Cywilizacja

Najpopularniejszy gubernator Ameryki. Dla lewicy modelowy faszysta

Nie zgodził się na wprowadzenie do programu szkolnego obowiązkowego nauczania tzw. krytycznej teorii rasowej. Podpisał ustawę wymierzoną w osoby trans – odtąd transmężczyźni podający się za kobiety mają zakaz udziału w zawodach sportowych wraz z dziewczętami ze szkół średnich oraz z uniwersytetów. Na domiar złego sprzeciwia się aborcji oraz działalności klinik Planned Parenthood.

Następca Trumpa? Mini-Trump? Nowy Trump z Florydy? Gubernator Ron DeSantis musi mierzyć się z nieustannym porównywaniem do barwnego poprzedniego prezydenta Stanów Zjednoczonych. Zapewne nie jest z tego zadowolony, gdyż sam nie raz już udowodnił, że potrafi więcej niż tylko naśladować styl poprzednika Joe Bidena, że polityka, którą uprawia, cechuje się stylem typowym tylko dla niego.

Tylko czy Ron DeSantis w ogóle kiedykolwiek Donalda Trumpa naśladował? Amerykańskie media wciąż doszukują się podobieństw, lecz te kończą się zwykle na uwadze, że obaj mają podobną sylwetkę oraz piękne żony (DeSantis w roku 2010 poślubił prezenterkę telewizyjną Casey Black. Para ma troje dzieci).

Sam Donald Trump pytany o DeSantisa, wydaje się być zdenerwowany. Czyżby czuł, że na Florydzie wyrósł mu konkurent w starciu o fotel prezydencki w wyborach 2024 roku?

Przykładny życiorys

Ron, a właściwe Ronald Dion DeSantis urodził się 14 września 1978 roku. I to jego pierwsza przewaga nad byłym prezydentem – wiek. Donald Trump bowiem, choć trzyma się dobrze, skończył już 75 lat. DeSantis jest zaś człowiekiem dojrzałym, ale wciąż młodym – może nawet w najlepszym wieku, aby zostać prezydentem.

Z pochodzenia jest Włochem, „człowiekiem z ludu” – jego matka była pielęgniarką, a ojciec pracował fizycznie w różnych prywatnych firmach. Obecny gubernator Florydy, dzięki ciężkiej pracy i dobrym wynikom w nauce, dostał się na Uniwersytet Yale, gdzie ukończył historię. Później studiował prawo na Harvardzie. Edukację zakończył z tytułem doktora prawa.

Na studiach grał w uczelnianej drużynie baseballowej, z którą osiągał spore sukcesy. Był podobno wyróżniającym się zawodnikiem.

Jeszcze w trakcie studiów pracował jako nauczyciel historii. Później związał się z armią. Wstąpił do Rezerwy Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych (USNR), skąd został przydzielony, ze względu na wykształcenie prawnicze, do tzw. Korpusu JAG będącego jednostką prawną w ramach Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych. W 2007 roku ponieważ poprosił o przeniesienie na front, trafił do Navy SEALs i wyjechał do Iraku, gdzie służył w czasie amerykańskiej misji wojskowej jako doradca prawny dowódcy SEAL w Falludży. Do Stanów wrócił w kwietniu 2008 roku, a dwa lata później otrzymał zwolnienie ze służby czynnej.
W roku 2010 Ron DeSantis poślubił prezenterkę telewizyjną Casey Black. Na zdjęciu pierwsza para Florydy odwiedza w lipcu 2021 roku miejsce katastrofy budowlanej w mieście Surfside, w której zginęło ponad 90 osób. Fot. Michael Reaves/Getty Images
Niedługo później zdecydował się na start w wyborach do Izby Reprezentantów. Wybory wygrał i od 2013 roku zasiadał w niższej izbie amerykańskiego parlamentu jako przedstawiciel Florydy. Zasiadał również w Komisji Bezpieczeństwa Narodowego, której był przewodniczącym. I to był to początek jego kariery politycznej, a także popularności, która od tamtego czasu właściwie stale rośnie.

Przeciwnik reform Obamy

DeSantis od początku prezentował się jako człowiek „zdrowego rozsądku”. Głośno krytykował ówczesnego prezydenta Baracka Obamę, zwłaszcza za jego pomysły związane z reformą służby zdrowia. DeSantis chciał doprowadzić do uchwalenia prawa, które wymuszałoby na władzy wykonawczej składanie raportów, w których tłumaczyłaby, dlaczego omija część amerykańskich przepisów, aby wprowadzić inne – gdyż to właśnie zapowiadał Obama, reklamując słynne „Obamacare”.

DeSantis zyskał popularność w roku 2013, kiedy zaczął ostro wypowiadać się na temat szkodliwości prawa, które ma rzekomo ratować klimat przed globalnym ociepleniem. Twierdził, że przepisy te w rzeczywistości doprowadzą jedynie do podniesienia podatków, a nie do uratowania planety. Był także członkiem założycielem Koła Wolności, czyli grupy konserwatystów i libertarian w Kongresie.

Stanowe wojenki z Waszyngtonem w tle

Aborcja, podatki, marihuana, koncerny i uchodźcy.

zobacz więcej
W styczniu 2018 roku DeSantis zgłosił swoją kandydaturę na gubernatora Florydy. Urzędujący wtedy prezydent Donald Trump szybko udzielił mu poparcia. Również DeSantis wspierał Trumpa w prawyborach w Partii Republikańskiej mającej wyłonić kandydata do wyborów prezydenckich w 2020 roku. DeSantis wystąpił w spocie reklamowym wraz ze swoimi dziećmi (jedno z nich było ubrane w sweterek z napisem „Make America Great Again”, co było jednym z haseł wyborczych Trumpa), którym pokazywał, jak zbudować mur – co miało być nawiązaniem do budowy zapory na granicy z Meksykiem.

Jako kandydat na gubernatora DeSantis musiał zmierzyć z pierwszymi poważnymi atakami. Część zarzutów dotyczyła (chciałoby się rzec, a jakżeby inaczej) oskarżeń o rasizm. DeSantis miał bowiem znieważyć swego czarnoskórego kontrkandydata Andrew Gilluma, określając go jako „małpę”. Przyszły gubernator tłumaczył, że jego słowa zostały wyrwane z kontekstu, a określenie „to monkey this up” to idiom, który oznaczał zupełnie coś innego i nie dotyczył w ogóle Gilluma.

Jako kandydat na gubernatora DeSantis szedł do wyborów z kilkoma propozycjami. Było to m.in. prawo do jawnego noszenia broni palnej (tzw. open carry), konieczność głosowania nadzwyczajną większością w przypadku przepisów zwiększających podatki, możliwość korzystania w uzasadnionych przypadkach z medycznej marihuany (jednocześnie sprzeciwiał się legalizacji marihuany „rekreacyjnej”). Opowiadał się także za zniesieniem przywilejów dla tzw. miast-sanktuariów, w których azyl znajdowali nielegalni imigranci. Chciał, aby zarówno firmy zatrudniające imigrantów, jak i władze lokalne miały obowiązek umieszczania i sprawdzania każdego przybysza w systemie E-Verify, co pozwoliłoby ograniczyć problem nielegalnego pobytu tysięcy imigrantów na Florydzie.

Wróg imigrantów, BLM i aborcji

Wybory wygrał i 8 stycznia 2019 roku został 46. gubernatorem stanu Floryda. Jego pierwszą decyzją było pośmiertne ułaskawienie czterech czarnoskórych mężczyzn, którzy w 1949 roku zostali niesłusznie skazani za gwałt. Tym gestem DeSantis zjednał sobie sympatię nie tylko konserwatywnych środowisk.
Zwolennik Republikanów i Rona DeSantisa jako kandydata na urząd gubernatora Florydy. Fot. John McCall/Sun Sentinel/Tribune News Service via Getty Images
Nowy gubernator na serio wziął się do pracy i zaczął realizować zapowiadane reformy. W czerwcu 2019 roku podpisał ustawę likwidującą przywileje miast-sanktuariów, co w praktyce eliminuje możliwość powstania tego typu jurysdykcji miejskich na Florydzie. Decyzję DeSantisa uznano za motywowaną politycznie i propagandowo oraz wymierzoną we wszystkich imigrantów.

Gdy po śmierci kryminalisty George’a Floyda przez Stany Zjednoczone zaczęły przetaczać się protesty pod hasłem „Black Lives Matter”, DeSantis od razu wydał im wojnę. W styczniu 2021 roku gubernator samodzielnie opracował przepisy mające na celu ochronę zabytków pochodzących z okresu Konfederacji i wojny secesyjnej. W czasie protestów BLM bowiem w całych Stanach masowo niszczono zabytki i pomniki przedstawiające nie tylko postaci związane z Konfederacją (jak generał Robert Lee), ale wizerunki każdego, kto aktywistom BLM kojarzył się z rasizmem. Nie oszczędzono nawet Tadeusza Kościuszki.

Płciowa ofensywa Joe Bidena. Kampania pod flagą tęczopodobną

Okazało się, że pandemia najmocniej dotyka niebiałe kobiety, mniejszości rasowe, etniczne i seksualne.

zobacz więcej
W odniesieniu do żądań BLM i lewicy DeSantis nie zgodził się na wprowadzenie do programu szkolnego obowiązkowego nauczania tzw. krytycznej teorii rasowej. Zarzucono mu wówczas, że dąży do nomen omen „wybielania” historii USA i nie chce, aby dzieci poznały prawdę na temat systemowego rasizmu.

Gubernator Florydy podpadł nie tylko w kwestii BLM. W czerwcu tego roku podpisał ustawę wymierzoną w osoby transpłciowe. Według nowych przepisów, transmężczyźni podający się za kobiety mają zakaz udziału w zawodach sportowych wraz z dziewczętami ze szkół średnich oraz z uniwersytetów. Nie trzeba mówić, jaką wściekłość wywołało to w całej lewicowej części Ameryki. Ponadto DeSantis otwarcie sprzeciwia się aborcji oraz działalności klinik aborcyjnych Planned Parenthood.

Wojenka z Waszyngtonem

Jednak prawdziwą gwiazdą Ron DeSantis stał się wraz z wybuchem pandemii Covid-19. W marcu 2020 roku odmówił wprowadzenia stanu wyjątkowego na Florydzie, zwlekał z wydaniem zaleceń dotyczących pozostania w domach, nie zgodził się również na wystawianie mandatów za brak noszenia maseczki i unieważnił już te wystawione.

Wskaźniki zachorowań na Florydzie początkowo rzeczywiście nie były dużo wyższe niż w innych częściach USA, co dla gubernatora stanowiło ostateczny dowód, że lockdown nie jest dobrym rozwiązaniem. We wrześniu 2020 roku zniósł wszystkie ograniczenia w funkcjonowaniu restauracji.

O ile relacje Florydy z Waszyngtonem były poprawne, a nawet przyjazne za prezydentury Donalda Trumpa, o tyle wszystko zmieniło się w chwili, kiedy wybory prezydenckie pod koniec 2020 roku wygrał kandydat Demokratów Joe Biden.

Trump, który na początku pandemii bagatelizował nieco problem, został zastąpiony przez ekipę, która dla odmiany przyjęła postawę odwrotną, to znaczy: „zero Covid”. Już w lutym 2021 roku, a więc krótko po objęciu władzy w Białym Domu, Joe Biden zapowiedział, że zamierza wprowadzić ograniczenia związane z możliwością podróżowania na Florydę. To spotkało się oczywiście z ostrym sprzeciwem Rona DeSantisa, ale także z niezadowoleniem milionów Amerykanów. Biden musiał się więc z pomysłu wycofać, co nie znaczy, że jeszcze do niego nie wróci.
We wrześniu 2020 roku gubernator zniósł wszystkie ograniczenia w funkcjonowaniu restauracji. Na zdjęciu: restauracja Meat Market w mieście Tampa. Fot. Octavio Jones/Getty Images
Działania DeSantisa w czasie pandemii mogą wywoływać obiekcje i dyskusje. Gubernatorowi zarzuca się na przykład, że przez kilka miesięcy 2020 roku zaniżał dane dotyczące liczby zachorowań i zgonów z powodu Covid-19, a także, że promował tylko tych ekspertów medycznych, którzy popierali jego tezy.

W pierwszych miesiącach epidemii, w roku 2020, popularność Rona DeSantisa dość mocno spadła, ale wydaje się, że był to efekt psychologiczny. Ludzie bali się nieznanego, a DeSantis nie zapewniał im poczucia bezpieczeństwa i lekceważył zagrożenie (a przecież być może właśnie to zgubiło Trumpa w czasie wyborów prezydenckich). Ta hipoteza tłumaczyłaby fakt, dlaczego choć DeSantis nie zmienił swoich poglądów, a nawet je zradykalizował, wskaźniki jego popularności od tygodni znowu rosną.


Związane jest to zapewne także z „wojną”, jaką gubernatorowi Florydy wytoczył Biały Dom. Od miesięcy relacje na linii Waszyngton – Tallahasse są coraz bardziej napięte. Ale prawdziwa burza rozpętała się późną wiosną i latem tego roku.

W maju DeSantis podpisał ustawę zakazującą firmom, statkom wycieczkowym, szkołom i instytucjom rządowym wymagania od ludzi, by przedstawiali „paszporty covidowe”, a w lipcu zakazał szkołom wprowadzania nakazu noszenia maseczek. Kiedy Joe Biden skrytykował go publicznie za niepodjęcie kroków w sprawie zachęcania ludzi do szczepień, DeSantis odpowiedział, że „nie pozwoli Joe Bidenowi i jego biurokratycznym pachołkom wejść i zawładnąć prawami i wolnościami mieszkańców Florydy”. Gubernator dodał, że największą odpowiedzialność za rozprzestrzenienie się wirusa, nie ponosi brak szczepień, ale polityka otwartych granic ekipy Bidena i niekontrolowany napływ imigrantów z Ameryki Środkowej.

Najbardziej wpływowy człowiek na prawicy. Carlson2024?

Oskarżyli go, że popiera „węgierski autorytaryzm”.

zobacz więcej
Przy okazji wojny pomiędzy ekipą Bidena a DeSantisem lewicowi dziennikarze prześcigali się w określaniu gubernatora różnymi uroczymi epitetami w rodzaju: „DeathSantis” i „DeSatan”. Potem, nieco ze wstydem, ale jednak uczciwie, niektóre media takie jak np. lewicowy portal „Politico”, musiały przyznać, że DeSantis „wygrał pandemię”.

„DeSantis jak na razie ma większą przewagę polityczną niż jakikolwiek gubernator w kraju. W przeciwieństwie do jego najbardziej rzucających się w oczy odpowiedników — Gavina Newsoma z Kalifornii, któremu grozi »wycofanie z rynku« oraz Andrew Cuomo z Nowego Jorku, który stoi w obliczu politycznej zagłady – wskaźniki aprobaty dla wykształconego na Yale i Harvardzie DeSantisa są wyższe niż ubiegłoroczne 40 procent i dobijają do połowy 50 procent” – pisał w „Politico” publicysta Michael Kruse.

Ron DeSantis też to zauważa: – To interesujące. Teraz zaczynasz dostrzegać, że niektóre media głównego nurtu przyznają: Och, Floryda otworzyła szkoły – to była dobra decyzja! Och, Floryda ma 4,8 procentową stopę bezrobocia, a jednak śmiertelność w przypadku Covid jest u nich mniejsza niż w wielu zamkniętych stanach! Mój sposób na Florydę? Udowodniłem, że mam lepsze podejście – mówił dziennikarzom gubernator.
Ron DeSantis na przedwyborczym spotkaniu prezydenta Donalda Trumpa z wyborcami w mieście Jupiter na Florydzie, wrzesień 2020 roku. Fot. Joe Raedle/Getty Images
„Przez cztery lata prezydentury Trumpa, DeSantis pokazał wszystkim nową tożsamość. Został mini-Trumpem, naśladując jego mowę ciała i gesty. Tak wygląda autorytaryzm. Kiedy liderzy wprowadzają kult jednostki. Kiedy nie tylko są przywódcami politycznymi, ale także ustalają model męskich zachowań, a ich zwolennicy ich naśladują. Ludzie z ambicjami politycznymi szybko uczą się, że naśladowanie lidera słowem i czynem może zapewnić im miejsce w nowym politycznym świecie, który przywódca tworzy. Dowiadują się, że przywódca nagradza publiczne wyrażanie lojalności i ślepego oddania. Najlepszą formą schlebiania autorytarnemu władcy jest naśladowanie go. Włoski dyktator Benito Mussolini ustanowił nowoczesny wzorzec autorytaryzmu. Otaczający go ludzie powtarzali jego hipermęskie występy i pompatyczne przemówienia, zaczynając od jego zięcia Galeazzo Ciano” – pisała na portalu CNN Ruth Ben-Ghiat, badaczka faszyzmu, profesor historii i filologii włoskiej na Uniwersytecie Nowojorskim.

Szafowanie słowem „faszyzm” stało się, jak widać, dla lewicowców na całym świecie tak powszechne jak opowiadanie o tym, co jadło się wczoraj na obiad. Epitet „faszysta” dobrze rymuje się z takimi jak mężczyzna, weteran i katolik. Na dodatek żonaty. Combo.

Mimo to w Stanach od miesięcy spekuluje się, czy DeSantis będzie kandydował w wyborach na prezydenta w 2024 roku. 7 września DeSantis stwierdził, że nie podjął takiej decyzji, a 30 września w czasie wywiadu udzielonego telewizji Fox News powiedział, że zamierza ubiegać się o reelekcję na stanowisko gubernatora Florydy w roku 2022. Jeśli tak się stanie w istocie, to ludzie sami zdecydują, czy chcą mu zaufać raz jeszcze.

– Anna Szczepańska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Ron DeSantis na przedwyborczej imprezie ówczesnego prezydenta Donalda Trumpa w mieście Jupiter na Florydzie, wrzesień 2020 roku. Fot. Joe Raedle/Getty Images
Zobacz więcej
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Między Chrystusem a Antychrystem
Europa rozwinęła kulturę, która wyklucza Boga. Czy moralność zanika, a Zachód się kończy?
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Putin wojnę zaczął. Kto ją skończy?
Kremlowskie frakcje toczą cichą walkę o przejęcie władzy po śmierci prezydenta.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Zając też człowiek
Czasem zawodnik nie chce dobiec do mety. Rzecz niby absurdalna, lecz w realu logiczna.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Kopenhaskie morderstwa. Kto zabił Stinę i Anette?
Ktoś musi wiedzieć….
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Odkrycie XX wieku, które jest obciachem. Kiedy plastik zniknie?
Powoduje częstsze choroby Hashimoto, nowotwory, niepłodność, otyłość i m.in. cukrzycę typu II.