatnim straconym był morderca i gwałciciel Andrzej Czabański. Zbrodniarz został powieszony 21 kwietnia 1988 roku w krakowskim więzieniu przy ulicy Montelupich. Kilka tygodni później w Polsce wprowadzono moratorium na wykonywanie kary śmierci. Po raz ostanie orzeczono ją w lutym 1996 roku wobec Zbigniewa Brzoskowskiego, zabójcy dwóch kobiet – matki i córki, a w nowym kodeksie z 1997 roku karę śmierci ostatecznie zastąpiło dożywocie.

11 lat przed ostatnią egzekucją w Polsce przez ścięcie gilotyną stracono we Francji ostatniego skazańca – tunezyjskiego imigranta Hamida Djandoubi. 4 lata później we wrześniu 1981 kara śmierci roku została zniesiona. Data to ważna – prezydent Francji Emmanuel Macron z pompą obchodził 40-tą rocznice tego wydarzenia i zapowiedział wielką światową inicjatywę.

W styczniu Paryż obejmuje prezydencję w Unii Europejskiej. Pałac Elizejski z właściwą sobie bufonadą obwieszcza, że wykorzysta to do zniesienia kary śmierci na całym świecie. Nad Sekwanę mają zjechać przywódcy ponad 50 państw, w których wciąż się ją stosuje, a prezydent Macron zarzeka się, że namówi ich do porzucenia tej jak to określił „haniebnej dla ludzkości praktyki”.

– Dariusz Matuszak

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Publczna egezekucja (przez powieszenie) Ruth Ellis przy bramie więzienia Holloway Prison w Londynie 13 lipca 1955, skazanej na śmierć za zamordowanie jej kochanka. Fot. TopFoto / Topfoto / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Nasze ulubione piosenki są „gimnastyką mózgu”
Muzyka dała początek… fizyce. Pomaga nawet w matematyce.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Kobieta bez twarzy. Nie chciała być rozpoznana nawet po śmierci
Czy była szpiegiem? Albo należała do gangu i miała status świadka koronnego?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pożyteczni idioci Putina
Deklaracje polityków i myślicieli związanych z zachodnią lewicą dotyczące rosyjskiej napaści na Ukrainę mogą zaskakiwać.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Wolność od rosyjskiego gazu
Niebawem Polska uzyska dostęp do złóż izraelskich i egipskich.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Identyczne bliźnięta nieidentyczne
Są od siebie genetycznie różne. Czy tylko jedno może mieć skłonność np. do raka?