Cywilizacja

Ekscentryczny ekspert, jego kot i ogromna wiedza o służbach specjalnych. Jerzy Targalski

Wychował całe pokolenie ekspertów od Rosji i Europy Wschodniej. Studenci zdawali u niego egzamin przeciętnie sześć do ośmiu razy, a mimo tego wszyscy mają wykładowcę we wdzięcznej pamięci.

Rok 2018, program informacyjny holenderskiej telewizji publicznej NTR. Na ekranie widzom pojawia się ekspert podpisany „polski politolog i historyk”. Tłumaczy dlaczego Polskę nazywa Ubekistanem. W pewnym momencie wskakuje mu na plecy rudy kot, zasłaniając oczy ogonem. Niezrażony ekspert nie przerywa wypowiedzi, łagodnym, acz stanowczym ruchem odsuwa ogon kota. Zwierzę jest niepoprawne i ogon trzeba odsuwać jeszcze raz. Oczywiście, o zgonieniu kota z ramion nie ma mowy.

Tę scenę z Jerzym Targalskim i jego kotem w rolach głównych trudno zapomnieć. Dziennikarz holenderski przeprowadzający wywiad fragment ze zwierzęciem wrzucił do internetu, gdzie filmik zrobił światową karierę. Oglądany był w całej Europie, Azji i Stanach Zjednoczonych. Pokazywały ten filmik różne telewizje, nawet Al Arabiya. Czy na całym świecie zapamiętano też Ubekistan? Trudno się spodziewać, ale kot kradnący swemu panu show dał jego poglądom niezwykłą szansę.

Nie ważne decorum

Jerzy Targalski umarł 19 września po długiej chorobie (jego pogrzeb odbędzie się we wtorek, 28 września). Był historykiem, politologiem, specjalistą od spraw Europy Środkowej i Wschodniej, badaczem, który duża wagę przykładał do roli służb specjalnych w rozpadzie bloku radzieckiego. Dowodził wręcz, że tzw. pierestrojka i jej konsekwencje była przez komunistyczne służby zaplanowana w obliczu bankructwa tego, co nazywało się realnym socjalizmem, aby służby i komunistyczna nomenklatura mogły uwłaszczyć się na majątku państw socjalistycznych i zachować nadal wpływ na rzeczywistość tam, gdzie to w nowych warunkach będzie możliwe. Zmarły był gorącym zwolennikiem lustracji i dekomunizacji w III Rzeczypospolitej.

Jeżeli ktoś mówi często o służbach i agentach i przypisuje ich działaniom – według niektórych – nadmierne znaczenie wśród wielu odbiorców może robić wrażenie niepoważne. Nie był to przypadek Targalskiego przy jego erudycji, znajomości źródeł i kontaktach ze specjalistami zachodnimi, wschodnimi, a nawet bałkańskimi, tureckimi i z krajów Kaukazu. Jednak gęba głosiciela teorii spiskowych była mu przyklejana przez całą jego działalność przez przeciwników ideowych i politycznych.

Do scen z kotami, których Jerzy Targalski miał zawsze kilka, przyzwyczajeni byli widzowie Telewizji Republika, w której zmarły nagrał 200 odcinków programu „Geopolityczny tygiel”. W programie autor w głębokim fotelu, na tle półek z książkami omawiał najważniejsze zagadnienia w polityce europejskiej i światowej. W wielu odcinkach na początku kot siedzi autorowi na kolanach, co było zapewne zaplanowane jako część konwencji, stały element programu. To, co się nieraz działo potem było zapewne nie tyle planowane, co spodziewane. Nie będąc stałym widzem „Geopolitycznego tygla” koci ogon na twarzy autora programu widziałem dwa razy, co – podobnie jak w przypadku holenderskiej telewizji – nie miało żadnego wpływu na ciągłość wywodu.
Jak widać Targalski był ekscentryczny – nie ma na świecie poważnego specjalisty od poważnych zagadnień, po którym w czasie jego prelekcji chodzą koty. O czym to świadczy? Pewnie o tym, że dla zmarłego ważna była jedynie treść, a nie jakkolwiek rozumiane decorum.

Logika i erudycja

Jak wspominają jego studenci Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego, był bardzo wymagający, także – a może przede wszystkim – od siebie. Nie tolerował nieprzemyślanych i nieprzygotowanych wypowiedzi. Grzegorz Kuczyński, historyk, znawca Rosji, pamięta, że wymagał myślenia, a nie opierania się na utartych schematach, prowokował analityczne podejście do znanych faktów, a nie przykładającym się do zajęć potrafił bezpośrednio powiedzieć, że nie jest zadowolony.

Adam Eberhardt, dziś dyrektor Ośrodka Studiów Wschodnich, podkreśla, że radykalizm poglądów Jerzego Targalskiego był zawsze podbudowany logiką i erudycją. Czym bardziej radykalna teza, tym staranniejsze uzasadnienie. Wizja transformacji ustrojowej mogąca uchodzić za spiskową była zawsze u tego wykładowcy oparta o nienaganną logikę rozumowania. Radykalizm poglądów był dla studentów stymulujący, pobudzający do myślenia. Nie tylko na zajęciach, ale i w kontaktach towarzyskich, których – wbrew pozorom – mało profesorski Targalski nie unikał.


Dla Eberhardta i Kuczyńskiego zajęcia z Targalskim były pamiętną szkołą analitycznego, krytycznego myślenia, czyli tym, czym powinny być dobre studia. Adam Eberhardt mówi, że Jerzy Targalski oczekiwał od studentów naprzemiennego bronienia przeciwstawnych tez i nie było obowiązku zgadzania się we wszystkim z prowadzącym zajęcia. Studenci zgodnie podkreślają, że ich wykładowca kładł nacisk na czytanie źródeł w językach oryginału. Rosyjski rozumiał się sam przez się, ale trzeba było poznawać przynajmniej podstawy bułgarskiego czy estońskiego. Sam Targalski czytał źródła w kilkunastu językach.

Był bezkompromisowy i w stanowczy sposób formułował opinie i – jak to weredyk – nie unikał konfliktu, co mogło peszyć rozmówców, nie będących jego studentami. Dziennikarze opowiadają jak Jerzy Targalski pytał przed wejściem na wizję: „Ciekawe, czy jesteście przygotowani do rozmowy ze mną?” Który dziennikarz jest naprawdę merytorycznie przygotowany do rozmów ze specjalistą?

Pójdziesz do więzienia

Grzegorz Kuczyński podkreśla, że Jerzy Targalski uczulał studentów na dezinformację stosowaną przez Rosję od czasów sowieckich w stosunku do Europy Środkowej czy Południowej. Jeszcze na emigracji jako Józef Darski napisał o tym książkę. Pseudonim emigracyjny na tyle przylgnął do Targalskiego, że w planie zajęć rozpoczynających Studia Wschodnie na UW wykładowca był wpisany jako Józef Darski.

Jeden zmarł po wizycie u prezydenta, drugi miał zawał, trzeci utonął. Szychy z wojskowego wywiadu

Ciekawe czy nowy szef służb będzie miał więcej szczęścia i zdrowia niż dwaj poprzednicy i doczeka na stanowisku emerytury.

zobacz więcej
Na emigracji w Paryżu Jerzy Targalski był od 1984 aż do 1997 roku. Współpracował z „Kontaktem” Radiem „Wolna Europa” i paryską „Kulturą”. Pracował na rzecz działającej w kraju Liberalno-Demokratycznej Partii „Niepodległość”, fundamentalnie antykomunistycznej i wolnorynkowej, której był założycielem i której założenia programowe zaczęły powstawać tuż przed stanem wojennym.

Targalski był współpracownikiem Komitetu Obrony Robotników od początku jego istnienia. Za kolportaż „Głosu” i „Biuletynu Informacyjnego” został usunięty z pracy na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie przywrócono go po powstaniu „Solidarności”. Po wprowadzeniu stanu wojennego w konspiracji redagował pismo „Obóz” poświęcone problematyce krajów tak zwanego obozu socjalistycznego.

Jerzy Targalski nie wypierał się błędów młodości, Związku Młodzieży Socjalistycznej, Socjalistycznego Związku Studentów Polskich i Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej, do której należał w latach 1974-79, a więc po części w czasach gdy już działał w KOR. Wystąpił z PZPR po napadach bojówek SZSP na wykłady niezależnego Towarzystwa Kursów Naukowych.

Jan Malicki, późniejszy dyrektor Studium Europy Wschodniej, wspomina jak pod koniec lat siedemdziesiątych można się było „zapisać” u Targalskiego do opozycji. Malicki podczas ćwiczeń z historii starożytnej w Instytucie Historii UW u asystenta Jerzego Targalskiego skrytykował książkę o historii Rzymu jakiegoś asa nauki radzieckiej. Wykładowca docenił brak nabożnego stosunku do przodującej historiografii radzieckiej, wziął studenta na spacer, powiedział, że kolportuje „Głos” i zaproponował przystąpienie do tego środowiska dodając: „Tylko żebyś sobie zdawał sprawę, że pójdziesz do więzienia”.

Opisał demontaż komunizmu

W czasach legalnej pierwszej „Solidarności” zwanych karnawałem wolności kiedy Służba Bezpieczeństwa udawała, że jej nie ma, a cenzura oślepła Targalski nakazał bezwzględną konspirację redakcji tworzonego właśnie „Obozu” „bo tym nie będzie się zajmowała SB tylko KGB” – jak pamięta wyjaśnienie naczelnego członek redakcji Jan Malicki. Zbytek ostrożności? Chyba nie, bo wyjście poza PRL dalej na resztę obozu, to było drażnienie niedźwiedzia w mateczniku.

Jerzy Targalski ukończył studia historyczne na UW w 1976 roku, a rok później filologię starożytnego Wschodu w Instytucie Orientalistycznym UW. Był pracownikiem naukowym w Instytucie Historii UW i studentem studiów doktoranckich. Doktorat uzyskał w 2007 roku w Akademii Humanistycznej w Pułtusku na podstawie pracy opisującej demontaż komunizmu w Jugosławii.

Zainteresowania naukowe przemianami w Europie Środkowej i Wschodniej zaowocowały książkami o historii, współczesności i konfliktach narodowych na Ukrainie, Białorusi w Bułgarii i Estonii. Był współautorem – wraz z Dorotą Kanią i Maciejem Maroszem – czterech książek „Resortowe dzieci” w mediach, służbach, polityce i biznesie. A także autorem pięciotomowej pozycji „Służby specjalne i pieriestrojka. Rola służb specjalnych i ich agentur w pieriestrojce i demontażu komunizmu w Europie sowieckiej”.
Jerzy Targalski z Agnieszką Kublik podczas procesu o zniesławienie, który ówczesny wiceprezes Polskiego Radia wytoczył dziennikarce "Gazety Wyborczej", luty 2008. Fot. Maciej Biedrzycki / Forum
W latach 1998-2001 Jerzy Targalski zajmował stanowiska dyrektorskie w Polskiej Agencji Informacyjnej a w latach 2006-09 był wiceprezesem Polskiego Radia. W roku 2001 został wykładowcą Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Jego studentów można spotkać dziś w instytucjach badających Europę Wschodnią i zajmujących się kontaktami z krajami posowieckimi, także w dyplomacji i dziennikarstwie.

Mała Bośnia na Białołęce

Przywoływany już Jan Malicki, dyrektor Studium Europy Wschodniej, mówi, że u Targalskiego studenci zdawali egzamin przeciętnie sześć do ośmiu razy, a mimo tego wszyscy mają wykładowcę we wdzięcznej pamięci. Jednym z nielicznych – jak pamięta Malicki – którym udało się zdać za pierwszym razem, był Mikołaj Falkowski, obecnie prezes Fundacji „Pomoc Polakom na Wschodzie”. Falkowski tak pisze w mailu do autora tego tekstu o swoim Mistrzu; „Najbardziej ujmowała mnie w nim jego pokora i skromność. A przede wszystkim to, że z tak niezwykłą czułością opiekował się czymś, co zupełnie nie wiązało się z jego życiem zawodowym – swoim ogrodem. Pełnym iglaków i krzewów z jego ulubionego obszaru pojugosłowiańskiego – swoją małą Bośnią, którą zasadził za oknem na warszawskiej Białołęce. (...) ten ogród, to było jego królestwo, jego prawdziwy dom, tam wracał po długich godzinach pracy w archiwach i bibliotekach. (...) Dzięki temu, że lubił spędzać czas w kuluarach oraz z dala od zgiełku salonów, jego spojrzenie na świat i otaczające nas sprawy, było jeszcze bardziej trafne, dociekliwe a tezy uderzały w samo sedno zakulisowych intryg. W kilku słowach potrafił wypunktować i wnikliwie ocenić najważniejsze tendencje, gry i zgrzyty interesów oraz wydarzenia rozgrywające się nie tylko w naszym regionie świata.”

Państwo polskie doceniło Jerzego Targalskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski, także Krzyżem Wolności i Solidarności, obydwa odznaczenia w 2020 roku.

Jan Malicki uważa, że predyspozycje intelektualne Jerzego Targalskiego mogły uczynić go szybko „podwójnym belwederskim profesorem”, ale on sam „nad karierę akademicką przedkładał bieżącą politykę, publicystykę, dyskusję, spór”. „Teraz przed nim otwarte już są wszystkie archiwa” – napisał na Twitterze Grzegorz Kuczyński.

– Krzysztof Zwoliński

TYGODNIK TVP, ul. Woronicza 17, 00-999 Warszawa. Redakcja i autorzy

Zdjęcie główne: Warszawa , styczeń 2014. Promocja książki pt. "Resortowe dzieci. Media", autorstwa Macieja Marosza , Doroty Kani i Jerzego Targalskiego (na zdjęciu). Fot. PAP/Andrzej Rybczyński
Zobacz więcej
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Będzie sobie życie… sztuczne
Można je zaprogramować, by precyzyjnie dostarczało leki i polowało na komórki nowotworowe.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wiedźmin wydrukuje trzustkę
Polska firma zaczyna produkcję szczepionek na COVID-19. Kolejne pracują nad lekami na raka, cukrzycę czy depresję.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Sytuacja na granicy USA jest jak sprzed Trumpa, tylko gorsza
Złego białego ma zastąpić dobry niebiały. Zmiany demograficzne mogą dać władzę Demokratom na dziesiątki lat.
Cywilizacja Najnowsze wydanie
Wstrząsnął establishmentem. Czy teraz idzie po władzę?
Mówi wprost, nazywając rzeczy po imieniu. Nic dziwnego, że okrzyknięto go „francuskim Trumpem”.
Cywilizacja Poprzednie wydanie
Jak eurokraci usiłują przejąć kontrolę nad Polską
Jan Rokita: Chodzi o oddanie rządów – przynajmniej na jakiś czas – zaufanym funkcjonariuszom instytucji unijnych.