Felietony

Ten film zafałszował historię rewolucji w świecie win. Czas na prawdziwą opowieść

Niektóre butelki na planie mają kody kreskowe, w latach 70. XX wieku nieznane! Jedna jest flaszką rumu, są też takie, które pochodzą z wytwórni jeszcze wtedy nieistniejących. Są też setki innych głupot, jak choćby ta, że Degustacja Paryska w filmie odbywa się… w jakimś ogrodzie na wsi, rzecz zupełnie abstrakcyjna dla ludzi sędziujących w konkursach winiarskich.

Ten film ma z grubsza taką wartość faktograficzną jak obraz Wandy Jakubowskiej „Żołnierz zwycięstwa” o generale Karolu Świerczewskim. Do niego raczej nie wracamy, ale już osoby wychowujące się w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych XX wieku – przynajmniej ukradkiem – czasem zerkną na jakiś filmik z tamtych czasów, mimo iż ich wartość historyczna jest podobna. Cóż – często świetni aktorzy i magia wspomnień.

Film, o którym chcę dziś opowiedzieć, mogłaby z powodzeniem nakręcić pani Wanda, gdyby miała do dyspozycji współczesną technikę filmową. Dotyczy jednego z najważniejszych faktów we współczesnym świecie winiarskim, jednak twórcy zrobili wszystko, by celowo rozminąć się z prawdą. Chodzi o sytuację, którą każdy, kto interesuje się winem, zna. Opisaną po tysiąckroć, dokładnie obfotografowaną, a nawet część naocznych świadków żyje i każdą jej rocznicę się wspomina (teraz mamy właśnie 45.). „Bottle Shock”* z 2008 roku w reżyserii Randalla Millera to typowy film dętka… do którego jednak się wraca, chociażby po to, by ponownie ponarzekać.
Anglik Steven Spurrier w kwietniu 1975 roku w swojej „akademii wina” w Paryżu, w której uczył Francuzów o ich trunkach, uważanych wówczas za najlepsze wino na świecie. Rok później zorganizował tzw. Degustację Paryską, w której porównywane „na ślepo” trunki francuskie zostały pobite przez wina kalifornijskie. Fot. WATFORD/Mirrorpix/Mirrorpix via Getty Images
Do sedna: w październiku 1970 roku pewien nikomu wówczas nieznany młody angielski dziennikarz Hugh Johnson** po swojej pierwszej wizycie w Stanach Zjednoczonych napisał w mało poczytnej gazecie kulinarnej: „Wydać się to może dziwnym, że ja, przybysz z Europy, muszę opowiadać Amerykanom o wspaniałości ich win. Jednak w Kalifornii robi się tak dobre wina, jak we Francji”.

Słowa dotarły, ale nikt nie potraktował ich wówczas poważnie. Dopiero kilka lat później cały świat sobie nagle o nich przypomniał. Przypomniał, gdy największa „afera” w historii wina osiągnęła swoje apogeum.

Jednym z niewielu, który przeczytał artykuł Johnsona i nie mógł później spać, był Steven Spurrier, też Anglik, ale mieszkający w Paryżu, handlujący tam winem przy Rue Royale, a równocześnie prowadzący szkółkę degustacji o dość wyzywającej nazwie L’Academie du Vin. I na kursach szkolił Francuzów… z oceny ich własnych win. Niektórzy zirytowani pytali: dlaczego ten marszand winem mówi do mnie po angielsku? Co ciekawe – później jego kursy ukończyli najwięksi eksperci nad Sekwaną, jak choćby Michel Bettane, kiedyś szef największego magazynu winiarskiego „La Revue du vin de France”.

Prawdopodobnie w czasie owych bezsennych nocy Spurrier wymyślił sobie rzecz wcześniej zupełnie nieznaną, niespotykaną i niepraktykowaną – postanowił zorganizować degustację porównawczą win z Francji i USA. Większość ekspertów pukała się w czoło. O większym nonsensie nikt nie słyszał. Po co kopać leżącego, po co porównywać cordon bleu z hamburgerem?

W Europie obowiązywała bowiem wtedy słynna i wielokrotnie cytowana maksyma barona Philippe’a de Rothschilda (z Château Mouton Rothschild), który w roku 1972 stwierdził: „Wina amerykańskie mają jedną cechę wspólną – wszystkie smakują jak coca-cola”. Jednak trzydziestoczteroletni wówczas Spurrier był opętany swoją ideą. Pojechał o Kalifornii i wybrał najlepsze tamtejsze wina.

Bąbelki pana Ferrari, czyli historia włoskiego szampana

Pewnego dnia eksplodowało siedem tysięcy butelek wina. Kanonada trwała kilka godzin! Czy to parę rozsadzonych gazem flaszek wywołało efekt domina?

zobacz więcej
24 maja 1976 roku w Patio Bar paryskiego hotelu Intercontinental komisja najlepszych francuskich kiperów oceniała po 20 win z obu krajów, po 10 białych i tyleż samo czerwonych. Smakowano oczywiście „w ciemno” – butelki były oklejone, a kolejność ich podawania utajniona przed oceniającymi.

Na sali był też jeden dziennikarz, George Taber, korespondent „Timesa” w Paryżu, który wtedy na winie znał się słabo, ale potrafił świetnie notować. I jego przekaz pognębił wielu sędziów na lata – wszystko opisał w słynnej po dziś dzień książce: „A Judgment of Paris: California vs. France and the Historic 1976 Paris Tasting that Revolutionized Wine” (Wyrok Paryża: Kalifornia vs, Francja i Paryska Degustacja z 1976 roku, która zrewolucjonizowała wino). Za stołem zasiadł kwiat jedenastu wyłącznie francuskich (sic!) nosów i podniebień. Steven Spurrier, organizator wydarzenia, tylko się przyglądał.

Gdy ogłoszono wyniki, życie we Francji zamarło – w obu kategoriach (białe i czerwone) zwyciężyły wina kalifornijskie! Gdyby de Gaulle jeszcze żył, na pewno popełniłby samobójstwo. W ciągu następnych dni w mediach rozegrał się horror: agencje podawały te wyniki jako sensację dnia, pojawiły się tysiące komentarzy, zastrzeżeń, oskarżeń i podejrzeń. Trauma była tak wielka, że organizatorów pojedynku zaczęto nad Sekwaną oskarżać o fałszerstwo.

Wracając do filmu. Wśród win białych wygrało Chardonnay 1973 z winiarni Chateau Montelena z Napa Valley – odprawiło z kwitkiem wszystkich rywali, w tym najsłynniejsze i najdroższe burgundy! I o tym winie jest ten film.

Całkowicie pominięto jeszcze istotniejsze wydarzenie – fakt, że wśród win czerwonych, które w 1976 roku wstrząsnęły światem, był S.L.V. Cabernet Sauvignon 1973 Warrena Winiarskiego***, również z Napa, które zajęło pierwsze miejsce zmiatając m.in. bordoskich gigantów: Château Mouton Rothschild 1970 i Château Haut-Brion 1970! Wino małopolskiego pochodzenia Warrena Winiarskiego w ogóle w filmie się nie pojawia!
Wybitny pionier branży winiarskiej w USA Warren Winiarski ogląda swoje szczepy Chardonnay w Napa Valley. Kalifornia, 11 lipca 2013 r. Fot. Getty Images
Film, choć niskobudżetowy, jest dobrze nakręcony – dobra hippisowska muzyka z tamtych czasów oraz ciekawe zdjęcia, jak naloty na winnice kamery umocowanej na helikopterze, niczym z „Czasu Apokalipsy” Francisa Forda Coppoli. Jednak w obrazie błąd goni błąd i już nie wiadomo, czy autorzy czegoś nie doczytali, czy są to zwykłe niechlujstwa i idiotyzmy.

Podczas wizyty Spurriera w Kalifornii niektóre oferowane mu butelki na planie mają kody kreskowe, w latach 70. XX wieku nieznane! Jedna jest flaszką rumu, są też takie, które pochodzą z wytwórni jeszcze wtedy nieistniejących oraz przynajmniej setki innych głupot, jak choćby tej, że w filmie nie pojawia się w ogóle postać Mike’a Grgiča – twórcy Chardonnay 1973, za to na plamie widzimy dziesiątki fikcyjnych postaci. Zaś sama Degustacja Paryska odbywa się… w jakimś ogrodzie na wsi, rzecz zupełnie abstrakcyjna dla ludzi sędziujących w konkursach winiarskich.

Pamiętam też, jaką krzywdę zrobił Spurrierowi ten film. I jaki szum kilkanaście lat temu przetoczył się przez media. To obraz o nim, z jego nazwiskiem, ale zrobiony bez niego – niemal całkowicie nadziany mijającymi się z prawdą faktami. Pamiętam jego medialne wypowiedzi, że nie może tego zrozumieć, że jest zszokowany, że był otwarty na każdą współpracę, że myśli o procesie… Ale proces raczej nie był w jego stylu, więc się nie odbył.

Autorzy obrazu bronili się, twierdząc, że to opowieść fikcyjna, ale to oczywiście bujda na resorach – to jakby utrzymywać, że akcja filmu „Bogowie” toczy się w czasach powstania styczniowego.

Steven Spurrier zmarł w marcu tego roku, osiem lat temu – James L. Barrett, założyciel Château Montelena. Może to czas, by powstał prawdziwy film o tamtym wydarzeniu…

– Wojciech Gogoliński,
redaktor magazynu „Czas Wina” oraz autor m.in. „Leksykonu alkoholi” i współautor książki „Wiedza o winie”.


TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy


W „Bottle Shock” sommelier Steven Spurrier (Alan Rickman) jedzie do niesłynnej jeszcze Doliny Napa w poszukiwaniu trunków do Degustacji Paryskiej. Przypadkowo spotyka winiarza Jima Barretta (Bill Pullman - na zdjęciu ) z Chateau Montelena, który na początku w tej propozycji widzi plan Francuzów, aby upokorzyć producentów wina z Nowego Świata. Jego syn Bo (Chris Pine) potajemnie daje Spurrierowi kilka butelek chardonnay na zawody, które nieoczekiwanie wygrywa. Fot. kadr z filmu/materiały prasowe dystrybutora
* „Bottle Shock” w reżyserii Randalla Millera (polski tytuł „Wino na medal”) z 2008 roku. Akcja rozgrywa się w Dolinie Napa w 1976 roku, występują znani aktorzy Bill Pullman (grający Jima Barretta z Chateau Montelena), Chris Pine (jako syn Jima, Bo Barrett) i Alan Rickman (jako Steven Spurrier). wróć

** Hugh Johnson prowadził już wtedy kulinarno-winiarską kolumnę w „The Sunday Times", a potem był szefem klubu winiarskiego przy tej gazecie. Dziś jest guru winiarskiego pisarstwa, od 1977 r. ukazuje się corocznie jego słynny przewodnik „The Pocket Wine Book”. W 2013 r. został uhonorowany tytułem Człowieka Roku magazynu „Czas Wina" i gościł w Polsce. wróć

*** Warren Winiarski to winiarz z Napa Valley, założyciel i były właściciel Stag's Leap Wine Cellars. Urodził się w rodzinie Stephena i Lottie Winiarskich w 1928 roku, w polskiej części Chicago. Jego rodzice byli związani z branżą odzieżową, a hobby ojca było robienie w domu miodów pitnych i win owocowych czy nalewek z mniszka lekarskiego – zgodnie z polską tradycją. Warren studiował teorię polityczną u Leo Straussa na Uniwersytecie w Chicago i spędził rok we Włoszech (1954–55), studiując Niccolò Machiavelliego – to właśnie wtedy postanowił, że chce zostać winiarzem.

Jest właścicielem winnic Arcadia w Coombsville AVA w Napa Valley, która produkuje Chardonnay, Cabernet Sauvignon i Merlot. W 1976 r. wygrał Degustację Paryskiej swoim Cabernet Sauvignon z 1973 r. Nadzoruje też Fundację Rodziny Winiarskich, która wspiera cele edukacyjne i charytatywne, a także prowadzi kursy w programie St. John's College Summer Classics w Santa Fe w Nowym Meksyku.

W 2017 roku Winiarski został wprowadzony do Kalifornijskiej Galerii Sław przez gubernatora Edmunda G. Browna Jr. za jego globalne wysiłki na rzecz zaprezentowania i zachowania jakości i historii kalifornijskiego wina. Natomiast Smithsonian Institution (największy na świecie kompleks muzeów i ośrodków edukacyjno-badawczych, mieszczący się głównie w Waszyngtonie), za pośrednictwem Narodowego Muzeum Historii Amerykańskiej, odznaczył go 21 listopada 2019 r. Winiarskim Medalem Dwustulecia Jamesa Smithsona.

W 2017 roku Warren Winiarski został uhonorowany tytułem „Człowieka Roku” magazynu „Czas Wina” i odwiedził kraj przodków - przyleciał z kilkudniową wizytą do Krakowa.

Za angielską Wikipedią:
https://en.wikipedia.org/wiki/Warren_Winiarski
wróć

Zdjęcie główne: „Bottle Shock” to amerykański komediodramat z 2008 roku oparty na faktach – konkursie wina z 1976 roku, określanym jako „Wyrok Paryża”. W degustacji „na ślepo” wino kalifornijskie pokonało w nim francuskie. Reżyserem i współscenarzystą (wraz z Jody Savin i Rossem Schwartzem) filmu jest Randall Miller. Sommelier Steven Spurrier, organizator owej degustacji ocenił, że w scenariuszu „nie ma ani jednego słowa, które byłoby prawdziwe”. Fot. kadr z filmu/materiały prasowe dystrybutora
Zobacz więcej
Felietony Najnowsze wydanie
Dmowski, konsekwentny przeciwnik lewicy
Nie chciał wzmacniać rosyjskich komunistów i osłabiać obozu białych.
Felietony Najnowsze wydanie
Wino w dużych flachach, czyli o piciu w czasach kryzysu
To opowieść o ludziach, których niewiele interesuje ponad to, by codziennie obficie pociągnąć z galonowego gąsiorka.
Felietony Najnowsze wydanie
Książę
Komentarze Piotra Młodożeńca w Tygodniku TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Bullfighting
Andrzej Krauze dla Tygodnika TVP.
Felietony Najnowsze wydanie
Tyle nierozliczonych spraw
Dlaczego starzec jest chowany z honorami, skoro za Solidarności, został na jej żądanie pozbawiony wysokiej funkcji?