Kultura

Tajemnice konkursu chopinowskiego. Zapomniany fundator

Nowy system karze nie tylko dzieci z powodu rodziców, ale również rodziców z powodu działalności ich dzieci. „Trybuna Ludu” wymienia więc jednym tchem Henryka Rewkiewicza razem z przedwojennym premierem Władysławem Grabskim jako tych, co „wyprzedawali Polskę za judaszowe dolary”.

Od 2 października 2021 TVP Kultura transmituje na żywo wydarzenia związane z XVIII Międzynarodowym Konkursem Pianistycznym im. Fryderyka Chopina. W sobotę, 9 października rozpoczyna się II etap konkursu (godz. 09.50 i 16.50) Uroczysta gala wręczenia nagród wraz z koncertem laureatów odbędzie się 21 października o godz. 19. Od 21 do 23 października po godz. 19 koncerty laureatów.

Kto dostanie tę nagrodę? Młody pianista czy jego konkurentka? Na finałowym koncercie XVIII Konkursu Chopinowskiego wręczona zostanie – po raz pierwszy – nowa nagroda, ustanowiona dla upamiętnienia Henryka Rewkiewicza, bez którego tego konkursu zwyczajnie by nie było.

Trzeba więc wreszcie opowiedzieć, kim był ten – nieznany szerszej publiczności – wybitny człowiek, ważny przedsiębiorca, potężny umysł, miłośnik i znawca muzyki, serdeczny przyjaciel wielkiego muzyka Jerzego Żurawlewa, i ojciec czterech córek. Żyje jeszcze najmłodsza z nich i to ona, jej dzieci oraz dzieci jej sióstr ufundowały tę nagrodę – aby imię Henryka Rewkiewicza nareszcie wróciło do historii konkursu i już na zawsze zajęło w niej należne mu miejsce.

Opowieść o nim to historia piękna, romantyczna, chwilami smutna i nawet dramatyczna, al przy tym wzniosła i budująca. Wielostronnie edukacyjna, żeby posłużyć się językiem współczesnych projektów.

Postacie jak z szarady

– Można powiedzieć, że to od ich przyjaźni wszystko się zaczęło – opowiadała mi kiedyś stuletnia dziś Halina Cieszkowska ps. Alika, powstaniec warszawski, autorka licznych warsawianów, od dzieciństwa zaprzyjaźniona z pannami Rewkiewiczównami. „Alika” przyszła do tygodnika „Idziemy”, w którym byłam sekretarzem redakcji i zaproponowała współpracę. Została w ten sposób najstarszą chyba autorką w warszawskich mediach. A miała co opowiadać. Choćby o tym, jak się rodził i wykluwał pomysł konkursu muzycznego. Napisała o tym w tygodniku „Idziemy”, a wcześniej, w 1995 roku, w „Ruchu Muzycznym” – że to w gościnnym domu Rewkiewiczów, w alei Róż w Warszawie, w czasie licznych dyskusji i spotkań, pomysł Jerzego Żurawlewa nabierał kształtów, dojrzewał i otrzymywał wsparcie.
Ważny przedsiębiorca, potężny umysł, miłośnik i znawca muzyki, Henryk Rewkiewicz. Fot. Z archiwum rodzinnego Magdaleny Sadowskiej-Czaputowicz
Jej opowieść plus fragmenty różnych historii, jakie słyszałam od mojej z kolei przyjaciółki, Magdy Sadowskiej-Czaputowicz – kto jest kim, jak w szaradzie – ułożyły mi się w końcu w jedną całość. Nota bene Magda Sadowska-Czaputowicz to ważna postać z dziejów karnawału Solidarności, kiedy wraz z mężem, Jackiem Czaputowiczem i grupą przyjaciół współtworzyli NZS.

Mama Magdy, Barbara była trzecią z córek Józefy i Henryka Rewkiewiczów, jak wszystkie siostry i ojciec zaangażowaną w czasie okupacji niemieckiej i sowieckiej w walkę o niepodległość – dziś przypomnianą dzięki wystawie „Dziewczyna z Liceum” w Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL; „Liceum” – bo tak w 1945 roku Basia nazwała siatkę wywiadu, kiedy przyszło jej po aresztowaniu szefa pokierować grupą. Ale jest to historia na zupełnie inny artykuł, który już PT Czytelnikom zapowiadam.

Zawrotna kwota na start

Ale teraz mamy Konkurs Chopinowski, więc wracajmy do historii ojca. Jerzy Żurawlew jest niemal codziennym gościem u Rewkiewiczów: panowie grywają w szachy, w szerszym gronie w brydża, Żurawlew zasiada do fortepianu. Gospodarz z kolei jest członkiem Warszawskiego Towarzystwa Muzycznego i udziela się w jego zarządzie.

Smutne dźwięki fortepianów. Tragiczne losy polskich laureatów konkursu chopinowskiego

Mordowali ich Niemcy, umierali w cierpieniach, rzucali się pod pociąg.

zobacz więcej
Na przełomie lat 1925/26 zaczęły się rozmowy o nowym projekcie, który mógłby ożywić zgnuśniałą – jak zawsze, zdaniem starszego pokolenia – młodzież. „Dlaczego mogą być konkursy sportowe, a nie fortepianowe – perorował Jerzy”. Tak zapamiętała tę scenę najstarsza córka Henryka Rewkiewicza, Hala Włodarczyk, której wydane rodzinnym sumptem wspomnienia dostałam od jej siostrzenicy, Magdy Sadowskiej-Czaputowicz czynnie zaangażowanej w ich edycję (z zamieszczonych w niej tekstów korzystam za zgodą jej córki Katarzyny Czaputowicz-Wiśniewskiej).

„I w końcu, któregoś dnia usłyszałam, że ten projekt, który u nas się urodził i był wałkowany przez wiele miesięcy, wypłynął na szersze wody i był omawiany w kręgach rządowych. Oczywiście, zaczęły się trudności i krytyka, że to »kosztowne ryzyko« itp. Wiele lat później, w wywiadzie prasowym, sam Żurawlew wspominał ten okres: »Potrzebne były pieniądze. Zwróciłem się do ministerstwa oświaty, które odmówiło jakiejkolwiek pomocy i gdyby nie pan Henryk Rewkiewicz, ówczesny dyrektor Monopolu Zapałczanego, który z własnej kieszeni wyasygnował potrzebą kwotę, konkurs nie odbyłby się«. Po tej interwencji Tatusia pierwszy Konkurs Chopinowski odbył się i z punktu okazał się ogromnym sukcesem. Każdy z konkursów (a przed wojną odbyły się dwa) przezywaliśmy z Jerzym [Żurawlewem - przyp. red] bardzo mocno. A w czasie II Konkursu ćwiczył u nas prawie codziennie na naszym bechsteinie węgierski ociemniały pianista – Imre Ungar. Pamiętam, jak przez szklane drzwi do salonu podglądałyśmy z siostrami Ungara, który robił niesamowite miony. Potem byłyśmy bardzo rozczarowane, że zdobył tylko drugie miejsce” – wspominała Hala.

Trzeba napisać wprost, odwołując się zresztą do słów pianisty, że Henryk Rewkiewicz zainwestował w pomysł przyjaciela 15 tysięcy złotych, co w tamtym czasie było kwotą zawrotną! Dzięki temu w 1927 mógł odbyć się pierwszy konkurs – wzięło w nim udział 26 pianistów z ośmiu krajów, pierwsze miejsce zdobył Lew Oborin (Rosja), drugie Stanisław Szpinalski (Polska).
Rok. 1932. II Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. F. Chopina w Warszawie. Finaliści i jury. Fot. NAC/IKC
Wieści o warszawskiej inicjatywie musiały szeroko rozejść się w muzycznym świecie, skoro na drugi konkurs, w 1932 roku, przyjeżdża aż 89 pianistów z 18 krajów. „Byłam już na tyle duża” – zapisała Hala – „że zapraszano mnie na przyjęcia po konkursach, spotykałam się tam z ich laureatami.”

Potem Jerzy Żurawlew będzie świadkiem na ślubie Hali, zaś po ślubie Basi, już wojennym, w 1944 roku, zagra cichutko Marsza Weselnego. Najmłodszą z kolei córkę przyjaciela, Tereskę trzyma w 1929 roku do chrztu. Podobnie jak urodzonego w 1926 roku Jerzyka Chlistunowa, młodszego brata „Aliki”.

Tych troje dziś starszych państwa – wtedy po prostu Tereska, „Alika” i Jerzyk – to dziś jedyni świadkowie narodzin konkursu i jego wsparcia ze strony Henryka Rewkiewicza.

Przyjaciele z Mińska

Rodzice Jerzyka i „Aliki” przyjaźnili się z domem Józefy i Henryka Rewkiewiczów, bo panowie znali się – prawdopodobnie również Jerzy Żurawlew – jeszcze z Mińska Litewskiego, gdzie chodzili razem do gimnazjum.

Henryk Rewkiewicz urodził się w 1888 roku w Ziemi Mohylowskiej, w 1899 roku „wstępuje” – jak wtedy mówiono i jak napisał w swoim życiorysie, którego kopię udostępniła mi jego prawnuczka Kasia – do gimnazjum w Mińsku Litewskim.

W 1904 roku za udział w strajku szkolnym zostaje relegowany ze szkoły. Wraca do domu, pod opiekę ojczyma (ojca stracił, kiedy miał siedem lat), gdzie kontynuuje naukę, ale już w 1906 musi zacząć zarabiać. Zostaje kancelistą w Browarze B-ci Leckert w Mińsku Litewskim, a później pomocnikiem buchaltera.

– Pradziadek musiał być bardzo zdolnym i pracowitym chłopakiem, skoro wysłano go do Drezna, żeby dalej się uczył buchalterii, i to po niemiecku – opowiada Kasia Czaputowicz-Wiśniewska. – Miał zaledwie 22 lata, kiedy, już po powrocie do Warszawy, potrafił zlikwidować wieloletnie zaległości buchalteryjne i poprowadzić nierozwiązywalne rachunki miedzy dwoma wielkimi firmami, co mu otworzyło drogę do kariery. A że był głębokim krótkowidzem, nie musiał służyć w carskim wojsku, tylko się rozwijał i specjalizował. I już na początku lat dwudziestych zaczął zajmować się zapałkami! Jeździł po świecie, obserwował, budował siłę polskiego monopolu i zbierał wiedzę na ten temat, publikował w prasie fachowej, miał nawet materiał na książkę, ale wszystko spłonęło w powstaniu.

Do tego czyta w kilku językach, także poezję, zna i ceni malarstwo – kiedy córki podrosną, będzie je woził po galeriach, zresztą aż trzy pójdą dalej w tym kierunku. Ale przede wszystkim kocha muzykę; sam gra świetnie – jak pisze córka – na fortepianie.

„Jak byłam już większa” – czytamy we wspomnieniach Hali Włodarczyk – „Tatuś od czasu do czasu brał mnie na koncert do Filharmonii, gdzie Żurawlew często grywał jako solista. Też z tych dawnych lat pamiętam, jak w mieszkaniu przy alei Róż, podczas kolacji toczyły się ożywione dyskusje Jerzego i tatusia, czasem i innych gości, o projekcie Żurawlewa zorganizowania w Warszawie międzynarodowych konkursów chopinowskich dla młodych muzyków”.

Wojenne koncerty w Klarysewie

Kiedy przyszła wojna letni dom Rewkiewiczów w Klarysewie staje się ostoją konspiracji ZWZ-AK. Tu przemieszkują kurierzy Komendy Głównej AK, cichociemni i „zwyczajni” podziemni żołnierze, do których zaliczają się też ich córki. Henryk Rewkiewicz, dzięki pracy w „zapałkach” należących wciąż do szwedzkiego koncernu, może wspierać zarówno konspirację, jak i artystów.
„Alika” wciąż jeszcze potrafi się rozmarzyć nad wspomnieniem wojennych koncertów chopinowskich w zaciemnionym i wyciszonym mieszkaniu Rewkiewiczów na ulicy Puławskiej czy w ich letnim domu w podwarszawskim Klarysewie, kiedy Jerzy Żurawlew grał i grał, a wojenna młodzież łapała oddech po swoich zadaniach z podziemnych szkół, uniwersytetów, podchorążówek i akcji niewolnych od wpadek. „Muzyka Chopina była zabroniona, bo Hitler jego muzykę uważał za bardzo niebezpieczną, za „armaty ukryte w kwiatach” – przypominała czytelnikom „Alika” Cieszkowska.

Całą tę „chopinowską” młodzież połączy później Powstanie Warszawskie i kolejne trudne lata, więzienia i rozstania. Losy tych młodych ludzi nadawałyby się na kilka scenariuszy i powieści, że wspomnę tylko brawurową ucieczkę Hali, żołnierza AK, z małą córeczką do męża lotnika do Londynu, przez zielona granicę z fałszywym, czeskim paszportem. I akcję Basi, już wtedy Sadowskiej, która po aresztowaniu swego szefa w siatce wywiadowczej AK na Wschód, sama zaczęła kierować tą siatką, nikomu nie ujawniając tożsamości nowego lidera, aż wpadła i siedziała w ubeckim więzieniu kilka lat, zaś jej mąż – również oficer AK zaangażowany w wywiad, aresztowany w Wilnie, walczył w tym czasie o przetrwanie na „białych niedźwiedziach”, czyli w syberyjskich łagrach.

Skazany na obóz pracy

Elegia dla zapałki

Ostatnia fabryka zapałek w Polsce i jeden z największych producentów w Europie ogłosiła upadłość. Po stu latach działalności stare, poniemieckie maszyny zatrzymają się.

zobacz więcej
Po wojnie – mimo pierwszych miesięcy zaangażowania w odbudowę przemysłu zapałczanego – taki ktoś jak Henryk Rewkiewicz staje się solą w oku nowej władzy. Choć w 1946 roku otrzymuje Złoty Krzyż Zasługi i Złotą Odznakę za „Odbudowę Polskiego Przemysłu Zapałczanego”, to przecież jego córka Barbara Sadowska okazuje się być główną bohaterką procesu „szpiegowskiego”.

Czytelnicy „Trybuny Ludu” ze zdumieniem oglądają zdjęcia drobnej, ślicznej dziewczyny w granatowej sukience z białym kołnierzykiem na ławie oskarżonych. A nowy system karze nie tylko dzieci z powodu rodziców, ale również rodziców z powodu działalności ich dzieci. „Trybuna Ludu” wymienia więc jednym tchem Henryka Rewkiewicza razem z przedwojennym premierem Władysławem Grabskim jako tych, co „wyprzedawali Polskę za judaszowe dolary”.

W 1950 roku Henryk Rewkiewicz trafia do obozu pracy przymusowej. Pisze o tym w życiorysie, suchym i przez to jeszcze bardziej wstrząsającym: „w d.14.XI.1950 r. zostałem skierowany przez Komisje Specjalną do Obozu Pracy w Milęcinie na przeciąg 2-ch lat. W dn.11 II.1952 zostałem zwolniony na razie na 6 miesięcy, poczym zarzadzeniem generalnego kuratora P.R.L. zostałem przedterminowo zwolniony ostatecznie. W dn. 16.I.19953 r. zostałem ponownie przyjęty do Zarządu Przedsiębiorstwa C.H.M.B, Z związku z kompresją etatów zostałem zwolniony w dniu 15 marca 1953 roku.”

Nikt nie chce pamietać

Jerzy Żurawlew jest w tym czasie profesorem Państwowej Wyższej Szkoły Muzycznej w Warszawie, ważnym muzykiem, artystą cenionym przez nowe władze. Udaje mu się uzyskać wsparcie dla przyjaciela, pisze oświadczenie, że Henryk Rewkiewicz w czasie okupacji udzielał pomocy materialnej jemu samemu i Adamowi Wieniawskiemu, pianiście, dyrektorowi I Konkursu Chopinowskiego.

Schorowany Rewkiewicz wychodzi z obozu; władza wykwaterowuje go z mieszkania. Umiera w 1955 roku z powodu wylewu krwi.
Henryk Rewkiewicz staje się po wojnie solą w oku nowej władzy. Fot. Z archiwum rodzinnego Magdaleny Sadowskiej-Czaputowicz
Konkursy Chopinowskie wracają na mapę świata, gromadzą elity, w odbudowanej filharmonii Jarosław Iwaszkiewicz prowadzi królową holenderską na inauguracyjny koncert, o Henryku Rewkiewiczu nie tylko nikt nie pamięta, ale też byłoby to chyba źle widziane.

Raz tylko, stary i schorowany Żurawlew w 1966 roku wspomina w wywiadzie, dzięki komu mógł zrealizować w 1927 roku swój wspaniały projekt. Jego nagrobek – umiera w 1980 roku – projektuje artystka Dana Niemirska, druga w kolejności córka Henryka Rewkiewicza. Został też jej rysunek przedstawiający ojca i Żurawlewa grających w szachy.

W 1954 roku Basia wychodzi z więzienia, jej maż wraca z Archangielska, w 1977 roku wraca z wygnania Hala. Basia umiera w 1991 roku, a dziesięć lat później Hala zaczyna pisać wspomnienia. Nie kryje smutku, że „stary Żurawlew nie reagował na zamieszczane w prasie bzdurne opisy powstania idei konkursu, z których oczywiście ważny udział mojego Ojca był całkowicie wyrugowany”.

Hala umiera w 2012 roku z poczuciem, że nie udało się jej nic w tej sprawie zdziałać. Ma niemal sto lat. Jej siostrzenica, córka Basi, Magda Sadowska-Czaputowicz przygotowuje do druku wspomnienia, porządkuje zdjęcia, mówi o udziale dziadka w zainicjowaniu konkursu, mobilizuje rodzinę. Magda umiera w 2017 roku.

Z ducha Rzeczypospolitej
W 2021 roku przesunięty o rok XVIII Międzynarodowy Konkurs Chopinowski dopisuje do swych zapowiedzi Nagrodę im. Henryka Rewkiewicza, ufundowaną przez jego rodzine.

W przygotowanych przez rodzinę materiałach czytamy: „Henryk Rewkiewicz pochodził z Kresów Wschodnich przedrozbiorowej Polski –obszaru zamieszkiwanego przez różne narodowości, bez wyraźnych i trwałych granic politycznych, kulturowych, czy etnicznych. Obok Polaków były tam również inne społeczności – głównie białoruska, żydowska, litewska, ukraińska i rosyjska. Henryk Rewkiewicz wyniósł ze swojej Małej Ojczyzny i następnie przekazał nam – swojej rodzinie – silny, otwarty polski patriotyzm. Ale – podkreślamy to – połączony z wielkim szacunkiem dla innych narodów, kultur, języków i religii. Podążając za intencjami Ojca i Dziadka, chcielibyśmy, aby ta Nagroda, tak jak muzyka Chopina, łączyła bliskie narody. Chcemy, aby upamiętniała i promowała wartości oraz piękno współistnienia wielu społeczności i kultur dawnego pogranicza”.

Nagroda im. Henryka Rewkiewicza zostanie przyznana „najwyżej ocenionemu spośród pianistów reprezentujących Polskę, Białoruś, Izrael, Litwę, Ukrainę lub Rosję”.

Henryk Rewkiewicz po latach odzyskuje należne mu miejsce w historii konkursu.

– Barbara Sułek-Kowalska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Kanadyjski pianista Bruce (Xiaoyu) Liu podczas I etapu Konkursu Chopinowskiego w sali koncertowej Filharmonii Narodowej w Warszawie. Fot. PAP/Leszek Szymański
Zobacz więcej
Kultura Poprzednie wydanie
Chciał kręcić superprodukcję, drugą po „Krzyżakach”
Sto lat temu przyszedł na świat Andrzej Munk, reżyser „Eroiki” i „Zezowatego szczęścia” – kamieni milowych polskiego kina.
Kultura wydanie 1.10.2021 – 8.10.2021
Tragiczne losy polskich laureatów Konkursu im. Chopina
Mordowali ich Niemcy, umierali w cierpieniach, rzucali się pod pociąg.
Kultura wydanie 1.10.2021 – 8.10.2021
Cywil z milicji
Po urodzeniu miał zostać uśpiony. Ale Bej przeżył i jest wymieniany jako jedna z ikon peerelowskiej pop-kultury.
Kultura wydanie 24.09.2021 – 1.10.2021
Najnowsze polskie filmy chętnie opowiadają o czasach PRL
Twórcy chcą historię traktować jako kostium dla współczesnych dyskusji, lęków i konfliktów.
Kultura wydanie 17.09.2021 – 24.09.2021
Przyśpieszony kurs przemian obyczajowych
„Teściowie” są znakomici. „The End” zjada własny ogon. „Czarna owca” jest gdzieś pośrodku.