Cywilizacja

Współtwórca „Wiedźmina” wydrukuje trzustkę

Polska biotechnologia pracuje nad lekami na raka, cukrzycę czy depresję. Rodzimy Mabion podpisał umowę na produkcję szczepionek na COVID-19. Czy nasz kraj może stać się Mekką nowoczesnej farmacji?

Naukowcy z Poznania wymyślili badanie płuc u astmatyków na odległość, za pomocą aplikacji i niewielkiego urządzenia. Ich koledzy po fachu z Warszawy zamierzają drukować trzustki 3D. W Gdańsku powstaje pionierska w skali globu terapia, mająca leczyć zarówno stwardnienie rozsiane, jak i cukrzycę.

Wbrew pozorom nie jest to fragment książki Stanisława Lema, tylko przykłady polskich start-upów, które w ostatnich dniach świętowały swoje sukcesy.

Ci pierwsi – StethoMe – właśnie wrócili z USA. Są finalistami konkursu dla najbardziej innowacyjnych start-upów technologicznych na świecie. W stołeczną Polbionicę zainwestował współtwórca gamingowego giganta – CD Projekt. A trójmiejski Poltreg idzie po miliony na Giełdę Papierów Wartościowych.

Polskie spółki biotechnologiczne są dziś warte kilkanaście miliardów złotych. Światowy rynek biotechu szacowany jest na ponad 600 miliardy dolarów. Już teraz, według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w Polsce w całym sektorze zatrudnionych jest ponad 12 tysięcy osób, a firmy z tego sektora przeznaczają prawie 1,5 mld zł rocznie na badania i rozwój.

Powyższe przedsiębiorstwa dopiero szukają swojego miejsca na niewyobrażalnie bogatym rynku. Ale w naszym kraju są już takie, których wartość przekroczyła 1 mld zł, a ich prezesi podpisują umowy partnerskie z największymi międzynarodowymi koncernami.
Kompaktowy stetoskop cyfrowy polskiej firmy StethoMe na targach MEDICA w Duesseldorfie, listopad 2018 r. Fot. PAP/EPA, Sascha Steinbach
Paweł Przewięźlikowski, Maciej Wieczorek, czy znany szerokiemu gremium, głównie poprzez brata, Marcin Szumowski – tworzą przyszłość rodzimej biotechnologii.

Tylko czy małe żuczki z Polski są w stanie jeszcze dogonić koncerny, których budżety są porównywalne do budżetów średniej wielkości państw?

Lek na raka od informatyka

Lata 90. XX wieku. Małopolska. Aula Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. To tutaj bliżej nikomu nieznany student informatyki broni magisterium u niezwykle wymagającego promotora. Obaj są niesamowicie zestresowani. Ten pierwszy ze względu na dyplom, ten drugi, bo spieszy się do swojej prywatnej firmy. Wówczas obaj jeszcze nie wiedzą, że w przyszłości wspólnie rywalizować będą o najwyższe miejsca w setce najbogatszych Polaków.

Żakiem w tej historii jest Paweł Przewięźlikowski. Egzaminującym Janusz Filipiak, właściciel Comarchu.

I to właśnie w informatycznej spółce swoje pierwsze kroki stawia Przewięźlikowski. Jeszcze pod koniec XX wieku tworzy popularny dziś portal internetowy – Interię, którą uda się w przyszłości sprzedać za 600 mln zł.

Jednak jego american dream wcale się tu nie kończy, a dopiero zaczyna. Bogaty informatyk odchodzi bowiem z branży IT, by zainwestować w sektor farmaceutyczny. Jego Selvita zajmuje się głównie produkcją generyków.

Z zysków Selvity powstaje Ryvu Therapeutics, który ma za zadanie rozwijanie terapii w obszarach, w których brakuje dostatecznych metod leczenia nowotworów. Za kilka lat planuje zarejestrować swój pierwszy lek na raka. Najprościej można to podsumować tak: Selvita zarabia pieniądze, by Ryvu mogło je wydawać na badania.

Szczepionki na koronawirusa z Polski

Dokładnie taki sam model biznesowy ma Maciej Wieczorek. Jego Celon, zajmujący się m.in. generykami, wart jest już ponad 2 mld zł. Chociaż przyznać trzeba, że podmiot zajął się również badaniami nad lekiem na depresję dwubiegunową, cukrzycę czy astmę.

Vacunas o muerte! Cud kubańskiej myśli szczepionkowej przeciw COVID-19

Nazywa się „Soberana 02”. Czyli „Suwerenność 02”.

zobacz więcej
Na ponad 1 mld zł wyceniany jest innowacyjny Mabion. Czyli firma, która podpisała z amerykańskim gigantem – Novavaxem – umowę na produkcję szczepionek na COVID-19. Jej wartość wynosi 372 milionów dolarów, czyli ok. 1,46 miliardów złotych.

– Pozyskanie tak wartościowego partnera z USA to duży sukces polskiej branży biotechnologicznej – komentuje w rozmowie z Tygodnikiem TVP Elżbieta Piotrowska-Rutkowska, prezes Naczelnej Rady Aptekarskiej. Umowa Mabionu z tak istotnym partnerem biznesowym jest dowodem na to, że polski sektor biotechnologiczny ma duży potencjał. Jest również doskonałą reklamą dla polskich firm, które rozwijają lub planują rozwój swojej działalności na rynkach międzynarodowych.

Warto zaznaczyć, że nie jest to jedyna ponad miliardowa umowa zawarta pomiędzy polskim podmiotem, a potężnym koncernem. OncoArendi – przedsiębiorstwo brata byłego ministra zdrowia było przez dłuższy czas atakowane za otrzymywane dotacje m.in. z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju. Do czasu, aż ogłosiło podpisanie ścisłej współpracy partnerskiej z belgijskim Galapagos.

„Spółka ogłosiła podpisanie umowy partneringowej dotyczącej rozwoju innowacyjnego leku OATD-01. Opiewająca na łączną wartość 322 miliony euro współpraca z Galapagos NV, wiodącą spółką biotechnologiczną w Europie, to największa tego typu umowa w historii branży biotechnologicznej w Polsce” – mogliśmy w ubiegłym roku przeczytać w oświadczeniach giełdowych.

Współpraca OncoArendi i Galapagos ma w ciągu najbliższych kilku lat doprowadzić do wprowadzenia na światowe rynki leku, do zastosowania m.in. przeciwko sarkoidozie czy astmie.

Miliardy z Unii Europejskiej

Pozyskanie środków finansowych z komercyjnego rynku jest sztuką niebywale trudną. Zwłaszcza w branży biotechnologicznej, która jest jedną z najbardziej ryzykownych dla inwestorów.

– Tworzenie leku jest procesem długim, a do tego obarczonym wysokim ryzykiem niepowodzenia. Od sformułowania obiecującej hipotezy w laboratorium do zatwierdzenia gotowego produktu może minąć nawet kilkanaście lat! W tym czasie cały sztab naukowców może pracować nawet nad 5 tysiącami różnych związków – mówi Piotrowska-Rutkowska.

Zaś koszty stałe przedsiębiorstwa biotech są olbrzymie. Wyposażenie laboratorium, prace badawczo-naukowe, a przede wszystkim same gaże doświadczonych pracowników liczone są rocznie w milionach.
Dlatego polskie firmy chętnie sięgają po fundusze unijne. W zakończonej już perspektywie z lat 2014 – 2020 sektor lifescience otrzymał niemal 4 mld zł. Najwięcej, bo aż 430 mln zł dostał Celon. Ryvu pozyskało ok. 260 mln zł, a Mabion i OncoArendi ponad 100 mln zł. Aż 170 mln zł udało się zdobyć polsko-szwajcarskiej spółce Captor Therapeutics, która zajmuje się m.in. pracą nad lekami autoimmunologicznymi.

– Bez tych pieniędzy rozwój całego sektora byłby na pewno o wiele trudniejszy. Konieczne jest przy tym odpowiednie udokumentowanie działań przeprowadzonych w ramach B+R – uważa Piotrowska-Rutkowska.

Biodruk 3D pomoże wyleczyć cukrzycę?

Start-upy starają się z kolei szukać pieniędzy poprzez fundusze venture capital (VC – średnio- i długoterminowe inwestycje w przedsiębiorstwa niepubliczne znajdujące się we wczesnych fazach rozwoju, realizowane przez wyspecjalizowane fundusze). Czasami, jak w przypadku amerykańskiej przygody StethoMe, jeżdżą na różne konkursy i prezentacje, a czasami szukają inwestorów indywidualnie. W poznański start-up już ponad rok temu zainwestowały tuzy polskiego biznesu. TDJ Pitango Ventures, czyli polsko-izraelski „wyszukiwacz talentów” oraz Sebastian Kulczyk.

Ich urządzenie opiera się na medycznych algorytmach sztucznej inteligencji, współpracującej z bezprzewodowym stetoskopem oraz odpowiednią aplikacją. Rozwiązanie pozwala na zdalne badanie płuc i serca, a analiza wyniku dostarcza natychmiast informację o nieprawidłowościach wykrytych w układzie oddechowym.

Prof. Michał Wszoła, założyciel Polbionica dogadał się z kolei z miliarderem Michałem Kicińskim, współzałożycielem CD Projekt, czyli firmy wydającej od 2007 roku słynną na świecie grę „Wiedźmin” (przedsiębiorca nie jest związany z firmą od 2011). Bioniczna trzustka, o której marzy Wszoła, to wydrukowany w technologii biodruku 3D, w pełni funkcjonalny narząd, stworzony z komórek pacjenta i wysp trzustkowych, który w przyszłości ma pozwolić na wyleczenie cukrzycy. On również w jednym z wywiadów potwierdza słowa Kowalczuk, że jego branża jest trudna w finansowaniu.


– Tu się nie da dojść do finału projektu kosztem kilkuset tysięcy czy nawet kilku milionów złotych, a zwrot z tej inwestycji jest znacznie odsunięty w czasie. W Polsce nie jest łatwo znaleźć inwestorów, którzy byliby zainteresowani inwestowaniem w biotechnologię. Ta przestrzeń finansowa jest u nas pusta. Fundusze inwestycyjne wprawdzie bardzo chętnie mówią o lifescience, ale mają na myśli głównie aplikacje do smartfonów, bo to jest modne, szybkie i stosunkowo mało kosztuje – mówił.

Być jak BioNTech

I tutaj dochodzimy do sedna problemu polskiej biotechnologii. Czyli niewspółmiernie niskich wydatków na badania i rozwój w stosunku do tego, czym dysponują giganci.

Według raportu Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE) aż 18,8 mld dol. zebrały z venture capital światowe firmy biotechnologiczne w 2019 r. Dla porównania – całkowita wartość finansowania VC (a więc nie tylko biotechu) w Polsce wyniosła w 2019 r. zaledwie 331 mln dol.

Światowy rynek badań biotechnologicznych osiem lat temu był wart 270 mld dol., cztery lata temu prawie 400 mld dol., w ubiegłym roku przekroczył już 600 mld dol. Za cztery lata urośnie do niemal 730 miliardy dolarów– szacuje Grand View Research. Polska biotechnologia wydaje na B+R ok. 1,5 mld, ale złotych.

Tak potężnych kwot nie da się nadrobić świetnym kapitałem ludzkim, którym dysponujemy i ambicjami polskich firm. Tym bardziej, że większość środków publicznych na biotechnologię w Polsce jest przekazywanych na szkolnictwo wyższe.

„Środki wykorzystywane na badania rozwojowe w przedsiębiorstwach są relatywnie niskie” – czytamy w raporcie PIE. Przykładowo: w 2018 r. z całkowitej puli 440 milionów złotych aż 354 mln przeznaczono na instytuty naukowe, a 66 mln zł na przedsiębiorstwa.

Polskie uczelnie z kolei i pracownicy naukowi nie palą się do komercjalizacji swoich badań. Wolą pewną i spokojną pracę dydaktyczną zamiast sektora prywatnego. Nawet Prof. Michał Wszoła potwierdza, że odszedł z uczelni, by rozwijać swoje przedsiębiorstwo. Bo ciężko jest to łączyć z etatem akademickim.
Uğur Şahin, założyciel i dyrektor generalny firmy biotechnologicznej BioNTech, pokazuje Angeli Merkel ampułki szczepionki BioNTech/Pfizer przeciwko COVID-19. Kanclerz Niemiec w sierpniu 2021 r. odwiedziła w Marburgu w Niemczech zakład produkcji szczepionek mRNA, , jeden z największych tego typu w Europie. Fot. Arne Dedert - Pool/Getty Images
Rząd usiłuje to zmienić. Rok temu powołano pełnomocnika Prezesa Rady Ministrów do spraw rozwoju sektora biotechnologii i niezależności Polski w zakresie produktów krwiopochodnych. Został nim dr n. med. Radosław Sierpiński – prezes Agencji Badań Medycznych.

W tym roku ruszył Warsaw Health Innovation Hub, czyli hub biotechnologiczny. W gabinecie premiera na podpisaniu umowy pojawili się najbardziej wpływowi gracze z sektora farmacji i IT: Iskra Reic (AstraZeneca), Mark Loughran (Microsoft), Markus Sieger (Polpharma), Irma Veberič (Roche), Jan-Philipp Beck (EIT Health) oraz oczywiście Radosław Sierpiński z ABM.

Tylko żadne działania rządu nie zastąpią ścisłej współpracy uczelni medycznych z sektorem prywatnym. Komercjalizacja badań i kooperacja świata nauki ze światem biznesu jest podstawą w największych biotechnologicznych potęgach.

Jako przykład niech posłuży niejaki Uğur Şahin, który zdecydował się jako pracownik naukowy otworzyć własną działalność. Nazwał ją.... BioNTech. I to on dzisiaj sprzedaje razem z Pfizerem szczepionki na COVID-19 dla całego świata.

– Karol Wasilewski

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Laboratorium firmy biotechnologicznej Mabion S.A w Konstantynowie Łódzkim w marcu 2021. Spółka zawarła wtedy umowę z amerykańską firmą Novavax na transfer technologii i próby techniczne dot. produkcji antygenu – kandydata na szczepionkę przeciw COVID-19. Wkrótce polski Mabion ma rozpocząć produkcję szczepionki Novavaxu. Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Gorączka testosteronu. Koniec zasady fair play w sporcie?
MKOl. ogłosił, że rezygnuje z tego męskiego hormonu jako wyznacznika płci dla kobiet trans i z zaburzeniami rozwoju płciowego.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Dwujęzyczność. Jak się jej uczymy i co z tego wynika?
Są w Europie kraje przyjazne wielojęzyczności, np. skandynawskie. Są też utrudniające, jak Francja.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Morderca znad Green River. Mężczyzna, który nienawidził kobiet
Zabił 50, najmłodsza miała 14 lat. Jego syn spał w aucie, gdy on uprawiał seks ze zwłokami kilkaset metrów dalej.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Niepoprawne z założenia i z przekonania
CNews i Zemmour do tego stopnia funkcjonują w symbiozie, że trudno orzec, kto komu więcej zawdzięcza.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Imigranci kolonizują Europę. Dzielnice z szariatem, ulice, na...
Trzeci świat został wpuszczony na nasz kontynent dzięki nowej religii praw człowieka.