Cywilizacja

Płeć mózgu

Do lamusa naukowego wpadło porzekadło, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus, jednak otwarto pytanie, z jakich planet pochodzi chromosom X i jego „złamany” wariant, czyli Y. X bowiem zdaje się wpływać na mózg znacznie bardziej niż każdy inny chromosom w naszym genomie, pozostając przede wszystkim chromosomem płciowym. Mózg zatem być może nie ma jednej, binarnie wyrażonej płci, ale pierwsze skrzypce gra w nim „płciowy” kawałek DNA.

Jest rok 1989, dookoła wali się znany nam świat: ludzie najpierw rozpolitykowani, potem po prostu się nudzą transmisjami obrad Okrągłego Stołu, „4 czerwca kończy się w Polsce komunizm” (dziś wiemy, że niekoniecznie), „Nasz prezydent, wasz premier” staje się faktem, a ja jestem w klasie maturalnej. I oczywiście czytam „Gazetę”, jeszcze wtedy wyborczą i przekazywaną z rąk do rąk i te ręce tragicznie brudzącą. Zaczytuję się jednak w czym innym, aczkolwiek trudno mi to idzie, bo rzecz jest po angielsku, a ja wtedy jeszcze bardzo nędznie się posługuję tym językiem. Pochłaniam książkę „Brain sex”. Mimo soczystego tytułu, to nie żadna pornografia (którą mniej więcej wtedy uczyniono w Polsce zjawiskiem legalnym, zatem różne „Fanny Hill” wychynęły z witryn kiosków Ruchu), a zbiór popularno-naukowych esejów autorstwa Anne Moir i Davida Jessela, dotyczących różnic na poziomie umysłu (zatem założono – mózgu) pomiędzy kobietami i mężczyznami.

Na szczęście w 1993 roku, gdy studiowałam już biologię, rzecz została przetłumaczona na polski i wydana jako „Płeć mózgu” w serii popularnie zwanej – dzięki wspólnemu wzorowi okładki – „plus-minus nieskończoność”. Wtedy dociera do mnie lepiej nie tylko podstawowe przesłanie tej książki, z którym się wówczas bezkrytycznie zgadzałam, że mózg ma swoją płeć. O czym, jak sugerują autorzy, przekonać może się każdy. Wystarczy wyjść na ulicę i zbadać sondażowo, jak orientują się w miejskiej dżungli i posługują mapą mężczyźni i kobiety. Kobiety pytają o drogę, co faceci robią tylko po swoim trupie, oraz obracają mapą zgodnie z ulicami i raczej nie posługują się nią w układzie północ-południe, a mężczyźni wręcz przeciwnie. Takich prostych testów i spostrzeżeń jest w książce mnóstwo.
Mózg w pewnych ośrodkach od używania wręcz się anatomicznie rozwija. Na ilustracji Philipa Brookera dźwig buduje w ludzkim mózgu obszary dotyczące bólu, seksu, pamięci itp. Fot.The Miami Herald/Tribune News Service via Getty Images
We wstępie do książki możemy przeczytać: „Kobiety i mężczyźni mogą żyć szczęśliwiej, lepiej się rozumieć, bardziej kochać i urządzić świat z lepszym skutkiem, gdy zaakceptują swą odmienność. Będziemy wówczas mogli budować nasze życie na bliźniaczych, ale odmiennych filarach osobowości obu płci. Nadszedł już czas, by odrzucić fałszywą tezę, że kobiety i mężczyźni stworzeni zostali identyczni. Tak nie jest. I ani największy idealizm, ani najbujniejsza fantazja nie zmienią tego faktu. Mogą co najwyżej stworzyć napięcie w stosunkach między płciami. Zrozumienie, że mężczyźni są silni w dziedzinach, w których kobiety są słabe, a kobiety silne w tym, w czym słabi są mężczyźni, może i w sali obrad, i w sypialni zapoczątkować mądrzejsze i szczęśliwsze stosunki między kobietą a mężczyzną”. Czy dziś jeszcze ktoś miałby, pardonne mon mot, „jądra” na taki manifest, zwłaszcza w naukowym świecie? Przyznać jednak trzeba, że książka owa była kontrowersyjna już w momencie swojego pierwszego wydania.

Dlaczego mamy różne geny?

Powstaje zatem wtedy koncept „brain sex”, płci mózgu (zanim jeszcze seks był o seksie, a o płci był gender) i króluje tak w społecznej świadomości ludzi wykształconych i oczytanych (wspomniana książka ma kolejne, liczne polskie i międzynarodowe wznowienia) oraz na uniwersytetach. Jednak w roku 2015 na łamach czasopisma amerykańskiej akademii nauk „PNAS”, a co za tym idzie –popularnego magazynu „New Scientist”, Daphna Joel z uniwersytetu w Tel Awiwie wraz ze swym zespołem opowiada o badaniach, w których przeanalizowała obrazy tomograficzne mózgu 1400 kobiet i mężczyzn w wieku od lat 13 do 85. Porównywano wygląd (ale nie funkcjonowanie) 29 ośrodków mózgu, takich jak hipokamp czy dolny zakręt skroniowy, podejrzewanych o to, że mogą być odmienne u obu płci.

„Izraelska badaczka twierdzi, że tylko u kilku procent badanych osób budowa ich mózgu korelowała z płcią. U zdecydowanej większości badanych nie było tak wyraźnych różnic anatomicznych. Mózgi tych osób były na ogół mieszane, tzn. u kobiet występowały bardziej rozbudowane ośrodki przypisywane zwykle mężczyznom i odwrotnie. Pod względem anatomicznym nie ma zatem dwóch odmiennych mózgów: kobiet i mężczyzn” – donosiła wtedy PAP.

„Mein Kampf” jako manifest feministek. Nowe szaty gender

Astronomii oberwało się za bycie z natury seksistowską, tak jak kominy fabryczne, równanie Einsteina i mechanika ciała stałego. Heteroseksualistom – za nieużywanie wibratorów do penetracji analnej.

zobacz więcej
W komentarzach innych uczonych do tych badań, które dało się znaleźć wtedy w prasie, mnie zainteresowała wypowiedź Markusa Hausmanna z Durham University. Porównywał on między płciami wyobraźnię przestrzenną (czyli np. tę właśnie zdolność do nieobracania mapą i orientacji w miejskiej dżungli). Przeważało przekonanie, że mężczyźni mają pod tym względem zdecydowaną przewagę na kobietami. Jego badania tego nie potwierdziły. Część kobiet przewyższała w tym zakresie mężczyzn. Na przykład moja mama, która studiowała matematykę i uwielbiała geometrię przestrzenną, przerasta pod tym względem mojego tatę, który ma trudność z pojęciem, dlaczego, aby policzyć przekątną ogródka, trzeba podnieść do kwadratu jego boki, po czym wyciągnąć pierwiastek. Zanim bym jednak zaczęła studiować ich mózgi, starałabym się ustalić, jakie lekcje matematyki i z kim mieli w życiu. Dlatego psychologowie wiedzą, jakie testy przeprowadzać i nie kierują się sondażami na ulicy.

Zwracać warto też uwagę, że robimy te wszystkie neuroobrazowania nie noworodkom czy niemowlętom, tylko dorosłym, którzy już używali swoich struktur. A wiadomo – chociażby z badań mózgów profesjonalnych perfumiarzy – że mózg w pewnych ośrodkach od używania wręcz się anatomicznie rozwija. Czyli „organy nieużywane ulegają zanikowi”, a „szyja żyrafy się wydłuża od sięgania na szczyty drzew akacjowych po liście”. Oczywiście to czysty lamarkizm[1] i nie tak przebiega ewolucja populacji i gatunków (tu się cechy nabyte nie dziedziczą), ale rozwój osobniczy to nieco inna historia.

Po to jednak mamy wszyscy różne geny, abyśmy byli rozmaitymi ludźmi i nawet
bliźnięta jednojajowe nie są w istocie kompletnie identyczne. Staje się zatem oczywiste, że da się w genomie zmapować więcej różnic wśród osób tej samej płci, aniżeli między kobietami i mężczyznami, zwłaszcza, jeśli nie brać w tych analizach pod uwagę sekwencji chromosomów płciowych (do czego jeszcze wrócę).

Kulturowa tożsamość płciowa

W styczniu tego roku opisywałam z kolei badania połączeń między obszarami mózgu u kobiet i mężczyzn, prowadzone na Uniwersytecie Cambridge i opublikowane na łamach czasopisma „Cerebral Cortex”. Pokazują, jak za pomocą sztucznej inteligencji uczeni zanalizowali dane z neuroobrazowania mózgów 9620 osób (4495 mężczyzn i 5125 kobiet, których dane medyczne i genetyczne znajdują się zanonimizowane w tzw. United Kingdom Biobank). Korelowano te dane z ankietami dotyczącymi ich stanu zdrowia psychicznego i fizycznego.
Okazało się ponownie, że mózgi mężczyzn i kobiet są anatomicznie bardzo podobne, ale połączenia między różnymi obszarami funkcjonalnymi mózgu różnią się ze względu na płeć. Jeśli skonstruować oś, na której rozmieszczona jest ta obserwowana zmienność, 25 proc. mózgów daje się zidentyfikować jako męskie, 25 proc. jako żeńskie, a 50 proc. było rozmieszczonych w androgynicznej części kontinuum – prosto rzekłszy: gdzieś tam pośrodku. Punkty odcięcia są tu dość arbitralne, nie ulega jednak wątpliwości, że rozkład wyników nie przedstawia dwóch wysokich wierzchołków i pustki pomiędzy nimi.

Z analizy statystycznej danych medycznych wynikało ponadto, że w centrum osi plasują się uczestnicy badania najrzadziej mający problemy natury psychicznej, typu depresja czy napady lękowe. Wyniki te oznaczają, że obserwacje psychologiczne mają podłoże neurologiczne. Patrząc na działanie mózgu, da się zatem powiedzieć, czy ktoś jest kobietą, czy mężczyzną. Da się jednak również zobaczyć, że rozkład między ekstremami jest ciągły, a nie dwuwierzchołkowy. Płeć mózgu istnieje zatem, ale nie opiera się na opozycji ekstremów, a na ciągłości.

Cóż, skoro istnieją urządzenia pozwalające podglądać mózg, a także mózg przy pracy z dość dużą dokładnością, to się ich używa. Skoro daje się zaprogramować sztuczne inteligencje do analizy gigantycznych baz danych, zwłaszcza danych w formie obrazów, to się z nich korzysta. Także do szukania neurobiologicznych odpowiedzi na wątpliwości i teorie psychologii. Takie, jak poddawana neuroweryfikacji w tym przypadku teoria zmarłej w 2014 r. amerykańskiej psycholog, prof. Sandry Bem z Uniwersytetu Cornella. Była ona w latach 70. XX wieku jedną z pionierek badań nad tzw. kulturową tożsamością płciową, czyli manifestacjami męskości i kobiecości w różnych społeczeństwach.

Jest autorką klasycznie już dziś stosowanego w psychologii diagnostycznej kwestionariusza ról płciowych. Jest on zbudowany na wynikłym z badań Bem założeniu, że psychologiczna kobiecość i męskość nie są tworami rozłącznymi i nastawionymi antagonistycznie, lecz tworzą kontinuum. Osoba, która wykazuje wysokie wyniki na skali męskości i niskie wyniki na skali kobiecości, byłaby określona jako dobrze identyfikująca się z męską rolą płciową. Osoba z odwrotnymi wynikami identyfikuje się świetnie z kobiecą rolą płciową. Osoba mająca wysokie wyniki na obu skalach jest androgyniczna. Niskie wyniki na obu skalach oznaczają osobę nie identyfikującą się z żadną rolą płciową[2].

Armia zsynchronizowanych mózgów. W wojsku już niemal jest, a w życiu?

Przyszłość ma przypominać filmowy „Matrix”: podłączeni do wspólnego mózgu zarządzającego, stworzymy sieć uwspólnionego myślenia. Czy pozwoli to kontrolować ludzkość?

zobacz więcej
Trudno w oparciu tak o badania naukowe, jak i codzienne doświadczenie życiowe odrzucić koncept Sandry Bem, że posiadanie wysokich wyników zarówno w skali kobiecości, jak i męskości zwiększa repertuar zachowań danej osoby, umożliwiając lepsze dostosowanie do różnych sytuacji życiowych. Zdolność do funkcjonowania społecznego wbrew stereotypowi jest jak zdolność do wyprowadzania lewego sierpowego na ringu lub skutecznego przerzucania szabli do lewej ręki podczas fechtunku. Dlatego np. tak trudnymi przeciwnikami w polityce są „żelazne damy”, a tak łatwo czarują nas – aż do poziomu manipulacji – opiekuńczy i delikatni w obejściu mężczyźni.

Rola chromosomu X

Wróćmy jednak do płci mózgu, skoro już przewróciliśmy ten koncept w oparciu o psychologię i neuroobrazowanie. Czas włączyć genetykę. I ona właśnie się włączyła w dyskurs potężnie za sprawą badań uczonych amerykańskich pod kierunkiem neurogenetyka Armina Raznahana z Human Genetics Branch, National Institute of Mental Health Intramural Research Program w Bethesda (Maryland). To jest duża postać neuronauk, a że rzecz została opublikowana w prestiżowym „Nature Neuroscience”, też tak łatwo się jej zbagatelizować nie da. Otóż zabrano się za temat „chromosom X a neuroanatomia mózgu”.

Rzecz ma dość proste i znane nam w większości przesłanki. Mianowicie chromosom X u ssaków występuje zarówno u kobiet, jak i mężczyzn. Przy czym mężczyźni mają po prostu jeden X po matce (drugim jest Y po ojcu, niosący region odpowiedzialny centralnie za męskość w jej wymiarze pierwszorzędowych cech płciowych). Kobiety zaś teoretycznie mają dwa X, ale funkcjonalnie w każdej komórce tylko jeden, bowiem drugi X – dość przypadkowo, czasem ten po mamie, a czasem ten po tacie – kondensuje w tzw. ciałko Barra, z którego niemal nic nie ulega transkrypcji, czyli geny tamtejsze nie ulegają ekspresji. Ich DNA stale milczy.

Zaburzenia w liczbie chromosomów płciowych prowadzą nie tylko do zaburzeń wyrażania pierwszo-, drugo- i trzeciorzędowych cech płciowych, ale także są źródłem opóźnień rozwoju umysłowego i głębokich różnic neuroanatomicznych (np. zespół Turnera czy zespół Klinefeltera znane nam już ze szkoły). Mutacje w licznych genach chromosomu X dawało się też już nawet w tzw. analizach rodowodów, czyli metodami genetycznymi sprzed wielkiej rewolucji genomowej, powiązać np. z niedomogami intelektualnymi. Dziś takich mutacji w obrębie chromosomu X – także dzięki działaniu zespołu z Bethesda – znamy o wiele więcej.
Według prof. Sandry Bem psychologiczna kobiecość i męskość nie są tworami rozłącznymi i nastawionymi antagonistycznie, lecz tworzą kontinuum. Fot. Edward Sanchez / Barcroft Media / Barcroft Media via Getty Images
Jak zauważają autorzy wspomnianej pracy, ponownie opartej na analizie danych z UK Biobank: „Od dawna postawiono hipotezę, że chromosom X ma nieproporcjonalny wpływ na mózg, gdyż jest naszpikowany genami, które ulegają ekspresji w mózgu i są związane z niepełnosprawnością intelektualną”. Kończą zaś: „Nasze badanie ujawnia uprzywilejowaną rolę chromosomu X w neurorozwoju człowieka. Wzywamy do częstszego włączenia tego chromosomu do przyszłych badań asocjacyjnych całego genomu”.

Dlaczego taka dramatyczna końcówka streszczenia wyników tej przeciekawej publikacji naukowej? W rozmowie z portalem Medical Xpress prof. Armin Raznahan wyjaśnia, że „wszystkie istniejące badania dotyczące roli genetyki w anatomii mózgu wykluczyły chromosom X, który niesie ok. 5 proc. wszystkich naszych genów!”. W dodatku było wiadomo, że większość tych genów jest aktywna w mózgu, powstają tam zatem i działają kodowane przez nie białka. Jak dalej wyjaśnia szef grupy badawczej: „Wcześniejsze badania dotyczące korelacji zmienności genetycznej ze zmiennością anatomii mózgu wykazały, że każdy chromosom przyczynia się do tego związku proporcjonalnie do jego względnej długości: dłuższe chromosomy odpowiadają za większą część zmienności anatomii mózgu uwarunkowanej genetycznie (bo są i inne przyczyny zmian anatomicznych w mózgu, np. patologie, urazy etc. – przyp. MK-S)”. Np. gdyby zmienność genetyczna wyjaśniała 30 proc. zmienności całkowitej objętości mózgu, to chromosom, który reprezentuje 10 proc. genomu, wyjaśniałby 3 proc. owej całkowitej zmienności.


Chromosom X jednak wyłamał się w analizie z tej prawidłowości. Jak podsumowuje Prof. Raznahan: „Głównym wnioskiem z naszych badań jest to, że chromosom X rzeczywiście «gra w wyższej kategorii wagowej» w swojej zdolności wyjaśniania różnic w anatomii mózgu i że zjawisko to wydaje się być skoncentrowane w określonych układach mózgowych, ważnych dla złożonego myślenia, podejmowania decyzji, tworzenia i działania. Jeśli chodzi o praktyczne implikacje – uważamy, że to odkrycie mówi nam, że naprawdę musimy położyć kres wykluczeniu chromosomu X z analiz genetycznych mózgu i powiązanych z nim funkcji, takich jak poznanie i zachowania”.

Nie zatem z płcią właśnie zdefiniowaną czysto biologicznie, a nie kulturowo, ale z chromosomem płciowym bez wątpienia da się solidnie powiązać neuroanatomię mózgu. Ale czy da się powiązać neurofizjologię, neurocytologię, neurorozwój, a bez ogródek rzekłszy – działanie mózgu, które ostatecznie ustawia funkcjonowanie całej ludzkiej somy i całej psyche? Badania dalsze tu się aż proszą, aby zobaczyć, jak się ma X do myślenia i zachowania. I tak niepostrzeżenie, ale w zgodzie z metodą naukową, wchodzimy do tego samego ogródka, w którym byliśmy na początku. Bogatsi o pewne wieloletnie doświadczenie chodzenia po opłotkach.

Wprawdzie popularne porzekadło, że mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus wpadło do naukowego lamusa, jednak otwarto pytanie, z jakich planet pochodzi chromosom X i jego „złamany” wariant, czyli Y. X bowiem zdaje się wpływać na mózg znacznie bardziej niż każdy inny chromosom w naszym genomie, pozostając przede wszystkim chromosomem płciowym tak z nazwy, jak i z funkcji. Mózg zatem być może nie ma jednej zdefiniowanej, binarnie wyrażonej płci, ale pierwsze skrzypce w nim gra „płciowy” kawałek DNA.

– Magdalena Kawalec-Segond

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Będzie sobie życie… sztuczne
Można je zaprogramować, by precyzyjnie dostarczało leki i polowało na komórki nowotworowe.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wiedźmin wydrukuje trzustkę
Polska firma zaczyna produkcję szczepionek na COVID-19. Kolejne pracują nad lekami na raka, cukrzycę czy depresję.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sytuacja na granicy USA jest jak sprzed Trumpa, tylko gorsza
Złego białego ma zastąpić dobry niebiały. Zmiany demograficzne mogą dać władzę Demokratom na dziesiątki lat.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wstrząsnął establishmentem. Czy teraz idzie po władzę?
Mówi wprost, nazywając rzeczy po imieniu. Nic dziwnego, że okrzyknięto go „francuskim Trumpem”.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Jak eurokraci usiłują przejąć kontrolę nad Polską
Jan Rokita: Chodzi o oddanie rządów – przynajmniej na jakiś czas – zaufanym funkcjonariuszom instytucji unijnych.