Felietony

Wygodny kostium Niemców. Czyli jak władać Europą bez rozlewu krwi

„Przezwyciężyli przeszłość” i stali się wzorem liberalno-demokratycznego społeczeństwa. Ale to nie oznacza, że zrezygnowali ze swojego egoizmu narodowego.

W piątek 8 października 2021 o godz. 20:10 TVP Historia pokaże sztukę Christophera Hamptona „Opowieści Hollywoodu” poświęconą losom niemieckich pisarzy, którzy po dojściu Hitlera do władzy znaleźli się w USA. Spektakl w 1987 roku wyreżyserował Kazimierz Kutz, a jego emisję poprzedzi rozmowa Mikołaja Mirowskiego z Krzysztofem Zanussim.
W czasach III Rzeszy grono znanych niemieckich intelektualistów – wrogów reżimu Adolfa Hitlera – znalazło schronienie w USA. Intrygujące, że wśród nich nie zabrakło osób o komunistycznych przekonaniach. Można tu wymienić choćby pisarzy Bertolta Brechta i Liona Feuchtwangera czy żonę tego pierwszego, aktorkę Helene Weigel. Znamienne, że ludzie ci wybrali życie w kapitalizmie u Wujka Sama, a nie pod „dyktaturą proletariatu” w Kraju Rad.

Na emigracji w Ameryce znalazł się też wtedy Tomasz Mann. On akurat komunistą nie był. Jego opozycyjność wobec narodowych socjalistów wyrastała z liberalnego, humanistycznego światopoglądu. Ale ów mistrz prozy, laureat literackiej Nagrody Nobla za rok 1929, któremu sławę przyniosły między innymi powieści „Buddenbrookowie” i „Czarodziejska góra”, ma na swoim koncie książkę będącą ostrą polemiką z tym wszystkim, co stanowi dziedzictwo europejskiego oświecenia. Chodzi o pisany w okresie pierwszej wojny światowej i ukończony w roku 1918 monumentalny esej „Rozważania człowieka apolitycznego”.

Dzieło to powstawało w znaczących okolicznościach historycznych. Niemcy toczyły krwawe boje z mocarstwami zachodnimi, a monarchia Hohenzollernów dobiegała swojego kresu. Istotny jest też wątek osobisty książki. Autor podjął w niej polemikę ze swoim bratem Henrykiem (również pisarzem, który później – w latach 30. – opuścił swoją ojczyznę, by w roku 1940 osiąść w USA). Ten wobec ówczesnych wydarzeń zajmował stanowisko pacyfistyczne.
Pisarz Tomasz Mann z córką Eriką, także pisarką oraz aktorką w 1950 roku w Nowym Jorku. Fot. Elliott Erwitt / Magnum Photos / Forum
„Rozważania…” to manifest niemieckiego nacjonalizmu. Ale nie można bynajmniej tej książki traktować jako propagandowych wynurzeń teutońskiego szowinisty zagrzewającego do walki swoich rodaków rozrzuconych na wojennych frontach. Tomasz Mann był zbyt subtelnym umysłem, żeby zniżać się do poziomu tego rodzaju działalności. Jego esej można interpretować jako refleksje o duszy niemieckiej (książka bywa zaliczana do nurtu w polityce i kulturze Niemiec nazywanego Konserwatywną Rewolucją).

Mann w „Rozważaniach…” kreśli wizję dziejów, w której naród niemiecki jest zaprzeczeniem Zachodu. Historia Europy to wielowiekowy konflikt kultury z cywilizacją. W nim kulturę stanowią Niemcy, cywilizacją zaś jest Zachód (zwłaszcza Francja). Tytułowa apolityczność autora oznacza odrzucenie postawy, którą określa on mianem Zivilisationsliterat („literata cywilizacyjnego”). Termin ten odnosi do kogoś, kto zdradza sztukę dla polityki i szermując hasłem rewolucji 1789 roku „Wolność, Równość, Braterstwo”, wchodzi w rolę naprawiacza ludzkości.

W oczach Manna Francuzi są spadkobiercami uniwersalizmu Cesarstwa Rzymskiego. Chcą demokratyzować inne narody. Ale – według pisarza – Niemcy tym zabiegom się opierają. W ich naturze leży ciągły protest wobec kolejnych wcieleń rzymskiej dominacji – niezależnie od tego, czy tym wcieleniem będzie misja Kościoła katolickiego czy też polityka jakiegoś państwa, uzurpującego sobie pozycję wychowawcy ludzkości.

W tym kontekście Mann przywołuje postać Arminiusza. To wódz germańskiego plemienia Cherusków, który w 9 roku po narodzeniu Chrystusa odniósł słynne zwycięstwo nad wojskami rzymskimi w Lesie Teutoburskim. Zdaniem pisarza, Marcin Luter buntując się wobec papiestwa i inicjując reformację okazał się następcą Arminiusza. Podobnie Mann postrzega niemieckie elity, które na początku XIX stulecia stawiły czoła hegemonii napoleońskiej Francji w Europie.

Z „Rozważań człowieka apolitycznego” może płynąć wniosek, że jeśli naród niemiecki pragnie zachować swoją tożsamość, to nie może dać sobie narzucić demokracji i progresizmu. Musi odrzucić dyktat opinii publicznej i modnych teorii. Powinien strzec w sobie to, co Mann nazywa, Innerlichkeit („duchowym wnętrzem”, „wsobnością”). W eseju owo pojęcie łączone jest z nietzscheańskim indywidualizmem przeciwstawianym oświeceniowej idei uspołecznienia. Pisarz chce widzieć w Niemcach ludzi, których wolność przejawia się w wierności własnej tradycji.

Gdyby chodziło o księdza… Ale tu homoseksualiści stanowili trzon ekipy filmowej

Nastoletniego aktora traktowali jako obiekt seksualnego pożądania.

zobacz więcej
Przy czym trzeba rozwiać istotną wątpliwość – Mann w „Rozważaniach…” patrzy na swoich rodaków krytycznym okiem. Wskazuje duchowy kryzys, w którym się pogrążyli. Piętnując zjawisko Zivilisationsliterat ma na myśli między innymi takie osoby, jak wspomniany już wyżej, jego brat.

Jeśli jednak potem pisarz zajął pozycję liberalną, to czy w takim razie od „Rozważań…” się odciął? Mann twierdził, że przełom światopoglądowy, który rzekomo stał się jego udziałem, to bzdurny wymysł. Podkreślał, iż proces twórczy ma charakter dynamiczny. Argumentował, że kończąc swój esej był już mentalnie w innym miejscu niż to, w którym się znajdował, gdy owo dzieło zaczynał.

Natomiast epilog do „Rozważań…” dopisało życie. Rzecz jasna w okresie międzywojennym Niemcy nie dali się Zachodowi ucywilizować. III Rzesza to świadectwo tego, że stało się wręcz odwrotnie.

Kiedy jednak państwo to poniosło w drugiej wojnie światowej klęskę, a reżim Hitlera został rozbity, zaczęła się reedukacja duszy niemieckiej. Tyle że podjęli się tego zadania nie Francuzi, lecz Amerykanie (USA jako nowy Rzym). Niemcy zostali zdemokratyzowani i uspołecznieni. Nałożyli na siebie wór pokutny, żeby pokajać się przed światem za zbrodnie nazizmu. A autorytetem i trendsetterem w niemieckim życiu publicznym stał się Zivilisationsliterat.

Czy jednak to wszystko jest jednoznaczne? Owszem, Niemcy „przezwyciężyli przeszłość” i stali się dla Europy wzorem liberalno-demokratycznego społeczeństwa. Ale to, że zamienili – by użyć słownictwa Manna – kulturę na cywilizację, nie oznacza, że zrezygnowali ze swojego egoizmu narodowego. Być może po prostu dla swojej Innerlichkeit znaleźli wygodny kostium. Taki, dzięki któremu będą mogli Europą władać bez rozlewu krwi.

– Filip Memches

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Spadochroniarze z Cypress Demo Parachute Team biją rekord Guinnessa skacząc z największą w historii flagą (długość 70 metrów, waga flagi i spadochronów 372 kg) 2 października 2021 w Padeborn w Niemczech. Fot. Alexander Koerner/Getty Images
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Ten film zafałszował historię rewolucji w świecie win
Nawet Degustacja Paryska odbywa się tu w… jakimś ogrodzie na wsi.
Felietony Najnowsze wydanie
Chopin
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
W parku
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Czy da się pogodzić wiarę mojżeszową z lewacką ideologią?
Racje orędowników prawa do aborcji mogą być na gruncie judaizmu interpretowane jako pogańskie przesądy.
Felietony Poprzednie wydanie
Kwaśnych nie pijemy! Kiedy powinniśmy jednak za flaszkę zapłacić?
Kiedy i czy w ogóle dyskutujemy z sommelierem.