Cywilizacja

Sprawa kardynała Pella. Kto chciał skompromitować hierarchę?

Australijski kardynał George Pell zanim skończył osiemdziesiąt lat, przesiedział 400 dni w więzieniu, oczekując apelacji od wyroku, który skazywał go na sześć lat pozbawienia wolności za rzekome molestowanie seksualne, jakiego duchowny miał się dopuścić przed 25 laty. W kwietniu 2020 roku został całkowicie uniewinniony. Dziś mieszka w Watykanie. Dlaczego?

Kardynał George Pell zmarł we wtorek, 10 stycznia 2023 roku w wieku 81 lat.

Nie czeka przecież na konklawe, bo nie ma żadnych możliwości, aby w dającej się przewidzieć przyszłości mógł kandydować na urząd papieski. Owszem, chciałby mieć możliwość wypowiedzi przed kardynalskim zgromadzeniem – oświadczył to w sposób nie budzący żadnych wątpliwości – ale do tego nie trzeba przecież mieszkać w Rzymie.

Mówi się, i zapewne nie tylko w naszym języku, że kiedy nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. I być może teraz też tak jest. Może kardynał Pell ma nadzieję, że badając tajemnice watykańskich finansów, odkryje choć kilka śladów związanych z jego niedawnym oskarżeniem i uwięzieniem.

Wrócę do tego za chwilę, bo najpierw chcę bliżej przedstawić bohatera tego tekstu.

Irlandzka rodzina

Urodzony 8 czerwca 1941 w Ballarat, w australijskim stanie Wiktoria, George Pell jest kardynałem od 2003 roku. Wciąż ma w Ballarat znajomych, z którymi niekiedy się spotyka i którzy modlili się za niego w czasie uwięzienia – i nigdy nie zwątpili w jego niewinność.

Jego rodzina miała irlandzkie korzenie. „Dorastaliśmy, śpiewając irlandzkie i czasami szkockie piosenki przy akompaniamencie pianina” – pisze kardynał w „Dzienniku więziennym”.

„Jednak największym osiągnięciem naszej mamy było przekazanie trójce swoich dzieci irlandzkiej wiary jej przodków”. Musiała ta mama być świetną kobietą, „kobietą wiary i modlitwy, gorliwą katoliczką”. „Była jedną z siedmiu sióstr, a żadna nie potrzebowała ruchu feministycznego, żeby podnieść sobie samoocenę”.

Za to jedno zdanie nominowałabym „Dziennik więzienny” do kanonu lektur obowiązkowych dla matek i żon.

Tata wszystkie ambicje skierował na dzieci, na ich wykształcenie i rozwój. Prowadził mały hotel, który pozwalał godnie żyć, ale nie przynosił majątku. „Upierał się, żebyśmy wszyscy, również moja siostra, otrzymali staranne wykształcenie, ponieważ jemu samemu – jak mówił – brak wyższego wykształcenia uniemożliwił zajmowanie stanowisk kierowniczych; tata był mistrzem w pływaniu i boksie (zajmował drugie miejsce w kategorii wagi ciężkiej w Australii i Imperium Brytyjskim). Formalnie był anglikaninem, religijnie obojętnym, chociaż to on zwoływał całą rodzinę na poranną Mszę” – wspomina kardynał Pell.
Książka ukazała się nakładem wydawnictwa RAFAEL
George Pell studiował w Rzymie i w Oksfordzie, gdzie zrobił doktorat z filozofii, święcenia kapłańskie przyjął w Rzymie w 1966 roku, trzydzieści lat później został arcybiskupem metropolitą Melbourne. Wcześniej był wikariuszem i prowadził pismo diecezjalne, był szefem Caritas i rektorem seminarium. Kardynałem mianował go Jan Paweł II w 2003 roku. Jako metropolita Sidney był w 2008 roku gospodarzem Światowych Dni Młodzieży z udziałem Benedykta XVI. Kiedy w 2013 roku nadeszła era papieża Franciszka, kardynał George Pell został wezwany do nowych zadań.

Kłębowisko interesów

Papież Franciszek powołał go najpierw do Rady Kardynałów, a w lutym 2014 roku powierzył mu zadanie uporządkowania watykańskich finansów, mianując go prefektem Sekretariatu Ekonomicznego, wkrótce nazwanego Sekretariatem ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej.

I już w grudniu kard. Pell odkrył, że – jak donosiła Katolicka Agencja Informacyjna – „sytuacja finansowa Stolicy Apostolskiej i Państwa Watykańskiego jest lepsza, niż sądzono dotychczas, a poszczególne dykasterie dysponują aktywami o wartości ponad 1,5 mld dolarów USA, o których nie wiedziano wcześniej”.
W styczniu kard. George Pell jako prefekt Sekretariatu ds. Gospodarczych zapoznał kardynałów zebranych na zwołanym przez papieża spotkaniu (konsystorzu) ze stanem przeprowadzanej reformy ekonomicznej. Uważał, że wartość zasobów nieruchomości Watykanu może być zaniżona czterokrotnie, co oznacza, że ogólna kondycja finansowa może być znacznie lepsza niż dotychczas sądzono.

W wypowiedzi dla amerykańskiego portalu Crux stwierdził, że sytuacja jest zagmatwana; rozbieżności nie były wynikiem nielegalnej działalności, ale niewydolnego systemu raportowania.


Nigdy nie było wielu komentarzy na ten – nie do końca wyjaśniony, rzecz jasna – temat, ale pytania się pojawiały. Jeśli jest prawdą (bo dlaczego nie?), że w Londynie (o tym akurat było głośno) i zapewne w wielu innych bogatych miastach świata „odnalazły się” należące do Watykanu nieruchomości, to ktoś nimi musiał zarządzać i przekazywać zyski do Watykanu, nawet jeśli odprowadzał sobie mniej lub bardziej obfite procenty.

Ale skąd wzięły się dobra, o których nikt (naprawdę nikt czy raczej „nikt”) wcześniej nie wiedział? Czy były ukryte przed oczami „tylko” urzędów skarbowych różnych państw czy również watykańskich dysponentów różnego szczebla? Kto nimi zarządzał? Czy miał udział w zyskach i jaki: legalny czy także mniej legalny? Może z każdego obracanego funta szterlinga brał sobie jednego pensa, a z każdego dolara jednego centa – niezależnie od umów zawartych wcześniej z właścicielem, mniej lub bardziej tajnych.

Kto umie czytać historie gospodarcze – powiedziano mi – ten potrafi co nieco się dowiedzieć i pospekulować myślowo: a jakieś dziesięć lat temu, pojawiły się książki o finansach Watykanu, zrozumiałe tylko wtedy, kiedy zna się historie nie tylko Watykanu, ale Włoch i Traktatów Laterańskich z 1929 roku, Mussoliniego i tak dalej. Czy ktoś z nas naprawdę się w tym sprawnie porusza?
Pakty Laterańskie w 1929 roku podpisali kardynał Pietro Gasparri i Benito Mussolini. Fot. Touring Club Italiano/Marka/Universal Images Group via Getty Images
Oto na przykład Watykan dostał w latach 30. XX wieku odszkodowania od państwa włoskiego i podjął – ktoś podjął – decyzję, żeby te kwoty zainwestować. Ale tak zainwestować, żeby nie można było rozpoznać, kto jest właścicielem, co na przykład prawo brytyjskie dopuszcza. Uff!

Po głęboko nieskutecznych próbach audytów i innych działań podejmowanych za czasów Jana Pawła II – w sprawach, które ciągnęły się jeszcze od czasów Pawła VI i potem, za Benedykta XVI – wieść niesie, że byli dyrektorzy „z zewnątrz”, ale każdy po kilku miesiącach podawał się do dymisji. I wtedy za sprawę zabrał się kardynał George Pell.

Ostatni konserwatysta

W tym miejscu trzeba podkreślić, że nie zaniedbywał on przy tym swojej statutowej – by tak rzecz ująć – działalności, czyli działalności kapłańskiej. – Był już wtedy postrzegany w kręgach watykańskich jako jeden ostatnich prawdziwych konserwatystów – powiedział mi, rzecz jasna z zachowaniem nazwiska do mojej wiadomości, pewien watykański specjalista biegły w tych sprawach i bywały na Tybrem.

Kiedy przygotowywany był Synod Biskupów o rodzinie, kard. Pell napisał wprowadzenie do książki pięciu kardynałów o nierozerwalności małżeństwa. We wrześniu 2014 roku KAI informowała, że kardynał Pell uważa, iż „Kościół potrzebuje kulturalnej i rzeczowej debaty, aby bronić chrześcijańskiej i katolickiej tradycji monogamicznego i nierozerwalnego małżeństwa. Tymczasem skupianie się na sprawie komunii dla osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, kardynał uznaje za chybione, gdyż przynosi to skutki odwrotne od zamierzonych i jest poszukiwaniem pocieszenia na krótką metę.”

Jak na spowiedzi… Ksiądz raczej umrze niż zdradzi tajemnicę?

3 lata więzienia czekają duchownego, który zatai wyznania penitenta.

zobacz więcej
Był wyrazistym przeciwnikiem eutanazji, jeszcze jako metropolita Sydney powiedział, że prawo dopuszczające eutanazję to równia pochyła, że prawo pozwalające na tzw. eutanazję dobrowolną czy zabójstwo z litości zamienia się szybko w powszechnie stosowaną eutanazję niedobrowolną, wbrew woli pacjenta.

Uważał, że wobec „sekularnej wizji świata, która dominuje w mediach i kulturze, ważną rolę mogą odegrać katoliccy lekarze, pielęgniarki, rodzice, nauczyciele i kapłani, których zadaniem jest rozjaśniać kwestie związane m.in. z takimi zjawiskami jak aborcja czy klonowanie ludzi”.

Bardzo pozytywne doświadczenia i wrażenia wyrazistości australijskiego kardynała przywieźli z Sydney uczestnicy ŚDM (Światowego Dnia Młodzieży) w 2008 roku. Do tego kardynał bezwzględnie stawał do walki o oczyszczenie pola z oskarżeń o przestępstwa seksualne księży.

To takiemu człowiekowi papież powierza kwestię zbadania i wyczyszczenia finansów watykańskich. I ten człowiek – konserwatywny kardynał z jednej strony, a skrupulatny i dociekliwy administrator z drugiej – zaczyna drążyć skałę watykańskich finansów. To, że odkrywa konta i majątki to może niewiele wobec innych odkryć: wzajemnych powiązań, kontaktów i związków.

Nagonka na kardynała

Tymczasem w Kościele katolickim, choć przede wszystkim w jego europejskich i północnoamerykańskich strukturach, narasta fala oskarżeń o pedofilię, molestowanie kobiet i zakonnic, nadużycia homoseksualne w seminariach. A kiedy fala narasta, może zagarnąć i ponieść różne sprawy – to właśnie dosłownie oznacza wyrażenie „na fali”.

I właśnie „na fali” – jak się dziś wydaje niemal pewne – światowych oskarżeń o przestępstwa pedofilii wśród duchownych wypływa nagle oskarżenie o takie czyny kardynała George’a Pella, wysokiego szczebla dostojnika watykańskiego.

To nieważne, że oskarżenie od początku jest dość absurdalne: oto kardynał miał się dopuścić czynów nierządnych wobec dwóch ministrantów – z których jeden w chwili oskarżenia, w 2016 roku, już nie żyje – bezpośrednio po uroczystej mszy, w pełnym stroju liturgicznym, co oznacza sutannę, albę (białą szatę do ziemi zapinana pod szyja, nakładaną pod ornat) i ornat, których nie sposób zdjąć jednym zręcznym ruchem i zaraz potem, dosłownie po czterech, pięciu minutach stać po przeciwległej stronie katedry, w drzwiach i podawać rękę kolejnym licznie zgromadzonym wiernym, na oczach tłumu.
Przed sądem w Melbourne, przed którym toczył się proces kardynała Pella, koczowli ludzie oskarżający jego i Kościół o niecne czyny. Fot. Recep Sakar/Anadolu Agency/Getty Images
Zapewne inicjatorzy akcji – kimkolwiek są, a nie sądzę, byśmy się tego dowiedzieli – uważali, że mają wszelkie szanse na sukces. Atmosfera w Australii od dawna jest bardzo antykościołowa, media nakręcają histerię, drukowane są banery i plakaty „antypellowe”, jednym słowem – trwa nagonka na kardynała Pella, o którym już nikt nie pisze „kardynał”.

Kardynał Pell jest obywatelem państwa watykańskiego, ma paszport dyplomatyczny – ale nawet przez myśl mu nie przeszło, aby z niego skorzystać. Zapewne nie przychodzi mu też do głowy – ani jemu, ani jego prawnikom, jego rodzinie i współpracownikom – że żadnej obrony nie będzie, bo uniemożliwi to sąd.

Mówi więc papieżowi, że jedzie do swego kraju, aby stanąć przed sądem. Papież najpierw go urlopował z funkcji prefekta Sekretariatu ds. Gospodarczych Stolicy Apostolskiej, a w 2019 ostatecznie odwołał. I nie przywrócił go na urząd, kiedy kardynał George Pell został ostatecznie – w wyniku apelacji w Sądzie Najwyższym Australii – uniewinniony 7 kwietnia 2020 roku.

Tego kroku nie komentuje nawet George Weigel (amerykański historyk i wybitny znawca Kościoła, autor największej biografii Jana Pawła II), który od młodości przyjaźni się z kardynałem Pellem i zawsze niezachwianie go bronił – w pewnym momencie bodaj jako jedyny spośród autorów liczących się w świecie, nie tylko watykańskim. Zapewne George Weigel zbyt kocha Kościół, żeby snuć pozbawione konkretów rozważania.

Czy homolobby kryło księży pedofilów?

Tylko ujawnienie nieformalnych struktur i twarde przestrzeganie zakazu święcenia gejów, jaki wydał Benedykt XVI, może realnie oczyścić Kościół ze skandali seksualnych.

zobacz więcej
W przedmowie do właśnie wydanego „Dziennika więziennego” kard. Pella pisze o „próbie powolnego zabójstwa politycznego przeprowadzonego przy pomocy środków prawnych” i porównuje tę sprawę do słynnej „sprawy Dreyfusa” z 1894 roku (nota bene, przypomnianej niedawno filmem „Oficer i szpieg” Romana Polanskiego). Wprost mówi też o karygodnych błędach popełnionych przez sądy stanu Wiktoria i stawia sprawę jasno: ten dziennik nie powinien był powstać, bo jego autor w ogóle nie powinien się znaleźć w więzieniu.

Kardynał Pell był celem i sąd zmierzał konsekwentnie do skazania go i to bez względu na swoje, sądu, błędy i zaniedbania – tak można streścić słowa Weigla z wywiadu, jaki przeprowadziła z nim polska dziennikarka Paulina Guzik już po uwolnieniu kardynała.

Mgliste informacje

Ale wróćmy do rozważań „pozbawionych konkretów” – czy rzeczywiście ich nie ma? Czy może – są, ale jakby ich nie było?

Bo jak inaczej nazwać mglistą informację, o której mówi mi biegły w tych sprawach człowiek, że do Australii poszło w pewnym momencie 800 milionów euro na „opłacenie” różnych okoliczności procesu, który miał ostatecznie odebrać wiarygodność kardynałowi. I że urzędy skarbowe podobno potwierdziły takie wpłaty, ale nie dopatrzyły się znamion przestępstwa skarbowego, a innego przecież nie było widać.

A jeszcze bardziej mglista informacja, że te pieniądze wyszły od ludzi związanych z watykańskimi urzędami?

I informacja już całkiem konkretna, że wszystkowiedzący i budzący duży strach wśród urzędników kardynał Angelo Becciu został w 2019 roku zdymisjonowany (był prefektem Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych, wcześniej zastępcą Sekretarza Stanu) i nikt nigdy nie powiedział za co?

Rok temu papież postanowił, że „wszystkie fundusze, które do tej pory były administrowane przez Sekretariat Stanu, zostaną włączone do skonsolidowanego budżetu Stolicy Apostolskiej” oraz że w sprawach gospodarczych i finansowych Sekretariat Stanu działa „za pomocą budżetu zatwierdzonego za pomocą zwyczajowych mechanizmów, z odpowiednimi procedurami wymaganymi od każdej dykasterii, z wyjątkiem spraw zastrzeżonych, które są objęte tajemnicą, zatwierdzonych przez powołaną w tym celu Komisję”.
Liturgia Wigili Pasachlnej w Watykanie, 3 kwietnia 2021. Na zdjęciu: kardynał Pell i w głębi papież Franciszek. Fot. Franco Origlia/Getty Images
Dziennikarze zwracają uwagę, że zasadniczo papież realizuje propozycje, które zostały przedstawione w 2014 roku przez komisję, która pod kierownictwem kard. Pella została powołana do zbadania stanu i struktury finansów Watykanu. Obecnie kieruje nią hiszpański jezuita.

Organa sprawiedliwości Państwa Watykańskiego prowadzą dochodzenie w sprawie sposobu zarządzania setkami milionów euro z funduszy Sekretariatu Stanu, które doprowadziło do aresztowania w Watykanie – na osiem dni – maklera Gianluigiego Torzi i Cecilii Marogna, którzy na polecenie kardynała Becciu otrzymali od Sekretariatu Stanu 500.000 euro.

Ale co się z tymi pieniędzmi stało? Wszyscy troje plus kolejnych pięć osób czekają teraz na rozpoczęcie procesu karnego, którego data wciąż się przesuwa, ostatnia była wyznaczona na 1 grudnia, ale nie ma doniesień na ten temat.

Powrót do życia

Tymczasem kardynał George Pell pomieszkuje w Watykanie, odwiedza Australię i – być może – obmyśla strategię dalszych działań na rzecz jawności i transparentności prowadzenia watykańskich finansów. A może i zdemaskowania swoich wrogów, którzy doprowadzili do tak skandalicznie prowadzonego procesu? Nie dzieli się swoimi wnioskami, choć zapewne są ludzie, których inspiruje do myślenia.

Ale najważniejsze, że tak jak poprzednio prowadzi aktywne życie duszpasterskie. W czasie rozmowy dla KAI przeprowadzonej z okazji 80. urodzin kardynała Paulina Guzik zapytała go nie tylko o jego więzienne doświadczenia (nie miał możliwości odprawiania Mszy – przyp. red.), ale też o to, co chciałby powiedzieć przyszłemu konklawe, w którym już nie będzie brał udziału.

– Chciałbym powiedzieć przyszłemu papieżowi – odpowiedział kardynał – że jednym z najważniejszych wyzwań jest utrzymanie czystości tradycji apostolskiej. Jesteśmy sługami i obrońcami nauk Chrystusa i apostołów. Nie jesteśmy panami tradycji apostolskiej. Nie jesteśmy upoważnieni do wycinania jej fragmentów lub umniejszania jej wagi. Nie możemy mieć polskiej i australijskiej wersji 10 przykazań. To pierwsza rzecz, którą bym powiedział.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W tekście wykorzystałam cytaty z „Dziennika więziennego” kard. George'a Pella, w przekładzie Moniki Wolak, wydawnictwo RAFAEL, 2021)
Zdjęcie główne: 1 maja 2018 r. Oskarżony o molestowanie seksualne kardynał George Pell wychodzi z sądu w Melbourne. Fot. Michael Dodge/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Ukraińska kontrofensywa nadchodzi. Ale to nie czołgi zadecydują
Rosjanie ogarnęli się i zaczęli używać swoich środków w efektywny sposób.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Rosjanie przeciw Rosji... Czy oddziały rodaków Putina...
Bratobójcze starcia należą do najstraszniejszych w historii wojen.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Poszukiwacze skarbów. Lumpeksy znowu na fali
Kupowanie używanych ubrań deklaruje 83 proc. ankietowanych przed 25. rokiem życia.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kto koksuje? Gdzie? Jakimi metodami? Dopingowa mapa świata
Gdyby komuś chciało się ją stworzyć, to nie byłby na niej ani jednej białej plamy.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Z robotem wśród zwierząt
Żywe ryby nabierały wigoru dopiero wtedy, gdy do parki dołączano jedną rybę-cyborga.