Rozmowy

Kopulujące pawiki spotyka się niezwykle rzadko, tak się sprytnie ukrywają

Skrzydła niektórych motyli pachną czekoladą, albo cytryną, albo nawet śmierdzącą skarpetką, bo wydzielają feromony. Są unerwione, płynie w nich owadzia krew. Przyjęło się uważać, że gdy złapie się motyla za skrzydła i on straci pokrywający je „pyłek”, nie przeżyje. To nie do końca tak jest – mówi Marcin Sielezniew, profesor Uniwersytetu w Białymstoku, współautor książek „Fauna Polski. Motyle dzienne”.

TYGODNIK TVP: Mamy już jesień, a na łąkach, ale też w parkach czy ogródkach można zaobserwować całe stada motyli. Czy to normalne? Nie pamiętam takiego zjawiska.

MARCIN SIELEZNIEW:
Do późnej jesieni można spotkać różne gatunki motyli i jest to całkiem normalne, ale rzeczywiście tej jesieni jest ich zdecydowanie więcej niż zwykle i dotyczy to głównie jednego gatunku. Jeżdżąc ostatnio po Puszczy Knyszyńskiej zatrzymałem się na skraju wsi i zerknąłem na rosnące tam astry, a na nich cała masa motyli. Dopatrzyłem się czterech gatunków, wszystkie były przedstawicielami rusałek. Dominowała rusałka pawik i to ją najczęściej obecnie się obserwuje, ale były tam też rusałka admirał, pokrzywnik i ceik, nazywany tak dlatego, że pod spodnią stroną jego skrzydła widnieje litera C.

Trzy z nich, czyli rusałka pawik, ceik i pokrzywnik to gatunki, które zimują w postaci dorosłej, z kolei admirał jest zasadniczo motylem migrującym. W Polsce im dalej na południe, tym częściej jednak zdarza się mu u nas też przezimować. Na Podlasiu ma to miejsce incydentalnie, o czym świadczyć może fakt, że praktycznie nie spotyka się go wczesną wiosną. Te trzy pozostałe gatunki można spotkać w Polsce zarówno późną jesienią, jak i wczesną wiosną, bo też podobnie, jak cytrynek, są zwiastunami tego, że ta pora roku nastała i w przyrodzie będzie się działo.

Dlaczego właśnie rusałek pawików jest tak dużo?

Ten rok, jeśli chodzi o liczbę tego motyla, jest rzeczywiście wyjątkowy. Nie pamiętam, żeby kiedykolwiek było go tak dużo o tej porze roku. Wyjaśnieniem może być to, że latem był masowy pojaw gąsienic tego gatunku. Jeszcze nie wszystkie motyle wylęgły się z poczwarek, przynajmniej na Podlasiu, a więc wciąż ich przybywa.
Naturalnymi wrogami rusałki pawika są drobne owady muchówki i błonkówki, których larwy zjadają od środka jaja, gąsienice czy poczwarki (na zdjęciach) tego motyla. Fot. Izabela Dziekańska i Marcin Sielezniew
Motyle po przeobrażeniu szukają nektaru, gdzie się tylko da, bo muszą zgromadzić zapasy energetyczne na zimę – i siłą rzeczy bardzo rzucają się w oczy. Warto tu wspomnieć o tym, że rusałka pawik, którą teraz widujemy, to drugie pokolenie tego gatunku w tym roku. Wiosną po przezimowaniu będą łączyć się w pary, samice poskładają jaja i pierwsze pokolenie przyszłoroczne pojawi się prawdopodobnie na przełomie czerwca i lipca. Jeszcze jakieś 30 lat temu ten pawik był gatunkiem jednopokoleniowym. Motyle, które kończyły rozwój w lipcu, zimowały i żyły bardzo długo. Od pewnego czasu regularnie pojawia się właśnie to drugie pokolenie, które spotyka się późnym latem, we wrześniu i jak widać również jeszcze w październiku.

Czy to efekt zmian klimatycznych? Jaki jest powód tego, że tak długo możemy nimi cieszyć oko?

Z pewnością jest to efekt zmian klimatycznych, ale trudno jednoznacznie określić, dlaczego akurat w tym roku pawików jest tak dużo. To lato nie było jakoś wyjątkowo ciepłe. Owszem, w lipcu mieliśmy do czynienia z wysokimi temperaturami, ale sierpień był mocno przeciętny. Gąsienice rusałki pawika rozwijają się na pokrzywach i rzadziej chmielu. Jaja składane są w dużych złożach, na spodniej stronie liści i wylęgłe z nich larwy zachowują się bardzo spektakularnie – żerują gromadnie, oprzędzając rośliny jedwabną nicią. Łatwo jest je dzięki takiemu trybowi życia wypatrzyć. Pytano mnie nawet, czy to szkodniki. Jeżeli ktoś zbiera pokrzywę do celów zielarskich, to te skupiska larw pawika są być może pewnego rodzaju utrudnieniem w ich zbiorze, ale bynajmniej nie są one szkodliwe.

A wracając do pytania: na to, że rusałka pawik jest w tym roku tak wszechobecna, mogą wpływać różne czynniki, w tym oczywiście warunki atmosferyczne. Żeby dokładnie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba by przeanalizować, co było wyjątkowego, jeśli chodzi pogodę. Gąsienice pawika lubią słońce, żerują gromadnie i są czarne, co sprawia, że lepiej absorbują ciepło. Dlatego też, jak sobie pomyślę o sierpniu, który był stosunkowo chłodny, to wynika z tego, że warunki do rozwoju nie były idealne…

Adopcja szkodzi pszczołom i ludziom

Dzikie gatunki bywają bardziej efektywnymi zapylaczami niż pszczoła miodna.

zobacz więcej
Warto też pamiętać, że na liczebność danego gatunku wpływa liczebność jego wrogów naturalnych. Rusałka pawik też ma takowych wrogów, którzy na nią czyhają. Są to głównie pewne drobne owady muchówki i błonkówki, których larwy zjadają od środka jaja, gąsienice czy poczwarki. Ponieważ praktycznie zawsze zabijają swojego gospodarza, nazywa się je parazytoidami, aby odróżnić od klasycznych pasożytów. Gąsienice pawika nie są pokarmem ptaków, a ich głównym wrogiem są właśnie wspomniane pasożyty i być może w tym roku zaliczyły jakiś „dołek”.

A, ponadto jak już wspomniałem wcześniej, to drugie pokolenie jest wciąż swego rodzaju „nowością” i być może główni wrogowie naturalni nie zdołali dopasować jeszcze do niego swoich cykli życiowych, dzięki czemu pawik jest przez nie mniej atakowany. Hipotezy mogą być naprawdę bardzo różne.

Czy kiedyś mieliśmy do czynienia z podobnym zjawiskiem?

Dwa lata temu mieliśmy w Polsce masowy nalot rusałki osetnika. To typowy migrant, który nie zimuje w naszym kraju. Pojawił się w dużej liczbie, co wynikało prawdopodobnie z korzystnych warunkach do rozwoju, które znalazł wcześniej w Afryce Północnej. To gatunek, którego całoroczny cykl migracyjny obejmuje aż sześć jego pokoleń. Migruje więc na zasadzie sztafety od Afryki Subsaharyjskiej po północną Europę. Życie motyli jest dosyć krótkie i w przeciwieństwie do ptaków, podróż w obie strony jest niemożliwa. Z powrotem przylatują do nas nawet nie dzieci, ale kolejne generacje.

Pamiętam, że było go w Polsce w 2019 r. bardzo dużo, co przywołuje skojarzenia z tym, co obserwujemy teraz w odniesieniu do pawika. Jestem ciekaw, co będzie wiosną, spodziewam się, że pawików będzie wtedy też bardzo dużo. Poza tym pawiki, podobnie jak pokrzywniki, zimują w nieogrzewanych pomieszczeniach, na strychach, czy w piwnicach i zapewne w takich miejscach też będą licznie obserwowane.
Szlaczkoń szafraniec występował w połowie Polski, a teraz ostał się jedynie w Puszczy Knyszyńskiej. Fot. Izabela Dziekańska i Marcin Sielezniew
Na wsiach i tam, gdzie jest dużo terenów zielonych motyle mają zapewne świetne warunki do życia, ale w miastach? Z jakiego powodu i tu jest ich tak dużo?

Pawik to motyl, który dobrze radzi sobie także w miastach. Wynika to z tego, że jest dosyć ruchliwy i jej stosunkowo mało wymagający w porównaniu z osiadłymi, wyspecjalizowanymi gatunkami. W przestrzeniach miejskich, mimo że betonu jest coraz więcej, wciąż obecne są tzw. nieużytki. Pokrzywę można znaleźć w wielu miejscach, a poza tym są kwietniki, ogródki działkowe, balkony pełne roślin i kwiatów. Źródłem nektaru dla pawika są także nawłocie, których łany stają się wszechobecne. To fatalna roślina, która zabija środowisko wielu gatunków, wypierając ich rośliny żywicielskie, ale niektóre motyle czy pszczoły z powodzeniem z niej korzystają. Problemem, z jakim mogą się spotkać w przestrzeni miejskiej pawiki, może być zimowanie. Jeśli trafią w miejsce, które będzie ogrzewane i szczelnie zamknięte, to wyschną i zginą!

Jak ogólnie wygląda sytuacja motyli w Polsce? Jest ich mało, czy dużo w porównaniu z innymi krajami?

Mamy przeciętną, jak na Europę, liczbę gatunków motyli dziennych. Lekko powyżej 150, ale wśród nich są również te rzadko spotykane. W tym roku rozpoczęliśmy (jako konsorcjum Instytutu Badawczego Leśnictwa i Uniwersytetu w Białymstoku) realizację projektu finansowanego przed Dyrekcję Generalną Lasów Państwowych, którego celem jest dokładne zbadanie i ochrona szlaczkonia szafrańca. To gatunek, który jeszcze do niedawna występował w połowie Polski, a teraz ostał się jedynie w Puszczy Knyszyńskiej. W Europie należy do najbardziej zagrożonych gatunków motyli dziennych, w Unii Europejskiej występuje jeszcze tylko w Rumunii oraz na Słowacji. Poza tym jest w Rosji, na Białorusi i Ukrainie. Nie wiadomo do końca, dlaczego zniknął z wielu miejsc.

W co uzbroić komara? Długi marsz sześcionogiego wojska

W bilansie bojowym wielu państw owady stanowią ważną pozycję.

zobacz więcej
To motyl, który ma w ciągu roku dwa lub nawet trzy pokolenia. Być może to ostatnie, które pojawia się w ciepłych latach jest straconą generacją, bo pozostawione przez nie gąsienice nie są w stanie osiągnąć odpowiedniej do zimowania fazy. Może to kwestia warunków, z jakimi larwy stykają się wiosną. Dwa lata temu obserwowaliśmy sytuację, kiedy gąsienice już się obudziły, ale nie było jeszcze liści rośliny żywicielskiej, tj. szczodrzeńca.

No i co jest istotne, motyl w Puszczy Knyszyńskiej zależy obecnie całkowicie od gospodarki leśnej – jego siedliska pojawiają się na zrębach, ale po kilku latach zanikają, gdy las jest odnawiany. Motyl skacze sobie między leśnymi uprawami, ale może dojść do sytuacji, kiedy nie będzie miał gdzie przeskakiwać, dlatego w ramach projektu chcielibyśmy wykreować bardziej stabilne warunki oraz wydłużyć przydatność efemerycznych siedlisk.

Ciekawostką może być też to, że jakiś czas temu przyjechał do mnie dziennikarz z Niemiec, by zrobić artykuł dla tygodnika „Die Zeit” poświęcony temu gatunkowi. Okazuje się, że motyl ten wyginął w Bawarii i całych Niemczech i tamtejsi przyrodnicy zastanawiają się nad jego reintrodukcją, być może w oparciu o polską populację. Mamy też inne gatunki bardzo zagrożone w skali Europy, np. czerwończyka fioletka, który zasiedla wilgotne łąki. Jego sytuacja w Polsce wygląda jeszcze względnie nieźle, choć pogarsza się w wielu miejscach.

A bywa, że jakieś gatunki były zagrożone i nagle jest ich więcej?

Owszem. Niektórym gatunkom ocieplenie klimatu zdaje się sprzyjać, szczególnie na północy. Tutaj za przykład może posłużyć skalnik driada, który wykazuje ekspansję w południowo-wschodniej Polsce, a niegdyś obserwowany był tylko w kilku miejscach w okolicach Krakowa oraz na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej i uznawany był za gatunek krytycznie zagrożony wyginięciem. Z kolei pasyn debrak, w Polsce był uznany za wymarły 50 lat temu, choć cały czas występował u naszych sąsiadów, tj. na Ukrainie i Słowacji. W 2019 roku pojawił się jednak ponownie na Pogórzu Przemyskim. Ciekawe, że w międzyczasie zaadaptował się do wykorzystywania w stadium larwy robinii akacjowej, a więc inwazyjnego gatunku drzewa.
Jak liczy się motyle? To chyba nie jest łatwe zadanie?

To zależy od gatunku. Rusałki pawik nie dalibyśmy rady dokładnie policzyć, bo jest zbyt ruchliwa. Można oszacować wielkość populacji w przypadku gatunków motyli, które prowadzą osiadły tryb życia i np. zamieszkują określoną łąkę. Motyle znakuje się wtedy markerem – rysując na ich skrzydłach numery lub kody. Jeśli badania robimy w sieci stanowisk, to można też ponadto ocenić ich zdolności do przemieszczania się między nimi, w zależności od np. odległości. To bardzo pracochłonne zadanie, bo trzeba takie powierzchnie badawcze odwiedzać bardzo często, nierzadko codziennie albo co drugi dzień.

Są też inne, prostsze metody, opracowane w latach 70. XX wieku w Wielkiej Brytanii i wykorzystywane obecnie w programach monitoringu motyli w całej Europie, w które zaangażowało się tysiące wolontariuszy. Motyle są liczone na wytyczonym szlaku obserwacyjnym, tzw. transekcie. Takie obserwacje pomagają zobaczyć, jak zmienia się ich liczba na przestrzeni lat, czy pojawiają się wcześniej, czy później, czy zwiększa się liczba pokoleń, czy zmieniają się zasięgi ich występowania. Monitoring motyli chcemy rozwinąć również w Polsce propagując go pod nazwą „Motylowy Spacer”. Zapraszamy na stronę https://butterfly-monitoring.net/pl oraz @laskotanimotylaskrzydlami na FB.

Motyle żyją tylko kilka dni?

Tak, średnia życia wielu gatunków to zaledwie kilka dni, choć zdarzają się gatunki, które żyją znacznie dłużej, jak np. te zimujące w postaci dorosłej. Latolistek cytrynek może przeżyć nawet rok. Wspomniany szafraniec przeżywa przeciętnie niecały tydzień, a maksymalnie, jeśli ma dużo szczęścia, to nawet trzy tygodnie. Bywa też, że niektóre osobniki żyją jeden dzień, bo ktoś je zje albo wpadną w sieć pająka. Najniższa średnia długość życia, z jaką się spotkaliśmy, to były tylko dwa dni w przypadku modraszka alkona.

Podobno skrzydła motyla pachną.

To wbrew pozorom żywe struktury, są unerwione, płynie w nich hemolimfa, czyli taka owadzia krew. Skrzydła motyli pokrywają łuski, potocznie zwane pyłkiem. Przyjęło się uważać, że gdy złapie się motyla za skrzydło i on straci ten „pyłek”, nie przeżyje. To nie do końca tak jest. Jeśli skrzydła nie są bardzo poszarpane, to motyl może zupełnie dobrze latać, nawet jeśli łusek jest mało.

Dzień miał 22 godziny, rok – 385 dni, Polska leżała koło równika, a karaluchy były wielkości szczura

Wije były wielkości aligatora, ważki – sokoła, a karaluchy – szczura. Jak wyglądała Ziemia w karbonie i skąd o tym wiadomo?

zobacz więcej
Te łuski spełniają również inne funkcje. Ubarwienie to sposób na komunikację wewnątrzgatunkową, chociażby między samicami i samcami, czy międzygatunkową. To, że skrzydła samców pewnych gatunków pachną np. czekoladą, cytryną albo nawet śmierdzącą skarpetką, to efekt tego, że łuski wydzielają feromony. U pawika skrzydła nie mają jakiegoś specjalnego zapachu, ale mają za to charakterystyczne oczy, żeby odstraszać potencjalnego wroga. Od spodu zaś są prawie czarne, więc gdy pawik poruszy skrzydłami, potęguje to cały efekt. Często można zauważyć pawiki bez jednego oka na skrzydle, bo na przykład jakiś ptak próbował je wydziobać.

W przypadku wielu gatunków występują duże różnice kolorystyczne między samicami i samcami. U pawika tego rodzaju dymorfizmu płciowego nie ma, co oznacza, że samca od samicy odróżnić bardzo trudno. Ciekawa jest obserwacja zachowań rozrodczych tego gatunku. Otóż samce ustanawiają terytoria w ustronnych miejscach, z których przeganiają inne samce, wyczekując na samicę. Gdy zjawi się samica, dochodzi do zalotów, które trwają całe popołudnie i dopiero pod wieczór łączą się w pary. Te kopulujące spotyka się wyjątkowo rzadko, tak się sprytnie ukrywają. Raz tylko udało mi się to zobaczyć.

Ćma to też motyl, ale niezbyt przez nas lubiany. Czy je również powinniśmy chronić i za co je doceniać?

Ciem, czyli tzw. motyli nocnych, jest przede wszystkim znacznie więcej niż motyli dziennych. W Polsce stanowią one 95% wszystkich gatunków należących do rzędu motyli zwanego łuskoskrzydłymi. Wiele ciem jest kolorowych, a nawet lata w dzień. Niektóre nie odżywiają się w dorosłym życiu, inne – podobnie jak motyle dzienne –odwiedzają kwiaty i są świetnymi zapylaczami. Gatunki uważane za szkodniki to bardzo niewielka grupka, z kolei niektóre są bardzo rzadkie i zagrożone wyginięciem. Ogólnie ćmy są zdecydowanie gorzej zbadane niż motyle dzienne, co wynika z nocnego trybu życia większości gatunków.
Galaktyka owadów
Co sprawia, że wiele gatunków motyli dziennych jest zagrożonych wyginięciem?

Głównie to, w jaki sposób użytkowane są tereny rolnicze. Stosowane są różnego rodzaju nawozy, chemikalia. Ponadto wiele z terenów przekształcanych jest w pola kukurydzy, które zastępują łąki. Nasze wejście do UE z punktu widzenia motyli nie było korzystne pod pewnymi względami, z uwagi na system dopłat. Wiele łąk zaczęto bowiem kosić za często albo w nieodpowiednich terminach, co koliduje z cyklem życiowym wielu gatunków, których gąsienice rozwijają się na roślinach. Koszenie sprawia, że larwy nie mają co jeść, a samice nie mają gdzie złożyć jaj. Marzą nam się takie pakiety rolno-środowiskowe, jak te, które funkcjonują w przypadku ptaków. W nich pojawiają się wytyczne, kiedy kosić łąki, by to nie kolidowało z lęgami ptaków. Dobrze byłoby, gdyby podobne programy dotyczyły też motyli, które są grupą bardziej wrażliwą niż ptaki i rośliny. W miastach z kolei nagminne jest częste koszenie trawników, choć pojawiają się apele, by tego nie robić i szczęśliwie jest to coraz częściej ograniczane.

To co w takim razie robić, by pomóc motylom?

Na pewno nie kosić za często, jeśli to tylko możliwe. Myślę, że w wielu przypadkach jest to zbędna czynność, która marnuje nasz czas, pieniądze, prąd czy paliwo. W wielu miejscach wystarczy zrobić to raz w roku, zarówno jeśli chodzi o trawnik, jak i łąkę i to najlepiej jak najpóźniej, chociażby dopiero teraz, gdy najmniej to koliduje z cyklami życiowymi owadów. Jeśli przeszkadza nam cała nieskoszona działka, to zostawmy jakiś jej fragment, gdzie tej kosiarki nie użyjemy. To będzie lepsze, niż ogolenie jej – jak to się mówi – na zero. Albo róbmy to chociaż w sposób rotacyjny, czyli nie wszystko naraz. Ja sam, gdy nabyliśmy nasze siedlisko, poprosiłem sąsiada, by przestał kosić. Od ośmiu lat obserwujemy, jak ta niekoszona flora się regeneruje i jakie stwarza warunki dla fauny. Oczywiście, jeśli jest problem z roślinami inwazyjnymi, takimi jak północnoamerykańskie gatunki nawłoci, to koszenie jest jedną z metod walki z nimi. Ogólnie jednak, jeśli pójdziemy w chęć porządkowania wszystkiego, to znikną wszelkie nieużytki, a w końcu nawet i pokrzywy. Ktoś kiedyś powiedział i ja to często powtarzam, że „doskonały porządek, uczyniłby ze świata cmentarz”. Jeśli chodzi o motyle, to rzeczywiście coś w tym jest.

– rozmawiała Anna Bartosińska

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Według ekspertów wyginięciem zagrożonych jest aż 40 procent owadów
Marcin Sielezniew – doktor habilitowany nauk biologicznych, profesor Uniwersytetu w Białymstoku. Kierownik Pracowni Biologii Ewolucyjnej i Ekologii Owadów na Wydziale Biologii. Członek Komisji Ochrony i Zarządzania Zasobami Przyrodniczymi przy Oddziale Polskiej Akademii Nauk w Olsztynie i Białymstoku. W dorobku ma ponad 90 publikacji naukowych oraz ponad 200 artykułów popularyzatorskich z dziedziny entomologii. Współautor książek „Fauna Polski. Motyle dzienne” oraz „Motyle dzienne Białegostoku”. Wraz z Izabelą Dziekańską jest jednym z głównych inicjatorów powstania Towarzystwa Ochrony Motyli, reprezentującego w Polsce Butterfly Conservation Europe. Koordynują monitoring motyli dziennych w Polsce w ramach europejskiej sieci.

Zobacz więcej
Rozmowy Najnowsze wydanie
Małżeństwo to nie umowa, którą można rozwiązać jak każdą inną
– mówi dr Tymoteusz Zych, rektor Collegium Intermarium, działacz Instytutu Ordo Iuris.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Biorąc pod uwagę prestiż, Yamaha to Lexus, a Steinway: Maybach
Doskonały dźwięk ma swoją cenę. Fortepian koncertowy: 900 tys. zł. Półkoncertowy: 550 tysięcy. Więcej niż niejeden dom.
Rozmowy Najnowsze wydanie
Pokazali mi materiał spod wieży telewizyjnej. To była wojna
Sekretarz redakcji powiedział, że przysyłam zdjęcia, to pewnie żyję.
Rozmowy Poprzednie wydanie
Roślinny styl vintage. Moda na trzykrotki, paprotki, geranium...
W pandemii wydajemy na rośliny coraz więcej. Co zrobić, by przetrwały zimę?
Rozmowy wydanie 8.10.2021 – 15.10.2021
„Polskie Carcassonne”, gdzie kat cytował Homera
Była to terenowa rezydencja dla książąt i królów Polski.