Rozmowy

Raka da się wyleczyć

– Gdy słyszę od pacjenta, że wie, iż jest nieuleczalnie chory, namawiam go na leczenie. Bywają choroby, które leczy się trudniej, ale zawsze jest grupa pacjentów, których udaje się wyleczyć – mówi onkolog, prof. dr hab. med. Krzysztof Składowski.

Dyrektor Gliwickiego Centrum Onkologii prof. Krzysztof Składowski podczas konferencji prasowej dotyczącej zabiegu allotransplantacji, październik 2017 (fot. PAP/Andrzej Grygiel)
Rak – ta choroba wywołuje u ludzi lęk. Czy w związku z tym chcą się o niej czegoś dowiedzieć?

Powszechna wiedza na temat chorób onkologicznych stopniowo się powiększa. Choć rak przeraża, to jednak coraz więcej osób poszukuje tej wiedzy. Prawda jest taka, że w XXI w. nie da się o nim zapomnieć. Sporo osób na niego zachoruje. Rak jest drugim, pod względem częstości występowania, po chorobach układu krążenia, zabójcą ludzi. Każdy z nas zna kogoś, kto jest lub był chory na nowotwór. Chorzy i ich rodziny potrzebują rzetelnej informacji. Wiedza o onkologii nie jest w naszym społeczeństwie ani uporządkowana, ani specjalnie miarodajna. Na temat raka krąży wiele szkodliwych mitów. Najczęściej mówi się, że rak jest nieuleczalny.

Rak jest wyleczalny. Można się pozbyć absolutnie na zawsze komórek nowotworowych dzięki różnym metodom leczenia. Niestety, nie dotyczy to wszystkich chorych. Nieuleczalność wynika na przykład z tego, że rak jest bardzo zaawansowany. Do takiej sytuacji dochodzi wtedy, gdy chory zwleka z pójściem do lekarza, z realizowaniem zleconych badań, z leczeniem. Rak przez długi czas rozwija się w ukryciu i nie daje typowych dla siebie objawów. Początkowe objawy często bywają lekceważone. Dopiero gdy stają się dotkliwe, gdy pojawią się np. ból, owrzodzenie, krwawienie, wtedy człowiek idzie do lekarza po pomoc. Choroba nowotworowa, która zostaje wykryta w stadium pierwszym, drugim lub nawet trzecim, jest uleczalna, ale gdy osiąga stadium czwarte i pojawiają się przerzuty, to wtedy na wyleczenie jest już za późno. To bardzo ważne! W pierwszym stadium nowotwór jest wyleczalny u 90-95 proc. chorych. I to jest bardzo dobra informacja. Mało tego, następstwa takiego leczenia nie są z reguły trwałe i dotkliwe.

Ból można kontrolować i nauczyliśmy się to robić

– Jednak towarzyszy 90 procentom chorób nowotworowych i im bardziej zaawansowana choroba, tym może być silniejszy – mówi dr Elwira Góraj z warszawskiego Centrum Onkologii.

zobacz więcej
Leczenie chorób onkologicznych niszczy organizm?

Osłabia, ale nie wyniszcza. W każdym micie jest ziarno prawdy, nie lekceważę ich, ale chętnie tłumaczę i z nimi walczę. Przyjrzyjmy się takiemu profilowi chorego: starszy człowiek, najczęściej już schorowany, z długotrwałym wywiadem w postaci palenia papierosów i okresowego nadużywania alkoholu, z cukrzycą, miażdżycą, u którego wykryto zaawansowanego raka z przerzutami. W jego wypadku zastosowanie leczenia, które jest ciężkie, może spowodować, że organizm się podda i nie wytrzyma. Ale to nie oznacza, że leczenie jest nieskuteczne. Po prostu ten organizm nie jest w stanie go przetrwać.

Napisał pan w swojej książce, że wielu ludzi żyje „na kredyt”.

Tak, bo zdrowie, to taki kredyt. A życie kusi. I w pewnym momencie trzeba spłacić rachunek za głupotę palenia, picia alkoholu, ciągłego zmęczenia itp. lub za nieświadomość. Choć ona nie jest żadnym usprawiedliwieniem. Mamy przecież wiele kampanii promujących zachowania zdrowotne. Nikt z palaczy nie powie mi, że kupując codziennie paczkę papierosów nie dostrzega tego, co tam jest napisane.

Jest jeszcze drugi mit, który mówi, że rak boi się noża.

Chirurgia jest najstarszą metodą leczenia raka. Przez całe wieki zmiany nowotworowe operowano tak, jak wszystkie inne schorzenia. Naiwnie uważano, że jak się usunie to, co widać - guz, naciek - to wystarczy. Tymczasem rak posiada niewidzialne dla oka korzenie, z których odrasta. Według obowiązujących zasad chirurgii onkologicznej raka należy usuwać w bloku zdrowych tkanek. I nie zawsze ich margines jest wystarczająco szeroki. To pierwsza przyczyna funkcjonowania tego mitu. Druga jest taka, że aby rozpoznać raka, trzeba w niego zaingerować w sposób mechaniczny, igłą lub skalpelem, by pobrać próbkę, czyli wykonać biopsję, którą potem bada się pod mikroskopem. I zdarza się, że od biopsji do poinformowania pacjenta o jej wyniku upływa kilka tygodni. Przez ten czas rak może wyraźnie powiększyć swoje rozmiary, co pacjent odbiera jako pogorszenie.
STAND- UPER, KTÓRY ŚMIEJE SIĘ ZE SWOJEJ CHOROBY - terapia śmiechem
Dlaczego?

Każda ingerencja w nowotwór prowokuje go do agresji. Wycinek powinien być zbadany szybko. Wtedy od razu można postawić diagnozę i przyjąć plan leczenia. Gdy 25 lat temu zaczynałem pracę, pacjenci często czekali na wynik badania histopatologicznego sześć tygodni, w czasie których następowała progresja choroby. I potem mówili, „wycięli mi coś i się pogorszyło”.

Co pan powie na taki argument: znam wiele osób, które paliły dwie paczki dziennie i umarły po prostu ze starości.

Wśród znanych mi chorych na raka tytnoniozależnego jest 95 proc. palaczy, czynnych lub biernych. Czy w zakładach o duże pieniądze, przy takich wynikach, obstawiłaby pani, że ktoś, kto nałogowo pali, nie zachoruje na raka?

Oczywiście, że nie. Czyli zdrowy tryb życia, badanie się. A suplementy? Zalewają nas reklamy różnych leków, które mają chronić, obniżać ryzyko, itp. Obiecują nam prawie nieśmiertelność. Wezmę pastylkę, a potem sobie zapalę i będzie ok.

To bardzo naiwne myślenie. Żadne badania nie dowiodły, że to jest skuteczne. Nie wolno ulegać reklamom. Jeszcze jedno. Ludzie na Zachodzie za dużo jedzą. Żywność jest konserwowana i modyfikowana. O ile dopuszczenie leku do stosowania wymaga wieloletnich, skomplikowanych badań, o tyle tego, co dodają np. do pomidorów, żeby były ładne i czerwone, nikt w ten sposób nie bada.

Wróćmy do chorego, który dowiaduje się, że ma chorobę onkologiczną. Czy powinien wiedzieć dokładnie, co się z nim dzieje, jakie dostaje leki, jakie są prognozy? Czy jest stawiany przed faktami dokonanymi?

Chory ma prawo i powinien wiedzieć o istotnych rzeczach, związanych z jego chorobą i leczeniem. Powinien to usłyszeć w sposób prosty, nieskomplikowany. Nie może być zarzucany informacjami, które są mu niepotrzebne. Muszą zostać podane w taki sposób, by nie odebrać mu nadziei, by nie wpadł w depresję, czy nerwicę. Wiadomość o chorobie nowotworowej to najważniejszy moment w życiu pacjenta. Nie wolno go trywializować.
NOWOCZESNE METODY LECZENIA RAKA

Psy diagnozują raka. Więcej wyczuje zwierzak z przeszłością

Claire Guest szkoli m.in. labradory, które rozpoznają nowotwór, wąchając próbki moczu.

zobacz więcej
Przychodzi pacjent i mówi: przeczytałem wszystko o raku trzustki, wiem, że to bardzo ciężka choroba. Pada pytanie: ile mi zostało życia? Co wtedy?

Jeżeli pacjent jest jeszcze przed leczeniem, wtedy mam prawo spytać, bo jestem partnerem pacjenta, po co mi to mówi. Ja to wiem. Czy chce mi pan zasugerować, że nie zgodzi się pan na leczenie, bo pana zdaniem to nie ma sensu?

Zdarzają się pacjenci, którzy nie chcą się leczyć?

Bardzo rzadko. Praktycznie jest to ułamek procenta. Gdy słyszę od pacjenta, że wie, iż jest nieuleczalnie chory, namawiam go na leczenie. Bywają choroby, które leczy się trudniej, ale zawsze jest grupa pacjentów, których udaje się wyleczyć. Żyją. Zdarzają się sytuacje takie, jak ta, którą opisałem w książce, że kobieta miała guza, który wypełniał prawie całą jamę brzuszną, a potem się okazało, że to nie był rak. To jest tak, jakby ktoś chciał przejść na drugą stronę rzeki po moście, ale stwierdził, że straci równowagę i spadnie. Jeśli nie podejmie próby, nigdy nie przejdzie.

Wiadomość, że jest się chorym na nowotwór, na pewno bardzo obciąża psychicznie. Czy w terapię powinien być włączany psycholog?

To zależy od pacjenta. Z większością problemów poradzi sobie dobry lekarz, który chce rozmawiać z pacjentem. On usunie wszystkie lęki i daje nadzieję. W trudnych, depresyjnych przypadkach potrzebny jest psycholog. Dzisiejsza psychologia ma narzędzia i sposoby, których nie zna lekarz, a które mogą znakomicie pomóc niwelować strach i trwały dystres, spowodowany wiedzą o chorobie.

Czy po zakończeniu leczenia, pacjent można otrzepać ręce i powiedzieć, jestem już zupełnie zdrowy?

Wszyscy by tak chcieli. Nie mogę powiedzieć pacjentowi, że jest na pewno zdrowy . Pacjent musi po zakończeniu leczenia przychodzić na badania kontrolne. Wadą onkologii jest to, że nigdy tak naprawdę nie wiemy, czy udało się wyeliminować wszystkie komórki nowotworowe. Dopiero to, że przez lata choroba nie wraca, świadczy, że leczenie w pełni się udało i wytępiliśmy je wszystkie. Wie pani, ile komórek znajduje się w guzku nowotworowym, który ma pół centymetra średnicy? 5 miliardów.

Co robić, by mieć przeświadczenie, że się dba o siebie?

Nie palić, niczego nie nadużywać – ani alkoholu, ani telefonu komórkowego. Nie przesadzać z pracą siedzącą. Ruszać się, nie przejadać się i dbać o to, by nie być otyłym. Leczyć się na schorzenia, które wydają się banalne. Masywna próchnica zębów zwiększa prawdopodobieństwo zachorowania na raka jamy ustnej i języka. Trzeba się wysypiać. Nie stosować narkotyków, nie opalać się nadmiernie. Unikać solariów. Ważne są podstawowe badania profilaktyczne. Podam przykład z moje rodziny. Teściowa była chora na raka jelita grubego. Został wykryty przy wystąpienia krwawienia. Przeszła leczenie i jest zdrowa. Wiemy, że rak jelita może być dziedziczny, a najlepszym sposobem, by stwierdzić, czy coś złego się dzieje, jest kolonoskopia. To nieprzyjemne badanie. Stwierdziłem, że moja żona jest zagrożona, bo jej matka miała raka. Namawiałem ją na kolonoskopię, ale nie chciała nawet o tym słyszeć. W końcu zacząłem się zastanawiać, co zrobić, by ją nakłonić. Nie byłoby bardziej dramatycznej i głupiej sytuacji, gdyby moja żona zachorowała na taki sam nowotwór, jak jej matka. Powiedziałem jej: „nie wybaczyłbym sobie jako twój mąż, który cię kocha i jest z tobą od 25 lat, gdybyś ty tego badania nie zrobiła. Jeśli nie chcesz tego zrobić dla siebie, zrób to dla mnie”. Żona badanie zrobiła i była bardzo szczęśliwa, gdy okazało się, że jest zdrowa.
ONKOREJS – RAK TO NIE WYROK

„Lekarz musi wierzyć w sukces”

– Medycyna to profesja, w której ocieramy się o sztukę – mówi dr Jerzy Nazar, ortopeda onkologiczny.

zobacz więcej
Równie skutecznie namawia pan pacjentów, którzy się boją badań?

Mówię im tak: proszę pani, proszę pana, to być może najważniejszy moment życiu. Teraz trzeba się ratować i leczyć. Zmobilizować wszystkie swoje siły do walki z rakiem i poświęcić się całkowicie.

A gdy ktoś mówi: dobrze, poświęcę się za miesiąc, ale teraz jeszcze muszę np. podpisać kontrakt lub wyprawić wesele córce?

Tłumaczę, że może być za późno. Ludzie to rozumieją. Bywa jednak tak, że nikt im nie uświadomi powagi sytuacji. Oczywiście nie mówię, że trzeba rzucić wszystko i zamknąć się w szpitalu. Moim pacjenci w szpitalu, pracują, piszą książki. Nie wolno jednak przesadzać. Potrzebny jest złoty środek. W czasie choroby jest też czas na przemyślenie wielu rzeczy, zobaczenie ich w innym świetle.

Jak jest rola rodziny w leczeniu pacjenta?

Bliscy, rodzina, przyjaciele powinni włączyć się w ten proces. Pacjent po pierwszych wizytach u onkologa najczęściej niewiele pamięta z tego, co się do niego mówi. Odpowiada na pytania, mówi, że rozumie, ale jest rozkojarzony. Dobrze, gdy jest świadek tej rozmowy, osoba, która zapamięta dużo więcej, potem odpowie choremu na pytania. Chory wedle prawa upoważnia kogoś do informowania go o jego stanie zdrowia. Na wypadek gdyby był niewładny, gdy będzie np. nieprzytomny. Jest ktoś, kto ma prawo wiedzieć smutną prawdę, której pacjentowi nie należy mówić, by nie odebrać nadziei.
Z filmów i książek wynika, że np. amerykańscy lekarze mówią pacjentowi, ile czasu mu zostało. Tak powinno być?

To są trudne sprawy i rozmowy, gdy wiem, że leczenie się nie udało, lub nastąpił nawrót. Nie dziwi mnie, gdy pacjent wtedy nie chce rozmawiać o tym, co będzie dalej. Wtedy ważna jest rola osoby bliskiej, która udźwignie ten ciężar. Z mojego doświadczenia wiem, że dzielniejsze są żony niż mężowie.

Doszliśmy do opieki paliatywnej.

W ciągu ostatnich 20 lat nastąpiły wielkie zmiany, jeśli chodzi o myślenie o leczeniu paliatywnym. Bo to jest leczenie, które nie prowadzi do wyzdrowienia. Onkologia zakłada wyleczenie pacjenta z raka, leczenie paliatywne już nie, bo nie ma takiej możliwości. W związku z tym mówimy o przedłużaniu życia i podnoszeniu jego komfortu. Coraz więcej dobrego dzieje się w tej materii. Powstała sieć opieki hospicyjnej. Pacjent wie, że ktoś się nim zajmuje, że może liczyć na opiekę lekarza, pielęgniarki, rehabilitanta, czuje się więc bezpiecznie. Śmierć jest wpisana w życie człowieka, musimy dbać o to, by była godna.
– rozmawiała Beata Zatońska

Prof. dr hab. med. Krzysztof Składowski – dyrektor Gliwickiego Centrum Onkologii, do 2016 r. kierownik I Kliniki Radioterapii w Centrum, sekretarz Polskiego Towarzystwa Radioterapii Onkologicznej. Jeden z najczęściej cytowanych na świecie polskich onkologów, autor kilkudziesięciu artykułów i kilkuset referatów. Był stypendystą w National Cancer Institute w Londynie, wykładał w Rogal Marsden Hospital w Londynie, w MD Anderson Cancer Center w Houston, w Beaumont Cancer Center w Detroit i na uniwersytetach w Filadelfii, w Tybindze i w Los Angeles.
Zdjęcie główne: Fot. Pixabay.com/marionbrun
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Półkopek był srebrny, tymf mało warty, a złotym płacimy od 1924
Bank Polski powstał jako instytucja prywatna, niezależna od administracji państwowej. Historia pieniądza i bankowości.
Rozmowy Najnowsze wydanie
U nas inwencja reżysera sprowadza się do wywołania skandalu
Antoni Libera: Wielka literatura nie polega na choćby najcelniejszej myśli czy prognozie. Polega na pięknie.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Alergie wypełniły niszę zwolnioną przez choroby zakaźne
To cena płacona za „westernizację” modelu życia. Nie mamy gdzie nauczyć się, „kto swój, a kto wróg”.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Czym cap odstraszał zarazę?
Wszystko leczyło laudanum, czyli opium zmieszane z winem w wersji dla kobiet, lub z wódką – dla panów.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Modlą się ze mną łąki. W góralskiej gwarze
Co jest najlepsze na uroki? I czym jest pijowecka, madziar, albo śtajerek?