Cywilizacja

Polak, który pokazał Francuzom, jak się robi dobre wino

Instytut Smithsona w Waszyngtonie, największy na świecie kompleks muzeów, włączył butelkę jego trunku do puli „101 rzeczy, które stworzyły Amerykę”. Obok skafandra kosmicznego Neila Armstronga, cylindra Abrahama Lincolna czy trąbki Louisa Armstronga.

Warren Winiarski, Amerykanin z polskimi korzeniami, na swoje poszedł w roku 1970. Kupił posiadłość na północ od miasteczka Napa, w Silverado Trail, przy kultowej dziś drodze, gdzie znajduje się wiele słynnych winiarni. Decyzja ta była konsekwencją poznania w roku 1969 Nathana Faya, właściciela winiarni w Stag’s. Jego cabernety zrobiły tak potężne wrażenie na Warrenie, że gdy tylko dowiedział się, że w sąsiedztwie jest do kupienia gospodarstwo owocowe, natychmiast skorzystał z okazji. Ale po kolei…

Naukowiec, który słyszał bąbelki

Urodził się w 1928 roku w polskiej rodzinie w polskiej dzielnicy Chicago. Rodzice, Stephen i Lotti Winiarski, prowadzili mały sklep odzieżowy. Jednym z hobby jego ojca był domowy wyrób win owocowych i miodów.

„Przodkowie mojej matki pochodzili z Małopolski, z okolic Krakowa, zaś ze strony ojca – z północnej Polski, mieszkali gdzieś w pobliżu dawnej granicy z Prusami Wschodnimi. W naszym domu wszystkie święta kościelne były obchodzone w ciepłej, polskiej tradycji, a na stołach pojawiały się polskie potrawy – wszystkie zgodnie ze świątecznym kalendarzem” – mówił mi w jednej z rozmów.

Gdy naciskałem na wyjaśnienie tajemnicy jego winiarskiego nazwiska, dodawał: „Nic nie wiem o tym, aby moi przodkowie w »Starym kraju« mieli coś wspólnego z winem. Oczywiście mój ojciec robił w Chicago wino w czasie prohibicji, jak chyba wszyscy Amerykanie. Prawo zezwalało wówczas, by głowa rodziny mogła zrobić do 200 galonów rocznie na użytek domowy. To było zresztą moje pierwsze »doświadczenie« winiarskie, kiedy jako dziecko słyszałem bąbelki uchodzące z małej beczki, w której fermentowało”.
W 1970 roku Winiarscy kupili za około 200 tysięcy dolarów 20-hektarowy kawałek ziemi obsadzony śliwami, czereśniami i orzechami od Nathana Faya w Silverado Trail. W 1972 roku pojawił się pierwszy rocznik wina Warrena. Fot. z archiwów WW
Po studiach filozoficznych, literaturoznawczych i politologicznych, z rocznym stypendium we Włoszech, gdzie m.in. zajmował się pracami Niccolò Machiavelliego, był świetnie zapowiadającym się naukowcem na chicagowskim uniwersytecie. Jednak to nie nazwisko spowodowało nagłe zainteresowanie winem, raczej pobyt we Włoszech i Francji.

Jeszcze na campusie w Chicago próbował uprawiać pierwsze sadzonki winorośli. „We Włoszech wino bodaj po raz pierwszy przemówiło do mnie, odkryłem, że to wielka przyjemność, kiedy można je pić codziennie, łączyć z różnymi posiłkami. Zauważyłem jednak, że włoskie zwyczaje są trudne do przeniesienia na amerykański grunt” – dodawał skromnie.

W 1964 razem z żoną Barbarą (malarką) postanowili porzucić wielkie miasto, zostawili wszystko i osiedli w malutkim domku w kalifornijskim Napa. Było im bardzo ciężko. Warren zatrudnił się w słynnej dziś winiarni Souvrain Cellars, ucząc się fachu od właściciela – Lee Stewarda. „Mówiąc dokładniej – była to winiarnia dwuosobowa, gdzie ja pracowałem na pozycji nr 2. Jednak było to najlepsze miejsce, by poznać wszystkie etapy wyrobu wina, od uprawy winorośli do butelkowania...” – żartował później.

Zaprzyjaźnił się z winiarzami, którzy wkrótce stali się kultowi: André Tchelistcheffem, o którym mówiono, że wiedział najwięcej na temat kalifornijskich cabernetów, Mike’em Grgichem i Robertem Mondavim. Ten ostatni w roku 1966 założył pierwszą w Kalifornii winiarnię od czasów zniesienia prohibicji i u niego Winiarski zatrudnił się na dwa lata. W rzadkich wolnych chwilach degustował wina i zwiedzał winiarnie, ale nie było tego wiele – w całym stanie było ich raptem 16. Łatwiej było trafić na uprawy śliwek, orzechów czy jabłek.

W 1970 roku Winiarscy, z pomocą kilku inwestorów, kupili za około 200 tysięcy dolarów 20-hektarowy kawałek ziemi obsadzony śliwami, czereśniami i orzechami od Nathana Faya w Silverado Trail. Ziemia leżała obok posiadłości byłego właściciela. Nazywali ją Stag’s Leap Vineyard (S.L.V.). Później zmieniali nazwę na obecną – Stag’s Leap Wine Cellars. W 1972 roku pojawił się pierwszy rocznik wina Warrena, które robił w wynajętych pomieszczeniach. Radą służył mu André Tchelistcheff. A rok później powstało to, które miało zmienić obraz światowego winiarstwa na zawsze.

Charles de Gaulle umarłby na atak serca

Ten film zafałszował historię rewolucji w świecie win. Czas na prawdziwą opowieść

Nawet Degustacja Paryska odbywa się tu w… jakimś ogrodzie na wsi.

zobacz więcej
24 maja 1976 roku cabernet sauvignon Warrena Winiarskiego – S.LV. 1973, podczas najsłynniejszej w historii Degustacji Paryskiej zorganizowanej w hotelu InterContinental w Paryżu przez Stevena Spurriera z okazji 200-lecia Stanów Zjednoczonych, zostało wybrane najlepszym winem czerwonym. Pokonało m.in. bordoskich gigantów Château Mouton Rothschild 1970 i Château Haut-Brion 1970.

Zwycięstwo Winiarskiego przyniosło mu wielką sławę i międzynarodowe uznanie. Wywindowało też malutką, nieznaną rodzinną winiarnię do poziomu najsławniejszych i najbardziej prestiżowych wytwórni na świecie – od tego momentu wina kalifornijskie, a później i z innych krajów Nowego Świata, wkraczają trwale na arenę międzynarodową. Szczególnie, iż wśród win białych zwyciężyło również wino kalifornijskie – chardonnay z winiarni Chateau Montelena, które dla właściciela winiarni Jima Barretta robił Mike Grgich.

Spurrier zaprosił do oceny wyłącznie Francuzów. Dlatego za stołem zasiadły największe autorytety francuskiej branży kiperskiej: Pierre Brejoux (szef INAO, organizacji, która przyznaje apelacje AOC francuskim winom), Claude Dubois-Millot (z przewodnika Gault et Millau), Michel Dovaz (Francuski Instytut Wina), Aubert de Villaine (współwłaściciel Domaine de la Romanée-Conti), Odette Kahn (ówczesna redaktor naczelna „La Revue du Vin de France”), Raymond Oliver (restauracja Le Grand Véfour), Pierre Tari (Château Giscours), Christian Vanneque (Tour d’Argent) i Jean-Claude Vrinat (restauracja Taillevent). Tylko ich głosy się liczyły. Steven Spurrier, organizator wydarzenia i Patricia Gallagher, jego asystentka, tylko się przyglądali. Oczom i uszom nie wierząc.

Część prasy francuskiej starała się zignorować to wydarzenie. Na sali był wszak tylko jeden dziennikarz, George Taber, korespondent brytyjskiego dziennika „The Times” w Paryżu, który wtedy na winie znał się słabo, ale potrafił świetnie notować. I jego przekaz (zwłaszcza przytoczone rozmowy między oceniającymi) pognębił wielu sędziów na lata. Tekst Tabera ukazał się w „Timesie” 7 lipca 1976 roku. Wiele lat później dziennikarz dokładnie opisał całe wydarzenie w książce „A Judgment of Paris: California vs. France and the Historic 1976 Paris Tasting that Revolutionized Wine”( Wyrok Paryża: Kalifornia kontra Francja i historyczna degustacja w Paryżu z 1976 roku, która zrewolucjonizowała wino).
Gdy ogłoszono wyniki, życie we Francji zamarło – w obu kategoriach (białe i czerwone) zwyciężyły wina kalifornijskie! Część z oceniających zaprzecza do dziś swoim własnym słowom, choć podpisali się na arkuszach! Zaś Odette Kahn próbowała wycofać swoje oceny i do końca życia (1982) krytykowała całe przedsięwzięcie jako „oszustwo”, nigdy więcej nie odzywała się do Stevena Spurriera! Jej arkusz ocen można jednak bez problemu znaleźć na stronach Wikipedii – to m.in. ona umieściła SLV 1973 Winiarskiego na pierwszym miejscu wśród win czerwonych!

W ciągu następnych dni w mediach rozegrał się horror: agencje podawały te wyniki jako sensację dnia, pojawiły się tysiące komentarzy, zastrzeżeń, oskarżeń i podejrzeń. Trauma była tak wielka, że organizatorów pojedynku zaczęto nad Sekwaną uważać za przestępów. Gdyby Charles de Gaulle dożył roku 1976, to zapewne wtedy umarłby na atak serca. Francja nie zaliczyła podobnej historycznej wpadki od czasów Philippe’a Petaina i rządów Vichy, a może i nawet Bitwy Narodów pod Lipskiem. W 1976 roku kalifornijskie wina doszczętnie zdemolowały sławę swych francuskich odpowiedników. To dla de Gaulle’a, miłośnika wszystkiego co nieamerykańskie, byłoby nie do zniesienia.

Pokłosie. Czyli flaszka, która stworzyła Amerykę

W roku 1996 roku Warren Winiarski podarował butelkę S.L.V. 1973 The Smithsonian Institution w Waszyngtonie, czyli Narodowemu Muzeum Historii Amerykańskiej (numer katalogowy eksponatu: 1996.0029.01). Kompleks Instytutu Smithsona jest największym muzeum na świecie, a jego szefem jest z urzędu prezes Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych.

W 2013 roku w swoim oficjalnym wydawnictwie Instytut uznał przechowywaną przez siebie flaszkę Winiarskiego za należącą do puli „101 rzeczy, które stworzyły Amerykę” („101 Objects That Made America”), razem np. ze skafandrem kosmicznym Neila Armstronga, cylindrem Abrahama Lincolna, trąbką Louisa Armstronga czy Spirit of St. Louis – samolotem Charlesa Lindbergha. Wcześniej, w roku 2009, nazwisko Winiarskiego zostało umieszczone w Winiarskiej Galerii Sław Amerykańskiego Instytutu Kulinarnego.

W 2007 Warren Winiarski postanowił przejść na emeryturę i sprzedał Stag’s Leap za kwotę około 185 mln dolarów. Nabywcą była spółka słynnego toskańskiego winiarza, markiza Piero Antinoriego i Chateau Ste. Michelle z Waszyngtonu. Winiarski ciągle doradza im także jako konsultant.

Wino Winiarskiego (oraz to z Château Montelena) na zawsze zmieniło świat wina – przede wszystkim zaś pokazało, iż nie tylko w Europie mogą powstawać wielkie wina. Na zawsze otworzyło rynki dla win z Nowego Świata, Kalifornii, Australii czy całej Ameryki Południowej.

Człowiekiem, który najszybciej otrzeźwiał po wynikach Degustacji Paryskie,j był baron Philippe de Rothschild (z Château Mouton Rothschild), ten sam, który wcześniej porównywał wina kalifornijskie do coca-coli. Już w latach 80. zaczął myśleć o założeniu winiarni w Kalifornii. Efektem tych przemyśleń jest dziś jedna z najpiękniejszych winiarni w Napa – Opus One, robiąca też jedno z najdroższych tamtejszych win. Kieruje nią Michael Silacci, który przez kilka lat asystował Winiarskiemu w Stag’s Leap Wine Cellars.

Silacci długo aplikował na tę swoją pozycję u Winiarskiego, co później opowiadał mi ze śmiechem, przytaczając masę anegdot Jak choćby taką, iż podczas jednego z przesłuchań o pracę, Warren pędząc wokół winnic samochodem na złamanie karku, kazał mu opisywać wrażenia degustacyjne z trzymanej w ustach kostki czekolady. Tymczasem Silacci walczył o życie, starając się znaleźć w tapicerce jakikolwiek punkt zaczepienia…

Kilka lat temu gubernator Kalifornii Jerry Brown ogłosił 24 maja 2016 roku stanowym świętem upamiętniającym Degustację Paryską sprzed czterdziestu lat (tzw. Judgment of Paris Day). Winiarski powiedział wtedy, że „jako wnuk imigrantów jest dumny z tego, iż jest częścią tych obchodów”.

W 2017 roku Warren Winiarski został uhonorowany tytułem „Człowieka Roku” magazynu „Czas Wina”. Zgodził się odebrać wyróżnienie osobiście i odwiedzić kraj przodków. Przyleciał tam, gdzie sięgają jego korzenie – do Małopolski.

– Wojciech Gogoliński,
redaktor magazynu „Czas Wina” oraz autor m.in. „Leksykonu alkoholi” i współautor książki „Wiedza o winie”

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: 24 maja 1976 roku cabernet sauvignon Warrena Winiarskiego – S.LV. 1973 – podczas najsłynniejszej w historii Degustacji Paryskiej zostało wybrane najlepszym winem czerwonym. Pokonało m.in. bordoskich gigantów Château Mouton Rothschild 1970 i Château Haut-Brion 1970.Fot. z archiwów WW
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Gorączka testosteronu. Koniec zasady fair play w sporcie?
MKOl. ogłosił, że rezygnuje z tego męskiego hormonu jako wyznacznika płci dla kobiet trans i z zaburzeniami rozwoju płciowego.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Dwujęzyczność. Jak się jej uczymy i co z tego wynika?
Są w Europie kraje przyjazne wielojęzyczności, np. skandynawskie. Są też utrudniające, jak Francja.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Morderca znad Green River. Mężczyzna, który nienawidził kobiet
Zabił 50, najmłodsza miała 14 lat. Jego syn spał w aucie, gdy on uprawiał seks ze zwłokami kilkaset metrów dalej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Niepoprawne z założenia i z przekonania
CNews i Zemmour do tego stopnia funkcjonują w symbiozie, że trudno orzec, kto komu więcej zawdzięcza.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Imigranci kolonizują Europę. Dzielnice z szariatem, ulice, na...
Trzeci świat został wpuszczony na nasz kontynent dzięki nowej religii praw człowieka.