Cywilizacja

Niepoprawne z założenia i z przekonania. Zyskują i zatrzymują widzów

Nie jest łatwo rzucić wyzwanie takim gigantom jak BBC News i Sky News. Najpopularniejszy z programów GB News, prowadzony przez Nigela Farage’a, zdobył jednak wierną publiczność. A nadany 1 grudnia wywiad Farage’a z Donaldem Trumpem oglądało aż 190 tys. widzów. GB News pobiła BBC i inne telewizje informacyjne.

Nie ma nawet pół roku. Gdy w niedzielny wieczór 13 czerwca, punktualnie o godzinie 20.00, po kilkumiesięcznych przygotowaniach ujrzała światło dzienne, jej twórca Andrew Neil witał widzów tak: „Jesteśmy dumni z tego, że jesteśmy Brytyjczykami – stąd nasza nazwa”. I, przechodząc do konkretów, powiedział: „Skończymy z zadufaniem naszych nadętych elit, świata polityki, biznesu, mediów i uczelni. Będziemy pokazywać, jak coraz bardziej ulegają one cancel culture (kulturze kasowania czy niszczenia – red.) i jak bardzo jest to groźne dla wolności słowa i demokracji”.

Mowa o GB News – najnowszej telewizji informacyjnej Wielkiej Brytanii. Literki „GB” w nazwie to właśnie skrót od słów „Great Britain”. Czy ich obecność jest równoznaczna z deklaracją ideową? Jeżeli nawet, to tylko trochę i wcale nie w sposób, jakiego spodziewaliby się zagorzali wrogowie odcieni narodowych w życiu publicznym. „GB” oznacza, że nowa telewizja zajmie się tym, czym żyją Brytyjczycy. Ma być odpowiedzią na ich oczekiwania i ich problemy, odpowiedzią udzielaną z wyczuciem i zrozumieniem dla spraw zwykłych ludzi.


Francuski kanał CNews przy niemowlaku, jakim jest GB News, to już prawdziwy przedszkolak. Ma prawie pięć lat, bo formalnie powstał na początku 2017 roku, choć korzenie ma głębsze, zajął bowiem miejsce istniejącego wcześniej kanału informacyjnego i-Telé. Przez kilka lat zdążył okrzepnąć i zapewnić sobie stałą widownię, ale źródłem prawdziwego sukcesu okazał się dlań jeden człowiek: Eric Zemmour, dziennikarz o ambicjach prezydenckich. Zemmour, autor książek poruszających ważkie tematy społeczne, stał się dla kanału prawdziwą lokomotywą, tak zresztą jak CNews dla niego.

Amerykański Fox News to w porównaniu z nimi młody mężczyzna, bo w październiku ukończył 25 lat. Dlaczego mężczyzna, a nie kobieta? Cóż, telewizję konserwatywną i prawicową może uosabiać jedynie „old white man”, czyli dorosły biały mężczyzna. Tylko taki mieści się bowiem w stereotypach, po jakie z upodobaniem sięgają ideolodzy postępu, piętnujący brak różnorodności i tzw. inkluzywności. „Old white man” stał się dla postępowców synonimem wszystkich grzechów, jakie kryły w sobie dawne porządki. Nadaje się zatem na symbol telewizji, która te porządki rozumie i docenia.

80 tysięcy widzów Farage’a

GB News, CNews i Fox News działają w różnych krajach i niemało je dzieli, więcej jednak łączy. Przede wszystkim to, że w agresywnie liberalnym – coraz bardziej zresztą – świecie mediów są skierowane do konserwatywnego odłamu opinii publicznej. Bez ogródek poruszają tematy, które wiele stacji radiowo-telewizyjnych w najlepszym wypadku pomija milczeniem, w najgorszym zaś prezentuje w poprawnościowym sosie. Stacje prawicowe są niepoprawne z założenia i z przekonania, co ściąga na nie brutalny odwet w postaci ataków postępowców i bojkotu ze strony reklamodawców.

Jakie to tematy? W konserwatywnych stacjach mówi się o negatywnych skutkach masowej imigracji, o związanym z tym wzroście przestępczości i zagrożeniu terroryzmem, o bezradności władz, o niebezpiecznej rewolucji obyczajowej, forsowanej przez lobby postępu, wreszcie o polityce klimatycznej, której nie wolno opatrywać żadnymi znakami zapytania, bo stała się kanonem nowego wspaniałego świata. To sprawy nieobojętne większości widzów i nic dziwnego, że Prawicowe telewizje zyskują odbiorców i zatrzymują ich na dłużej. To ich kolejna wspólna cecha.
Nigel Farage, gwiazda GB News. Fot. Stuart Mitchell / Zuma Press / Forum
O GB News na razie niewiele można powiedzieć, bo istnieje zbyt krótko, a w dodatku przez niespełna pół roku doświadczyła poważnych perturbacji, o których tle mało wiadomo, ale których skutkiem było odejście Andrew Neila z funkcji jej szefa i głównego prowadzącego. Oglądalność, początkowo wysoka (wieczór inauguracyjny odebrał widzów całej konkurencji, włącznie z BBC, ale to oczywisty skutek nowości i zaciekawienia), zaczęła spadać i obecnie wynosi ok. 30 tys. widzów – choć, jak dowodzą krytycy stacji, może ich być zaledwie 20 tys. Faktem jest, że nie jest łatwo rzucić wyzwanie takim gigantom jak BBC News i Sky News. Najpopularniejszy z programów GB News, prowadzony przez Nigela Farage’a, zdobył chyba jednak wiernych widzów, bo jest ich regularnie 80 tys.

Natomiast szefowie Fox News nie mogą narzekać. Stacja, mająca ok. 2,5 mln widzów, zajmuje pierwsze miejsce wśród amerykańskich kanałów informacyjnych, przed MSNBC (2,2 mln) i CNN (660 tys.). Na dobrej drodze jest chyba także francuska CNews, bo choć z 2,9 -procentowym udziałem zajmuje drugie miejsce na rynku medialnym, za popularnym kanałem informacyjno-biznesowym BFM, w ostatnich miesiącach w badaniach oglądalności kilkanaście razy zdołała go wyprzedzić.

Nie tylko dla Londynu

Trudno o lepszy dowód, że stacje konserwatywne czy też prawicowe trafiają w oczekiwania i potrzeby widzów, zarówno jeśli chodzi o tematykę społeczną, jak polityczną. Intensywne zaangażowanie polityczne to jednak w większym stopniu domena stacji amerykańskich, które na więcej mogą sobie pozwolić, bo nie ograniczają ich ustawowe regulacje. W Europie – zwłaszcza we Francji i Wielkiej Brytanii, o których tu mowa – obowiązuje, przynajmniej formalnie, respektowanie zasady bezstronności.

Utracona cześć dziennikarzy BBC. Jak oszukano księżnę Dianę

Obecna afera nie jest pierwszą. Ale opublikowany właśnie raport jest jak ostatnia kropla, która przelała czarę.

zobacz więcej
W praktyce różnie z tym bywa, bo na przykład BBC, niegdyś niedościgniony wzór, dawno już zeszła z dobrej drogi i bez oporów daje wyraz swym poglądom, sprzeciwiając się brexitowi, zawzięcie krytykując Donalda Trumpa, lansując LGBT i ograniczając aspekty narodowe. Ale ponieważ sprzyja ideom postępowym, by nie powiedzieć lewackim, uchodzi jej to, poza szczególnie drastycznymi wyskokami, na sucho.

Nie jest też żadną tajemnicą, że w brytyjskiej stacji publicznej coraz mniej jest miejsca dla dziennikarzy konserwatywnych, takich jak Jeremy Paxman czy właśnie Andrew Neil. Ten ostatni, uważany bodaj czy nie za najlepszego dziennikarza BBC, zdecydował się na odejście i uruchomienie nowego kanału – telewizji dla ludzi. „Robię to, bo uważam, że w Wielkiej Brytanii debata publiczna staje się coraz bardziej woke (dosłownie: „przebudzony” czy „czujny” – to nowe, trudne do przetłumaczenia słowo oznacza lewackie przeczulenie na punkcie przejawów dawnego porządku czy tradycji – red.). Nie ma w niej zrozumienia dla tego, co myśli większość ludzi” – tak opisywał swe plany na łamach gazety „The Sunday Express”.

Gdy kanał już powstał, jego twórca w quasi-deklaracji programowej zapowiedział, że GB News zajmie się zwłaszcza sprawami, które „dotyczą każdego mieszkańca Wielkiej Brytanii, nie tylko ludzi, którzy żyją w Londynie”. Zbyt wielu Brytyjczyków uważa, że nie ma już mediów, które chciałyby ich wysłuchać. To dla nich, wyjaśniał, jest GB News.

Bojkot reklamowy

Czy ten ambitny zamiar, podyktowany świadomością, jak bardzo mainstreamowe media oddaliły się od ludzi, się powiedzie? Pierwszy okres, z uwagi na wspomniane konflikty, był bez wątpienia trudny. Nie ułatwił go bojkot reklamowy, jaki zastosowało wobec stacji kilka dużych firm – w tym niezawodna na tym polu IKEA – zainspirowanych przez Stop Funding Hate (Nie finansujcie nienawiści). To grupa nacisku, która namawia do bojkotowania firm i instytucji pod hasłem tzw. zwalczania nienawiści – hasłem, niestety, skutecznym.
Choć Andrew Neil przestał być szefem GB News, stacja wciąż ma sporo atutów. Fot. Yui Mok / PA Images / Forum
Andrew Neil zareagował na Twitterze, pisząc tak: „IKEA postanowiła bojkotować GB News, powołując się na wartości. A oto jak wyglądają jej własne wartości: szef oddziału IKEI we Francji to przestępca, skazany na dwa lata więzienia z zawieszeniem za szpiegowanie personelu”. Istotnie, Jean-Louis Baillot został skazany, a francuska IKEA ukarana milionową grzywną za nielegalne zbieranie informacji o pracownikach.

Po trudnym półroczu GB News wypłynął na spokojniejsze wody. Andrew Neil przestał wprawdzie być szefem, ale stacja nadal ma sporo atutów. Skupiła grono cenionych dziennikarzy z różnych mediów. Po odejściu Neila najbardziej znaną jej postacią, by nie powiedzieć gwiazdą, stał się jednak eks-polityk, współautor brexitu Nigel Farage, bez wątpienia obdarzony umiejętnością przyciągania uwagi. Nadany 1 grudnia wywiad Farage’a z Donaldem Trumpem oglądało 190 tys. widzów. GB News znowu, tak jak pierwszego wieczoru, zdystansowała BBC i Sky News, choć w tym akurat wypadku magnesem był Trump.

Ale GB News wyrasta konkurent, który może okazać się groźny. Do uruchomienia przygotowuje się nowy prawicowy kanał talkTV, do którego zaangażowany został Piers Morgan, eksdziennikarz telewizji ITV, równie znany, ceniony i niezależny jak Andrew Neil.

Wiosną rozpisywano się nim szeroko, bo po słynnym wywiadzie Oprah Winfrey z księciem Harrym i Meghan Markle wyśmiał wynurzenia książęcej pary, wbrew wcale licznemu gronu dziennikarzy, którzy uwierzyli w ciężki los obojga i w rasizm panujący na dworze. – Nie wierzę ani jednemu słowu Meghan, nawet wtedy, gdy mówi o pogodzie – powiedział. Po czym, gdy kierownictwo stacji go nie wsparło, rozstał się z ITV.

Sęk w tym, że właścicielem talkTV jest potentat medialny Rupert Murdoch. Dlatego jego stacja nie tylko będzie odporna nawet na najbardziej zmasowany bojkot reklamowy, ale będzie też mogła sama reklamować się w innych mediach Murdocha. Pod względem finansowym będzie więc o wiele bardziej stabilna niż GB News.

Czy GB News przetrwa? Nawet jeśli nie zdoła się utrzymać, to i tak, zdaniem konserwatywnego tygodnika „Spectator”, już wniosła do życia Wielkiej Brytanii coś bardzo istotnego. GB News, pisze tygodnik, „przesunęła granice tego, co wolno poruszać w debacie publicznej”. A to zasługa nie do przeceniania.

Symbioza stacji i kandydata

Francuski kanał CNews musiał ostatnio ograniczyć programy z udziałem człowieka, który jest jego największą gwiazdą: Erica Zemmoura, kandydata na prezydenta. Stało się to za sprawą Conseil superieur de l’audiovisuel (CSA, Najwyższa Rada Audiowizualna), instytucji nadzorującej we Francji pracę stacji radiowych i telewizyjnych. CSA uznała, że w stosunku do Zemmoura należy zastosować ograniczenie czasu antenowego, jakiemu podlegają wszyscy kandydaci, choć gdy zapadła decyzja, formalnie jeszcze nim nie był (oficjalnie ogłosił, że kandyduje na urząd prezydenta Francji dopiero we wtorek, 30 listopada). Zdaniem CSA, występowanie przed kamerami dawało mu nieuzasadniona przewagę nad potencjalnymi rywalami.

Wstrząsnął establishmentem. Czy teraz idzie po władzę?

Ogłosił, że wystartuje w wyborach prezydenckich we Francji w 2022 roku.

zobacz więcej
W połowie września Zemmour zrezygnował więc z udziału w codziennym wieczornym programie „Face à l’info” (W obliczu wiadomości), sztandarowym programie stacji, ale nadal w innych rozmowach pojawia się jako gość i dyskutant.

CNews i Zemmour do tego stopnia funkcjonują w symbiozie, że trudno orzec, kto komu więcej zawdzięcza. Bez wątpienia udział w programach stacji ugruntował pozycję i popularność Zemmoura i znacząco podniósł jego nadzieje prezydenckie. Już wcześniej był on znanym dziennikarzem, związanym z „Le Figaro”, dziennikiem poważnym i konserwatywnym, a także autorem paru głośnych książek, które poruszyły Francję. Masowej rozpoznawalności jednak nic nie służy lepiej niż telewizja.

Z drugiej zaś strony, Zemmour jest w CNews prawdziwą gwiazdą i fakt, że stacja ma wśród dziennikarzy tak znaną postać, zawsze stanowił dla niej doskonałą rekomendację i reklamę. Co dopiero teraz, gdy sondaże pokazują, iż w przyszłorocznych wyborach Zemmour może wejść do drugiej tury, gdzie zmierzyłby się z zabiegającym o reelekcję prezydentem Emmanuelem Macronem.

Zapewne również dlatego pozycją Zemmoura w CNews w najmniejszym stopniu nie zachwiała kara 200 tys. euro, jaką nałożyła na stację CSA w związku z wygłoszoną przezeń ostrą krytyką imigrantów muzułmańskich – „złodziei i gwałcicieli”, jak ich określił. CSA ostrzegła również CNews, że nie zachowuje należytej bezstronności, słowa Zemmoura bowiem nie są równoważone wypowiedziami ludzi reprezentujących odmienne poglądy na poruszane kwestie.
Październik 2019. Protest przed siedzibą stacji Cnews przeciwko Ericowi Zemmourowi za jego wypowiedzi, które demonstranci uznali za rasistowskie. Fot. CHRISTOPHE PETIT/EPA/PAP
A są to kwestie gorące: imigracja, przestępczość, miejsce kobiet w społeczeństwie. Zemmour zarówno w swych książkach, jak w dyskusjach telewizyjnych bardzo ostro mówi o współczesnej Francji, zalewanej przez napływ imigrantów i dręczonej przez pałkarzy ze sfery LGBT. Jak niegdyś pisał, tęskni do czasów, gdy można było objąć kobietę, nie narażając się na straszny zarzut molestowania, i gdy Francuzi, od Paryża po wsie i miasteczka, byli panami we własnym kraju.

Krytyczni obserwatorzy sądzą, że tak ostre formułowanie poglądów ma służyć przyciągnięciu uwagi. Nie jest to niemożliwe, skoro sam Zemmour miał kiedyś powiedzieć, iż w obecnych czasach tylko radykalny przekaz jest w stanie trafić do ludzi. W tym jednak wypadku krytycy mogą się mylić. Ludzie słuchają Zemmoura i oglądają CNews raczej dlatego, że słyszą tam oceny, jakich nie usłyszą w innych stacjach. W dodatku to, co sami myślą i mówią.

To jest wielki atut CNews, na co w wywiadzie dla magazynu „Le Journal du Dimanche” zwrócił uwagę Serge Nedjar z firmy Vivendi, właściciela stacji. „Jako jedyni od samego początku, niezachwianie, chcieliśmy skupić się na paru delikatnych, a zarazem niebezpiecznych tematach, takich jak bezpieczeństwo, imigracja, ochrona środowiska czy przemoc w naszych miastach. Nasi konkurenci nie chcieli ich poruszać”.

Matka prawicowych telewizji

Najbardziej wpływowy człowiek na prawicy. Carlson2024?

Oskarżyli go, że popiera „węgierski autorytaryzm”.

zobacz więcej
I GB News, i CNews są często porównywane do amerykańskiego kanału informacyjnego Fox News. Szefowie obu stacji nie przyjmują tego dobrze, podkreślając, że mają własne cele i niczego nie zamierzają kopiować. Ale sam fakt, że obserwatorzy snują tego rodzaju rozważania, dowodzi, jak wyjątkową pozycję wśród prawicowych telewizji ma Fox News. Można by nawet powiedzieć, trawestując znane powiedzenie o Izbie Gmin, że jest „matką wszystkich prawicowych telewizji”.

O Fox News nie tylko wszystko już powiedziano, ale nawet pokazano. O stacji nakręcono kilka filmów i seriali. Nie były to obrazy opowiadające o jakiejś abstrakcyjnej telewizji, ale dzieła prezentujące Fox News jako taką, wraz z jej słynnym twórcą Rogerem Ailesem – postacią złowrogą, oczywiście, jak przystało człowieka prawicy – i całą plejadą czołowych dziennikarzy, granych przez gwiazdy Hollywoodu.

Wśród amerykańskich kanałów informacyjnych Fox News zajmuje od lat pierwsze miejsce, choć przed rokiem, po wyborach prezydenckich stacja przeżyła moment zachwiania. Gdy podała, że w Arizonie zwyciężył Joe Biden, wielu widzów przestało ją oglądać. Zwykłą informację – co prawda dotyczącą newralgicznej kwestii - odebrali bowiem jako zdradę wobec Donalda Trumpa, pomni, jak mocno Fox go wspierał w 2016 roku. I temu oburzeniu dali wyraz.

Co skądinąd pokazuje, czego oczekują widzowie od telewizji, którą uznają za prawicową i swoją, i jak bardzo mogą się z nią identyfikować.

Bardzo podobnie zareagowali przecież widzowie GB News, gdy latem, podczas rozgrywek Euro 2020, jeden z dziennikarzy stacji Guto Harri ukląkł na znak solidarności z klęczącymi angielskimi piłkarzami – gest, przypomnijmy, będący manifestacją sprzeciwu wobec rasizmu. Oglądalność natychmiast spadła, bo widzowie GB News tego nie akceptowali.
Politycy Demokratów nie kochają Fox News. Styczeń 2020. Peter Doocy, reporter Fox News usiłuje zadać pytanie Joe Bidenowi. Ten mija dziennikarza bez słowa. Fot. Carolyn Van Houten/The Washington Post via Getty Images
Stosunek do Donalda Trumpa stał się zresztą probierzem ortodoksji prawicowych stacji informacyjnych, które czynią z niego oręż w walce o wpływy. To źródło zarzutów i oskarżeń. Za najwierniejszy z wiernych uchodzi kanał One America News, który konsekwentnie twierdzi, że Trumpowi „skradziono zwycięstwo”, a zarówno Fox a, jak Newsmax, inny prawicowy kanał, określa jako „zbyt lewicowe”.

O przychylność Fox News warto jednak zabiegać. Z badań preferencji wyborczych, jakie przeprowadzili dwaj naukowcy z uniwersytetów Emory i Stanford, wynika bowiem jasno, że Fox kształtuje postawy wyborców jak żadna inna telewizja w USA. Skomplikowana analiza przekonań wyborców i sposobu, w jaki głosowali, poczynając od wyborów z 2000 roku, wykazała, że Fox News ma wielką siłę perswazyjną. Zwolennicy Demokratów, którzy oglądają programy tej stacji, o wiele częściej są skłonni zmieniać preferencje, niż zwolennicy Republikanów opod wpływem programów lewicowej CNN i MSNBC. Gdyby nie było Fox News, w 2008 roku Barack Obama odniósłby o wiele większe zwycięstwo, a w 2000 roku Al Gore pokonałby George’a W. Busha. Ameryka byłaby inna.

– Teresa Stylińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Francuski kanał CNews formalnie powstał na początku 2017 roku. Fot. Stephane Mahe / Reuters / Forum
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sportowcy z Watykanu
Papieskie państwo ma ambicje olimpijskie. Pod koniec wrzenia organizuje Międzynarodowy Kongres Sportowy.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sala pełna ekstremistów i terrorystów
Ukraina aż do wybuchu wojny była jednym z głównych partnerów handlowych Łukaszenki.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Czerwona nitka Putina. Dyktatura w oparach okultyzmu
W środowisku córki Dugina modny był pisarz, który głosił, że Żydzi mają specjalną wtyczkę w mózgu łączącą ich z demonem Labaldotem.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Rozstrzelany podręcznik
Hejt przeciw książce Roszkowskiego spowodował, że stała się ona zakazanym owocem.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Cyfrowe hieroglify, czyli emocje w znakach przestankowych
Emotikony kończą 40 lat. Emoji nie są ich „krewnymi”, lecz raczej następującą po nich i wypierającą je rasą.