Felietony

Cmentarze nieodporne na plastik

W piorunującym tempie znikają z naszych cmentarzy ostatnie już żeliwne, pięknie kute krzyże, chylą się do upadku nagrobki z piaskowca zdobione w secesyjne rośliny i putta, wysychają przygniecione kamieniem bluszcze i dzikie wino tak pięknie wybarwione jesienią. Znikają nawet tuje, klasyczne cmentarne krzewy. Te, niestety, masowo przeniosły się na letniska i podmiejskie osiedla, otaczając zwartymi żywopłotami domki i wille.

Sztuczne kwiaty stały się dominującym elementem wystroju na chyba już wszystkich polskich nekropoliach, bo niestety uległy tej upiornej modzie także długo odporne na plastik cmentarze na ziemiach północnych, gdzie leżą dawni mieszkańcy Kresów Wschodnich i tak tradycyjne w wystroju grobów Stare Powązki w Warszawie, że o Krakowie nie wspomnę – bo także.

I nie trzeba tych sztucznych bukietów nigdzie szukać, przyjdą same, a nawet zostaną przywiezione do domu klienta lub prosto na cmentarz. Jak czytam w sieci: w asortymencie posiadamy liczne kompozycje na grób wykonane ze sztucznych kwiatów. To zarówno różnego rodzaju nowoczesne stroiki, wianki, jak i bukiety. Wszystkie zostały wykonane z wysokiej jakości kwiatów sztucznych, które wyglądem nie różnią się od żywych, a przy tym nie wymagają szczególnej pielęgnacji i na długo zachowują swoje właściwości.

Czy to jest sedno – że na długo zachowują swoje właściwości, więc przy naszym powszechnym zabieganiu nie musimy się już troszczyć o to, że kwiatki zwiędły lub zgniły? Czy może sednem jest propozycja: kwiaty wyglądem nie różnią się od żywych? To by jednak było znacznie smutniejsze, bo dotyka już innej sfery.


– Pani Danusia w grobie się chyba przewraca – mówiły starsze panie stojące przy grobie swojej przedwojennej nauczycielki, obłożonym przez jakieś uczynne osoby niewiędnącym chińskim kwieciem w różnych kolorach i w realistycznych – trzeba przyznać – wzorach i kształtach, nie różniących się od żywych kwiatów (ha!).

Rzecz w tym, że zmarła Danusia, ostatnia z moich ciotek nota bene, choć nie była żadną specjalistką od sztuki czy estetyki, ale jak każda przedwojenna nauczycielka musiała umieć rysować i kształtować dobry gust swoich uczniów. I tego również uczyła, co wdzięczne uczennice pamiętały jeszcze w XXI wieku i kładły na jej grobie skromny wianek z zielonych liści tak jak im pokazywała przed laty. Ale nie śmiały wyrzucić sterty sztucznego kwiecia, bo „nie uchodzi”, przecież nie one to położyły, ktoś miał dobre serce i tak dalej.

Coraz droższe góry śmieci

A śmieci rosną, bo kolejnym odwiedzającym grób plastikowe kwiaty żal wyrzucić, bo przecież jeszcze całkiem nieźle to to wygląda. Jakieś pseudolitościwe ręce przerzucą więc zetlały w kolorach i tłusty od stearynowych dymów zeszmacony bukiet – nierzadko w rozmiarach małego namiotu – na sąsiedni grób, bo tam przecież nigdy nic nie leży. Zero empatii dla żywych i dla umarłych!
Przed Cmentarzem Północnym w Warszawie. Fot. PAP/Jakub Kamiński
Nikogo nie przerażają ceny za wywóz coraz większych gór śmieci z cmentarzy, bo i nikt – poza zarządcami cmentarzy, proboszczami w przypadku cmentarzy parafialnych i dyrekcjami w przypadku komunalnych – w tych cenach się nie orientuje. Proboszczowie zaś i biura cmentarne za głowy się łapią – nie mówiąc o kontach bankowych – bo z roku na rok trzeba zamawiać coraz więcej kontenerów po listopadowych dniach odwiedzin żywych u zmarłych. Łapią się za głowy, narzekają, nawet pomstują, ale niemal nic w tej sprawie nie robią.

Proboszczowie nie będą przecież zrażać do siebie parafian i uczyć ich dobrego gustu (choć, owszem, bywają chlubne wyjątki). Zresztą księża nie protestują też, kiedy poczciwe parafianki ustawią na grobie poprzedniego proboszcza rusztowanie ze sztucznych kwiatów. Przecież oferty są takie zachęcające: połyskliwe pastelowe błękity, biele i róże dla kontrastu dostają niekiedy w zestawie czerń, ciemne szarości, srebro. Pojawia się również blady fiolet. Również czyniące tło gałązki to często srebrzysta jodła lub świerk. Najczęściej pojawiające się w takich kompozycjach kwiaty to storczyki, gladiole, irysy, lilie i róże. Do tego pokryty lekkim meszkiem szronu bluszcz.

Kto jeszcze mógłby zabrać się za edukację albo choćby tylko napomnienia i ostrzeżenia przed rosnącymi kosztami, bo o kicz i brzydotę ludzie martwić się nie będą. Dobrze byłoby wezwać na pomoc media, bo choć wyśmiewane i pogardzane, to jednak doceniane za siłę głosu, nawet jeśli niechętnie. Media jednak zbyt dobrze zarabiają na reklamach sztucznych kwiatów i sztucznych zniczy w rewelacyjnej cenie za zgrzewkę, żeby z tego rezygnować. Z kolei media z półki katolickiej nie będą sobie zrażać proboszczów – to oni promują ich tygodniki – pisząc, że to ich, proboszczów, powinność i nie będą zniechęcać czytelników, którzy mogą nie kupić następnego numeru, żeby ich nie pouczano w takiej kwestii jak gusta.

Memento mori. Jak przygotować się na szczęśliwą śmierć

Ilekroć spotkamy orszak pogrzebowy, ile razy usłyszymy o czyimś zgonie, mówmy do siebie: mnie to samo jutro czeka.

zobacz więcej
Nie ma czym oddychać

Gusta! A dwutlenki i tlenki, siarki i azoty, aniony i kationy? No trudno, Święto Zmarłych – jak mówi lud niepomny na kanoniczne nazwy – jest raz do roku, trzeba się wykazać! Na bogato zrobimy! Szwagier kupił wielką chryzantemę, to ja też! I ten znicz największy poproszę!

Znany krakowski franciszkanin, ojciec profesor Zdzisław Kijas, odważnie mówił kilka lat temu na łamach tygodnika „Idziemy”, że „powodem jest próba uspokojenia sumienia. Okazania, jak jestem zatroskany, kochający zmarłego. Jest tutaj również element pokazania się innym. Na grobie moich bliskich nie może się przecież palić jedna świeczka, gdy na innym jest aż trzydzieści… jest w tym też rodzaj pychy. Pokazania, że mnie stać, więc obstawię grób wszystkim, co możliwe. A istota piękna nie leży w obfitości, ale w proporcji” – mówił w rozmowie z Sylwią Urygą. Był to jeden z tych wyjątkowo rzadkich głosów, których wiele nie znajdziemy!

Ojciec Kijas, dziś pracownik rzymskich kongregacji, jako autor „Brewiarza ekologa” mówił też, że „produkowane są rzeczy, które się nie rozkładają. Środowisko ich nie przyjmuje, ale je odrzuca. To, co ma teoretycznie pokazywać moją troskę o życie zmarłego w mojej pamięci, często sprawia, że degraduje się środowisko, inaczej mówiąc, przybliża moją śmierć. Weźmy choćby plastikowe znicze, które albo spalają się, wydzielając do atmosfery toksyczne substancje – bardzo często na cmentarzach nie ma czym oddychać – albo lądują na śmietniku. Ten materiał, idący w miliony ton, jest niszczący dla całej biosfery.”. Tak jest, na cmentarzach nie ma czym oddychać, choć to zdanie brzmi niemal absurdalnie: wielkie rozległe przestrzenie, wciąż jeszcze masa zieleni i … chemia w powietrzu.

„We Wszystkich Świętych chodzi nie tylko o tych, którzy odeszli i radują się innym życiem, ale również o wszystkich, którzy odwiedzają groby, i tych, którzy, choć nie są na cmentarzach, później »konsumują« środki toksyczne, jakie się z tego wszystkiego wydzielają” – napominał o. Zdzisław Kijas i przestrzegał, odwołując się wręcz do piątego przykazania.
1 listopada cmentarz w Magdalenowie. Fot. Andrzej Sidor/Forum
Inna moja ciocia, Czesia Mickiewicz z Wilna często opowiadała przy listopadowych wspominkach, że kiedy była dzieckiem, w latach 30. tamtego wieku, groby ozdabiało się dopiero na Zaduszki, na 2 listopada. W żadnym razie nie 1 listopada, bo to przecież dzień Wszystkich Świętych, szło się więc do kościoła, a w domu był dobry obiad, po którym dzieci szykowały lampiony na groby, wycinały z kolorowego papieru kwiaty i splatały wianki z ogródkowej czy leśnej zieleni. Te lampiony zawieszane na Cmentarzu Bernardyńskim to musiała być dla dzieci niezła zabawa i przyjemność, bo ciocia wspominała je z rozrzewnieniem nawet po pół wieku.

– A nie ta demonstracja przepychu i kiczu – krzywiła się, choć to było ze dwadzieścia lat temu, kiedy jeszcze nikt nie przypuszczał, że plastikowe dekoracje dokonają prawdziwej inwazji i bez walki obejmą w posiadanie groby tradycyjne, ziemne – których zresztą jest coraz mniej – oraz marmurowe i lastrikowe płyty, choć te ostatnie też są coraz rzadsze.

Marmury i kostka bauma

Te płyty, marmury, granity, złocenia to następna para kaloszy. Jedni mają ambicje, żeby na grobie było jak najmniej sprzątania, co marmurowa czy granitowa powierzchnia zapewnia w stu procentach. Inni chcą, żeby było dostatnio, znacząco i nawet krzykliwie. Trwa więc masowa wymiana starych nagrobków na nowe, wypolerowane i błyszczące.

W piorunującym tempie znikają z naszych cmentarzy ostatnie już żeliwne, pięknie kute krzyże, chylą się do upadku nagrobki z piaskowca zdobione w secesyjne rośliny i putta, wysychają przygniecione kamieniem bluszcze i dzikie wino tak pięknie wybarwione jesienią. Znikają nawet tuje, klasyczne cmentarne krzewy (które, niestety, masowo przeniosły się na letniska i podmiejskie osiedla, otaczając zwartymi żywopłotami domki i wille).

Króluje kamień, kostka bauma i kostka granitu, bo już prawie każdy otacza swój nagrobek murowaną nawierzchnia, żeby nie musieć wyrywać trawy i żeby sobie czasem butów nie zachlapać. Cóż więc dziwnego, że potem na takiej błyszczącej powierzchni można tylko położyć różnego rodzaju nowoczesne stroiki, wianki, i bukiety z wysokiej jakości kwiatów sztucznych, które wyglądem nie różnią się od żywych.

We wspomnianym wywiadzie o. profesor Zdzisław Kijas nazwał rzecz po imieniu: „Te wszystkie plastikowe kwiaty niczego nie przekazują. Nie wyrażają ani życia, które się rozwija i obumiera, ani troski o życie, ani piękna tego, który zmarł. Są tylko zapchajdziurą, zapełnieniem pustej przestrzeni na grobie. Niczym innym” – powiedział.

Chętnie napisałabym na zakończenie „do zobaczenia” , ale czy na pewno we Wszystkich Świętych damy radę się zobaczyć wśród dymów unoszących się znad milionów zniczy napełnionych chemiczną mazią? Czy ujrzymy się zza stosów sztucznych storczyków, gladioli, irysów, lilii i róż?

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W poniedziałek 1 listopada TVP Kultura o godz. 12. 40 pokaże reportaż „Na wieki wieków Paryż – Montmorency”, o godz. 13.05 „Na wieki wieków Paryż – Montmartre, o godz. 18:15 „Na wieki wieków Paryż – Pere-Lachaise”, a o 18.30 „Na wieki wieków Paryż – Le Mesnil-le-Roi”.
W TVP Dokument o godz. 18.00 będzie można obejrzeć reportaż „Pere Lachaise: nekropolia Paryża”
Zdjęcie główne: Cmentarz w Sosnowcu. Fot. PAP/Andrzej Grygiel
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
O paczce
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
„Nie patrz w górę”: satyra na głupców z każdej bańki
Egzaltacja Kate Dibiasky okazuje się równie błazeńska jak połajanki Grety Thunberg.
Felietony Najnowsze wydanie
Ostatni zesłańcy. Czy Polska nie powinna się wreszcie pospieszyć?
Dziedzictwo, jakie zostawili po sobie w Kazachstanie nieustraszeni polscy księża jest przeogromne.
Felietony Poprzednie wydanie
Kandydaci
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Poprzednie wydanie
Morda
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.