Rozmowy

House zamknął Polaków w pokoju i nakazał: porozumieć się!

House’a i Paderewskiego łączyły silne więzy. Amerykanin jako najbliższy doradca Wilsona umożliwił Polakowi dotarcie ze swoimi pomysłami do prezydenta. Wszystko wskazuje na to, że była to kluczowa sprawa dla przychylności USA dla idei niepodległej Rzeczypospolitej – mówi dr Andrzej Turkowski.

Rozmowa z autorem dwutomowej antologii „Lobbyści. Zachodni rzecznicy polskiej niepodległości”, wydanej przez Ośrodek KARTA. To pierwsza publikacja wspomnień zagranicznych polityków i urzędników amerykańskiej administracji w Europie po I wojnie światowej, jaka ukazała się w języku polskim.

TYGODNIK TVP: Od stu lat w kontekście polskiej niepodległości toczy się spór, kto miał większe zasługi: Roman Dmowski czy Józef Piłsudski, albo rozpatrywanie opcji rosyjskiej i niemieckiej. Tymczasem, jeżeli była jakaś opcja, która dała nam niepodległość, to raczej amerykańska.

ANDRZEJ TURKOWSKI:
Nasza książka pokazuje niebagatelną rolę Amerykanów i prezydenta Woodrowa Wilsona w stworzeniu niepodległej Polski. Nie uważam, że jest to mało znany fragment naszej historii. Wkład amerykańskiego męża stanu w naszą niepodległość jest oczywisty i oczywiście upamiętniony. Dotychczas jednak mało wiedzieliśmy o kulisach amerykańskiego poparcia oraz wizji Europy, którą miała administracja Białego Domu. Dzięki tłumaczeniom relacji i pamiętników bohaterów tamtych wydarzeń, członków amerykańskiej delegacji na konferencję w Paryżu w 1919 roku, możemy dowiedzieć się więcej np. o grupie The Inquiry.

Temat właściwie nieznany, choć wydawało się, że trzy lata temu na 100. rocznicę odzyskania niepodległości poruszony został każdy aspekt naszej historii z lat 1914-1921.

W USA tuż przed zakończeniem wojny Wilson powołał grupę The Inquiry, coś, co dziś nazwalibyśmy think tankiem. Składała się z wybitnych specjalistów, blisko 150 osób oddelegowanych do wypracowania rekomendacji, ekspertów do spraw każdego regionu czy narodu. Był tam autor pierwszej amerykańskiej książki o historii rozbiorów Polski Robert H. Lord, który zajmował się naszą tematyką, ktoś inny Imperium Osmańskim, jeszcze inny sprawami Austro-Węgier lub nadzorem nad wytyczaniem granic czy przyszłością kolonii. To ten zespół stał za decyzjami Amerykanów i miał niebagatelny wpływ na losy Europy po I wojnie światowej.

Negocjatorzy opracowujący warunki traktatu wersalskiego, 1918 rok. Po lewej stronie stołu: włoski gen. Mario Nicolis di Robilant, NN, minister spraw zagranicznych Włoch Baron Giorgio Sonnino, z USA Edward Mandell House i gen. Tasker H. Bliss, NN, premier Grecji Eleutherios Venizelos i serbski szef MSZ Milenko R. Vesnitch. Po prawej: brytyjscy admirał Rosslyn Wemyss, sir Douglas Haig i premier David Lloyd-George, francuscy premier Georges Clemenceau i szef MSZ Stephen Pichon. Fot. Bettmann/Getty Images
Stany Zjednoczone, które dołączyły do wojny dopiero w jej ostatnim roku, pojawiły się w Europie jako światowe mocarstwo, autentycznie najpotężniejszy kraj globu. Na konferencji pokojowej w Paryżu ich przedstawiciele byli doskonale przygotowani i co najważniejsze – wielu z nich miało pozytywny stosunek do Polski. Niektórzy będą to tłumaczyć chęcią zjednania sobie głosów Polonii, ale według mnie bardziej wynikało to z ogólnego sentymentu do Polaków, tradycji wspólnej walki o niepodległość USA, a przede wszystkim z niezwykłej popularności Ignacego Jana Paderewskiego.

Tak, wtedy mieliśmy najbardziej skutecznego „agenta wpływu” w naszej historii.

To był niesamowity wkład. Paderewski w pierwszych dwóch dekadach XX wieku miał już w Stanach Zjednoczonych status gwiazdy, praktycznie formatu podobnego do dzisiejszych ikon popkultury. A że światy elity politycznej, ekonomicznej i artystycznej w tych czasach się przenikały, to miał ułatwiony dostęp do ucha najważniejszych polityków. Amerykanie uwielbiali Polaka ze względu na aurę, jaką roztaczał, ale byli też wręcz zdumieni tym, jak człowiek o artystycznej duszy może mieć jednocześnie tak dużą wiedzę, świadomość i znajomość arkanów polityki. Jednocześnie Paderewski był dla nich bardzo wiarygodny, nie odbierano go jako polskiego szowinisty, tylko kogoś uczciwego, kto proponuje po prostu lepsze, bardziej sprawiedliwe urządzenie tej części Europy.

Odważne postulaty Polaków i przychylność Amerykanów były jednak szokujące dla każdego racjonalnie myślącego polityka europejskiego.

Politycy amerykańscy tamtego czasu znacznie różnili się od twardych europejskich graczy, działających według idei tzw. realpolitik. Różnili się także od swoich dzisiejszych odpowiedników. Nie znajdowali się pod presją codziennych sondaży, nastrojów opinii publicznej. Mogli sobie pozwolić na znacznie więcej idealizmu i trwania przy swoich zasadach. Byli to ludzie wywodzący się ze społecznych elit, którzy politykę traktowali jako misję stworzenia lepszego, bardziej sprawiedliwego świata, co oczywiście wychodziło im ze zmiennym szczęściem. W ich wspomnieniach znaleźć można mieszankę owego idealizmu i poczucia nieograniczonych możliwości, co zapewne związane było z rosnącą pozycją Stanów Zjednoczonych. Dla jasności – nie ma oczywiście złudzeń, że nie obce było im też dbanie o interes swojego kraju. Byli je jednak w stanie wiarygodnie wpisać we wspomnianą wizję sprawiedliwego świata.

Antypolski jad Zachodu

Nazywano Polaków „urodzonymi niewolnikami”, a walkę o granice II RP – „polskim imperializmem”, który grozi pogromami Żydów.

zobacz więcej
Biografie mieli bardzo ciekawe. Mnie szczególnie zainteresowała jedna: wspomniany wcześniej główny specjalista ds. polskich Robert H. Lord. Po powrocie z Polski w roku 1920 przyjął w USA katolicyzm i został księdzem...

Przyznam, że biografia tego historyka jest wręcz niesamowita, ale w przeciwieństwie do innych nie zostawił po sobie dorobku w postaci pamiętników pozwalających stwierdzić, co motywowało go do przyjęcia katolicyzmu i rezygnacji z pracy na uniwersytecie. Wiemy tylko, że na koniec został proboszczem w Illinois. Inną barwną i mającą ogromne znaczenie dla Polaków postacią, która znalazła się na okładce I tomu naszej książki, jest Edward Mandell House. To zdecydowanie najbardziej zasłużony polityk wśród amerykańskich „lobbystów” naszej niepodległości.

To paradoks, że Charles de Gaulle ma rondo i pomnik w centrum Warszawy, a House monument gdzieś w krzakach w Parku Skaryszewskim.

Jestem wielkim fanem Parku Skaryszewskiego i cieszę się, że jest tam ten pomnik (śmiech), choć przyznam, że biorąc pod uwagę zasługi Edwarda Mandella House’a, w tym jego udział w staraniach Polski o odzyskanie niepodległości, to ów pomnik nie powinien być jedynie ozdobą wspomnianego parku. Wszystko chyba sprowadza się do tego, że House w gruncie rzeczy był szarą eminencją w otoczeniu Wilsona. W USA to postać znana, szczególną estymą ciesząca się w Teksasie, skąd pochodził i gdzie otrzymał honorowy przydomek Colonel – stąd nawet w relacjach z Paryża był przez wszystkich nazywany „pułkownikiem”, choć faktycznie nigdy nie był wojskowym.

W 1932 roku, a zatem jeszcze za jego życia (zmarł w roku 1938 – przyp. red.), Ignacy Jan Paderewski ufundował jego pomnik w Parku Skaryszewskim. W roku 1951 monument został zniszczony przez komunistów i ponownie stanął w Warszawie w roku 1991. House’a i Paderewskiego łączyły silne więzy. Amerykanin jako najbliższy doradca Wilsona umożliwił Polakowi dotarcie ze swoimi pomysłami do prezydenta, bezpośredniej argumentacji. Wszystko wskazuje na to, że była to kluczowa sprawa dla przychylności USA dla idei niepodległej Rzeczypospolitej.
Uroczystość odsłonięcia pomnika „pułkownika” Edwarda Maldella Housa w parku Skaryszewskim im. Ignacego Jana Paderewskiego w Warszawie, 4 lipca 1932 roku. Fot. NAC/IKC, sygn. 1-U-7219-1
Zgadzam się, że House’a powinniśmy uwielbiać, choć zaraz ktoś będzie wytykał mu rasizm, do którego sam się przyznawał w pamiętnikach, albo rodowód, bo pochodził z rodziny bawełnianych przedsiębiorców w XIX-wiecznym Teksasie. Chyba wiemy o co chodzi…

Ten wątek akurat nie znajduje się w naszej antologii, choć musimy chyba się zgodzić, że nie byłoby wielkim zaskoczeniem, gdyby te oskarżenia miały oparcie w faktach. Podobnie jak prezydent Wilson, który również miał takie poglądy i dziś znalazł się na celowniku nowych ruchów amerykańskiej cancel culture. Nie uważam, iż ma to istotne znaczenie dla poruszanych przez nas tematów. Z pewnością jednak dowodzi złożoności tych postaci oraz samej historii. Rasizm był wtedy obecny w samych Stanach, ale w czasie konferencji pokojowej w 1919 roku to właśnie Amerykanie wzięli na sztandary nadanie podbitym narodom Europy Wschodniej prawa do samostanowienia, wykazywali się przy tym wielkim idealizmem.

Idealizmem czy geopolityczną ignorancją?

Te dwa pojęcia w kontekście polityki muszą się niestety przeplatać i trudno mi się nie zgodzić, że czasem niełatwo je od siebie odróżnić. Czytając relacje i koncepcje amerykańskich mężów stanu odnosimy takie wrażenie. Ale przy tym mieli oni zupełnie inną wizję świata niż politycy europejscy, zakładnicy interesów mocarstw i imperiów. Ta wizja znalazła urzeczywistnienie w 14 postulatach Wilsona. Wśród nich 13. był postulat stworzenia wolnej Polski, innym zniesienie barier gospodarczych i ustalenie warunków handlu równych dla wszystkich, a także redukcja zbrojeń i wolności żeglugi.

Postulaty przyszłego noblisty, bo w 1919 roku Wilson został uhonorowany Pokojową Nagrodą Nobla, okazały się patykiem na wodzie pisane.

Liga Narodów nie okazała się trwałym fundamentem nowych relacji międzynarodowych, dyplomacja miała być jawna bez tajnych protokołów, co brutalnie zweryfikowały lata 30. Z kolei po wielkim kryzysie martwe okazały się idee wolności ekonomicznej i braku protekcjonizmu. Chyba nie ma sensu teraz omawiać wszystkich pomyłek i porażek szczytnych idei Wilsona, bo niepowodzenie samych fundamentów jego projektu jest niepodważalne.

Co naprawdę Piłsudski napisał do Dmowskiego i dlaczego postawił na Paderewskiego?

„Liczę serio na Paderewskiego, jest zgodny ze mną prawie we wszystkich punktach, jest nawet bardziej zaciekłym «federalistą» i on będzie Dmowskiego moderował...” – mówił Piłsudski.

zobacz więcej
Najważniejsze, że z udziałem polityków z innego kontynentu został wykreowany obowiązujący do dziś w wielu miejscach kształt Europy. Zresztą ciekawie opisywał to House w jednym ze swoich pamiętników, którego fragment znajdujemy w naszej antologii. Wydarzenia z 9 stycznia 1919 roku relacjonował następująco: „Sobota okazała się szczególnym dniem. Po śniadaniu wróciłem do Białego Domu, aby popracować z prezydentem. Zasiedliśmy do pracy o wpół do jedenastej i skończyliśmy nakreślanie nowej mapy świata o dwunastej trzydzieści”.

Nowa mapa świata w dwie godziny, to brzmi ciekawie. Tylko że spór o polskie granice toczył się gdzie indziej, między Brytyjczykami i Francuzami. Brytyjski premier David Lloyd George miał stwierdzić, że przyznanie Polsce Górnego Śląska to jak ofiarowanie małpie zegarka.

Wydaje mi się, że ani Francuzi nie byli aż takimi przyjaciółmi Polski, ani Brytyjczycy wrogami. Chodziło o przyszłą pozycję Niemiec. Francja dążyła do maksymalnego osłabienia swojego odwiecznego wroga, a Wielka Brytania wolała, aby Niemcy byli w Europie równowagą dla silnej Francji. Francuzi wspierali Polskę w czasie walki o Górny Śląsk, ale ostatecznie wywalczona została tylko część tego regionu. Gdańsk nie został polskim, tylko Wolnym Miastem. W 1920 roku okazało się, że Amerykanie mieli rację, żeby przyznać Gdańsk Polsce. W czasie najazdu bolszewickiego młode państwo bez portu morskiego było odcięte od dostaw broni. To mogło skończyć się tragicznie.

Sytuację z lat 1919-1920 dokumentuje pan w drugim tomie, ale wróćmy jeszcze do Paryża. Jak w pamiętnikach „lobbystów” wypadają nasi ojcowie niepodległości?

Amerykańscy wysłannicy do Europy byli doskonałymi obserwatorami. Pomimo bariery językowej szybko diagnozowali wewnętrzne podziały i niechętne sobie obozy. Uwagę na to zwrócił tłumacz Wilsona Philip Bonsal, pisząc: „Piłsudski trzyma władzę w Warszawie i wielu innych okręgach. Wydaje się, że nie jest on w najlepszych stosunkach z Komitetem Narodowym”. I za chwilę doprecyzowując: „Tak naprawdę, to każdy z każdym jest w złych stosunkach” (śmiech). Mało tego, znał i w odpowiednim kontekście przypominał pojęcie liberum veto, dostrzegając kłótliwość i brak skłonności do porozumienia naszej delegacji.

Najciekawsze jest jednak to, jak House wymógł wyznaczenie przez Polaków dwóch przedstawicieli na obrady w Paryżu. Członkowie delegacji niestety nie mogli się porozumieć – nominacja dla Paderewskiego zdawała się naturalna, ale w sprawie drugiego nazwiska trwał burzliwy spór. „Pułkownik” postanowił zamknąć Polaków w pokoju, stawiając ultimatum, iż jeżeli nazwiska nie zostaną podane, to wykluczy ich z rozmów. I tak, po kilku godzinach burzliwej debaty we własnym gronie, wyłoniono nazwiska Paderewskiego i Dmowskiego.

– rozmawiał Cezary Korycki

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Dr Andrzej Turkowski, socjolog polityki, adiunkt w Ośrodku Badań nad Zmianą Społeczną i Mobilnością ISS Uniwersytetu Warszawskiego.

„Lobbyści. Zachodni rzecznicy polskiej niepodległości”

To wybór tekstów zachodnich polityków, dziennikarzy, biznesmenów i wojskowych, którzy wnieśli wkład w powstanie II Rzeczpospolitej. Prezentowali przychylne Polakom stanowisko w trakcie I wojny, podczas negocjacji pokojowych w Paryżu oraz w ramach wysiłków na rzecz opanowania powojennego kryzysu. W dwóch tomach znalazły się świadectwa ich działalności – fragmenty dzienników i wspomnień, po raz pierwszy publikowane w języku polskim.

Publikacja finansowana w ramach programu Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego pod nazwą „Szlakami Polski Niepodległej” w latach 2018–2021.

Wybór, oprac.: dr Andrzej Turkowski
Opracowanie przypisów: dr Zbigniew Kwiecień
Konsultacja naukowa: prof. dr hab. Janusz Odziemkowski
Warszawa 2021
Wydawca: Ośrodek KARTA

Tom 1
Tom 1: W Wersalu

Gromadzi teksty z okresu 1914 – 1919
, głównie związane z paryską konferencją pokojową w 1919 roku. Kluczową postacią jest tu bliski doradca amerykańskiego prezydenta Edward Mandell House. Zarówno dzienniki House’a, jaki i pozostałe świadectwa pozwalają zajrzeć za kulisy wielkiego dyplomatycznego przedsięwzięcia, jakim było ułożenie powojennego porządku świata, w tym – zarysowanie granic państwa polskiego. Mimo mocnego poparcia dla idei odrodzenia Polski ze strony prezydenta Woodrowa Wilsona, starannego wyważenia wymagało wiele – sprzecznych często – przekonań i interesów głównych graczy, co dawało lobbystom pole do działania.

Tom 2
Tom 2: Raporty z Polski

Gromadzi zapisy ludzi Zachodu przebywających w Polsce w latach 1918 – 1920.
Przedstawiają one dramatyczną sytuację polityczną i gospodarczą powstającego państwa, dokumentują zakrojone na bezprecedensową skalę działania pomocowe, prowadzone pod kierownictwem przyszłego prezydenta USA – Herberta Hoovera, a także sytuację mniejszości narodowych. Ze zgromadzonych materiałów wyłania się barwna panorama malowana pędzlem obcokrajowców, z całą gamą refleksji i odczuć – od prób życzliwego zrozumienia, po obawy o przyszłość budowanego na niepewnych podstawach i miotanego licznymi kryzysami państwa.


W czwartek, 11 listopada na antenach Telewizji Polskiej będzie można obejrzeć m.in.:
w TVP 1
o godz. 13.25 film dokumentalny „Wojna światów”;
w TVP Historia o godz. 9.45 cykl dokumentalny „Polskie 100 lat” - 11 listopada 1918 r., o godz. 10.15 film dokumentalny „15 miesięcy do niepodległości”, o 17:45 dokument „Drogi do niepodległości”, zaś odcinek „Prasa donosi” o 19:35 będzie poświęcony 11 listopada. A o godz. 22.05 film fabularny w reżyserii Jerzego Hoffmana „1920. Bitwa Warszawska”;
w TVP Kultura o godz. 23:10 „Res Poloniae - O Polsce z oddali” – rozmowa z Janem Stangryciukiem, weteranem bitwy o Anglię, lotnikiem Dywizjonu 300;
w TVP Dokument przez cały dzień programy nawiązujące do święta, w tym o godzinach: 11:30 „Eugeniusz Kwiatkowski. Mąż stanu”, 12:35 „Atlas Niepodległości”, 15:50 „Zaufany Piłsudskiego”, 22:10 „Wojna światów”, 23:40 „Rzeczpospolita Reaktywacja”.
Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Kaczyński, który uczył Polaków kochać operę
Za Marią Callas powtarzał, że „sztuka nie znosi zdrady”. Nawet jeżeli go ktoś zafascynował, to pozostawał wierny muzyce, zwłaszcza głosu ludzkiego.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Przylatuje ich do nas 100 tysięcy. Odlatuje nawet pół miliona
Są mistrzami wykorzystywania energii, ale też mistrzami postu. Potrafią wytrzymać bez jedzenia nawet cztery tygodnie.
Rozmowy Poprzednie wydanie
W pustki na półkach rosyjskich sklepów proszę nie wierzyć – mówi...
Skwieciński: Poparcie Rosjan dla Władimira Putina jest tyle szerokie, co płytkie. Nie jest trwałe i może się widowiskowo posypać.
Rozmowy wydanie 29.04.2022 – 6.05.2022
Drugiej Jałty nie będzie. Zachód nie zostawi Ukrainy
Irena Lasota: Od końca PRL minęło już przeszło 30 lat, a w Polsce wciąż nie wyrobił się nawyk polemizowania.
Rozmowy wydanie 29.04.2022 – 6.05.2022
Polski wynalazek, który wyleczy cukrzycę: bioniczna trzustka 3D
Na koniec 2023 roku będziemy gotowi do wykonania pierwszej transplantacji organu u człowieka – mówi prof. Michał Wszoła.