Cywilizacja

Czarne święta dla miłośników wina?

Tak, rynkowi szkodzi pandemia. Ale wyższe koszty prowadzenia gospodarstw winiarskich i zmniejszenie ich liczby na całym świecie w dużej części powodują pogoda oraz ubezpieczenia: od gradobicia, opadów, suszy, wiosennych przymrozków, a ostatnio także od pożarów i… kradzieży sadzonek, co stało się plagą nawet w bogatych regionach.

To był dziwny rok dla winiarstwa. Wiedziano, że tak będzie, od dawna, a przynajmniej od wiosennych przymrozków w całej Europie oraz dramatycznej suszy i pożarów w Kalifornii, Francji i Hiszpanii. Ale dziwne rzeczy dzieją się dziś w całej branży. Wielu zastanawia się, na ile te zjawiska będą trwałe. Pewnym jest, że zaważą na tegorocznych świętach.

Okres świąteczno-sylwestrowy to coroczny czas żniw dla winiarzy i pośredników. Na te ostatnie półtora miesiąca roku przypada większość obrotów winem i alkoholami w ogóle. Dla większości producentów to wprost kwestia przeżycia. Jednak w tym roku cały światowy obrót trunkami (i towarami w ogóle) zakłóca, i to bardzo dotkliwie, przeładowanie sieci żeglugowych – nie do wszystkich portów można dotrzeć na czas, nie wszystko można rozładować w określonych terminach.

Portowy dramat

Porty w Europie i Stanach Zjednoczonych są całkowicie zakorkowane – kontenery czekają tygodniami na rozładunek, w USA pierwszy raz mówi się o możliwej świątecznej zapaści. W sklepach już od kilku miesięcy brakuje niektórych win, a mamy najgorętszy okres sprzedażowy. Na wzór „black friday” część mówi teraz o „black Christmas” i „black New Year”.
Święta w Niemczech. Fot. Ute Grabowsky/Photothek via Getty Images
W wielu krajach europejskich kierowcy i pracownicy magazynów muszą obligatoryjnie posiadać paszport covidowy, co nie uśmiecha się wszystkim. Napędza to też inflację. Niekiedy wina trzeba wysyłać okrężnymi trasami, a nawet drogą lotniczą, co dramatycznie podnosi ceny flaszek na półkach; w dodatku ten problem może okazać się trwały. Nie wszystkich stać na magazyny, by składować wina na zapas i od kilku miesięcy zdarzają się przypadki, iż w mniejszych sklepikach, a czasem i w dużych sieciach niektórych win po prostu brak.

W dodatku w amerykańskim Kongresie trwa niekończąca się batalia o zezwolenie na przewóz wina przez United States Postal Service. Według wyliczeń, przez ostatnch 14 lat USPS stracił na odmowie świadczenia takich usług 80 miliardów dolarów względem prywatnych firm, jak UPS czy FedEx. Takie zezwolenie umożliwiłoby też zwiększenie elastyczności dostaw do odbiorców.


Australia popadła w wielki konflikt z Chinami, kiedy zainteresowała się sprawą prześladowań Ujgurów w prowincji Xinjiang. Stanął eksport australijskiego węgla oraz win, które na tamtejszym rynku były od kilku lat wielce uprzywilejowane pod kątem ceł. Jednak eksperci zaznaczają, że problem jest dużo głębszy: eksport wszystkich win na chiński rynek niemal runął i co gorsza – wygląda to na tendencją trwałą, bowiem import spada tam już od trzech lat, co oznacza, że nie miała nań zasadniczego wpływu pandemia.

Wodna ruletka

Już w połowie lata w Kalifornii ograniczono lub zakazano winiarzom pobierania wody z Russian River, przez co kilka znanych winiarni w Sonomie ogłosiło, iż w tym roku w ogóle nie będzie zbierać owoców, bo są niemal wypalone przez słońce. Zresztą te zakazy i tak nie były zbytnio potrzebne, bo Słowianka (jak rosyjscy osadnicy radośnie nazywali ten ciek) to w tym roku był strumyk płynący pośród piaszczystych łach. Wody po prostu w niej nie ma, a stara hiszpańska nazwa – Rio Grande – wydaje się smutnym żartem.

Wody brakowało w całym stanie. Możną ją do woli brać ze studni głębinowych, a ich kopacze zarabiają krocie, tylko że lustro wody obniża się tak gwałtownie, iż kopacze z wolna stają się górnikami. Winiarze przez całą dobę oglądają prognozy pogody, patrząc głównie na kierunki wiatrów i gdzie wkrótce będzie się palić. Jak w zeszłym roku (a właściwie corocznie), ewakuowani są mieszkańcy wielu osad. Tuż po suchych zbiorach przyszły… gigantyczne powodzie i kolejne ewakuacje miasteczek.

Polak, który pokazał Francuzom, jak się robi dobre wino

Trafiło do puli „101 rzeczy, które stworzyły Amerykę”. Obok skafandra kosmicznego Neila Armstronga, czy cylindra Abrahama Lincolna.

zobacz więcej
Na północy Europy jest odwrotnie: Niemcy mówili mi we wrześniu, że w tym roku w ogóle nie mieli lata – naprawdę upalnych dni naliczyli raptem… pięć. Przeważnie było średnio ciepło lub chłodnawo, za to deszczy oraz gwałtownych ulew zupełnie sporo i woda bardzo długo stała w wielu winnicach. W regionie Ahr na skutek dramatycznej powodzi wina prawie nie będzie – winiarze z całego świata zrzucali się na pomoc dla kolegów. Nie będzie to w Niemczech wybitny rocznik, a o szlachetnej pleśni (do wyrobu win w stylu tokajskim), która wymaga zarówno ostrego słońca, jak i wilgoci, już dawno w tym sezonie zapomniano.

Wstępne dane mówią, że ogólnoświatowe zbiory będą raptem o cztery procent niższe niż w ubiegłym roku, co niby nic nie zmieni przy obecnej nadprodukcji. Lecz nie zmienia to również faktu, iż wiele mniejszych winiarni może nie przetrwać i będzie potrzebować wsparcia. Najbardziej ucierpią Francja, Włochy, Stany Zjednoczone i Hiszpania. Najgorzej jest we Francji, której produkcja spadnie o 30 procent, czyli ponad 10 mln hektolitrów, a więc tyle, ile wynosi średnia produkcja Australii – akurat tu wyrób wzrośnie aż 34 procent w stosunku do roku poprzedniego, podobnie jak w Chile. I w ogóle południowa półkula notuje mniejsze lub większe wzrosty. Tylko, że nie ma jak tego rozwieźć po świecie!

Uciekający winiarze

Szampania szczególnie została dotknięta przez kolejne klęski, od wiosennych przymrozków po wilgotną jesień. Po raz pierwszy w historii niektóre najsłynniejsze wytwórnie w regionie już zapowiedziały odchodzenie od wyrobu szampanów rocznikowych. Szampańskie firmy dysponują ogromnymi zapasami różnych win, ale i te zaczynają się z wolna kurczyć, a w tym roku będą minimalne.

Bardzo dokładne dane podała we Włoszech Unione Italiana Vini (zrzesza 150 tysięcy winogrodników i 660 wytwórni odpowiadających za 85% włoskiego eksportu), która już kilka miesięcy temu zapowiedziała czarną jesień w winiarniach, bo koszty produkcji mogą podrożyć cenę flaszek – według różnych przewidywań – o 10–50%. Ceny samej energii w tym kraju poszybowały w 2021 roku o 138% w stosunku do 2020, beczek – o 30%. Cena palet jest wyższa o 53%, papieru – o 60%, metalu (na zbiorniki) – o 44%, szkła – o kolejne 20%.
Bożonarodzeniowe dekoracje w Europa Village & Resort, położonym wzdłuż Rancho California Road 18 listopada 2021 r. Temecula Valley, Southern California's Wine Country, położony 90 mil na południowy wschód od Los Angeles i godzinę na północ od San Diego, przyciąga ponad milion turystów każdego roku. Fot. George Rose/Getty Images
Najbardziej cierpi południe Włoch – oprócz największych graczy na tamtejszym rynku, ta sytuacja zapewne nie przyniesie nowych, spektakularnych inwestycji. Poza tym trzeba będzie schodzić z cen, ale ten margines jest tam bardzo wąski albo wręcz żaden. Większość winiarzy za plecami ma już raczej tylko ścianę.

Francuzów przerażają inne dane, z których wynika, że w ich kraju liczba winiarzy zmniejsza się w sposób drastyczny. Liczba gospodarstw rolnych zajmujących się uprawą winorośli spadła w ciągu ostatnich dwudziestu lat o 41 procent! Według badania przeprowadzonego przez departament statystyki francuskiego Ministerstwa Rolnictwa, liczba przedsiębiorstw winiarskich w latach 2000–2020 spadła z 88 707 do 52 330. Region nadloarski stracił najbardziej, a Grand Est, czyli Alzacja, Lotaryngia i Szampania – najmniej.

W roku 2019 produkcją wina – bezpośrednio lub pośrednio – zajmowało się około 130 tysięcy osób, co odpowiada jednej trzeciej zatrudnionych w całym francuskim rolnictwie. Liczba ta jest o 15 procent niższa niż w 2000 roku.

Jednak w lwiej części wyższe koszty prowadzenia gospodarstw i zmniejszenie ich liczby na całym świecie powodują ubezpieczenia: od gradobicia, opadów, suszy, wiosennych przymrozków, a ostatnio także od pożarów i… kradzieży sadzonek, co stało się plagą nawet w bogatych regionach.

Pewne jest jedno: świąteczna oferta win w sklepach na całym świecie będzie uboższa i kupując je, wielu z nas będzie musiało głębiej sięgnąć do portfela. Czasami dużo głębiej.

– Wojciech Gogoliński,
redaktor magazynu „Czas Wina” oraz autor m.in. „Leksykonu alkoholi” i współautor książki „Wiedza o winie”.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: 10-metrowa choinka stworzona z 2021 butelek wina w Shenyang w prowincji Liaoning w Chinach. Fot. VCG / VCG via Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wolność od rosyjskiego gazu
Niebawem Polska uzyska dostęp do złóż izraelskich i egipskich.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Identyczne bliźnięta nieidentyczne
Są od siebie genetycznie różne. Czy tylko jedno może mieć skłonność np. do raka?
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Pięć milionów widzów. Pierwsza liga rosyjskiego show biznesu
W połowie lat 90. Zełenski marzył, by zostać gwiazdą estrady.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Czy alpinizm jest etyczny?
30 lat temu zginęła Wanda Rutkiewicz.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Co możemy dać Putinowi, żeby przestał prowadzić tę wojnę?
Czy Rosja zaproponowała Orbánowi przekazanie mu Rusi Zakarpackiej, tak jak wcześniej oferowała Tuskowi Lwów?